no jak sama Opera Narodowa poinformowała o tym pokatnie na stronie internetowej niezbyt długo przed wystepem to nie ma sie co dziwic. ja np. obsad po zakupie biletów nie sprawdzałam bo i tak szłam na wszystkie Śpiące i dowiedziałam sie o "gościach" od innego forumowicza. Wtedy przekazałam info Scarpii i Torinowi ze ich zakupione miesiac temu bilety okazały sie być przepustką na spektakl z udziałem gwiazd Bolszoj. Ci co i tak sie wybierali w niedziele nieoczekiwanie obejżeli gwiazdy, a Ci co moze by chcieli tylko ze wzgledu na to wybrac się na spektakl nie zauwazyli informacji w necie i na słupach ogłoszeniowych (rozlepionych na kilka dni przed przedstawieniem w dodatku w kolorze szarym). Dlatego gwiazdy Bolszoj oklaskiwały głównie malutkie dzieci które przyszły w rodzicami do teatru na Dzień Dziecka... Nie wiedziały one czemu orkiestra grała sto lat dla jednej z "prządek" - tancerki odchodzącej na emeryturę, ani kim był ten siwy pan, który klaniał sie pod koniec a był to sam Jurij Grigorowicz, który zawitał do Warszawy dopilnowac swej choreografii.
Do tego co Scarpia napisał ze swego męskiego puktu widzenia dodam ze rzeczywiscie Svietlana Lunkina okazała się byc znakomita tancerka - wyglad, urok, uroda, technika. jesli miałabym się do czegos przyczepić (a czepiałam sie mająć na gorąco w oczach wystep I. Milewskiej w tej samej roli) to do nietrzymania póz i zbyt szeroko prowadzonych rąk - czasem nie ozdabiały one tańca. Poza tym brakowało mi dziecięcości w jej grze aktorskiej - ta piekna tancerka od poczatku do konca była tryumfująca primabaleriną świadomą roztaczanego przez siebie czaru. No ale urocza była!
partnerujacy jej Aleksander Vołczkow tez był świetny mimo ze "spalił" swoją wariację w 3 akcie oraz nie okazał sie idealnym partnerem w pas de deux (brzydka postawa w partnerowaniu, brak kregosłupa). Chyba na codzień tańczy nna wersję tej wariacji bo zupełnie się posypał, a dodatkowo musiał na chybcika zmieniac stroę seny przed grand jete po kole bo on skacze w "drugą stronę". Ale uroda, postawa, gest, arcywysoki skok i piekne stopy to jego niewątliwe plusy. Dla wielbicielek rosyjskich tanecerzy dodam ze to niemal "skóra zdarta" z młodego Jurija Smiekałowa z Baletu Ejfmana.
Sposród warszawskiego zespołu na wyróznienie zasłuzyli:
oczywiscie M. Wojtiul jako Błękitny Ptak i I. Milewska jako Florina - Maks za skok, miekkośc gestu, płynnośc całego tańca dzięki nienagannemu plie, Iza za bardzo wysokie attitude, pozę i precyzję.
B. Bartnik, która po ubiegłorocznym debiucie (udanym) w roli Wrózki Bzu w tym roku była po prostu świetna - wszytsko jak trzeba, piekne pas de bourre i pozy, ładne arabeski
zawsze i we wszystkim pełna wdzięki Ewa Nowak - wróżka Żywotnosci,
koty, a własciwie biała kotka - Aneta Zbrzeźniak
Emilia Stachurska w niedziele w roli Kapturka, ale dzień wczesni8ej jako wrózka złota - w ogóle "drugi" zestaw klejnotów był bardziej udany
i wreszcie forumowo: fajnie ze udało się na jednym spektaklu zgromadzić Scarpie, Torina z latoroslą (pozdrowienia dla Doroty-pochłaniaczki lodów!), Kasię W, Florine, Rotbarta, girl interupted i pare innych osób z warszawskiego kółka baletomanów i baletomaniaków
