improwizacja w domowym zaciszu ;)
[quote:05face1e9c]no tańczenie w moich 4 ścianach stało się już tak chlebem powszednim, że nieodczuwam przyjemności[/quote:05face1e9c]
Princess, to nie miejsce w którym tańczyć ma swarzać atmosferę i to, abyś czuła ulgę, przyjemność z tańca. To wszystko jest zależne tylko i wyłącznie od Ciebie. Nawet tańcząc w najbardziej obskurnym miejscu można wyrzucić z siebie emocje, taniec może być czymś pięknym.
To wszystko jest w Tobie, w Twoim sercu.
Nie w miejscu, w którym się znajdujesz.
~~
Spróbuj improwizacji. Bardzo pomaga.
Princess, to nie miejsce w którym tańczyć ma swarzać atmosferę i to, abyś czuła ulgę, przyjemność z tańca. To wszystko jest zależne tylko i wyłącznie od Ciebie. Nawet tańcząc w najbardziej obskurnym miejscu można wyrzucić z siebie emocje, taniec może być czymś pięknym.
To wszystko jest w Tobie, w Twoim sercu.
Nie w miejscu, w którym się znajdujesz.
~~
Spróbuj improwizacji. Bardzo pomaga.
[quote:f085654047="Princess Maron"]tyle ze improwizuję [bardzo niebaletowo zresztą] właśnie cały czas jak tańczę.[/quote:f085654047]
Princess, ale przy improwizowaniu nie możesz założyć, że będziesz to robhić baletowo. Improwizacja nie polega na tym, żeby myśleć nad tym, co będziesz robić. To musi wychodzić z Twojego wnętrza, musisz pozwolić swojemu ciału robić to, na co ma ochotę. Czasami to może śmiesznie albo makabrycznie wyglądać,ale to właśnie jest improwizacja.
I trudno się na początku przemóc.
Nie wiem, czy mnie rozumiesz?
Princess, ale przy improwizowaniu nie możesz założyć, że będziesz to robhić baletowo. Improwizacja nie polega na tym, żeby myśleć nad tym, co będziesz robić. To musi wychodzić z Twojego wnętrza, musisz pozwolić swojemu ciału robić to, na co ma ochotę. Czasami to może śmiesznie albo makabrycznie wyglądać,ale to właśnie jest improwizacja.
I trudno się na początku przemóc.
Nie wiem, czy mnie rozumiesz?
Dokładnie. Przyjemność z tańca wypływa ze środka i nie powinno mieć znaczenia to, gdzie tańczysz.
Pomyśl, że skoro jest to dla ciebie chleb powszedni i już nie sprawia przyjemności to.. sala baletowa też kiedyś będzie dla ciebie chlebem powszednim.. to też nie będzie ci już sprawiać przyjemności?
Nie myśl o tym gdzie jesteś, jakie masz problemy. Wyrzuć z siebie wszystkie negatywne emocje tańcząc, nie myśl o tym skąd się biorą.. A potem przytul kogoś najbliższego bądź misia i włącz delikatną muzykę.
:D
Pomyśl, że skoro jest to dla ciebie chleb powszedni i już nie sprawia przyjemności to.. sala baletowa też kiedyś będzie dla ciebie chlebem powszednim.. to też nie będzie ci już sprawiać przyjemności?
Nie myśl o tym gdzie jesteś, jakie masz problemy. Wyrzuć z siebie wszystkie negatywne emocje tańcząc, nie myśl o tym skąd się biorą.. A potem przytul kogoś najbliższego bądź misia i włącz delikatną muzykę.
:D
-
drCoppelius
- Posty: 559
- Rejestracja: pt lut 25, 2005 9:02 pm
Wiesz, to jest trudne, ja też tak miałam. Najtrudniej jest się właśnie przemóc.
Radzę Ci włączyć sobie muzykę (odpowiednią do Twojego nastroju), najlepiej klasyczną (oczywiście jeśli lubisz). Posiedzieć chwilę na podłodze...pomyśleć. Odłączyć się od świata zewnętrznego, słuchać tylko tego, co mówi Ci Twój wewnętrzny głos. Po jakimś czasie Twoje ciało i Ty sama będziesz chciała się ruszać, tańczyć....
Może to brzmi troszkę tak, jakbym była nawiedzona, ale to działa. Przynajmniej w paru przypadkach...
Skup się na samej sobie, a nie na tym, co Cię otacza.
Radzę Ci włączyć sobie muzykę (odpowiednią do Twojego nastroju), najlepiej klasyczną (oczywiście jeśli lubisz). Posiedzieć chwilę na podłodze...pomyśleć. Odłączyć się od świata zewnętrznego, słuchać tylko tego, co mówi Ci Twój wewnętrzny głos. Po jakimś czasie Twoje ciało i Ty sama będziesz chciała się ruszać, tańczyć....
Może to brzmi troszkę tak, jakbym była nawiedzona, ale to działa. Przynajmniej w paru przypadkach...
Skup się na samej sobie, a nie na tym, co Cię otacza.