Czy 24 lata to za dużo na współczesny????
[quote:fad18cc52e="Prada"]Witam. To i ja dorzucę swoje pytanie - trochę z ciekawości ale trochę także z własnej, chorej ambicji :) W sumie tańcem zainteresowałem się już pod koniec gimnazjum, ale możliwości na rozwój w tym kierunku nie miałem. Obecnie mam 18lat (klasa maturalna..).Mniej więcej od roku rozciągam się i od 5 miesięcy trenuję trickz (de facto akrobatyka). To jedyne co teraz mogę robić, aby rozwijać się w dziedzinach tanecznych. Na studia do Wawy się wybieram. Moim cichym marzeniem jest zostanie choćby półprofesjonalnym tancerzem. Mam predyspozycje do rozciągania się i dość szybko łapie kroki taneczne, ruchy. I tutaj w sumie zaczyna się moje pytanie - czy jest na to szansa? Interesuje mnie głownie modern jazz i show dance. I jeśli się "kształcić" to gdzie, aby mieć w miarę intensywne zajęcia. Caro wchodzi w grę? Tych pozytywnych cech proszę nie odbierać jako przechwalania się, ale po prostu wiem, że jak coś postanowię, to zrobię to :) Pozdrawiam[/quote:fad18cc52e]
[b:fad18cc52e]Prada[/b:fad18cc52e], jedziemy na tym samym wózku: ja poszłam z kolezanką na zajęcia, żeby schudnąć po maturze (od siedzenia w domu nad książkami utyłam) i wsiąkłam totalnie :). Cały tydzień odliczam czas do swoich zajęć z tańca, zapisuję się na kolejne warsztaty... Chodzę teraz na jazz i klasykę do EDS, jest bardzo fajnie. Od przyszłego roku zamierzam już ćwiczyć intensywniej, pójść na współczesny i na coś jeszcze. Marzę, żeby zająć się tańcem na poważniej i jestem dobrej myśli, bo grunt to cieżka praca i wiara w siebie. No i przekonanie rodziców, którzy coraz bardziej krzywo patrzą na sumy zostawiane w mojej szkole ;).
[b:fad18cc52e]Prada[/b:fad18cc52e], jedziemy na tym samym wózku: ja poszłam z kolezanką na zajęcia, żeby schudnąć po maturze (od siedzenia w domu nad książkami utyłam) i wsiąkłam totalnie :). Cały tydzień odliczam czas do swoich zajęć z tańca, zapisuję się na kolejne warsztaty... Chodzę teraz na jazz i klasykę do EDS, jest bardzo fajnie. Od przyszłego roku zamierzam już ćwiczyć intensywniej, pójść na współczesny i na coś jeszcze. Marzę, żeby zająć się tańcem na poważniej i jestem dobrej myśli, bo grunt to cieżka praca i wiara w siebie. No i przekonanie rodziców, którzy coraz bardziej krzywo patrzą na sumy zostawiane w mojej szkole ;).
[quote:f742ce9dba="Prada"]...zresztą nawet gdyby to 190 wzrostu to chyba trochę przydużo - oczywiście mi się tylko tak wydaje...[/quote:f742ce9dba]
Nie narzekaj, ja mam 196cm, prawie 27 lat, nigdy wcześniej nie tańczyłem, a ostatnio zapisałem się na zajęcia z jazzu. I osobiście bardzo mi się to podoba (co z tego, że przez parę dni po zajęciach ledwo się ruszam :P)
Nie narzekaj, ja mam 196cm, prawie 27 lat, nigdy wcześniej nie tańczyłem, a ostatnio zapisałem się na zajęcia z jazzu. I osobiście bardzo mi się to podoba (co z tego, że przez parę dni po zajęciach ledwo się ruszam :P)
Czy naprawdę wierzycie, że wiek, wzrost lub tusza cokolwiek zmienią? Jeśli jest zapał i chęć ciężkiej pracy, to takie błahostki stają się nieistotne.
Uważam, że macie w pewnym sensie łatwiej - wyrabiacie sobie nawyk ćwiczenia i dążycie do tego, by być tak dobrzy jak ci, którzy zaczęli wcześniej i mają lepsze warunki... a oni? Kogo mają doścignąć? O wiele łatwiej gonić kogoś, kto jest lepszy, niż wyobrażenie samego siebie w dalekiej przyszłości.
Jestem za tym, by napisać gdzieś w widocznym miejscu: [b:167b57d414]'NIGDY NIE BĘDZIESZ ZA STARY, ZA WYSOKI, ZA GRUBY ANI ZBYT ZAJĘTY, BY MÓC PODJĄĆ WYZWANIE LUB SPEŁNIĆ SWOJE MARZENIA'[/b:167b57d414].
Ode mnie tyle w tym temacie ;)
Uważam, że macie w pewnym sensie łatwiej - wyrabiacie sobie nawyk ćwiczenia i dążycie do tego, by być tak dobrzy jak ci, którzy zaczęli wcześniej i mają lepsze warunki... a oni? Kogo mają doścignąć? O wiele łatwiej gonić kogoś, kto jest lepszy, niż wyobrażenie samego siebie w dalekiej przyszłości.
Jestem za tym, by napisać gdzieś w widocznym miejscu: [b:167b57d414]'NIGDY NIE BĘDZIESZ ZA STARY, ZA WYSOKI, ZA GRUBY ANI ZBYT ZAJĘTY, BY MÓC PODJĄĆ WYZWANIE LUB SPEŁNIĆ SWOJE MARZENIA'[/b:167b57d414].
Ode mnie tyle w tym temacie ;)
[b:0258650587]Zioło[/b:0258650587], czym innym jest po prostu sobie tańczyć, nawet być w tym niezłym, a czym innym zajmować się tańcem profesjonalnie... I wtedy takie 'błahostki' owszem, mają znaczenie. To nie jest tak, że jak ktoś zacznie wcześnie, to nie ma "kogo gonić" - ma tylko ta poprzeczka jest ustawiona jeszcze wyżej, do poziomu którego osoby, które zaczęły później mogą nigdy nie dojść (np. niektóre topowe zespoły, gdzie są świetni technicznie i młodzi tancerze).
Ale oczywiście, można też sporo osiągnąć, jak się zacznie później, czasem okazuje się, że nie tylko nogi się liczą, ale i głowa (niby truzim, ale wbrew pozorom w tańcu niekoniecznie tak bywa ;) ). Albo że często osoby tańczące od dziecka to techniczne roboty, a ktoś 'starszy' ma pomysł na siebie i coś do przekazania.
Wiele zależy od tego, gdzie się mierzy - są różne zespoły, i różne wymagania wobec tancerzy - w niektórych się po prostu dużo tańczy i macha nogami, w innych trzeba mieć jakąś życiową dojrzałość, itp., różnie to bardzo bywa.
Ale oczywiście, można też sporo osiągnąć, jak się zacznie później, czasem okazuje się, że nie tylko nogi się liczą, ale i głowa (niby truzim, ale wbrew pozorom w tańcu niekoniecznie tak bywa ;) ). Albo że często osoby tańczące od dziecka to techniczne roboty, a ktoś 'starszy' ma pomysł na siebie i coś do przekazania.
Wiele zależy od tego, gdzie się mierzy - są różne zespoły, i różne wymagania wobec tancerzy - w niektórych się po prostu dużo tańczy i macha nogami, w innych trzeba mieć jakąś życiową dojrzałość, itp., różnie to bardzo bywa.
[b:cdcb3f26de]Joanno[/b:cdcb3f26de], chyba jednak tutaj zgodzę się raczej z [b:cdcb3f26de]Zioło[/b:cdcb3f26de]. Ale to może ze względu na sytuację, w jakiej się znalazłem. Skończone studia, dobra praca, poukładane życie, w sumie praktycznie wszystko jest na tak. Nawet cel w życiu. Nie jestem w sytuacji osoby, która np. w wieku 10 lat trafia do OSB i ma przed sobą perspektywę na życie, że musi być najlepsza (albo przynajmniej w "czołówce"), inaczej się nie wybije i niewiele osiągnie. Inna sprawa, że to nie jest prawda, ale żeby to zrozumieć, trzeba swoje przeżyć. Jeśli robi się coś z takim przeświadczeniem/założeniem, jest zupełnie inaczej, a inaczej jest jeśli chodzę na zajęcia nie dlatego, że "muszę", ale bo po prostu [u:cdcb3f26de]chcę[/u:cdcb3f26de]. Ze świadomością, że jestem w tym całkowicie wolny. Że jeśli tak zdecyduję, to z dnia na dzień mogę zerwać całkowicie kontakt z tańcem i życie mi się przez to nie zawali.
W każdym razie dziękuję Ci bardzo za Twoją opinię i... masz zdecydowanie rację, że możliwości fizyczne to nie wszystko - liczy się też dojrzałość (chociaż spojrzałaś na to z zupełnie innej strony niż ja i to jest dla mnie bardzo cenne).
pozdrawiam,
Piotrek
W każdym razie dziękuję Ci bardzo za Twoją opinię i... masz zdecydowanie rację, że możliwości fizyczne to nie wszystko - liczy się też dojrzałość (chociaż spojrzałaś na to z zupełnie innej strony niż ja i to jest dla mnie bardzo cenne).
pozdrawiam,
Piotrek
[b:5cc29d030f]Piotrek[/b:5cc29d030f] powtórzę swoje pierwsze zdanie...
[i:5cc29d030f]"Zioło, czym innym jest po prostu sobie tańczyć, nawet być w tym niezłym, a czym innym zajmować się tańcem profesjonalnie... "[/i:5cc29d030f]
Sam piszesz, nie chodzisz na zajecia, bo chcesz, a nie ze musisz. Tancerz tanczyc musi zawsze, mimo iz nie zawsze mu sie chce.
[i:5cc29d030f]"Zioło, czym innym jest po prostu sobie tańczyć, nawet być w tym niezłym, a czym innym zajmować się tańcem profesjonalnie... "[/i:5cc29d030f]
Sam piszesz, nie chodzisz na zajecia, bo chcesz, a nie ze musisz. Tancerz tanczyc musi zawsze, mimo iz nie zawsze mu sie chce.
Joanno, napisałam tak, bo wydaje mi się, że niewielu mężczyzn w wieku 24 lat orientuje się nagle, że chce zostać zawodowymi tancerzami ;) bo w takiej sytuacji najmniejsza błahostka rzeczywiście może okazać się utrudnieniem.
Ale utrudnienie wciąż nas nie dyskwalifikuje, tak jak napisałaś, wszystko zależy od nas, naszego nastawienia i dojrzałości. Ale tekst, który napisałam we wcześniejszym poście i tak i tak bym gdzieś umieściła, bo odnoszę wrażenie, że co trzeci temat na tym forum zawiera pytanie: 'Czy jestem za stary/za gruby/za wysoki...?' ;)
Ale utrudnienie wciąż nas nie dyskwalifikuje, tak jak napisałaś, wszystko zależy od nas, naszego nastawienia i dojrzałości. Ale tekst, który napisałam we wcześniejszym poście i tak i tak bym gdzieś umieściła, bo odnoszę wrażenie, że co trzeci temat na tym forum zawiera pytanie: 'Czy jestem za stary/za gruby/za wysoki...?' ;)
zgadzam się że nigdy nie jest za późno na taniec, nawet profesjonalny. przypomina mi się w tym miejscu Leszek Bzdyl który sam o sobie opowiadał że jak miał 15 lat to był największą "ofiarą" na wfie a ruszać zaczął się dopiero w wieku 20 lat! oczywiście to że jest wybitnie utalentowany na pewno pomogło, ale przede wszystkim ciężko sobie na to zapracował. tak więc aby do przodu;p