Strona 33 z 39
: pt sie 11, 2006 12:54 pm
autor: Nena
Nie odczuwa przyjemności, gdy tańczy..? :(
: pt sie 11, 2006 1:39 pm
autor: Maron
no tańczenie w moich 4 ścianach stało się już tak chlebem powszednim, że nieodczuwam przyjemności.
większą przyjemność sprawia mi myśl ze będę na sali baletowej [ale po chwili jest ogarniana paraliżującym strachem że mi się nie uda]
: pt sie 11, 2006 2:31 pm
autor: Bajaderka
[quote:05face1e9c]no tańczenie w moich 4 ścianach stało się już tak chlebem powszednim, że nieodczuwam przyjemności[/quote:05face1e9c]
Princess, to nie miejsce w którym tańczyć ma swarzać atmosferę i to, abyś czuła ulgę, przyjemność z tańca. To wszystko jest zależne tylko i wyłącznie od Ciebie. Nawet tańcząc w najbardziej obskurnym miejscu można wyrzucić z siebie emocje, taniec może być czymś pięknym.
To wszystko jest w Tobie, w Twoim sercu.
Nie w miejscu, w którym się znajdujesz.
~~
Spróbuj improwizacji. Bardzo pomaga.
: pt sie 11, 2006 2:34 pm
autor: Maron
tyle ze improwizuję [bardzo niebaletowo zresztą] właśnie cały czas jak tańczę.
: pt sie 11, 2006 2:38 pm
autor: Iris
Mimo iż jestem ta 'niebaletowa' (buuuu) ::( to czasami lubie się porozciągać i potańczyć marząć, że mam coś wspólnego z tańcem klasycznym... :)
: pt sie 11, 2006 2:51 pm
autor: Bajaderka
[quote:f085654047="Princess Maron"]tyle ze improwizuję [bardzo niebaletowo zresztą] właśnie cały czas jak tańczę.[/quote:f085654047]
Princess, ale przy improwizowaniu nie możesz założyć, że będziesz to robhić baletowo. Improwizacja nie polega na tym, żeby myśleć nad tym, co będziesz robić. To musi wychodzić z Twojego wnętrza, musisz pozwolić swojemu ciału robić to, na co ma ochotę. Czasami to może śmiesznie albo makabrycznie wyglądać,ale to właśnie jest improwizacja.
I trudno się na początku przemóc.
Nie wiem, czy mnie rozumiesz?
: pt sie 11, 2006 4:19 pm
autor: Kasia :))
Dokładnie. Przyjemność z tańca wypływa ze środka i nie powinno mieć znaczenia to, gdzie tańczysz.
Pomyśl, że skoro jest to dla ciebie chleb powszedni i już nie sprawia przyjemności to.. sala baletowa też kiedyś będzie dla ciebie chlebem powszednim.. to też nie będzie ci już sprawiać przyjemności?
Nie myśl o tym gdzie jesteś, jakie masz problemy. Wyrzuć z siebie wszystkie negatywne emocje tańcząc, nie myśl o tym skąd się biorą.. A potem przytul kogoś najbliższego bądź misia i włącz delikatną muzykę.
:D
: pt sie 11, 2006 5:10 pm
autor: drCoppelius
A mój problem właśnie polega na tym ze nie umiem improwizowac...:( Mam jakąś blokade wewnętrzną, która mnie powstrzymuje... Kiedyś miałam ją tylko przy ludziach, np na sali gdy nauczyciel kazał improwizować, a teraz mam ją też nawet gdy jestem sama w domu! Poprostu nie moge... Co z tym zrobić?
: pt sie 11, 2006 5:36 pm
autor: Bajaderka
Wiesz, to jest trudne, ja też tak miałam. Najtrudniej jest się właśnie przemóc.
Radzę Ci włączyć sobie muzykę (odpowiednią do Twojego nastroju), najlepiej klasyczną (oczywiście jeśli lubisz). Posiedzieć chwilę na podłodze...pomyśleć. Odłączyć się od świata zewnętrznego, słuchać tylko tego, co mówi Ci Twój wewnętrzny głos. Po jakimś czasie Twoje ciało i Ty sama będziesz chciała się ruszać, tańczyć....
Może to brzmi troszkę tak, jakbym była nawiedzona, ale to działa. Przynajmniej w paru przypadkach...
Skup się na samej sobie, a nie na tym, co Cię otacza.
: pt sie 11, 2006 6:34 pm
autor: Kasia :))
A próbowaliście kiedyś improwizować z zamkniętymi oczami? :) To dopiero przenosi w świat muzyki i tańca! Oczywiście tylko dla tych, którzy mają do wykorzystania w miarę dużą przestrzeń(naszczęście mój pokój spełnia te warunki ;) )