Strona 20 z 21

: sob paź 17, 2009 7:51 pm
autor: Alya
Ja też bardzo żałuję, że nie będzie ich w Krakowie ;(
Miałam zamiar się wybrać, a tak to nie mam za bardzo możliwości pojechać gdzie indziej.

: sob paź 17, 2009 11:02 pm
autor: Torin
No cóż trasę Kraków Tarnów mam przećwiczoną do bólu.
Więc tym razem co najwyżej wbije się w ładniejsze niż zwykle ubranko, zabiorę rodzinkę (nawet jak będą protestować... ;) ) i przejadę się do Tarnowa.

Torin

: ndz paź 18, 2009 10:08 am
autor: Sagittaire
kochani, bo to przejaw sprawiedliwości w świecie. Ejfman był w Krakowie a w Łodzi nie, to teraz dla równowago odwrotnie... :)

: sob lis 07, 2009 2:25 pm
autor: snowflake
mam pytanie do tych co widzieli spektakle mcb, na ktory bardziej warto sie wybrac? dziadek do orzechow czy jezioro?

: czw gru 17, 2009 8:53 pm
autor: Zioło
Byłam wczoraj na spektaklu 'Jezioro Łabędzie' w Zabrzu i... jestem szczerze zachwycona :) Co prawda nie miałam zachwycającego miejsca i widziałam gorzej, niż bym sobie życzyła, ale cieszę się, że w ogóle cokolwiek zobaczyłam. Trzy godziny minęły szybciej niż cokolwiek innego, nie nudziłam się ani przez chwilę.
Początkowo zdziwiłam się, widząc błędy tancerzy, ale koniec końców właśnie dzięki temu tak ogromne wrażenie to na mnie wywarło - bo tancerze wydali mi się bliżsi, bardziej ludzcy, a więc mój szacunek do nich jedynie wzrósł :)

Czy ktoś z was był w Zabrzu (lub w innym mieście) i oglądał ich występ? Jakie są wasze wrażenia?

: sob gru 19, 2009 1:03 am
autor: Katrin
Właśnie niedawno wróciłam z Sali Kongresowej. Byłam na ,,Jeziorze Łabędzim'' i jestem zachwycona wykonaniem, wszystko bardzo dopracowane, po prostu magia. Nie bez powodu dostali owacje na stojąco :wink: Wcześniej nie byłam na ich żadnym przedstawieniu, więc w sumie nie mam porównania, ale jeżeli przyjadą za rok, to napewno się wybiorę. Szczerze polecam.

: ndz gru 20, 2009 10:34 pm
autor: Czajori
Byłam dzisiaj na "Dziadku do Orzechów" w Teatrze Muzycznym w Gdyni i mimo że czytałam komentarze na forum przed obejrzeniem spektaklu nie spodziewałam się, że będzie aż tak słabo, szczególnie, że strasznie trudno było dostać bilety.

Właściwie od początku było nie tak. Całą uwerturę widzowie patrzyli na pustą scenę. Nie pamiętam żadnego "Dziadka" (a widziałam co najmniej pięć), w którym w czasie uwertury tancerze nie byliby na scenie, np. grając, że są w drodze na przyjęcie u rodziców Klary i Fritza. W wersji, w której grałam będąc dzieckiem, tancerki w strojach pokojówek umieszczały na scenie rekwizyty potrzebne w pierwszym akcie. W czasie spektaklu Moscow City Ballet widzowie zmuszeni byli patrzeć na tiulową kurtynę, a za nią majaczące w ciemności dekoracje. Osobom niezorientowanym powiem, że uwertura "Dziadka" jest dość długa...

Choreografia w całym spektaklu była oparta na paru powtarzanych w kółko elementach, do tego na poziomie czwartej klasy OSB. Właściwie wszystkie choreografie zbiorowe opierały się na sissones i grand battements. Tańce wykonywane na balu świątecznym przez "dzieci" przypominały gimnastykę w przedszkolu ("a teraz wszyscy podnosimy prawą nogę i lewą rękę jak najwyżej!", i tak przez pięć minut). W czasie pas de deux Klary i Księcia tancerze pięć razy wykonali to samo podnoszenie, na biodro. Podnoszenie nad głowę było jedno. W codzie zabrakło rybki. Duże skoki wykonane w spektaklu mogę policzyć na placach jednej ręki. Ech...

W opowieści były straszne dłużyzny, a historia opowiedziana została kompletnie bez ładu i składu. Moja znajoma powiedziała, że gdybyśmy nie przypominały sobie libretta przed spektaklem, nie wiedziałaby na przykład, że Klara trafiła do krainy śniegu po zabiciu króla myszy przez Księcia, bo to w ogóle nie wynikało z tego, co działo się na scenie! W praktyce wyglądało to tak: Klara leży na podłodze, wchodzą myszy, wchodzą żołnierze, wychodzą myszy, wychodzą żołnierze, Klara nadal leży, ale zmienia się dekoracja z tyłu i nagle dziewczę budzi się w krainie śniegu. Halo, skrót myślowy? :wink:

Taniec zespołu Moscow City Ballet to techniczny koszmar. Zgięte kolana przy developes i entrelasses. Niedokręcone pozycje przy echappes. Notoryczne spadanie z pionu przy piruetach. Połamane ręce w trzeciej pozycji, co najbardziej rażące - u solistki tańczącej partię Wieszczki Cukrowej. Rozumiem, że to nie jest zespół z najwyższej półki, ale chodzi tu o braki absolutnie elementarne.

Klara poziomem swojej aktorskiej interpretacji przywodziła mi na myśl Kasię Cichopek. Sytuację ratował dobry technicznie solista w roi Księcia (jako jedyny bardzo dobrze muzycznie zatańczył swoje wariacje) i dobry żeński zespół, który wyjątkowo ładnie zatańczył walc kwiatów. To trochę mało, jak na zespół, co do którego "nie myli się trzydzieści tysięcy widzów".

Zaznaczając, że bilety kosztowały od 110 do 150 zł ze spokojnym sumieniem napiszę, że są to zbyt duże pieniądze jak na poziom prezentowany przez MCB.

: śr gru 30, 2009 11:22 pm
autor: Chiaranzana
Ja nie poszłam bo ceny biletów są porażające, a tym bardziej jeśli taka była jakość przedstawienia.

: czw gru 31, 2009 11:57 am
autor: JustynaLopata
Ja (było to rok temu ) Jak trafnie ktoś zauważył warunki do występowania były fatalne .
Bilet dostałam od " mikołaja " :P Siedziałam w bardzo dobrym miejscu ale było za mało miejsca . Powinno się to odbyć w Teatrze Juliusza Słowackiego . :cry:

: sob sty 30, 2010 6:53 am
autor: Sagittaire
jeszcze na trochę odgrzebuję ten stary temat, bo mnie coś zdziwiło.

Przeczytałam właśnie recenzję baletu wytanczonego przez MCB w Polsce teraz w grudniu i zdębiałam, bo była super pozytywna.

Nic by w tym nie było dziwnego, bo różni "znawcy" piszą o balecie i czasem można uraczyć wzrok różnymi bzrurkami ale autorką akurat tej recenzji była znana i jeszcze niedawno czynna zawodowo jedna z solistek baletu , którą o brak rozeznania to akurat nie posądzam.

Zaczęłam się zastanawiać jak to jest możliwe i czy może stał się jakiś cud i np w tym roku zatańczyli na miarę ABT, czy czegoś????? Bo ja z zasady od kilku lat nie chcodze na Moscow City Ballet, więc może trwam w przekonaniach które się zdezaktualizowały?