: ndz gru 10, 2006 8:33 pm
Ciekawy temat.......a jeszcze żadnego postu od osób do których był on skierowany więc będę pierwszym. Cóż....ja należę do tych osób które bardzo późno zaczęły naukę tańca w ogóle bardzo późno (w wieku 17 lat zapisałem się na taniec towarzyski gdzie spędziłem rok) i dopiero od 4 miesiące uczę się klasyki.
Akurat to że zacząłem tańczyć na poważnie było sporym zdziwieniem dla większości osób. Zawsze byłem typem anty sportowca (do dziś nie przepadam za sportem jako taki, szczególnie grami zespołowymi). W ogóle nie lubiłem wysiłku fizycznego jako takiego.
Inna sprawa to zainteresowania artystyczne......szczególnie muzyka. Słyszałem że jak byłem małym dzieckiem (może 1,5 roku miałem) byłem na jakiś imieninach to zachowywałem się strasznie i leciał akurat jakiś koncert z filharmonii który mnie bardzo zainteresował. Założyli mi słuchawki na uszy i na ponad godzinę mieli ze mną spokój. Dlatego uważam że jednak z pewnymi rzeczami siię rodzimy i one siedzą w nas, aż je odkryjemy (albo i nie). Potem poszedłem na chór (łącznie 6 lat) i do szkoły muzycznej na fortepian (skończyłem I stopień i jeden rok w stopniu). Potem przerwałem. Jak to już ze mną jest zaangażowałem się w to nie tylko od strony praktycznie ale również teoretycznej. No ale tak jakoś wyszło że przerwałem. Zabawne jest jeszcze to że na fortepianie od początku miałem problemy właśnie z palcami. Wyginały mi się w drugą stronę i nauczycielka kazała mi "ścianę pchać" dla wzmocnienia ( wszystko to przez moją elastopatię).
Do tego doszło jeszcze zainteresowanie malarstwem i architekturą. Wszytko razem z muzyką było według klasyczny kanonów piękna w których można powiedzieć się wychowałem. Nigdy nie nie miało dla mnie w sztuce znaczenia czy coś jest naturalne czy nie, dla mnie miało być ono piękne (dziś mam trochę inne podejście do tego). Ale jak mówię było osobą kompletnie nie aktywną fizycznie na dodatek od 4 klasy nie chodziłem na w-f ( załatwić sobie zwolnienie nie jest w cale takie trudne).
Później w wieku 17 lat poszedłem na kurs tańca dla początkujących bo miałem już dość podpierania ścian. A że dość ambitnie do tego podszedłem dość szybko byłem już w grupie turniejowej. Zaczęło to wszystko wciągać. Szkolenia treningi lekcje.....Klasykę zawsze traktowałem jako podstawę dla jakiegokolwiek tańca. Mama chyba w gazecie przeczytała że jest możliwość zapisania się na zajęcia z klasyki ( w operze) więc się zapisałem (jako na technikę pomocniczą i okazję do załapania podstaw ogólno tanecznych). No i jakoś tak mnie złapało i trzyma do dziś. Potem przerwałem taniec towarzyski, powstała klas młodzieżowa i tam teraz tańczę.
W sumie teraz należałoby się zastanowić dlaczego akurat w technice klasycznej poczułem się najlepiej. Jednym z powodów jest muzyka , drugim to, że dąży się do piękna wyznaczonego przez klasyczne wzorce. Sam rodzaj ruchu mi odpowiada i dostępne środki wyrazu artystycznego odzwierciedlają moją wewnętrzną ekspresję i wewnętrzny wizerunek własnego ideału. Zresztą np standard był za mało ekspresyjny a t. latynoamerykańskie strasznie mi biodra niszczyły i były bardzo bolesne (przy rotacji "ósemkowej" ciągle mi coś w biodrze przeskakuje..panewka?).
A taniec klasyczny jest akurat dla mnie "dość" wygodny ze względu na biodra......są ciągle en dehore i jest ok.
Prawdę mówiąc zaczynanie klasyki w tym prawie 2jest delikatnie mówiąc "nietypowe" ale jest to technika w której zdecydowanie się najlepiej odnajduję i na szczęści wrodzone warunki mnie mnie trochę ratują, bo już w tym wieku nie wyrobiłbym odpowiedniego wykręcenia (spore nadpozycje) czy rozciągnięcia (nadszpagaty itd)
A co do pewnych uwarunkowań w polskim społeczeństwie, stereotypów. Ja cały czas walczę właśnie o to, żeby nie przekładać wzorców estetycznych z życia codziennego na sztukę. Estetyka baletu klasycznego ma już prawie 2 wieki i nie ma sensu oczekiwać jej zmiany, bo powinna zostać nieskazitelnie piękna taka jak była, jest i mam nadzieje że będzie. I znowu zaczął sie robić offtop.
I jeszcze co do charakteru...różnie z tym bywa, ponieważ ja mam bardzo chaotyczny sposób bycia i wydawało by się że np. wolałby modern ( myśląc stereotypowo) ale jednak tak nie jest.
Kończę już ponieważ cały elaborat mi wyszedł i może ten temat będzie dalej kontynuowany, bo jest jednym z ciekawszych z którym spotkałem sie na tym forum.
Akurat to że zacząłem tańczyć na poważnie było sporym zdziwieniem dla większości osób. Zawsze byłem typem anty sportowca (do dziś nie przepadam za sportem jako taki, szczególnie grami zespołowymi). W ogóle nie lubiłem wysiłku fizycznego jako takiego.
Inna sprawa to zainteresowania artystyczne......szczególnie muzyka. Słyszałem że jak byłem małym dzieckiem (może 1,5 roku miałem) byłem na jakiś imieninach to zachowywałem się strasznie i leciał akurat jakiś koncert z filharmonii który mnie bardzo zainteresował. Założyli mi słuchawki na uszy i na ponad godzinę mieli ze mną spokój. Dlatego uważam że jednak z pewnymi rzeczami siię rodzimy i one siedzą w nas, aż je odkryjemy (albo i nie). Potem poszedłem na chór (łącznie 6 lat) i do szkoły muzycznej na fortepian (skończyłem I stopień i jeden rok w stopniu). Potem przerwałem. Jak to już ze mną jest zaangażowałem się w to nie tylko od strony praktycznie ale również teoretycznej. No ale tak jakoś wyszło że przerwałem. Zabawne jest jeszcze to że na fortepianie od początku miałem problemy właśnie z palcami. Wyginały mi się w drugą stronę i nauczycielka kazała mi "ścianę pchać" dla wzmocnienia ( wszystko to przez moją elastopatię).
Do tego doszło jeszcze zainteresowanie malarstwem i architekturą. Wszytko razem z muzyką było według klasyczny kanonów piękna w których można powiedzieć się wychowałem. Nigdy nie nie miało dla mnie w sztuce znaczenia czy coś jest naturalne czy nie, dla mnie miało być ono piękne (dziś mam trochę inne podejście do tego). Ale jak mówię było osobą kompletnie nie aktywną fizycznie na dodatek od 4 klasy nie chodziłem na w-f ( załatwić sobie zwolnienie nie jest w cale takie trudne).
Później w wieku 17 lat poszedłem na kurs tańca dla początkujących bo miałem już dość podpierania ścian. A że dość ambitnie do tego podszedłem dość szybko byłem już w grupie turniejowej. Zaczęło to wszystko wciągać. Szkolenia treningi lekcje.....Klasykę zawsze traktowałem jako podstawę dla jakiegokolwiek tańca. Mama chyba w gazecie przeczytała że jest możliwość zapisania się na zajęcia z klasyki ( w operze) więc się zapisałem (jako na technikę pomocniczą i okazję do załapania podstaw ogólno tanecznych). No i jakoś tak mnie złapało i trzyma do dziś. Potem przerwałem taniec towarzyski, powstała klas młodzieżowa i tam teraz tańczę.
W sumie teraz należałoby się zastanowić dlaczego akurat w technice klasycznej poczułem się najlepiej. Jednym z powodów jest muzyka , drugim to, że dąży się do piękna wyznaczonego przez klasyczne wzorce. Sam rodzaj ruchu mi odpowiada i dostępne środki wyrazu artystycznego odzwierciedlają moją wewnętrzną ekspresję i wewnętrzny wizerunek własnego ideału. Zresztą np standard był za mało ekspresyjny a t. latynoamerykańskie strasznie mi biodra niszczyły i były bardzo bolesne (przy rotacji "ósemkowej" ciągle mi coś w biodrze przeskakuje..panewka?).
A taniec klasyczny jest akurat dla mnie "dość" wygodny ze względu na biodra......są ciągle en dehore i jest ok.
Prawdę mówiąc zaczynanie klasyki w tym prawie 2jest delikatnie mówiąc "nietypowe" ale jest to technika w której zdecydowanie się najlepiej odnajduję i na szczęści wrodzone warunki mnie mnie trochę ratują, bo już w tym wieku nie wyrobiłbym odpowiedniego wykręcenia (spore nadpozycje) czy rozciągnięcia (nadszpagaty itd)
A co do pewnych uwarunkowań w polskim społeczeństwie, stereotypów. Ja cały czas walczę właśnie o to, żeby nie przekładać wzorców estetycznych z życia codziennego na sztukę. Estetyka baletu klasycznego ma już prawie 2 wieki i nie ma sensu oczekiwać jej zmiany, bo powinna zostać nieskazitelnie piękna taka jak była, jest i mam nadzieje że będzie. I znowu zaczął sie robić offtop.
I jeszcze co do charakteru...różnie z tym bywa, ponieważ ja mam bardzo chaotyczny sposób bycia i wydawało by się że np. wolałby modern ( myśląc stereotypowo) ale jednak tak nie jest.
Kończę już ponieważ cały elaborat mi wyszedł i może ten temat będzie dalej kontynuowany, bo jest jednym z ciekawszych z którym spotkałem sie na tym forum.