niespelnione marzenia

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
ZawszePrzyTobie
Posty: 18
Rejestracja: czw paź 30, 2003 8:42 pm

Post autor: ZawszePrzyTobie »

Niech wiek nie będzie ograniczeniem do szczęścia! To jest najgłupszy błąd jaki można zrobić!!! Do tego jeszcze przejmować się co mówią inni =]

Nie poddawajcie się w dążeniu do spełnieniu marzeń! Droga jest trudna (choć w cale nie tak daleka jak się wydaje za pierwszym razem), ale nagroda jest niebotyczna!!! :)

Wszystko przed nami! ;)
ZawszePrzyTobie
Posty: 18
Rejestracja: czw paź 30, 2003 8:42 pm

Post autor: ZawszePrzyTobie »

[quote:70d616bd1c="chudzinka"]ale jak to mowia nadzieja matka głupich.[/quote:70d616bd1c]
Ale każda matka kocha swoje dzieci...

Nie można nie zgodzić się z Twoim postem chudzinko:)... ALE. W ocenie świata i możliwości spełnienia marzeń moge wykorzystać swoje doświadczenie i kilka przykładów z życia moich przyjaciół.. - napewno nie pisze górnolotnych słów, które tylko pięknie brzmią, bo ja wierze w to co pisze.. Już dziś moge się założyć z każdym że będę wierny temu w co wierze, temu co kocham i co sprawia że jestem jaki jestem... - Nie moge mówić za innych, ale wiem, że takie życie JEST możliwe! Ono nie jest łatwe, ale jezeli nam zależy to nic nie jest łatwe.
Napisałaś takie coś [quote:70d616bd1c="chudzinka"]mam juz te 20 pare lat i juz po stokroc razy słyszałam ze niestety ale i natura juz mi nie pozwoli uzyskac "rozciagniecia,rozwartosci,podbicia",szkoda,choc miewam sny ze zrobie w koncu te 3 piruety[/quote:70d616bd1c]
Szczerze nic mnie bardziej nie wkurza jak ludzie którzy mówią innym np "Ty nie masz co się rozciągać bo masz 30 lat" albo "co Ty się bierzesz za bieganie jak na pewno sie pobijesz żadnego rekordu" albo co najbardziej mnie wkurza :) to jak ktoś krytykuje człowieka 40 - 50 letniego który bierze się za studia na kierunku o którym od dziecka marzył... Ludzie złoci! ;) Chudzinka! Obiecuje Ci, że jeżeli postanowisz że od jakiegoś dnia zaczniesz systematycznie ćwiczyć to zrobisz te 3 piruety (i to kurcze podwójne w tył =]) bo (kolejny dogmat mojej filozofi): Wiara czyni cuda ("wiara" szeroko pojmowana). To na pewno nie będzie łatwe, jak ja np. chce się nauczyć już od roku grać solowe kawałki AC-DC na gitarze elektrycznej i mi nie wychodzi tak jak bym chciał, ale od kilku dni potrafie zagrać szybkim tempem takie solo które brzmi całkiem całkiem... :D Prosze Was - nie traćcie nadziei a zobaczycie co osiągniecie..

Piszesz że balet to Twoja pasja, prawdziwa pasja.. więc what are you waiting for? Christmas? =] Święta idą więc zaraz po możesz zacząć trening ;)
Nie no ale tak na poważnie, to jak sama widzisz w tym topicu wypowiadają się ciekawe osoby, które również pragną tańczyć a nie dane im było pobierać nauki "od bajtla". Na pewno gdzieś blisko Twojego miejsca zamieszkania (a może nie tak blisko..) jest gdzieś ognisko w którym możesz się zacząć uczyć. Trudność polega na - beznadziejnym na pierwszy rzut oka - szukaniu... ...ale da się!


Pozdrawiam..

PS. Napisz co o tym sądzisz, bo ciekawi mnie bardzo Twoje zdanie na ten temat... trzeba to przemyśleć ;)
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Post autor: Ariodante »

A czy nie lepiej postawic sobie po prostu realistyczne cele. Po co podcinac sobie skrzydla juz na samym poczatku marzeniem o czyms, co wedle wszelkiego prawdopodobienstwa nie jest realne. Bo czy fakt, ze uda sie komus zrobic 3 piruety naprawde od razu uczyni z tego kogos balerine? Czy w historii tanca zdarzyly sie przypadki balerin, ktore zaczynaly edukacje po 20-tym roku zycia? Jesli tak, warto probowac, ale jesli nie, szanse na to, ze bedziesz pierwsza taka balerina w historii sa nikle. Dobry pedagog prawdopodobnie udzieli Ci odpowiedzi na to pytanie, ale jesli nawet jednoznacznie powie, ze nie masz szans, czy naprawde warto tracic czas na prozne zale.
Czytalam tez w tym watku duzo zalu wylanego pod adresem rodzicow - ludziska kochane, po co sie wyzywac na biednych rodzicach, przeciez to nie zmieni faktu, ze na lekcje was w pore nie zapisali, a zal do nich wcale nie poprawi wam szans na osiagniecie celu. Wrecz przeciwnie - moze Wam tylko zaszkodzic, bo pielegnowanie w sobie zalu i zlosci do niczego dobrego nie prowadzi. W najlepszym wypadku - do rodzinnych klotni, w najgorszym - do calkowitego paralizu wlasnego potencjalu. Kto zreszta wie, moze gdyby rodzice was zapisali na lekcje tanca, nie bylibyscie dzis tak zafascynowani baletem? Ile potencjalnych karier artystycznych przepadlo tylko dlatego, ze zmuszano nas do zmudnych cwiczen? Cieszcie sie, ze fascynuje was taniec, ze macie szanse te pasje pielegnowac, w jakimkolwiek zakresie. Im bardziej bedziecie myslec nad tym, co by bylo gdyby i stawiac sobie zbyt wygorowane cele, tym szybciej dopadnie was zgorzknienie, wrog wszelkiej pasji!

Glowy do gory! Pozdrawiam, A.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:04ce1ecadb="Ariodante"]Czy w historii tanca zdarzyly sie przypadki balerin, ktore zaczynaly edukacje po 20-tym roku zycia?[/quote:04ce1ecadb]
Żeby w ogóle zostać tancerzem baletowych, trzeba zacząć w młodym wieku, bo trzeba trochę 'przemodelować' stawy biodrowe, by uzyskały większy niż naturalny zakres, np. przy wykręceniu; poza tym tylko w młodym wieku rozciągają się jeszcze ścięgna, później już tylko mięśnie. Np. zakresu w szpagacie >180* nie da się uzyskać na samych mięśniach, to w dużej mierze kwestia stawów.
Poza tym, klasyka to wiele lat treningu, a tancerz to generalnie zawód dla młodych...


Tija - w Lublinie nie ma żadnym zajęć z klasyki dla osób dorosłych. Działa ognisko baletowe, które przyjmuje tylko dzieci.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:97e3869778="chudzinka"],w końcu ile osób po szkołach baletowych nimi [balerinami] zostaje?Też niewiele[/quote:97e3869778]
Balerinami to całkiem sporo, znacznie trudniej zostać primabaleriną ;)
ZawszePrzyTobie
Posty: 18
Rejestracja: czw paź 30, 2003 8:42 pm

Post autor: ZawszePrzyTobie »

Chudzinko, jak czytałem ten post (tzw. "odpowiedz" :) ) to szczerze sie fes zasmuciłem, no ale od początku.. Masz racje że namieszałem, ale jak tu wytłumaczyć coś CZEGO [color=indigo:0183e7174e]NIE DA SIĘ ZROBIĆ ALE DA SIĘ ZROBIĆ?[/color:0183e7174e] Rozumiesz to..? Myśle że nie, innymi słowy chodzi mi o zwykły najprostszy, pierwotny, spontaniczny bunt przeciw takiemu czemuś. Jak wytłumaczyć uleczenie nieuleczalnego dzisiaj raka gdy chora osoba nie załamała się tylko żyła zgodnie z jej kanonem szczęścia i po prostu nie poddała się...

Nie no.. nie wiem jak i czy wogóle ma sens takie pisanie - każdy działa według własnego.. "mniemania?" co powinien robić a czego nie. Fes a fes Ci życze żebyś jednak zrobiła 3 piruety, żebyś robiła szpagat >180* i żebyś była zadowolona z tego do czego udało Ci się dojść.

Jeszcze jedno ;) Wiem że zabrzmi to niejako jak herezja ale co Cie obchodzi to co mówi pedagog? Co z tego że stawy biodrowe już się nie zmieniają - to będziesz miała unikalne ;] (dobrze Ariodante powiedział - co powiesz na pierwszą balerine która zaczeła po 20 roku życia? =])

Możemy ten temat zmienić na temat egzystencjalny "czym jest życie" lub "jaki jest cel życia"... Albo zwykle, po prostu nawiązując życia jako balerina po 20stce zadamy sobie pytanie - JAKI TO MA SENS? I będziemy przekonywać siebie nawzajem..

Joasiu! odrzućmy stereotypy "tancerz to generalnie zawód dla młodych" albo wpatrujmy się w "generalnie" ;) Co do tych możliwości ciała ludzkiego to ono potrafi wiele, i co z tego że za młodu się wszystko kształtuje, nie wierze że po zaledwie 1/7 życia zabiera nam się możliwość chociażby do tańczenia baletu - I A JAK - w bardzo dobrej formie!! :)

hmm znowu zaczynam te "górnolotne niezrozumiałe słowa rzucać?" a może coś w nich jest...?

Pozdrawiam :)
ODPOWIEDZ