z dziennika laika ;)
: pt sty 18, 2013 9:44 am
Nie mam porównania (to był mój pierwszy raz o tańcu trudno mi cokolwiek powiedzieć)
, ale zachwyciła mnie scenografia (trochę szkoda, że bez choinki, ale było cudnie, żałuje bardzo, że nigdzie w sieci nie ma zdjęć - następnym razem chyba przemycę aparat
).
Czy ktoś z Was orientuje się dlaczego twórcy tej inscenizacji odeszli od umieszczenia akcji w okresie świąt?
Strasznie podobał mi się kostium Króla Myszy
i tym samym stał się moim ulubionym bohaterem 
Jeśli chodzi o taniec... nie wiem jak to ująć, ale chyba czuję niedosyt (za mało, za krótko, za szybko) tłumaczę to tym, że to wydarzenie familijne, akcja musiała trzymać tempo, bo sam spektakl miał być frajdą dla dzieciaczków. Na widowni siedziały nawet 4 latki i faktycznie cały czas były zainteresowane. W przyszłym roku zabieram dzieciaki - miałam błędne przekonanie, że 4 latki są za małe).
Wiem, że to przyziemne sprawy, ale muszę inaczej się uduszę: przeżyłam szok jak zobaczyłam jak wygląda Opera Narodowa (sala, siedzenia, podłoga - głęboki PRL wszystko stare zniszczone - nie wiem dokąd zmierza państwo, któremu szkoda pieniędzy na utrzymanie takich obiektów
mamy świcunce, grające, funtanny w stolycy - tyle pieniędzy na tandetę, a w Operze Narodowej smutek i żal...
...nie jestem też specjalnym ortodoksem jeśli chodzi o strój, wyznaję zasadę "bez spiny" a i mojego chłopa ciężko wyjąć z jeansów, ale zmechacone polary na wieczornym przedstawieniu jakoś ujmują [b4f]magii[/b4f] wydarzeniu
[b4f]Na szczęście artyści wynagrodzili wszystkie niedostatki.[/b4f]
Zarezerwowałam już bilety w pierwszym rzędzie
na Sen nocy letniej... nie mogę się doczekać.
Czy ktoś z Was orientuje się dlaczego twórcy tej inscenizacji odeszli od umieszczenia akcji w okresie świąt?
Strasznie podobał mi się kostium Króla Myszy
Jeśli chodzi o taniec... nie wiem jak to ująć, ale chyba czuję niedosyt (za mało, za krótko, za szybko) tłumaczę to tym, że to wydarzenie familijne, akcja musiała trzymać tempo, bo sam spektakl miał być frajdą dla dzieciaczków. Na widowni siedziały nawet 4 latki i faktycznie cały czas były zainteresowane. W przyszłym roku zabieram dzieciaki - miałam błędne przekonanie, że 4 latki są za małe).
Wiem, że to przyziemne sprawy, ale muszę inaczej się uduszę: przeżyłam szok jak zobaczyłam jak wygląda Opera Narodowa (sala, siedzenia, podłoga - głęboki PRL wszystko stare zniszczone - nie wiem dokąd zmierza państwo, któremu szkoda pieniędzy na utrzymanie takich obiektów
...nie jestem też specjalnym ortodoksem jeśli chodzi o strój, wyznaję zasadę "bez spiny" a i mojego chłopa ciężko wyjąć z jeansów, ale zmechacone polary na wieczornym przedstawieniu jakoś ujmują [b4f]magii[/b4f] wydarzeniu
[b4f]Na szczęście artyści wynagrodzili wszystkie niedostatki.[/b4f]
Zarezerwowałam już bilety w pierwszym rzędzie