Czy 24 lata to za dużo na współczesny????

Dyskusje na temat tańca współczesnego; zagadnienia praktyczne i teoretyczne; aktualne zjawiska i trendy;
rossa
Posty: 4
Rejestracja: wt mar 24, 2009 4:50 pm

Post autor: rossa »

[quote:ff1dfea5db="Lady_Gold_Moth"](...)A czy potraktujesz to hobbystycznie czy może jednak wykorzystasz później gdzieś te umiejętności - to już się okaże (...)[/quote:ff1dfea5db]

Dokładnie takie mam do tego podejście :)

i zgadzam się z Tobą w stu procentach - jak nie spróbuję - będę żałowac :)
Jo_Ann
Posty: 77
Rejestracja: śr cze 11, 2008 1:02 pm

Post autor: Jo_Ann »

[quote:fad18cc52e="Prada"]Witam. To i ja dorzucę swoje pytanie - trochę z ciekawości ale trochę także z własnej, chorej ambicji :) W sumie tańcem zainteresowałem się już pod koniec gimnazjum, ale możliwości na rozwój w tym kierunku nie miałem. Obecnie mam 18lat (klasa maturalna..).Mniej więcej od roku rozciągam się i od 5 miesięcy trenuję trickz (de facto akrobatyka). To jedyne co teraz mogę robić, aby rozwijać się w dziedzinach tanecznych. Na studia do Wawy się wybieram. Moim cichym marzeniem jest zostanie choćby półprofesjonalnym tancerzem. Mam predyspozycje do rozciągania się i dość szybko łapie kroki taneczne, ruchy. I tutaj w sumie zaczyna się moje pytanie - czy jest na to szansa? Interesuje mnie głownie modern jazz i show dance. I jeśli się "kształcić" to gdzie, aby mieć w miarę intensywne zajęcia. Caro wchodzi w grę? Tych pozytywnych cech proszę nie odbierać jako przechwalania się, ale po prostu wiem, że jak coś postanowię, to zrobię to :) Pozdrawiam[/quote:fad18cc52e]

[b:fad18cc52e]Prada[/b:fad18cc52e], jedziemy na tym samym wózku: ja poszłam z kolezanką na zajęcia, żeby schudnąć po maturze (od siedzenia w domu nad książkami utyłam) i wsiąkłam totalnie :). Cały tydzień odliczam czas do swoich zajęć z tańca, zapisuję się na kolejne warsztaty... Chodzę teraz na jazz i klasykę do EDS, jest bardzo fajnie. Od przyszłego roku zamierzam już ćwiczyć intensywniej, pójść na współczesny i na coś jeszcze. Marzę, żeby zająć się tańcem na poważniej i jestem dobrej myśli, bo grunt to cieżka praca i wiara w siebie. No i przekonanie rodziców, którzy coraz bardziej krzywo patrzą na sumy zostawiane w mojej szkole ;).
Piotrek
Posty: 2
Rejestracja: pn gru 14, 2009 2:46 pm

Post autor: Piotrek »

[quote:f742ce9dba="Prada"]...zresztą nawet gdyby to 190 wzrostu to chyba trochę przydużo - oczywiście mi się tylko tak wydaje...[/quote:f742ce9dba]
Nie narzekaj, ja mam 196cm, prawie 27 lat, nigdy wcześniej nie tańczyłem, a ostatnio zapisałem się na zajęcia z jazzu. I osobiście bardzo mi się to podoba (co z tego, że przez parę dni po zajęciach ledwo się ruszam :P)
Zioło
Posty: 89
Rejestracja: śr kwie 01, 2009 12:06 am

Post autor: Zioło »

Czy naprawdę wierzycie, że wiek, wzrost lub tusza cokolwiek zmienią? Jeśli jest zapał i chęć ciężkiej pracy, to takie błahostki stają się nieistotne.
Uważam, że macie w pewnym sensie łatwiej - wyrabiacie sobie nawyk ćwiczenia i dążycie do tego, by być tak dobrzy jak ci, którzy zaczęli wcześniej i mają lepsze warunki... a oni? Kogo mają doścignąć? O wiele łatwiej gonić kogoś, kto jest lepszy, niż wyobrażenie samego siebie w dalekiej przyszłości.

Jestem za tym, by napisać gdzieś w widocznym miejscu: [b:167b57d414]'NIGDY NIE BĘDZIESZ ZA STARY, ZA WYSOKI, ZA GRUBY ANI ZBYT ZAJĘTY, BY MÓC PODJĄĆ WYZWANIE LUB SPEŁNIĆ SWOJE MARZENIA'[/b:167b57d414].
Ode mnie tyle w tym temacie ;)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[b:0258650587]Zioło[/b:0258650587], czym innym jest po prostu sobie tańczyć, nawet być w tym niezłym, a czym innym zajmować się tańcem profesjonalnie... I wtedy takie 'błahostki' owszem, mają znaczenie. To nie jest tak, że jak ktoś zacznie wcześnie, to nie ma "kogo gonić" - ma tylko ta poprzeczka jest ustawiona jeszcze wyżej, do poziomu którego osoby, które zaczęły później mogą nigdy nie dojść (np. niektóre topowe zespoły, gdzie są świetni technicznie i młodzi tancerze).
Ale oczywiście, można też sporo osiągnąć, jak się zacznie później, czasem okazuje się, że nie tylko nogi się liczą, ale i głowa (niby truzim, ale wbrew pozorom w tańcu niekoniecznie tak bywa ;) ). Albo że często osoby tańczące od dziecka to techniczne roboty, a ktoś 'starszy' ma pomysł na siebie i coś do przekazania.
Wiele zależy od tego, gdzie się mierzy - są różne zespoły, i różne wymagania wobec tancerzy - w niektórych się po prostu dużo tańczy i macha nogami, w innych trzeba mieć jakąś życiową dojrzałość, itp., różnie to bardzo bywa.
Piotrek
Posty: 2
Rejestracja: pn gru 14, 2009 2:46 pm

Post autor: Piotrek »

[b:cdcb3f26de]Joanno[/b:cdcb3f26de], chyba jednak tutaj zgodzę się raczej z [b:cdcb3f26de]Zioło[/b:cdcb3f26de]. Ale to może ze względu na sytuację, w jakiej się znalazłem. Skończone studia, dobra praca, poukładane życie, w sumie praktycznie wszystko jest na tak. Nawet cel w życiu. Nie jestem w sytuacji osoby, która np. w wieku 10 lat trafia do OSB i ma przed sobą perspektywę na życie, że musi być najlepsza (albo przynajmniej w "czołówce"), inaczej się nie wybije i niewiele osiągnie. Inna sprawa, że to nie jest prawda, ale żeby to zrozumieć, trzeba swoje przeżyć. Jeśli robi się coś z takim przeświadczeniem/założeniem, jest zupełnie inaczej, a inaczej jest jeśli chodzę na zajęcia nie dlatego, że "muszę", ale bo po prostu [u:cdcb3f26de]chcę[/u:cdcb3f26de]. Ze świadomością, że jestem w tym całkowicie wolny. Że jeśli tak zdecyduję, to z dnia na dzień mogę zerwać całkowicie kontakt z tańcem i życie mi się przez to nie zawali.

W każdym razie dziękuję Ci bardzo za Twoją opinię i... masz zdecydowanie rację, że możliwości fizyczne to nie wszystko - liczy się też dojrzałość (chociaż spojrzałaś na to z zupełnie innej strony niż ja i to jest dla mnie bardzo cenne).

pozdrawiam,
Piotrek
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[b:5cc29d030f]Piotrek[/b:5cc29d030f] powtórzę swoje pierwsze zdanie...
[i:5cc29d030f]"Zioło, czym innym jest po prostu sobie tańczyć, nawet być w tym niezłym, a czym innym zajmować się tańcem profesjonalnie... "[/i:5cc29d030f]

Sam piszesz, nie chodzisz na zajecia, bo chcesz, a nie ze musisz. Tancerz tanczyc musi zawsze, mimo iz nie zawsze mu sie chce.
Zioło
Posty: 89
Rejestracja: śr kwie 01, 2009 12:06 am

Post autor: Zioło »

Joanno, napisałam tak, bo wydaje mi się, że niewielu mężczyzn w wieku 24 lat orientuje się nagle, że chce zostać zawodowymi tancerzami ;) bo w takiej sytuacji najmniejsza błahostka rzeczywiście może okazać się utrudnieniem.

Ale utrudnienie wciąż nas nie dyskwalifikuje, tak jak napisałaś, wszystko zależy od nas, naszego nastawienia i dojrzałości. Ale tekst, który napisałam we wcześniejszym poście i tak i tak bym gdzieś umieściła, bo odnoszę wrażenie, że co trzeci temat na tym forum zawiera pytanie: 'Czy jestem za stary/za gruby/za wysoki...?' ;)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[b:78e3fdad51]Zioło[/b:78e3fdad51], oczywiście masz rację, jeśli mówimy o tańczeniu dla siebie, amatorsko. Tutaj każdy może próbowac się spełnić, niezależnie od wagi, wieku, warunków, itp.
Natomiast taniec profesjonalny ma swoje wymagania, rządzi się swoimi prawami, i tyle.
dede
Posty: 148
Rejestracja: pt lis 27, 2009 4:22 pm

Post autor: dede »

zgadzam się że nigdy nie jest za późno na taniec, nawet profesjonalny. przypomina mi się w tym miejscu Leszek Bzdyl który sam o sobie opowiadał że jak miał 15 lat to był największą "ofiarą" na wfie a ruszać zaczął się dopiero w wieku 20 lat! oczywiście to że jest wybitnie utalentowany na pewno pomogło, ale przede wszystkim ciężko sobie na to zapracował. tak więc aby do przodu;p
ODPOWIEDZ