: pn cze 10, 2013 5:37 pm
[quote:69a0eb9d7b="venus-in-furs"]... Książę tak naprawdę nie ma się gdzie wykazać, nie ma nawet jako takiej popisowej solówki, żeby raz a dobrze pokazać, co potrafi...[/quote:69a0eb9d7b]
Oj Venus, i Idris także, chyba nie macie jednak racji. Tego Księcia w "Kopciuszku" Ashtona wcale nie jest tak dużo mniej niż w jakimkolwiek innym balecie o klasycznej strukturze. (Może poza tradycyjnym "Jeziorem", ale tam właśnie on jest głównym bohaterem, pomimo nawet, że zazwyczaj mniej tam tańczy od sklonowanej partnerki). Bo taki Książę to zazwyczaj uosobienie tęsknot bajkowych bohaterek, słowem - rarytas każdej takiej baletowej opowieści. Choreograf nie może więc nim szastać od początku do końca przedstawienia, a w efekcie do znudzenia. Nie jest też prawdą, że ten z "Kopciuszka" nie ma się gdzie wykazać. Pewnie - jak ja ostatnio - zapatrzyłaś się Venus na Woitiulowego Błazna w tym przedstawieniu, więc umknęło Ci to i owo z działań Księcia.
Fakt, nie ma go jeszcze w I akcie. W tej bajce każe na siebie nieco poczekać, bo też cóż miałby robić od razu w kuchni z Kopciuszkiem i siostrami. Ma za to w II akcie efektowne wyjście na bal, tańczy z kawalerami, puszy się, pręży i przechadza, wita Kopciuszka, ma z nim duet i parokrotnie paraduje z nim wśród gości; dalej znów ma bardzo trudną wariację - ową brakującą Ci Venus solówkę (tu właśnie musi się wykazać, bo inaczej klęska); później jeszcze długie, piękne adagio z Kopciuszkiem, z bardzo stylowym i forsownym partnerowaniem, a i po drodze wcale nie skąpi nam swojego uroku, klasy i osobowości, jak ją posiada oczywiście, bo inaczej bywa nie do zniesienia. W końcu wkracza efektownie w poszukiwaniu Kopciuszka do kuchni w III akcie i pozostaje już z nami tańcząc aż do bajecznej apoteozy.
Czegóż trzeba więcej moje Drogie? Jest go tam dla mnie tyle ile trzeba. Ale też nie dziwię się niedosytowi Idris skoro trafiła na Księcia Vladimira Yaroshenki. Także próbowałem, ale tym razem nie miałem szczęścia. Poczekam więc teraz na jego Wybrańca, którego :smile: wciąż mi mało.
Oj Venus, i Idris także, chyba nie macie jednak racji. Tego Księcia w "Kopciuszku" Ashtona wcale nie jest tak dużo mniej niż w jakimkolwiek innym balecie o klasycznej strukturze. (Może poza tradycyjnym "Jeziorem", ale tam właśnie on jest głównym bohaterem, pomimo nawet, że zazwyczaj mniej tam tańczy od sklonowanej partnerki). Bo taki Książę to zazwyczaj uosobienie tęsknot bajkowych bohaterek, słowem - rarytas każdej takiej baletowej opowieści. Choreograf nie może więc nim szastać od początku do końca przedstawienia, a w efekcie do znudzenia. Nie jest też prawdą, że ten z "Kopciuszka" nie ma się gdzie wykazać. Pewnie - jak ja ostatnio - zapatrzyłaś się Venus na Woitiulowego Błazna w tym przedstawieniu, więc umknęło Ci to i owo z działań Księcia.
Fakt, nie ma go jeszcze w I akcie. W tej bajce każe na siebie nieco poczekać, bo też cóż miałby robić od razu w kuchni z Kopciuszkiem i siostrami. Ma za to w II akcie efektowne wyjście na bal, tańczy z kawalerami, puszy się, pręży i przechadza, wita Kopciuszka, ma z nim duet i parokrotnie paraduje z nim wśród gości; dalej znów ma bardzo trudną wariację - ową brakującą Ci Venus solówkę (tu właśnie musi się wykazać, bo inaczej klęska); później jeszcze długie, piękne adagio z Kopciuszkiem, z bardzo stylowym i forsownym partnerowaniem, a i po drodze wcale nie skąpi nam swojego uroku, klasy i osobowości, jak ją posiada oczywiście, bo inaczej bywa nie do zniesienia. W końcu wkracza efektownie w poszukiwaniu Kopciuszka do kuchni w III akcie i pozostaje już z nami tańcząc aż do bajecznej apoteozy.
Czegóż trzeba więcej moje Drogie? Jest go tam dla mnie tyle ile trzeba. Ale też nie dziwię się niedosytowi Idris skoro trafiła na Księcia Vladimira Yaroshenki. Także próbowałem, ale tym razem nie miałem szczęścia. Poczekam więc teraz na jego Wybrańca, którego :smile: wciąż mi mało.