Nie było okazji o tym wspomnieć, ale skoro Blanche pytasz o zdanie innych to napiszę klika słów. Mój odbiór jest nieco inny bo.. to obecnie moje ulubione nagranie dvd tego baletu

To z Asylumratovą, Muchamiedowem i Bussel oglądałam tak dawno że prawie nie pamiętam, pewnie dlatego że typ aktorstwa przez nią reprezentowany (histeryczno-dramatyczny) okropnie mnie raził. A z wersji Makarowej znam jeszcze wykonanie Zakharova&Bolle, które, jak łatwo się domyślić (znając mój stosunek szczególnie do pierwszej wymienionej) nie przypadło mi do gustu.
Do oglądania tej najświeższej wersji podchodziłam nadzwyczaj sceptycznie.. nie tylko dlatego, że Rojo, która mnie zawsze bardzo zniechęcała jako nudna i okropnie mdła tancerka, ale sam balet nie był dla mnie nigdy szczególnie wciągający.. wręcz przeciwnie. I, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, obecne nagranie z ROH pozwoliło mi nie tylko przełamać te lody niechęci i inaczej spojrzeć na "Bajaderę", ale też na samą Rojo.
Ale po kolei. Sam spektakl świetnie zrealizowany i sfilmowany, od razu widać, że nagrywano z wyczuciem - podobało mi się szczególnie to, że podczas filmowania tańca operator nie zapominał od czasu do czasu zahaczyć kamerą o bohaterów akcji aktualnie nie będących w ruchu, wyłapując przy tym spojrzenia, uśmiechy, różne drobne gesty co w toku narracji nawet tanecznego spektaklu jest dla mnie niezwykle ważne. Najważniejsze takie momenty odbywały się oczywiście z udziałem Gamzatti - raz, gdy podczas wspomnianego przez Blanche tańca D'Jampe spoglądała dumnie (może z wyższością) na tancerki, potem, kiedy podczas sceny zaręczyn pojawiła się Nikija i Gamzatti najpierw wyraźnie się zaniepokoiła, a później swoją przewagę podkreśliła ostentacyjnym, mocno przesłodzonym uśmiechem. Tak samo ładnie ujęto reakcje Wielkiego Bramina podczas tańca Nikji, to, jak jest w niej zakochany itd.
Przechodząc do artystów, czyli dokładniej mówiąc wielkiej trójki: Tamary Rojo, Carlosa Acosty i Marianeli Nunez - pod względem interpretacyjnym (zarówno aktorskim i tanecznym) wszyscy na najwyższym poziomie. Jak już wspomniałam, moje podejście do Tamary było zdecydowanie negatywne, ale tutaj zachwyciła mnie swoim subtelnym i powściągliwym aktorstwem. Naprawdę była dla mnie wymarzoną Nikiją i nic nie jestem w stanie jej zarzucić, tak mi się podobała. Już jej taniec na wejście był dla mnie genialny - zdecydowanie wolniejsze tempo niż w oglądanych dotychczas przeze mnie wariacjach, ale druga część odpowiednio energiczna i emocjonalna. Poza tym ręce, ręce, dla mnie w tym tańcu miała cudowne ręce, może przede wszystkim dłonie i w ogóle była bardzo elastyczna, płynęła niczym fala

Konflikt z Braminem; odegrane fantastycznie z obu stron, we wszystkich znanych mi interpretacjach był najczęściej przerysowany a tutaj odpowiednio podkreślono zaangażowanie kapłana i niechęć Nikij, przy tym nie przesadzając. Tak samo w starciu z Gamzatti bardzo dobre, przemyślane aktorstwo. Nunez wykreowała bohaterkę która od samego początku była bardzo pewna siebie i zdecydowana, wiedziała czego chce. Później nie tyle puściły jej nerwy, co wzrosła agresja spowodowana ewentualnością pokrzyżowania planów. Marianela wypadła w tej roli po prostu fantastycznie, bardzo konsekwentnie od początku do końca poprowadziła wykreowaną przez siebie postać. Jej taniec w świątyni podczas ceremonii zaślubin tak samo był zachwycający. W ogóle jestem dla Marianeli pełna podziwu - ta tancerka ma tak niezwykłe wyczucie, absolutnie do wszystkiego - tempa, wykańczania ruchów ramion, co szczególnie uwidoczniło się w wariacji Gamzatti. A Carlos Acosta jako Solor to tak samo świetny wybór. Był naturalny, spontaniczny i bezpretensjonalny, nie przypięto mu co prawda od początku łatki wielkiego zakochanego, ale dla mnie to bardzo dobrze. Dopiero po śmierci Nikij zaczyna zdawać sobie sprawę z wartości osoby, którą utracił. Wcześniej - waha się, ale spotyka kolejną, posażną i piękną kobietę, która skutecznie umie rozwiewać jego wątpliwości (świetnie to było zaakcentowane w Grand pas kiedy na chwilę staje i podnosi rękę do góry przypominając sobie złożoną przysięgę, ale w tym samym momencie nadbiega Gamzatti żeby ściągnąć go na ziemię). Właściwie to na wiele podobnych detali mogłabym zwracać uwagę, bo tancerze (o, już chciałam napisać: aktorzy) ROH świetnie wszystkie te niuanse wychwycili i zinterpretowali; w innych spektaklach jakoś się wymykały i ginęły w natłoku całości. Drugi akt również bardzo mi się podobał, no może odrobinę mniej, wariacje 3 cieni rzeczywiście nie powalały ale można to przeboleć, poza tym sama maniera, czy przewidziany sposób tańczenia bardzo mi odpowiadał, ale wykonanie już niekoniecznie.
4 akt - kiedy już do niego dochodzi może się dłużyć, ale mi odpowiada właśnie jako fabularne domknięcie całości. Podkreśla coś, co w innych wersjach pozbawionych tego segmentu jakoś się zatraca - tzn. nadrzędność wyższego porządku nad ludzkim. Choćby nie wiadomo jak silna była Gamzatti i jak wpływowy jej ojciec wszystkie ich starania i tak wzięłyby łeb bo silniejsza od ich wszystkich intryg była właśnie przysięga Solora. I jeśli chodzi o scenografie to również moja ulubiona wersja, do poszczególnych kostiumów rzeczywiście można by się przyczepić ale jeśli chodzi o całokształt bardzo mi odpowiada. No, chociaż z drugiej strony nie jestem pewna czy nasz warszawski zespół nie ma ładniejszych kostiumów, ale załóżmy, że porównywałam tylko w obrębie znanych mi nagrań
