U nas najstarsza klasa zamiast rytmiki ma Improwizacje Muzyczno Ruchowa. Musze powiedziec, ze to uwielbiam i mam nadzieje, ze egzamin z tego przedmiotu nie sprawi mi wiekszego klopotu :) (u nas, zeby otrzymac dyplom trzeba zaliczyc Improwizacje, uklad zbiorowy, Przedmioty teoretyczne, wykonac prace, ktora bedzie sluzyc szkole przez wieki <nie wiem jak to nazwac>,no i oczywiscie wariacje solo... mam nadzieje, ze niczego nie pominelam :P)
[color=blue:fa67376a30]Post Neny dotyczący improwizacji muzyczno ruchowej został wydzielony do tablicy "Teoria". Prosze tam prowadzić dyskusje na ten temat. P.[/color:fa67376a30]
No tak. Radiohead jest dobre tez do cwiczen ktore wlasnie robimy na balecie. Jedna piosenke tak sobie upodobalam i tak duzo tanczylam do niej ze az naliczyo 18 razy w cigu jednedo tygodnia. A tak to improwizuje czasem nawet na sucho.
po nie-klasyce (Green Day, Nightwish, Kazik Staszewski) wróciłam do Verdi'ego, Mozart'a i Beethowena 8) niesamowita odmiana... jakoś tak inaczej się słucha tej muzyki, otwierają się możliwości...
a ja jak odrabiam zadanie, to czasem włączam sobie klasyke. No, ale to ma swoje dwie strony. Jedna jest dobra- wyciszam się, relaksuje, a druga zła (tylko pod względem nauki) - nie potrafię się opanować w pwnym momencie , wstaję i tancze. Nic na to nie poradze... :lol:
A ja mam tak: czytam lekture i słucham klasyki i odrazu lepiej mi się wbija do głowy treść książki.
A raz miałam tak: leże w łóżku, chora ale słucham klasyki i nagle sama z siebie, choć nie chciałam zaczęły mi się pośladki ruszać jakby samo ciało chciało tańczyć.
No i jak ciało zacznie tańczyć to dusza też chce :wink: