Strona 3 z 14

: śr mar 22, 2006 8:53 pm
autor: Marysia W
[quote:94068b76a6="Gość"]Czesto nie chce mi się w wrano stawać, myśle, ze mogłabym jeszcze pospać gdybym sobie darowała balet (klasyke mam na 8.00), przed samymi zajęciami zdarza mis się "modlić", zeby odwołali lekcje. [/quote:94068b76a6]
Mam dokładnie tak samo. Cóż, i pare razy z takiego zmęczenia klasykę sobie jednak darowałam, ale zdarzyło się to co najwyżej trzy razy, i najczęściej wtedy ,kiedy wracałam padła do domu z np. imienin u jakiejś cioci... :roll: Teraz przez calusieńki tydzień nie mieliśmy lekcji,bo pani Ałły nie ma w szkole. Po prostu już tak bardzo nie mogłam wytrzymać tego chodzenia na lekcje innych klas, i po prostu patrzenie się jak inni ćwiczą, że poszłam do mojej prawdziwej, drugiej klasy na lekcje klasyki. Byłam we wtorek i idę jeszcze jutro. Bo znieść nie mogę, kiedy nie robię codziennie ronde jane parte, jete, plie, czy pique. To jest po prostu część mojego życia, i cieszę się, że nie zrezygnowałam, gdy już byłam tego bliska
Pozdrawiam

: pn mar 27, 2006 11:43 am
autor: Monia
Ja nigdy nie miałam czegoś takiego...chociaż jak byłam młodsza też często chciałam żeby lekcje były odwołane lub coś w tym stylu... ale widzę, że to były tylko obiawy dużego lenia :oops: teraz nigdy mi się nie zdarza niechciec przyjsc na klasykę, wręcz przeciwnie nie mogę się jej doczekać!!! :lol:

: czw mar 30, 2006 12:10 pm
autor: aankaa_baletnica=)
Ja nigdy nie miałam jakiś myśli żeby odejśc. Oczywiście miałam dużo razy takie chwile kiedy uważałam, że jestem totalnie beznadzijena totalnie nic nie umie i totalnie nic nie osiągnęłam... o, ale chyba aż tak źle nie jest, a już napewno nie z tym ostatnim... :wink: Ae ja nie mogłabym odejśc, nie potrafiłabym, nigdy nie chciałam i mysle, że nogdy nie będę chciała. Ja jak tylko wychodze z sali to sie nie moge doczekac nastepnej lekcji (szczególnie klasyki). Nie potrafiłabym życ bez baletu!

: ndz maja 28, 2006 9:05 pm
autor: carewna
Oj o swojej beznadziejnosci nie raz myslalam ale niewidze siebie bez baletu! Kiedys mialam powazna kontuzje i lekarzetrabili o wozku wtedy pomyslalam ze jezeli bede musiala zrezygnowac , to pojde do zakonu . Chyba Pan Bog sie wystraszyl i dal mi druga szanse ...

: ndz maja 28, 2006 9:36 pm
autor: Bajaderka
o zrezygnowaniu z baletu? Miałam takie myśli... ale szybko mi przeszły.
Ale miałam też zagrożenie od lekarza, ze moge nie moc tanczyc, ale na szczescie nic sie nie stalo i tancze. Balet to taka czesc mnie, ktora nigdy mnie nie opuści....

[size=7:e6b54570e5]ktoś kiedys powiedzial, ze nierozłączna.... ktoś bardzo kochany:*[/size:e6b54570e5]

: sob cze 03, 2006 5:13 pm
autor: coppelia
XXX

: sob cze 03, 2006 9:22 pm
autor: Bajaderka
Droga Coppelio, tańczę już 10-ty rok i gdybym nie kochała baletu, to dawno by mnie na sali nie było. Zauważ, że to z kim się pracuje, jakich wybiera nauczycieli, szkołę, jest sprawą każdej z nas i powinnyśmy się szanować mając właśnie różne podglądy na ten temat. Zasady tańca klasycznego są jedne a pasja taneczna jest ponad poglądami i ona nas nie dzieli, tylko łączy. Ja kocham to co robię, bez względu na to, czy tańczę zawodowo, czy nie, czy jeżdżę na konkursy czy nie. Nie byłam jeszcze ani na jednym konkursie, nie tańczyłam wielkich ról w przedstawieniach, nawet nie tańczyłam nigdy swojej wariacji przed publicznoscia. Moja miłość do baletu może się realizować na wiele sposobów i jak każdy z nas cały czas je odnajduję.

Nie uważam, żebym zraniła Was, a w szczególności Anię. Ale myslę, że to jest jednak zbyt prywatna sprawa, by rozgrzebywać ja publicznie, na forum.. Więc jesli chcesz cos napisać mi na ten temat, to pisz na PW.

: czw cze 08, 2006 12:50 pm
autor: małgo...
ja mysle ze kazdy z nas kocha balet i nie zalezy to od podegogów,szkoly czy innych rzeczy.....to jest w nas....no ale wegłog mnie niektórym poprostu brakuje pokory,ona w tancu jest bardzo wazna, i zanim sie cos powie powinno sie to przemyslec...ja zawsze wiedziałam ze baletnica potrafia byc czasami poprostu wredne...

: czw cze 08, 2006 2:30 pm
autor: Bajaderka
baletnice to normalne dziewczyny przecież. Każda z nas ma inny charakter i każda się inaczej zachowuje. Niektóre są miłe, koleżeńskie a inne "wredne" i przemądrzałe. Z tą przemądrzałością u baletnic to jest tak, że to się bardzo często zdarza, szczególnie jak ma się "przeośnięte" ambicje. To też bardzo dużo zależy od pedagoga, bo też w jego towarzystwie wyrabiamy sobie samoocenę. Wynosimy to z tego, co mówi, co robi. I jesli pedagog mysli, że jego uczniowie są najlepsi na świecie i będzie wpajał im to do głów, to uczniowie w końcu mu uwierzą, bo pedagog to jest nasz autorytet (w sumie nie zawsze, ale w większości przypadków tak jest).

: czw cze 08, 2006 6:41 pm
autor: małgo...
no dlatego ja lubie jak nasi nauczyciele od baletu na nas krzycza i mówia ZE BARDZO DUZO NAM BRAKUJE TO BARDZO MOBIKLIZUJE I UCZ NAS POKORY.....