Nauka w OSB a metody siłowe niektórych pedagogów
-
PavlovaAnna
- Posty: 139
- Rejestracja: sob sie 05, 2006 7:40 pm
U nas było tak, że pani po prostu mówiła "dzisiaj wstawiam oceny" i pod koniec lekcji je stawiała- za jedną, tę konkretną lekcję. Przynajmniej w gdańskiej szkole baletowej są lekcje miesięczne- i nauczyciel wstawia wtedy ocenę nie za jedną lekcję, ale za cały miesiąc ćwiczeń. Są też tygodniówki. :wink: I tak jak Princess pisze, każda szkoła ma inny system. A co do zapominania stroju- to przecież logiczne, że ten ktoś będzie ćwiczył i tak. :roll:
I koniec dyskusji, w tym temacie rozmawiamy o czym innym. :?
I koniec dyskusji, w tym temacie rozmawiamy o czym innym. :?
Witam wszystkich :D
Właśnie dzisiaj się zarejestrowałam na forum i bardzo się cieszę, że ono istnieje.
Chciałam nawiązać do głównego tematu.
Moje dziecko jest uczniem I kl. OSB.Jesteśmy z rodzicami wręcz zszokowani zachowaniem się nauczycieli, szczególnie tańca. Dzieci po lekcjach płaczą ! Traktuje je się w straszny sposób! Szarpie, popycha nie mówiąc już o ciągłych wrzaskach ! Ostatnio nauczycielka tak przycisnęła ręką grdykę dziewczcynce, że nie mogła złapać tchu i zaczęła kasłać ! Zamiast pomagać dzieciom w adaptacji w nowej szkole wręcz się je zniechęca !!! Przyjęto do klasy bardzo dużo osób i czy w ten sposób chcą zrobić "odsiew"?! Napiszcie jak to przetrwać i czy to są powszechnie stosowane praktyki w elitarnej (jak nam mówiono) szkole ?! Jesteśmy z rodzicami przerażeni i potwornie zestresowani. Jak to wszystko przetrwać ? Może w drugiej klasie (po odsiewie) jest już łatwiej ?
Narazie siedzimy cicho ze strachu, aby nie zaszkodzić dziecku.
Właśnie dzisiaj się zarejestrowałam na forum i bardzo się cieszę, że ono istnieje.
Chciałam nawiązać do głównego tematu.
Moje dziecko jest uczniem I kl. OSB.Jesteśmy z rodzicami wręcz zszokowani zachowaniem się nauczycieli, szczególnie tańca. Dzieci po lekcjach płaczą ! Traktuje je się w straszny sposób! Szarpie, popycha nie mówiąc już o ciągłych wrzaskach ! Ostatnio nauczycielka tak przycisnęła ręką grdykę dziewczcynce, że nie mogła złapać tchu i zaczęła kasłać ! Zamiast pomagać dzieciom w adaptacji w nowej szkole wręcz się je zniechęca !!! Przyjęto do klasy bardzo dużo osób i czy w ten sposób chcą zrobić "odsiew"?! Napiszcie jak to przetrwać i czy to są powszechnie stosowane praktyki w elitarnej (jak nam mówiono) szkole ?! Jesteśmy z rodzicami przerażeni i potwornie zestresowani. Jak to wszystko przetrwać ? Może w drugiej klasie (po odsiewie) jest już łatwiej ?
Narazie siedzimy cicho ze strachu, aby nie zaszkodzić dziecku.
Załamują mnie takie teksty. :x Piszesz, że jesteś "zszokowana" metodami, które opisujesz. Z Twojego postu wynika, że nie akceptujesz takich metod postępowania z dziećmi. Szarpania, popychania, wrzasków, przyduszania - Twoje słowa.
A na końcu co?
"siedzimy cicho ze strachu, aby nie zaszkodzić dziecku"
Przypominają mi się słowa pewnej reklamy: "...rodziców sie nie wybiera..." i myślę sobie, że szkoda. :?
Na kogo ma liczyć Twoje dziecko, jeśli nie na rodziców, czyli Ciebie?
W czym miałaby zaszkodzić np. Twoja spokojna rozmowa z pedagogiem Twojemu dziecku?
A na końcu co?
"siedzimy cicho ze strachu, aby nie zaszkodzić dziecku"
Przypominają mi się słowa pewnej reklamy: "...rodziców sie nie wybiera..." i myślę sobie, że szkoda. :?
Na kogo ma liczyć Twoje dziecko, jeśli nie na rodziców, czyli Ciebie?
W czym miałaby zaszkodzić np. Twoja spokojna rozmowa z pedagogiem Twojemu dziecku?
Na przyklad w tym, ze niektorzy nauczyciele nie lubia kiedy rodzice do nich przychodza ze skargami. A jak im jeszcze cos zarzuca to juz po prostu koniec... I na kim maja wyladowac swa zlosc na rodzicow? Oczywiscie, ze na dziecku. Nauczyciel ktory nie lubi rodzicow, nie lubi tez dziecka. Pedagog dla znienawidzonegoo ucznia moze stworzyc niesamowite pieklo. Dlatego rozumiem wypowiedz Kory... I chyba tez bym poki co siedziala cicho.
Brawo! :evil: Dopóki ludzie będą myśleć w ten sposób pełno będzie wokół nas przemocy - fizycznej i psychicznej.
Dzięki takim postawom - tchórzowskim i biernym - w szitalach pełno jest np. maltretowanych niemowlaków. Dlaczego tak się dzieje? Bo ojcec wyżywał się na dziecku (bo płacze, a akurat jest mecz w telewizji) a mamusia nie reaguje, bo tylko jeszcze bardziej go w ten sposób rozjuszy i będzie jeszcze gorzej.
Milczenie jest akceptację, czyli zgodą na takie zachowanie i daje "oprawcy" poczucie bezkarności.
Jeśli po spokojnej rozmowie z nauczycielką sytuacja się pogorszy, to należy porozmawiać bardziej stanowczo a jeśli i to nie pomoże - podjąć dalsze kroki.
Prawo nie zezwala na takie zachowania i należy w takich sytacjach zawsze mówić im STOP, a nie chować głowę w piasek.
Poza tym z tego co wiem w tym zawodzie trudno o pracę więc nie wierzę, że brakuje osób chętnych na takie stanowiska, jak pedagog w szkole.
Może czas wreszcie zmienić te stare metody na bardziej "ludzkie"?
Dzięki takim postawom - tchórzowskim i biernym - w szitalach pełno jest np. maltretowanych niemowlaków. Dlaczego tak się dzieje? Bo ojcec wyżywał się na dziecku (bo płacze, a akurat jest mecz w telewizji) a mamusia nie reaguje, bo tylko jeszcze bardziej go w ten sposób rozjuszy i będzie jeszcze gorzej.
Milczenie jest akceptację, czyli zgodą na takie zachowanie i daje "oprawcy" poczucie bezkarności.
Jeśli po spokojnej rozmowie z nauczycielką sytuacja się pogorszy, to należy porozmawiać bardziej stanowczo a jeśli i to nie pomoże - podjąć dalsze kroki.
Prawo nie zezwala na takie zachowania i należy w takich sytacjach zawsze mówić im STOP, a nie chować głowę w piasek.
Poza tym z tego co wiem w tym zawodzie trudno o pracę więc nie wierzę, że brakuje osób chętnych na takie stanowiska, jak pedagog w szkole.
Może czas wreszcie zmienić te stare metody na bardziej "ludzkie"?
Cóż, w szkołach baletowych nauczyciele naprawdę muszą dotykać uczniów, klepać ich, wykręcać itp. Pewnych tanecznych subtelności nie da się wytłumaczyć słownie, szczególnie w młodszych klasach, bo jak wiadomo, dzeci wszystko traktują bardzo dosłownie. Taki dziesięciolatek raczej nie zrozumie, gdy usłyszy na pierwszej w życiu lekcji klasyki żądania typu "otwórz klatkę" czy "wydłuż rękę". Trzeba to pokazać, a jeśli uczeń robi źle, to nauczyciel często go ustawia w poprawnej pozycji.
Nie ma w tym żadnej "nieludzkości", o ile nie mówimy o zachowaniach skrajnych. W takiej sytuacji należy interweniować niezależnie od tego, czy mówimy o OSB czy jakiejkolwiek innej placówce.
Nie ma w tym żadnej "nieludzkości", o ile nie mówimy o zachowaniach skrajnych. W takiej sytuacji należy interweniować niezależnie od tego, czy mówimy o OSB czy jakiejkolwiek innej placówce.
Czajori, zgadzam się z Tobą w 100 procentach :)
Sama chodziłam na różne "ruchowe" i taneczne zajęcia i też wolę jak nauczyciel/trener podejdzie i ustawi moją rękę w odpowiedniej pozycji zamiast tłumaczyć mi przez pół godziny jak mam to zrobić. :wink:
Ale z postu Kory wynika, że mamy do czynienia z sytuacjami właśnie skrajnymi, stąd moje ostre słowa.
P.S. Już drugi raz w tym wątku podniosłam ciśnienie - w końcu wyjdę na jakąś zadziorę - a ja taka spokojna dziewczynka jestem. :lol:
Sama chodziłam na różne "ruchowe" i taneczne zajęcia i też wolę jak nauczyciel/trener podejdzie i ustawi moją rękę w odpowiedniej pozycji zamiast tłumaczyć mi przez pół godziny jak mam to zrobić. :wink:
Ale z postu Kory wynika, że mamy do czynienia z sytuacjami właśnie skrajnymi, stąd moje ostre słowa.
P.S. Już drugi raz w tym wątku podniosłam ciśnienie - w końcu wyjdę na jakąś zadziorę - a ja taka spokojna dziewczynka jestem. :lol:
Kora, przecież to w szkole baletowej jest całkowicie normalne! Ja też płakałam po klasyce, też mnie szarpano, też mnie popychano. I przeżyłam, a wręcz przeciwnie, jestem nawet ZA. Bo to nie jest bicie, a dzięki temu łatwiej zapamiętać ćwiczenie... sama się na forum użalałam :wink: że mnie tak traktują, ale teraz, z perspektywy czasu, uważam, że to było bardzo dobre, i że więcej dzięki temu zapamiętałam. Aha, Koro, jedna uwaga- odsiew nie jest po drugiej, ani pierwszej tylko po trzeciej klasie :) no i później wcale nie będzie łatwiej... musisz się przygotować ,ze będzie jeszcze ciężej...