O czym myslicie, kiedy tanczycie na scenie?

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

[quote:9938599ea5="Filip"] Próbowałem poprostu stać się tym kogo tańczę... starałem się wyłączyć moje ja prywatne i "podłączyć" pod myślenie bohatera... nie myślałem o tym co tańczę tylko kim jestem.(...) ja zostaje za kulisami... widz ma widzieć postać[/quote:9938599ea5]

zgadzam sie z filipem. to nie moze byc zagranie roli kogos tam tylko trzeba stac sie ta postacia. a jesli chodzi o skupienie to eee no nie wiem, a jak ty sie skupiasz Ariodante jak czytasz ksiazke? skupiasz sie i juz. :)

kiedys moja instruktorka opowiadala mi anegdotke od slawnym tancerzu (zapomnialam ktorym), ktory mial sie wcielic w postac szalenca - trudna rzecz, zeby to wypadlo w miare naturalnie. spektakl sie odbyl, tancerz dostal oklaski. za kulisami koledzy z zespolu go zaczeli pytac: co zrobil, ze tak cudownie udalo mu sie wejsc w role, jak jeszcze nigdy na probie,o czym myslal, jak to bylo. tancerz odpowiedzial: "no coz, szczerze mowiac to znastanawialem sie co zjesc na kolacje..."
mozna i tak... :lol: :lol: :lol:
Tranquility
Posty: 1123
Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm

Post autor: Tranquility »

hihi, niezłe sisi :D :D

a o czym ja myślę... nie wiem sam... nie wiem czy myślę o czymkolwiek... po prostu gram... a to jest taki wyjątkowy stan, który mnie cały czas bardzo fascynuje... :D :D

ja zawsze przed spektaklem czy innym występem muszę się wyciszyć, posiedzieć w samotności... czasem się kładę na scenie przykłądam ucho i słucham co ona mi mówi ;) (tajemnica), czasem siadam na widowni... to zależy... :D
nika
Posty: 34
Rejestracja: czw sie 26, 2004 6:58 pm

Post autor: nika »

nie potrafiłabym powiedzieć o czym myslę...nawet tego nie pamietam,są tak duże emocję podczas występu,to jest zupełnie inny swiat wtedy na scenie..Cudowne uczucie.NA PEWNO nie myślę o krokach :wink: Nogi tańczą już same,a ja tylko czerpię radość z tego co robię.
Ale trema zawsze jest.Właśnie wczoraj miałam koncert w wawskim Teatrze na Woli...nerwy okropne,ale ociupinka wina pomaga się uspokoić :wink: Czy Wy też tak macie przed występami???moze powinniśmy w ogóle oddzielny wątek załozyć o tremie i co z nią zrobić:)?
Buziaki!!!
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

a propo kladzenia sie na scenie... kiedy tylko znajde sie na scenie sama, z pusta widownia, kiedy juz nawet sprzataczka pojdzie do domu, natychmiat zaczynam miec takie dziwne uczucie jakby mogla niemal dotknac przestrzen wokol siebie. podloga i sciany niemal krzycza pustka i jedyna rzecz ktora moze na to zaradzic jest zaczac tanczyc... cisza jest wtedy taka inspirujaca! w takiej chwili nie moge sie powstrzymac i zaczynam improwizowac albo tanczyc kombinacje z lekcji, cokolwiek! cudowne uczucie! wtedy jest sie nieskrepowanym wiec wszystko wychodzi najlepiej, tworza sie najpiekniejsze choreografie.
raz tylko mialam taka sytuacje, ze wyszlam na pusta scene i zaczelam improwizowac i tak po ok 10 min ktos kichnal... okazalo sie ze jeden z tancerzy teatru zostal na chwile na widowni i podgladal co ja robie. to bylo okropne uczucie, jakby ktos zajrzal na chwile do mojego "sekretnego pudelka". ucieklam. :)
Tranquility
Posty: 1123
Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm

Post autor: Tranquility »

oj, ja też uwielbiam takie chwile samotności... ;) to jest cudowne... móc tańczyć przed wyimaginowaną widownią, albo zupełnie dla siebie... też tam miewam często... to chyba typowe u tancerzy... a może tylko u tych z pasją ?? ;)
uleczka
Posty: 161
Rejestracja: ndz mar 13, 2005 2:08 pm

Post autor: uleczka »

Ja zawsze przed próba generalna przychodzę dużo duzo wczeniej przedwszytskimi i tańcze swoje układy....albo wymyslone na bieżąco
(ponownie) Armida
Posty: 116
Rejestracja: pn cze 27, 2005 9:50 am

-

Post autor: (ponownie) Armida »

U mnie to zależy od przedstawienia, humoru itd., ale raz przychodzę 3 godziny przed spektaklem, a raz 30 minut. Nie lubie się też specjalnie przygotowywać do występu. Jak patrzę czasami na dziewczyny (niekoniecznie zawodowe tancerki), które udają, że wszystko jest w porządku, rozgrzewają się, itd., a tak naprawdę zżera (zrzera?) je trema i nerwowo kręcą stopami, to uśmiech pojawia mi się na ustach. Dlaczego niektórzy wstydzą się okazywać emocje? Oczywiście, czasmi faktycznie nie czuje się żadnego stresu, ale jak jest, to po co go ukrywać? Sama, bezpośrednio przed wejściem na scene, "macham" jeszcze stopami, ale marzy mi się (nie weim dlaczego), żeby wejść na scene z biegu. Np. całkiem przypadkiem (ale naprawdę przypadkiem) spóźnić się na spektakl i wpaść na scenę w ostatniej chwili przed własnym wejściem. Przyśpieszony oddech (no bo wszystko na szybko), adrenalina, strach, że się nie zdąży. Zdarzyło Wam się kidyś coś takiego?
Pozdrawiam
Tranquility
Posty: 1123
Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm

Post autor: Tranquility »

nie, nie zdarzyło się... i unikam takich sytuacji... po co dodatkowo się denerwować przed spektaklem... :roll: :roll: :? :?

nie lubisz przygotowywać się do występu ?? Czy to znaczy, że nie lubisz trenować przed występem czy np. robić makijażu itd. a poza tym myślę, że rozgrzewka jest obowiązkowa przed spektaklem... :roll: :roll: :o :o
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Każdy inaczej reaguje na tremę, jeden się wtedy wycisza, a drugi odwrotnie... Ale im więcej razy się występuje, tym ta trema jest mniejsza i inna, bardziej mobilizująca (oczywiście dużo zależy też od samego występu - miejsca, okazji, etc.). Ale z biegiem czasu każdy znajduje jakiś swój własny sposób na jej opanowanie.

Co do spóźnienia się na występ - tak, zdarzyło mi się wyjść na scenę trochę'z biegu', bo się np. zagapiłam i za długo sobie gdzieś łaziłam albo siedziałam w łazience i poprawiałam makijaż, tudzież piłam kawę ;) . Ale tak jest trudniej, bo trzeba wtedy umieć bardzo szybko się skoncentrować.
uleczka
Posty: 161
Rejestracja: ndz mar 13, 2005 2:08 pm

Post autor: uleczka »

Ja raz nie zdążyłam do końca dowiązać gorsetu ale chyba mało kto zwrócił uwage na niedowiązane kilka dziurek na plecach...Stres niesamowity... Ja wole się niespóxniac, bo jak sie okaże ze cos nie gra to jest czas na poprawki, a na tremę najlepsza jest czekolada :wink:
ODPOWIEDZ