Podejście uczniów do baletu w szkołach polskich...
Wiesz Cheryl, ja myślę, że tutaj jest taka sprawa, iż jest kilka rodzajów uczniów. Pierwszy to tacy, którzy lubią,kochają taniec,lecz tańczą z przyzwyczajenia, to ich codzienność z którą się zmagają. Gdy nie ma nauczyciela- jest luz na lekcji, gdy tylko jest okazja aby nie ćwiczyć lub móc poobijać się- nie spieszy im się do starania. Niby im zależy, ale tak naprawdę tańczą są do tego przyzwyczajeni, wychowani w tym środowisku i trudno im odejść.
Drugi rodzaj to tacy uczniowie, którzy naprawdę kochają to co robią. Nie z przyzwyczajenia, lecz z głębi duszy, serca. Jeśli jest tylko możliwość ćwiczenia, robienia lekcji, starania się gdy nie ma nauczyciela to robią to, ćwiczą sumiennie, bo wiedzą, że na nagrodę w naszym zawodzie trzeba ciężko pracować, nic nie przychodzi za darmo. Ale nie koniecznie ćwiczą dlatego, że chcą być najlepsi, mają wielkie ambicje. Poprostu kochają to, tęsknią za tym. Chcą być z tańcem na co dzień, w każdej minucie życia dzielić się z nim uczuciami. Gdy są chorzy- tęsknią za szkołą, gdy mają kontuzję- smutno im że nie ćwiczą. Oczywiście wiadomo, że zawsze są chwile zwątpienia i załamania. Ale to nic nie zmienia.
I to, że kocha się balet całym sercem nie zależy od warunków, rozwartości, tego czy jest się świetnym w tym co się robi.
Nie trzeba być najlepszym, by móc to kochać.
Z tą miłością trzeba się urodzić i mieć kogoś, kto pomoże nam ją uskrzydlić, rozwinąć.
Drugi rodzaj to tacy uczniowie, którzy naprawdę kochają to co robią. Nie z przyzwyczajenia, lecz z głębi duszy, serca. Jeśli jest tylko możliwość ćwiczenia, robienia lekcji, starania się gdy nie ma nauczyciela to robią to, ćwiczą sumiennie, bo wiedzą, że na nagrodę w naszym zawodzie trzeba ciężko pracować, nic nie przychodzi za darmo. Ale nie koniecznie ćwiczą dlatego, że chcą być najlepsi, mają wielkie ambicje. Poprostu kochają to, tęsknią za tym. Chcą być z tańcem na co dzień, w każdej minucie życia dzielić się z nim uczuciami. Gdy są chorzy- tęsknią za szkołą, gdy mają kontuzję- smutno im że nie ćwiczą. Oczywiście wiadomo, że zawsze są chwile zwątpienia i załamania. Ale to nic nie zmienia.
I to, że kocha się balet całym sercem nie zależy od warunków, rozwartości, tego czy jest się świetnym w tym co się robi.
Nie trzeba być najlepszym, by móc to kochać.
Z tą miłością trzeba się urodzić i mieć kogoś, kto pomoże nam ją uskrzydlić, rozwinąć.
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
-
karolinkaaa
- Posty: 276
- Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am
Bajaderko zazwyczaj jest tak,że jeśli naprawdę to kochasz,to robisz to pięknie.Czujesz poprostu taniec.Oczywiście zawsze są jakieś niedociągłości,zawsze uważamy,że robimy to źle etc.ale jeśli tańcząc odprężamy się i 'latamy' w muzyce to robimy to dobrze,dlatego,że to płynie z serca,a każde serce jest piękne.
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
[quote:951f379456="Chat Gatto"]Moim zdaniem główną przyczyną chodzenia na balet ludzi, którzy wcale nie chcą są rodzice. U mnie na zajęciach są takie osoby, które np. zazdroszczą kar typu [i:951f379456]nie pójdziesz na balet[/i:951f379456].[/quote:951f379456]
No cóż racja np. moja kara zawsze wygląda tak samo jak coś przeskrobie czy coś to od razu slysze "bo nie pójdziesz na balet"i czasem sie zdarzalo że tak bylo. Mówilam o tym na balecie i nagle slysze kilka kometarzy "ale ci fajnie ,ja też tak chce"
Ja kocham balet i tańcze zarówno dla wszystkich jak i też bardzo lubie tańczyć dla siebie żeby poprawić to co robie żle.
No cóż racja np. moja kara zawsze wygląda tak samo jak coś przeskrobie czy coś to od razu slysze "bo nie pójdziesz na balet"i czasem sie zdarzalo że tak bylo. Mówilam o tym na balecie i nagle slysze kilka kometarzy "ale ci fajnie ,ja też tak chce"
Ja kocham balet i tańcze zarówno dla wszystkich jak i też bardzo lubie tańczyć dla siebie żeby poprawić to co robie żle.
-
~ balerinka ~
- Posty: 519
- Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am
Wogóle u mnie w grupie jest beznadziejnie. Jak chcę się porozciągać przed lekcją to od razu słyszę, że jestem nienormalna! A jak raz powiedziałam, że cieszę się z tego, że powtarzałyśmy adagio, to dziewczyny o malo mnie nie zamordowały.
Powinny się cieszyć, że mogą coś powtórzyć i poprawić, po to przecież chodzą na balet - żeby poćwiczyć i potańczyć :)
Powinny się cieszyć, że mogą coś powtórzyć i poprawić, po to przecież chodzą na balet - żeby poćwiczyć i potańczyć :)