jak znosicie adagio???
Ja poprostu kocham adagio.
Uwielbiam podnosić nogi, męczyć się a za razem tańczyć. To jest piękne. W dodatku jak pedagog ułoży takie taneczne i długie adagio, to mam pełną mobilizacje i staram się z całych sił.
Nie ma nic lepszego na balecie niz adagio. koniec i kropka. to takie moje skromne zdanie :twisted:
Uwielbiam podnosić nogi, męczyć się a za razem tańczyć. To jest piękne. W dodatku jak pedagog ułoży takie taneczne i długie adagio, to mam pełną mobilizacje i staram się z całych sił.
Nie ma nic lepszego na balecie niz adagio. koniec i kropka. to takie moje skromne zdanie :twisted:
jak znosze adagio... to zalezy od muzyki i choreografii... jesli adagio jest takie monotonne, jak napisala paula, ze najpierw rond na plie, potem na prostej i na releve i attitude a potem od tylu [a to wszystko tak wolno] to jest okrooopnie (takie adagio nazywane jest u nas adagiem pani catie-czy jak to sie pisze). ale jesli adagio jest takie zlozone, rozmaite i jeszcze nie trzeba zbyt dlugo ciagnac tej nogi to jest w porzadku ;)
wydaje mi sie ze w adagiu chodzi chyba wlasnie o to zeby noge ciagnac jaknajwyzej do gory. ze w innych cwiczeniach ma byc nizej a w nim ma byc wlasnie cwiczone jaknajwyzsze trzymanie nogi. oczywiscie poprawnosc sie jeszcze wyrabia.
a co masz na mysli mowiac poprawnie? pewnie to zeby nie z biodrem .. musze stwierdzic ze wlasnie tego nie znosze... bo bez biodra strasznie trudno sie trzyma ta noge, a z biodrem jest tak lzej i wyzej ;)
ale pracuje nad tym :P
a co masz na mysli mowiac poprawnie? pewnie to zeby nie z biodrem .. musze stwierdzic ze wlasnie tego nie znosze... bo bez biodra strasznie trudno sie trzyma ta noge, a z biodrem jest tak lzej i wyzej ;)
ale pracuje nad tym :P