odświeżę trochę temat i podzielę się swoją konstruktywną krytyką
jeżeli chodzi o pointy sanshy to są generalnie raczej tańsze niż inne marki; często są promocje na stronie producenta albo chociaż można tanio zakupić na allegro. drugim pozytywem jest to, że są relatywnie ciche i nie stukają tak bardzo jak np. grishki
no i tutaj pozytywy się kończą - jak dla mnie to po prostu koszmar. podeszwy twarde, czubki miękkie, nie da się normalnie stać en pointe. moje zawsze skrzypiały przy demi-releve (nie wiem czy to moje szczęście czy po prostu tak mają). nawet bez wkładek nie "czułam" podłogi. bez gumek nad podbiciem ani rusz, bo zawsze mi spadały z pięty (i nie wydaje mi się, że to z powodu za małego rozmiaru)
[size=9a2]z wyglądu też mi się nie podobały, ale to już podrzędna kwestia, bo przecież nie wygląd najważniejszy.

[/sizea2]
grishko, jak narazie moje ulubione (chociaż miałam do czynienia tylko z grishko, sanshą i blochem) też mają wady; są strasznie głośne, a "box" jest strasznie twardy i bez wkładek ani rusz (u mnie zawsze kończy się to obtarciami). wydaje mi się, że potrzebują trochę więcej czasu, żeby się wyrobić, ale może to właśnie kwestia twardości. a pozytywy? no właśnie: zawsze można wybrać sobie skrajnie twardość podeszwy nawet Super Soft albo Super Hard - idealne rozwiązanie dla każdej stopy. no i mają modele odpowiadające różnym potrzebom, a nie tylko różniące się twardością. grishki są naprawdę stabilne, nawet pomimo węższych czubków. także wytrzymują dłużej (2007 miałam dwa razy dłużej niż recitale). z wyglądu są przepiękne, mają coś w sobie
zdobywszy doświadczenie używając obie marki, zdecydowanie wybieram grishko
[size=9a2]chociaż bardzo chętnie wypróbowałabym russian pointe. może kiedyś

[/sizea2]