Hmmm, to było na jakimś młodzieżowym festiwalu.Miałam w przedstawieniu normalną mówioną rolę( bo tańczyć niestety nie mogę) ale tańczyły moje koleżanki, więc pewnie też się liczy. Zupełnie nie pamiętam tytułu spektaklu, ani nawet treści, tylko to, że jego głównym punktem był taniec czarownic w towarzyswie ducha, czyli najwyższego kolegi pomalowanego na biało, ubranego w białe szaty. Mniej więcej przed końcem wszyscy zauważyli, że w pierwszych rzędach zasiadło około dwudziestu skinów( najzupełniej typowych, łysi, z łańcuchami, skórzane kurtki itd) jedzących orzeszki ziemne i komentujących to co widzą. Czarownice dokończyły taniec z nieszczególnymi minami i razem z duchem czmychnęły za kulisy jak najszybciej się dało.
Wszyscy zdejmują kostiumy, zmywają makijaż, a tu zza drzmi dobiega walenie kilkunastu par podkutych butów i wrzaski mniej więcej w tym stylu "Ten biały chudy tu wszedł, te tańczące też, dawać ich"
Drzwi się otworzyły, do garderoby wpadli wszyscy łysi "widzowie". Kolega skulił się w kącie, bo wcale nie miał ochoty, żeby go tam znaleźli.
-O jest!- ucieszył się największy- Możemy sobie z tobą zrobić zdjęcie, i z czarownicami też?- wyszczerzył zęby w uśmiechu i wyciągnął aparat- Fajnie tańczyłyście, ładne z was..- zawahał się, bo odpowiednie słowo nie przyszło mu od razu na myśl- Baletnice.
Po kilkunastu fotografiach oddalili się zadowoleni, otrzymawszy na pamiątkę kilka liści z naszych włosów. I nawet "cześć" powiedzieli.
