Instytut Tańca?
[quote:f26dbd322b="Ewa J."]Może nie powinnam wtrącać się do tej dyskusji, bo informacje mam tylko te, które pochodzą od Kasi, ewentualnie z zamieszczonych tu przez nią artykułów, ale chciałabym zauważyć, że nazwa nowej instytucji ma brzmieć "Instytut Muzyki i Tańca", a nie "Instytut Muzyki i Tańca współczesnego" ;)
Przyjmuję do wiadomości argumenty, że taniec współczesny jest w Polsce znacznie słabiej promowany, niż taniec klasyczny, ale i cóż z tego, jak o tym drugim pojęcie nadal jest marne, kształtuje się w sposób stereotypowy. Tak jak powiedziała Kasia - wiele środowisk (w tym ludzie młodych) łatwiej przekonać do zobaczenia spektaklu współczesnego, niż do klasyki, bo przecież balet to jakiś relikt przeszłości, być może dobry jeszcze w XIX wieku, ale dzisiaj? Kogo to może obchodzić. A poza tym: jak już zostało zauważone; to od tańca klasycznego wszystko się zaczęło, wszystko z niego wyrosło, więc chyba warto zaczynać od podstaw, od źródeł, a nie "od środka". Trudno, żeby nie wystawiało się spektakli baletowych na deskach teatrów operowych w Polsce, a że od czasu do czasu zdarzy się wywiad z jakimś solistą, to jeszcze nie świadczy o szczytach popularności baletu wśród przeciętnych zjadaczy chleba i o tym, że jest tak fantastycznie promowany.
[/quote:f26dbd322b]
Ewo, patrząc z zewnątrz mało się orientujesz o 'genezie' owego Insytutu - który de facto jeszcze nie powstał. Jest to inicjatywa środowiska głównie tańca współczesnego, które jak na razie w Polsce egzystuje na 'kocią łapę'. Ale też nikt nie twierdzi, że nikt inny nie ma do tego instytutu prawa - chodzi o usystematyzowanie tego, co się dzieje na scenach w tańcu, w Polsce, i o ile 'Jezioro łabędzie' takiego porządkowania nie potrzebuje, to w przypadku tańca współczesnego brak dokumentacji wieeeelu produkcji, nie wiem jak z produkcjami baletowymi - tu jest trochę łatwiej ze względu na to, że powstają w zinstytucjonalizowanych miejscach, tancerze mają tu zwykle etaty, miejsce (przestrzeń), administracje, spektakle są dokumentowane, itp. W tańcu współczesnym - może ŚTT i PTT (a przepraszam, PTT nie ma własnego budynku i sceny...). A cała reszta funkcjonuje w lepszym razie przy większych ośrodkach kultury, a w gorszym jako bliżej nieokreślony twór bez własnego czegokolwiek (no, czasem 'wisi' nazwa w internecie). Ot, to tylko jeden aspekt tego, czego brakuje, i czym powinien się zająć instytut (jedna z opcji).
[quote:f26dbd322b]
I cóż, może to nie będzie mile widziane, co teraz powiem, ale dobrze wyszkolony tancerz klasyczny ma przecież możliwość tańczenia także w technikach współczesnych na bardzo wysokim poziomie (ale tak, zgadzam się, nie dotyczy to jak na razie naszego kraju), natomiast tancerz współczesny (o ile nie ukończył baletówki) nigdy nie będzie w stanie zatańczyć klasyki w takiej formie, jaka jest akceptowana do zaprezentowania na scenie teatru. Żeby nie być gołosłowną - powołam się na słowa Joanny, która jakiś czas temu napisała, że nierzadko szpagat w tym środowisku (tancerzy współczesnych) budzi podziw, bo nie każdy jest w stanie go wykonać.[/quote:f26dbd322b]
No nie.... Faktem jest, że na Zachodzie znakomita większość tancerzy umie klasykę, na jakimś tam poziomie, ale przeciętnie tancerz klasyczny tak samo zatańczy współczesny, jak ten od współczesnego partię klasyczną... Nawet super wybitnego klasyka jakby wsadzić np. do Ultimy Vez, czy do Rosas, czy DV8, czy Batshevy, czy gdzie indziej - to sobie tak z marszu nie poradzi [po prostu taniec współczesny może być na tak samo wybitnym poziomie, jak i wybitna klasyka...) - to tak samo specyficzny rodzaj ruchu, wymagający iluśletniego ukierunkowanego na to treningu, (dodatkowo wymieniłam zespoły, z których każdy ma swój, zupełnie inny od innych, "styl" tańczenia). Mówię teraz o Europie. W Polsce sytuacja jest zgoła inna, ale też działa w obie strony (tylko u nas jest kuriozalna i nierzadko świadczy o po prostu niewysokim poziomie tancerzy w Polsce - mówiąc bardzo ogólnie, bo przeciez mamy też i świetne jednostki)...
Btw - dążenie do "szczytu popularności baletu", a "przynajmniej podstawowych warunków do pracy, takie minimum, zarówno dla tancerzy jak i krytyków, w przypadku t. współczesnego" - sorry, dla mnie to nawet nie jest do porównania.
Ty marzysz o super promocji baletu, podczas gdy taniec współczesny marzy tym, żeby w ogóle mógł jakkolwiek oficjalnie zaistnieć (bo na razie to wielu tancerzy tworzy mniej lub bardziej formalne kolektywy, szumnie zwane zespołami - pracujace oczywiście szumnie nazwanie 'projektowo', bo etat, to poza wyjątkami - policzyc na palcach jednej reki - coś takiego nie istnieje)
_______
Aha, jeszcze jedno, tak bardziej ogólnie. Moim zdaniem błędem jest wspomniany juz wcześniej dysonans, że jedni są współczesni, a drudzy baletowi (pod względem techniki i spektakli). A trzeba się skupic na tym, co sie tańczy współcześnie, w znaczeniu TERAZ, dzisiaj. Przecież powstaje tez masa baletowych rzeczy, neoklasyki - które tylko jakimś dziwnie szerokim łukiem omijaja nasz kraj... To jest właśnie dzisiejsza klasyka, która może być równiez tańczona nowoczesnie, a jednoczesnie nadal byc 'klasyczna' w estetyce ruchu: taki Dawson, czy wcześniejszy Forsythe; i o którą też trzeba dbać.
Skupianie się tylko na tym, że jeden tańczy taka technike, drugi inna, do niczego nie doprowadzi. Ale i tak się wszyscy bedą kłócić, i wyjdzie jak zwykle, czy dużo słabiej niz by mogło:/
____
A, i dodam jeszcze w Polsce tancerz współczesny musi być multifunkcjonalny. Musi nie tylko tańczyć, ale i zadbać o stronę prawną i finansową tego co robi, musi sam sobie zapewnić promocję (nieliczni mają menedzera - i jak słyszę te narzekania na brak promocji baletu... mając takie zaplecze administracyjni... a tancerze od współczesnego nierzadko sami sobie piszą info o spektaklach, wysyłają się np. do prasy, itp., SAMI, wlasnoręcznie, zamiast ćwiczyć na lekcji, których i tak nie ma, czy próbować do spektaklu - ale i tak często nie ma gdzie), musi zorganizowac sobie gdzie gra, jak i miejsca gdzie może próbować, a ponadto czasem sam odpowiada za kostiumy, scenografię, oswietlenie, i Bóg wie co jeszcze. I to nie mówię o zespolikach w domu kultury, a niektórzy powazni tancerze naprawdę nadal tak funkcjonują.... Na szczeście, powoli się to zmienia, tzn. powoli zatrudnia się różnych ludzi do robienia tego wszystkiego, ale przeciez nie kazdy zespol/ tancerz moze sobie na to pozwolic.
Wiem, że ten ostatni akapit jest mniej na temat, ale juz nie mogę czytać, jak to ciężko, jak ma się etat w teatrze, wszystko zapewnione, a nie trzeba wlaczyc o kazdy skrawek przestrzeni na dwie godziny proby, tylko te parę wywiadów w gazecie z tancerzem/ tancerką, to jednak tak mało, że nic tylko narzekać jakie to cięzkie warunki...
Przyjmuję do wiadomości argumenty, że taniec współczesny jest w Polsce znacznie słabiej promowany, niż taniec klasyczny, ale i cóż z tego, jak o tym drugim pojęcie nadal jest marne, kształtuje się w sposób stereotypowy. Tak jak powiedziała Kasia - wiele środowisk (w tym ludzie młodych) łatwiej przekonać do zobaczenia spektaklu współczesnego, niż do klasyki, bo przecież balet to jakiś relikt przeszłości, być może dobry jeszcze w XIX wieku, ale dzisiaj? Kogo to może obchodzić. A poza tym: jak już zostało zauważone; to od tańca klasycznego wszystko się zaczęło, wszystko z niego wyrosło, więc chyba warto zaczynać od podstaw, od źródeł, a nie "od środka". Trudno, żeby nie wystawiało się spektakli baletowych na deskach teatrów operowych w Polsce, a że od czasu do czasu zdarzy się wywiad z jakimś solistą, to jeszcze nie świadczy o szczytach popularności baletu wśród przeciętnych zjadaczy chleba i o tym, że jest tak fantastycznie promowany.
[/quote:f26dbd322b]
Ewo, patrząc z zewnątrz mało się orientujesz o 'genezie' owego Insytutu - który de facto jeszcze nie powstał. Jest to inicjatywa środowiska głównie tańca współczesnego, które jak na razie w Polsce egzystuje na 'kocią łapę'. Ale też nikt nie twierdzi, że nikt inny nie ma do tego instytutu prawa - chodzi o usystematyzowanie tego, co się dzieje na scenach w tańcu, w Polsce, i o ile 'Jezioro łabędzie' takiego porządkowania nie potrzebuje, to w przypadku tańca współczesnego brak dokumentacji wieeeelu produkcji, nie wiem jak z produkcjami baletowymi - tu jest trochę łatwiej ze względu na to, że powstają w zinstytucjonalizowanych miejscach, tancerze mają tu zwykle etaty, miejsce (przestrzeń), administracje, spektakle są dokumentowane, itp. W tańcu współczesnym - może ŚTT i PTT (a przepraszam, PTT nie ma własnego budynku i sceny...). A cała reszta funkcjonuje w lepszym razie przy większych ośrodkach kultury, a w gorszym jako bliżej nieokreślony twór bez własnego czegokolwiek (no, czasem 'wisi' nazwa w internecie). Ot, to tylko jeden aspekt tego, czego brakuje, i czym powinien się zająć instytut (jedna z opcji).
[quote:f26dbd322b]
I cóż, może to nie będzie mile widziane, co teraz powiem, ale dobrze wyszkolony tancerz klasyczny ma przecież możliwość tańczenia także w technikach współczesnych na bardzo wysokim poziomie (ale tak, zgadzam się, nie dotyczy to jak na razie naszego kraju), natomiast tancerz współczesny (o ile nie ukończył baletówki) nigdy nie będzie w stanie zatańczyć klasyki w takiej formie, jaka jest akceptowana do zaprezentowania na scenie teatru. Żeby nie być gołosłowną - powołam się na słowa Joanny, która jakiś czas temu napisała, że nierzadko szpagat w tym środowisku (tancerzy współczesnych) budzi podziw, bo nie każdy jest w stanie go wykonać.[/quote:f26dbd322b]
No nie.... Faktem jest, że na Zachodzie znakomita większość tancerzy umie klasykę, na jakimś tam poziomie, ale przeciętnie tancerz klasyczny tak samo zatańczy współczesny, jak ten od współczesnego partię klasyczną... Nawet super wybitnego klasyka jakby wsadzić np. do Ultimy Vez, czy do Rosas, czy DV8, czy Batshevy, czy gdzie indziej - to sobie tak z marszu nie poradzi [po prostu taniec współczesny może być na tak samo wybitnym poziomie, jak i wybitna klasyka...) - to tak samo specyficzny rodzaj ruchu, wymagający iluśletniego ukierunkowanego na to treningu, (dodatkowo wymieniłam zespoły, z których każdy ma swój, zupełnie inny od innych, "styl" tańczenia). Mówię teraz o Europie. W Polsce sytuacja jest zgoła inna, ale też działa w obie strony (tylko u nas jest kuriozalna i nierzadko świadczy o po prostu niewysokim poziomie tancerzy w Polsce - mówiąc bardzo ogólnie, bo przeciez mamy też i świetne jednostki)...
Btw - dążenie do "szczytu popularności baletu", a "przynajmniej podstawowych warunków do pracy, takie minimum, zarówno dla tancerzy jak i krytyków, w przypadku t. współczesnego" - sorry, dla mnie to nawet nie jest do porównania.
Ty marzysz o super promocji baletu, podczas gdy taniec współczesny marzy tym, żeby w ogóle mógł jakkolwiek oficjalnie zaistnieć (bo na razie to wielu tancerzy tworzy mniej lub bardziej formalne kolektywy, szumnie zwane zespołami - pracujace oczywiście szumnie nazwanie 'projektowo', bo etat, to poza wyjątkami - policzyc na palcach jednej reki - coś takiego nie istnieje)
_______
Aha, jeszcze jedno, tak bardziej ogólnie. Moim zdaniem błędem jest wspomniany juz wcześniej dysonans, że jedni są współczesni, a drudzy baletowi (pod względem techniki i spektakli). A trzeba się skupic na tym, co sie tańczy współcześnie, w znaczeniu TERAZ, dzisiaj. Przecież powstaje tez masa baletowych rzeczy, neoklasyki - które tylko jakimś dziwnie szerokim łukiem omijaja nasz kraj... To jest właśnie dzisiejsza klasyka, która może być równiez tańczona nowoczesnie, a jednoczesnie nadal byc 'klasyczna' w estetyce ruchu: taki Dawson, czy wcześniejszy Forsythe; i o którą też trzeba dbać.
Skupianie się tylko na tym, że jeden tańczy taka technike, drugi inna, do niczego nie doprowadzi. Ale i tak się wszyscy bedą kłócić, i wyjdzie jak zwykle, czy dużo słabiej niz by mogło:/
____
A, i dodam jeszcze w Polsce tancerz współczesny musi być multifunkcjonalny. Musi nie tylko tańczyć, ale i zadbać o stronę prawną i finansową tego co robi, musi sam sobie zapewnić promocję (nieliczni mają menedzera - i jak słyszę te narzekania na brak promocji baletu... mając takie zaplecze administracyjni... a tancerze od współczesnego nierzadko sami sobie piszą info o spektaklach, wysyłają się np. do prasy, itp., SAMI, wlasnoręcznie, zamiast ćwiczyć na lekcji, których i tak nie ma, czy próbować do spektaklu - ale i tak często nie ma gdzie), musi zorganizowac sobie gdzie gra, jak i miejsca gdzie może próbować, a ponadto czasem sam odpowiada za kostiumy, scenografię, oswietlenie, i Bóg wie co jeszcze. I to nie mówię o zespolikach w domu kultury, a niektórzy powazni tancerze naprawdę nadal tak funkcjonują.... Na szczeście, powoli się to zmienia, tzn. powoli zatrudnia się różnych ludzi do robienia tego wszystkiego, ale przeciez nie kazdy zespol/ tancerz moze sobie na to pozwolic.
Wiem, że ten ostatni akapit jest mniej na temat, ale juz nie mogę czytać, jak to ciężko, jak ma się etat w teatrze, wszystko zapewnione, a nie trzeba wlaczyc o kazdy skrawek przestrzeni na dwie godziny proby, tylko te parę wywiadów w gazecie z tancerzem/ tancerką, to jednak tak mało, że nic tylko narzekać jakie to cięzkie warunki...
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Troche moze nie na temat ale sie rozmarzylam i napisze o moich 2 zyczeniach , co bym chciala jako widz ,zeby w Polsce powstalo, pod wzgledem organizacyjnym, (jako widz z mala orientacją w temacie):
1) jako fan rozmarzylam sie tym, jak Kasia G. rzucila wczoraj pomysl periodyku- pisma o tancu i wspolczesnym i klasycznym i kazdym;
2) chcialabym zeby w Polsce powolano cos w stylu Państwowego Centrum Choreograficznego ze srodkami z Ministerstwa Kultury, jakimis srodkami z UE i od biedy z grantami (ktore sa ostatnio malo realne, bo wypala średnio co 10).
Żeby byl jakis budynek, jakis zespol i jakies srodki dla polskich choreografow, ktorzy jesli zdolaja wykazac, ze maja ciekawy pomysl na choreografie i to uzyska dobre recenzje jakiejs komisji, to taka choreografia by zaistniala i byla tanczona przez tamtejszych tancerzy.
Oprocz tego mozna by tam np prowadzic jakas poboczna dzialalnosc komercyjna, na wzor innych takich placowek powolywanych przy innych ministerstwach,. Jaka np? a np jakies szkolenia dla tancerzy, moze cos w formie studium, szkoly podyplomowej. Sa takie instytucje np przy ministrerstwie pracy, ktore zyja z takich dotacji tworzac projekty praktyczne albo naukowe, ktore dodatkowo zorganizowaly sobie np takie szkoly dla profesjonalistow i maja z tego calkiem niezle profity.
Tyle, ze dzis mamy takie czasy, ze musialby byc ktos z dobrymi ukladami w ministerstwie, ktos znany w swiecie, prestizowy i takim pędem do dzialania.
No ale nie od razu Krakow zbudowano. Na dzien dzisiejszy dobrze, ze jest jakas mobilizacja srodowiska, sa rozmowy i cos sie dzieje z Instytutem.
Zostaje zyczyc sobie i wszystkim tego, zeby Instytut wypalil i przynosil jak najwieksze korzysci dla srodowiska z tancem zwiazanego.
1) jako fan rozmarzylam sie tym, jak Kasia G. rzucila wczoraj pomysl periodyku- pisma o tancu i wspolczesnym i klasycznym i kazdym;
2) chcialabym zeby w Polsce powolano cos w stylu Państwowego Centrum Choreograficznego ze srodkami z Ministerstwa Kultury, jakimis srodkami z UE i od biedy z grantami (ktore sa ostatnio malo realne, bo wypala średnio co 10).
Żeby byl jakis budynek, jakis zespol i jakies srodki dla polskich choreografow, ktorzy jesli zdolaja wykazac, ze maja ciekawy pomysl na choreografie i to uzyska dobre recenzje jakiejs komisji, to taka choreografia by zaistniala i byla tanczona przez tamtejszych tancerzy.
Oprocz tego mozna by tam np prowadzic jakas poboczna dzialalnosc komercyjna, na wzor innych takich placowek powolywanych przy innych ministerstwach,. Jaka np? a np jakies szkolenia dla tancerzy, moze cos w formie studium, szkoly podyplomowej. Sa takie instytucje np przy ministrerstwie pracy, ktore zyja z takich dotacji tworzac projekty praktyczne albo naukowe, ktore dodatkowo zorganizowaly sobie np takie szkoly dla profesjonalistow i maja z tego calkiem niezle profity.
Tyle, ze dzis mamy takie czasy, ze musialby byc ktos z dobrymi ukladami w ministerstwie, ktos znany w swiecie, prestizowy i takim pędem do dzialania.
No ale nie od razu Krakow zbudowano. Na dzien dzisiejszy dobrze, ze jest jakas mobilizacja srodowiska, sa rozmowy i cos sie dzieje z Instytutem.
Zostaje zyczyc sobie i wszystkim tego, zeby Instytut wypalil i przynosil jak najwieksze korzysci dla srodowiska z tancem zwiazanego.
[quote:2dae803a70="Agnieszka P."]Żeby byl jakis budynek, jakis zespol i jakies srodki dla polskich choreografow, ktorzy jesli zdolaja wykazac, ze maja ciekawy pomysl na choreografie i to uzyska dobre recenzje jakiejs komisji, to taka choreografia by zaistniala i byla tanczona przez tamtejszych tancerzy.[/quote:2dae803a70]
Trochę bez sensu... Tzn. wszystko ok, oprócz tego, że jest jeden zespół 'dyżurny', na którym pracują choreografowie. Biorąc pod uwagę różnorodność tańca teatralnego dzisiaj, i wymagań choreografów, to nie ma szans.
Ale sama idea jak najbardziej - z tym że jest przestrzeń, że mogą tam wejść różni tancerze i choreografowie - czyli na tzw. rezydencję - i realizować dany projekt. Oczywiście, były plany takiej sceny impresaryjnej + przestrzeni do pracy, prób: proponowano Centralny Basen Artystyczny, ale z różnych powodów politycznych jak na razie jest to w fazie "fajnie by było"...
[quote:2dae803a70]Oprocz tego mozna by tam np prowadzic jakas poboczna dzialalnosc komercyjna, na wzor innych takich placowek powolywanych przy innych ministerstwach,. Jaka np? a np jakies szkolenia dla tancerzy, moze cos w formie studium, szkoly podyplomowej[/quote:2dae803a70]
Coś za skromna jesteś, bo bardzo dobrze myślisz;)
Coś podobnego jest oczywiście jednym z potencjalnych punktów Instytutu - edukacja. Ale nie w formie studium, ani szkoły dyplomowej - to akurat mało dobre rozwiązanie ze względu na zamkniecie takiej grupy zajęć, zrobienie ich dostępnych tylko garstce osób, które zdecydują się na daną szkołę. Akurat taniec to taki zawód, który m.in. zakłada dużą mobilność twórców, wkładanie kogoś na jakieś zamknięte kursy doszkalające, po prostu ogranicza - zamyka drogę do pracy przy różnych projektach w różnych miejscach, do jeżdżenia ze spektaklami, itp. Natomiast edukacja jak najbardziej - ale w formie zajęć otwartych, czy cykli warsztatowych (podobnie funkcjonuje Stary Browar w Pl) - brakuje miejsca w Polsce, gdzie jest rano lekcja, jakieś cykle warsztatów, itp. - w wielu zespołach tancerze mają lekcje w teatrze, a ci niezależni tez przecież muszą coś robić... i na Zachodzie jest masa takich centrów tańca, gdzie codziennie rano jest lekcja lub dwie, ponadto warsztaty, możliwość zorganizowania audycji, spektakle, możliwość wynajmu sali, itp.
I raczej nie nazywałabym tego działalnością poboczną;) - to akurat ważne, może z punktu widzenia widza mniej dostrzega się rangę tego, ale później to wychodzi na scenie, w poziomie tancerzy, którzy regularnie trenują bądź nie, rozwijają się, lub nie...
Aha, takie centra w Europie są różne - niektóre państwowe, inne prywatne. Ich wspólną cechą jest to, że są pomyślane jako służące tancerzom i tańcu ogólnie, a nie komercji i zbijaniu kasy;)
Trochę bez sensu... Tzn. wszystko ok, oprócz tego, że jest jeden zespół 'dyżurny', na którym pracują choreografowie. Biorąc pod uwagę różnorodność tańca teatralnego dzisiaj, i wymagań choreografów, to nie ma szans.
Ale sama idea jak najbardziej - z tym że jest przestrzeń, że mogą tam wejść różni tancerze i choreografowie - czyli na tzw. rezydencję - i realizować dany projekt. Oczywiście, były plany takiej sceny impresaryjnej + przestrzeni do pracy, prób: proponowano Centralny Basen Artystyczny, ale z różnych powodów politycznych jak na razie jest to w fazie "fajnie by było"...
[quote:2dae803a70]Oprocz tego mozna by tam np prowadzic jakas poboczna dzialalnosc komercyjna, na wzor innych takich placowek powolywanych przy innych ministerstwach,. Jaka np? a np jakies szkolenia dla tancerzy, moze cos w formie studium, szkoly podyplomowej[/quote:2dae803a70]
Coś za skromna jesteś, bo bardzo dobrze myślisz;)
Coś podobnego jest oczywiście jednym z potencjalnych punktów Instytutu - edukacja. Ale nie w formie studium, ani szkoły dyplomowej - to akurat mało dobre rozwiązanie ze względu na zamkniecie takiej grupy zajęć, zrobienie ich dostępnych tylko garstce osób, które zdecydują się na daną szkołę. Akurat taniec to taki zawód, który m.in. zakłada dużą mobilność twórców, wkładanie kogoś na jakieś zamknięte kursy doszkalające, po prostu ogranicza - zamyka drogę do pracy przy różnych projektach w różnych miejscach, do jeżdżenia ze spektaklami, itp. Natomiast edukacja jak najbardziej - ale w formie zajęć otwartych, czy cykli warsztatowych (podobnie funkcjonuje Stary Browar w Pl) - brakuje miejsca w Polsce, gdzie jest rano lekcja, jakieś cykle warsztatów, itp. - w wielu zespołach tancerze mają lekcje w teatrze, a ci niezależni tez przecież muszą coś robić... i na Zachodzie jest masa takich centrów tańca, gdzie codziennie rano jest lekcja lub dwie, ponadto warsztaty, możliwość zorganizowania audycji, spektakle, możliwość wynajmu sali, itp.
I raczej nie nazywałabym tego działalnością poboczną;) - to akurat ważne, może z punktu widzenia widza mniej dostrzega się rangę tego, ale później to wychodzi na scenie, w poziomie tancerzy, którzy regularnie trenują bądź nie, rozwijają się, lub nie...
Aha, takie centra w Europie są różne - niektóre państwowe, inne prywatne. Ich wspólną cechą jest to, że są pomyślane jako służące tancerzom i tańcu ogólnie, a nie komercji i zbijaniu kasy;)
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote:7cc8d7f6af="Joanna"] Tzn. ok, oprócz tego, że jest jeden zespół 'dyżurny', na którym pracują choreografowie. Biorąc pod uwagę różnorodność tańca teatralnego dzisiaj, i wymagań choreografów, to nie ma szans.
....... były plany takiej sceny impresaryjnej + przestrzeni do pracy, prób: proponowano Centralny Basen Artystyczny, ale z różnych powodów politycznych jak na razie jest to w fazie "fajnie by było"...)[/quote:7cc8d7f6af]
Co do roznorodnosci tanca i odmiennych wymaganiach choreografów to mi do głowy nie wpadło, ze to moze byc problem , a to fakt :)
Czyli, jak rozumiem, na zasadzie , ze choreograf sobie dobiera tancerzy i cos razem robią?
A co do Centralnego Basenu Artystycznego to przyznam, ze pierwsze słyszę. Czyli ktos cos wymyslil.. Ale szans juz nie ma - z tego co piszesz -zeby cos takiego zaistniało?
Kurczę a szkoda, bo kilku choreografów , moze nie wielu ale kilku, w Polsce jest, ktorym wartałoby ułatwić życie i pozwolic przynajmniej jakas miniaturkę stworzyć. Podobnie jak kilku tancerzy.
....... były plany takiej sceny impresaryjnej + przestrzeni do pracy, prób: proponowano Centralny Basen Artystyczny, ale z różnych powodów politycznych jak na razie jest to w fazie "fajnie by było"...)[/quote:7cc8d7f6af]
Co do roznorodnosci tanca i odmiennych wymaganiach choreografów to mi do głowy nie wpadło, ze to moze byc problem , a to fakt :)
Czyli, jak rozumiem, na zasadzie , ze choreograf sobie dobiera tancerzy i cos razem robią?
A co do Centralnego Basenu Artystycznego to przyznam, ze pierwsze słyszę. Czyli ktos cos wymyslil.. Ale szans juz nie ma - z tego co piszesz -zeby cos takiego zaistniało?
Kurczę a szkoda, bo kilku choreografów , moze nie wielu ale kilku, w Polsce jest, ktorym wartałoby ułatwić życie i pozwolic przynajmniej jakas miniaturkę stworzyć. Podobnie jak kilku tancerzy.
[quote:1b08570847="Agnieszka P."]Czyli, jak rozumiem, na zasadzie , ze choreograf sobie dobiera tancerzy i cos razem robią? [/quote:1b08570847]
Tak, zawsze tak jest. Choreograf wybiera sobie zespół (tudzież to teatr go zaprasza - kto kogo zależy od rangi choreografa i zespołu;) ), albo szuka tancerzy = robi audycję, albo dobiera sobie tancerzy których zna i z którymi chce pracować przy konkretnym spektaklu.
[quote:1b08570847]A co do Centralnego Basenu Artystycznego to przyznam, ze pierwsze słyszę. Czyli ktos cos wymyslil.. Ale szans juz nie ma - z tego co piszesz -zeby cos takiego zaistniało? [/quote:1b08570847]
A któż to wie... :roll:
[quote:1b08570847]
Podobnie jak kilku tancerzy.[/quote:1b08570847]
Sądze, że więcej niz przyslowiowe kilku, tylko skąd ma sie o nich wiedziec, jak nie ma warunków pracy = pokazania sie, zagrania gdzies, itp. Stad wielu już dawno wyjechało za granicę, a pozostali wyjadą, jak się nic nie zmieni...
Tak, zawsze tak jest. Choreograf wybiera sobie zespół (tudzież to teatr go zaprasza - kto kogo zależy od rangi choreografa i zespołu;) ), albo szuka tancerzy = robi audycję, albo dobiera sobie tancerzy których zna i z którymi chce pracować przy konkretnym spektaklu.
[quote:1b08570847]A co do Centralnego Basenu Artystycznego to przyznam, ze pierwsze słyszę. Czyli ktos cos wymyslil.. Ale szans juz nie ma - z tego co piszesz -zeby cos takiego zaistniało? [/quote:1b08570847]
A któż to wie... :roll:
[quote:1b08570847]
Podobnie jak kilku tancerzy.[/quote:1b08570847]
Sądze, że więcej niz przyslowiowe kilku, tylko skąd ma sie o nich wiedziec, jak nie ma warunków pracy = pokazania sie, zagrania gdzies, itp. Stad wielu już dawno wyjechało za granicę, a pozostali wyjadą, jak się nic nie zmieni...
w zasadzie joanna powiedziała już bardzo dużo jak nie wszystko na ten temat;p zgadzam się w 100%. i widzę że myślenie o tańcu współczesnym jak o czymś gorszym, łatwiejszym od klasyki ciągle pokutuje(mówię o wypowiedziach Ewy czy Agnieszki). taniec współczesny potrzebuje właśnie wsparcia instytucjonalnego żeby mógł się rozwijać. Na przykładzie Trójmiasta- prężnie działające środowisko offowe, które nie ma gdzie i za co się podziać, ale mimo wszystko tworzą rzeczy na naprawdę dobrym poziomie. Wszędzie jest ten sam problem- brak środków, brak miejsca, jak już pisała joanna, tancerze zajmują się wszystkim dookoła podczas gdy powinni zajmować się TYLKO próbami. Uwierzcie że żeby tańczyć współczesny w Polsce trzeba być naprawdę zdeterminowanym albo to mocno kochać.
A ja za to widzę, że ciągle pokutuje zwyczaj czytania bez zrozumienia ;) Jeśli to zbyt skomplikowane, żeby przebić się przez kilka(naście) linijek tekstu, to całą ideę moich wypowiedzi uściślam w jednym zdaniu: nigdzie nie powiedziałam, że taniec współczesny jest czymś gorszym/ mniej ważnym od baletu, ale jedynie to, że zdecydowanie sprzeciwiam się idei powstania Instytutu Tańca prowadzącego działalność tylko i wyłącznie w obrębie jednej techniki tanecznej. No dobrze, jeszcze rozumiem, gdybyś moje wypowiedzi w ten sposób zinterpretowała, ale w wypowiedziach Agnieszki w ogóle podobnego pomysłu nie można się doszukać, nawet na siłę, ni w ząb - przeciwnie. Gorąco proklamowała pomysł powstania instytucji skupionej tylko, albo przede wszystkim na działalności związanej z jedną techniką taneczną - tańcem współczesnym właśnie. Apeluję o uważne czytanie i dopiero w następnej kolejności zabieranie głosu.
[b:91572305c3]Ewa J.[/b:91572305c3], no to się sprzeciwiaj jak chcesz;), my tu nie mówimy o szumnych ideach, tylko o tym, co się obecnie w Polsce dzieje w tej sprawie, jakie konkretne kroki są podejmowane, wobec sytuacji jaka w tym polskim tańcu panuje. Twoje idealistyczne teorie to jedno, a praktyka, kongresy, konferencje, listy, czyli to co jest, co się dzieje, jakie są prognozy i plany, to drugie.
Nikt nie mówi, że Ty - konkretnie Ty - mówisz, że "że taniec współczesny jest czymś gorszym/ mniej ważnym od baletu", ale że w ogóle panuje takie przekonanie wśród części środowiska tanecznego oraz teatralnego w Polsce. Nie ja to wymyśliłam, nie Ty, nie ktokolwiek inny, to po prostu próba opisu sytuacji takiej, jaka jest.
Wybacz, że nie rozpatrzamy, co taka Ewa J. z Warszawy;) uważa na ten i ten temat, tylko co na ten temat zostało powiedziane (w prasie, na konferencjach, itp.), oraz jakie konkretne działania zostały bądź mogłyby zostać podjęte.
Zresztą, uważać na temat poczytań w stronę Instytutu możesz co chcesz, ale to ma niewiele wspólnego z konkretnymi działaniami konkretnych osób, czyli rozróżnienie między sferą życzeniową a rzeczywistością. Wiesz, jak Agnieszka coś w tym temacie postuluje, to przecież też zdaje sobie sprawę, że jako niezwiązana ze sprawą, są to tylko prywatne pomysły (chociaż akurat dobrze zakorzenione w realności i warunkach jakie mamy).
Oczywiście, że każdy by chciał, aby i taniec współczesny miał swoje należne warunki, jak i balet, by zarówno spektakle teatru tańca ja i balety reprezentowały jak najwyższy poziom, itp. Ale spójrzmy też jakie są realne możliwości, oraz na jakiś plan działania, a nie rzucajmy nasze pobożne życzenia, przecież wszystkiego nie da się na raz. To rzecz rozłożona na lata przecież.
Trzeba mieć jakiś pomysł na instytucje, jak ona ma funkcjonować, ustalić priorytety, czyli którą sferą tańca zajmujemy się najpierw - dokumentacją, czy edukacja, czy finansowymi sprawami (konkursy, rezydencje), itd. A nie obruszać się (siedząc wygodnie i przeczytawszy może ze 3 artykuły w prasie o planach Instytutu & reszty), że balet piękna sztuka (niewątpliwie) ma za słabą promocję, a w ogóle to jakim prawem cały czas o tym współczesnym (które to właśnie środowisko zapoczątkowało wszystko, tak by the way....).
Ja zresztą chyba za dużo już tu ponapisywałam, chociaż i tak do tych najbardziej zorientowanych osób nie należę.
Nikt nie mówi, że Ty - konkretnie Ty - mówisz, że "że taniec współczesny jest czymś gorszym/ mniej ważnym od baletu", ale że w ogóle panuje takie przekonanie wśród części środowiska tanecznego oraz teatralnego w Polsce. Nie ja to wymyśliłam, nie Ty, nie ktokolwiek inny, to po prostu próba opisu sytuacji takiej, jaka jest.
Wybacz, że nie rozpatrzamy, co taka Ewa J. z Warszawy;) uważa na ten i ten temat, tylko co na ten temat zostało powiedziane (w prasie, na konferencjach, itp.), oraz jakie konkretne działania zostały bądź mogłyby zostać podjęte.
Zresztą, uważać na temat poczytań w stronę Instytutu możesz co chcesz, ale to ma niewiele wspólnego z konkretnymi działaniami konkretnych osób, czyli rozróżnienie między sferą życzeniową a rzeczywistością. Wiesz, jak Agnieszka coś w tym temacie postuluje, to przecież też zdaje sobie sprawę, że jako niezwiązana ze sprawą, są to tylko prywatne pomysły (chociaż akurat dobrze zakorzenione w realności i warunkach jakie mamy).
Oczywiście, że każdy by chciał, aby i taniec współczesny miał swoje należne warunki, jak i balet, by zarówno spektakle teatru tańca ja i balety reprezentowały jak najwyższy poziom, itp. Ale spójrzmy też jakie są realne możliwości, oraz na jakiś plan działania, a nie rzucajmy nasze pobożne życzenia, przecież wszystkiego nie da się na raz. To rzecz rozłożona na lata przecież.
Trzeba mieć jakiś pomysł na instytucje, jak ona ma funkcjonować, ustalić priorytety, czyli którą sferą tańca zajmujemy się najpierw - dokumentacją, czy edukacja, czy finansowymi sprawami (konkursy, rezydencje), itd. A nie obruszać się (siedząc wygodnie i przeczytawszy może ze 3 artykuły w prasie o planach Instytutu & reszty), że balet piękna sztuka (niewątpliwie) ma za słabą promocję, a w ogóle to jakim prawem cały czas o tym współczesnym (które to właśnie środowisko zapoczątkowało wszystko, tak by the way....).
Ja zresztą chyba za dużo już tu ponapisywałam, chociaż i tak do tych najbardziej zorientowanych osób nie należę.
[quote:545b48087d="Ewa J."]A poza tym: jak już zostało zauważone; to od tańca klasycznego wszystko się zaczęło, wszystko z niego wyrosło, więc chyba warto zaczynać od podstaw, od źródeł, a nie "od środka". Trudno, żeby nie wystawiało się spektakli baletowych na deskach teatrów operowych w Polsce, a że od czasu do czasu zdarzy się wywiad z jakimś solistą, to jeszcze nie świadczy o szczytach popularności baletu wśród przeciętnych zjadaczy chleba i o tym, że jest tak fantastycznie promowany.
I cóż, może to nie będzie mile widziane, co teraz powiem, ale dobrze wyszkolony tancerz klasyczny ma przecież możliwość tańczenia także w technikach współczesnych na bardzo wysokim poziomie (ale tak, zgadzam się, nie dotyczy to jak na razie naszego kraju), natomiast tancerz współczesny (o ile nie ukończył baletówki) nigdy nie będzie w stanie zatańczyć klasyki w takiej formie, jaka jest akceptowana do zaprezentowania na scenie teatru.[/quote:545b48087d]
właśnie tą wypowiedź zinterpretowałam jako myślenie o tańcu współczesnym jako czymś gorszym, łatwiejszym od klasyki. być może jest to zbyt daleko idąca interpretacja, ale też nie chodzi mi o to żeby kogoś oskarżać tylko żeby pokazać jakie są fakty.
Jeśli chodzi o wypowiedzi Agnieszki, może faktycznie zbyt pochopnie wyciągnęłam wnioski, niemniej jednak stwierdzenie że współczesny w Polsce ma tylko archaiczną już Wycichowską i PTT bez siedziby świadczy o małej wiedzy na temat.
I cóż, może to nie będzie mile widziane, co teraz powiem, ale dobrze wyszkolony tancerz klasyczny ma przecież możliwość tańczenia także w technikach współczesnych na bardzo wysokim poziomie (ale tak, zgadzam się, nie dotyczy to jak na razie naszego kraju), natomiast tancerz współczesny (o ile nie ukończył baletówki) nigdy nie będzie w stanie zatańczyć klasyki w takiej formie, jaka jest akceptowana do zaprezentowania na scenie teatru.[/quote:545b48087d]
właśnie tą wypowiedź zinterpretowałam jako myślenie o tańcu współczesnym jako czymś gorszym, łatwiejszym od klasyki. być może jest to zbyt daleko idąca interpretacja, ale też nie chodzi mi o to żeby kogoś oskarżać tylko żeby pokazać jakie są fakty.
Jeśli chodzi o wypowiedzi Agnieszki, może faktycznie zbyt pochopnie wyciągnęłam wnioski, niemniej jednak stwierdzenie że współczesny w Polsce ma tylko archaiczną już Wycichowską i PTT bez siedziby świadczy o małej wiedzy na temat.