sezon 2008/2009
[quote82="M."]
Edit: ocho - dopiero spojrzałam na obsadę najbliższego Romea - to tylko jednorazowe gościnne występy czy szykują się jakieś transfery tancerzy?[/quote82]
Jednoazowe, przynajmniej nic mi nie wiadomo na razie o transferach
Wszystko z powodu kontuji hedynego warszawskiego Romea - Maksa W. 
Edit: ocho - dopiero spojrzałam na obsadę najbliższego Romea - to tylko jednorazowe gościnne występy czy szykują się jakieś transfery tancerzy?[/quote82]
Jednoazowe, przynajmniej nic mi nie wiadomo na razie o transferach
20 lutego premiera "Don Kichota" w Operze Wrocławskiej!
Cytat ze strony internetowej:
"Wydarzeniem miesiąca w naszym teatrze będzie premiera baletowa "Don Kichota" do muzyki Ludwiga A. Minkusa. Cieszę się, że zaproszenie do współpracy przy tej realizacji przyjęła Beate Vollack, znakomita artystka baletu odnosząca sukcesy na prestiżowych europejskich scenach, uznana za "Tancerkę Roku 1997" przez niemiecka prasę. Beate Vollack jest obecnie cenionym w świecie choreografem, współpracuje z wieloma teatrami, między innymi: Królewską Operą Covent Garden, Operą w Monachium, Operą Wiedeńską, Operą w San Francisco oraz festiwalami w Salzburgu i Bregenz. W ubiegłym roku w Nowym Yorku na Lincoln Festival przygotowała choreografię i wystąpiła w głównej roli w produkcji D. Pountney'a "Żołnierze".
We Wrocławiu Beate Vollack zaprezentuje współczesną koncepcję klasycznego baletu, starając się udowodnić, że temat przedstawiany w "Don Kichocie" nadal jest aktualny dla współczesnego widza. Scenografię do spektaklu przygotowuje Hiszpan Jordi Roig, a kostiumy Małgorzata Słoniowska."
Ciekawa jestem, czy ta współczesna koncepcja będzie aż tak współczesna jak w przypadku "Dziadka do orzechów" zdaje się z Opery Bałtyckiej?
Cytat ze strony internetowej:
"Wydarzeniem miesiąca w naszym teatrze będzie premiera baletowa "Don Kichota" do muzyki Ludwiga A. Minkusa. Cieszę się, że zaproszenie do współpracy przy tej realizacji przyjęła Beate Vollack, znakomita artystka baletu odnosząca sukcesy na prestiżowych europejskich scenach, uznana za "Tancerkę Roku 1997" przez niemiecka prasę. Beate Vollack jest obecnie cenionym w świecie choreografem, współpracuje z wieloma teatrami, między innymi: Królewską Operą Covent Garden, Operą w Monachium, Operą Wiedeńską, Operą w San Francisco oraz festiwalami w Salzburgu i Bregenz. W ubiegłym roku w Nowym Yorku na Lincoln Festival przygotowała choreografię i wystąpiła w głównej roli w produkcji D. Pountney'a "Żołnierze".
We Wrocławiu Beate Vollack zaprezentuje współczesną koncepcję klasycznego baletu, starając się udowodnić, że temat przedstawiany w "Don Kichocie" nadal jest aktualny dla współczesnego widza. Scenografię do spektaklu przygotowuje Hiszpan Jordi Roig, a kostiumy Małgorzata Słoniowska."
Ciekawa jestem, czy ta współczesna koncepcja będzie aż tak współczesna jak w przypadku "Dziadka do orzechów" zdaje się z Opery Bałtyckiej?
[quote75="Siunia"]20 lutego premiera "Don Kichota" w Operze Wrocławskiej!
Ciekawa jestem, czy ta współczesna koncepcja będzie aż tak współczesna jak w przypadku "Dziadka do orzechów" zdaje się z Opery Bałtyckiej?[/quote75]
Dziadek do orzechów w Operze Bałtyckiej mial swoja premierę już jakiś czas temu więc jest GOTOWY i zrealizowany przez innych artystow. Pisaliśmy o nim dużo w wątku o Operze Bałtyckiej i nie tylko
Ciekawa jestem, czy ta współczesna koncepcja będzie aż tak współczesna jak w przypadku "Dziadka do orzechów" zdaje się z Opery Bałtyckiej?[/quote75]
Dziadek do orzechów w Operze Bałtyckiej mial swoja premierę już jakiś czas temu więc jest GOTOWY i zrealizowany przez innych artystow. Pisaliśmy o nim dużo w wątku o Operze Bałtyckiej i nie tylko
[quote3e="Siunia"]
Ciekawa jestem, czy ta współczesna koncepcja będzie aż tak współczesna jak w przypadku "Dziadka do orzechów" zdaje się z Opery Bałtyckiej?[/quote3e]
Gdańska wersja jest nie tyle "aż tak współczesna", ile poprostu słaba, niedopracowana i bez pomysłu na choreografię - nie da się jej przez to rozpatrywać ani w kategorii baletu, ani tańca współczesnego, ani wogle w kategorii sztuki...to jest raczej przedstawienie dla dzieci na motywach z Dziadka... ale o tym tak jak napisała Kasia już rozmawialiśmy.
Ciekawa jestem, czy ta współczesna koncepcja będzie aż tak współczesna jak w przypadku "Dziadka do orzechów" zdaje się z Opery Bałtyckiej?[/quote3e]
Gdańska wersja jest nie tyle "aż tak współczesna", ile poprostu słaba, niedopracowana i bez pomysłu na choreografię - nie da się jej przez to rozpatrywać ani w kategorii baletu, ani tańca współczesnego, ani wogle w kategorii sztuki...to jest raczej przedstawienie dla dzieci na motywach z Dziadka... ale o tym tak jak napisała Kasia już rozmawialiśmy.
Oglądałam wczoraj Romea i Julię w warszawskiej operze i przyznam, że wolałabym oglądać tylko Julię. Aleksandra jest naprawdę wspaniała za to partner za nią nie nadążał. Biedny Romeo wypadł bardzo blado przy tanczących Pawle Koncewoju i Jacku Tyskim. Mam nadzieję, że po prostu jest młody i był deczko zdekoncentrowany.
Za to kostiumy
Uczta dla zmysłów, te kolory, materiały, ten rozmach. Idę jeszcze raz 
Za to kostiumy
[quote00="Diafora"]Biedny Romeo wypadł bardzo blado przy tanczących Pawle Koncewoju i Jacku Tyskim. Mam nadzieję, że po prostu jest młody i był deczko zdekoncentrowany.
[/quote00]
O tak, Merkucjo i Benwolio pokazali klasę, Romeo się staral le chyba zjadly go nerwy i ogro warszawskiej sceny, w Poznaniu mają jednak dużo mniejszą... widać bylo przy jetes po kole ze powinien zrobić jeszcze kika by wyelnić przestrzeń ale nuczony byl innej ich ilości i rzmieszczenia na scenie. Cóz to bardzo mlody tancerz - skok ma dobry, lekki i ladny, gorzej z lądowaniem i tanecznoscią - powinien nad tym popracować, zeby nie zrobić krzywdy swoim stawom skokowym i kolanowym.
A spektakl pewnie ze piekny - inscenizacja, kostiumy - wszystko sklada się w piękną, harmonijną i czytelną całość
[/quote00]
O tak, Merkucjo i Benwolio pokazali klasę, Romeo się staral le chyba zjadly go nerwy i ogro warszawskiej sceny, w Poznaniu mają jednak dużo mniejszą... widać bylo przy jetes po kole ze powinien zrobić jeszcze kika by wyelnić przestrzeń ale nuczony byl innej ich ilości i rzmieszczenia na scenie. Cóz to bardzo mlody tancerz - skok ma dobry, lekki i ladny, gorzej z lądowaniem i tanecznoscią - powinien nad tym popracować, zeby nie zrobić krzywdy swoim stawom skokowym i kolanowym.
A spektakl pewnie ze piekny - inscenizacja, kostiumy - wszystko sklada się w piękną, harmonijną i czytelną całość
No dla mnie nie wyglądał na takiego, który się stara... ale, ok - blado to blado, nie ma co się nad nim pastwić.
Rzeczywiście spektakl jest wart częstego oglądania - zdecydowanie od wczoraj jestem fanką tego specyficznego nastroju zbudowanego muzyką Prokofieva i strojami - szczególnie scen zbiorowych. Niesamowity, dziwaczny klimat i muzyka, którą ja określam jako "wariacką"
Przyznam się szczerze, że jak narazie podoba mi się kolejność pojawiania spektakli baletowych na afiszu TW - Romeo to wspaniała odmiana po Czajkowskich i Kareninie.
Inna sprawa, że wczoraj jednak na trzecim akcie się wynudziłam strasznie - dziwne, bo jest bardzo ładny i z powodu już samych miłych estetycznych wrażeń powinno się go dobrze oglądać, nie wiem czy to kwestia obsady, czy mojego zmęczenia... mam trochę takie wrażenie, że tam wszystko jakoś tak bardzo wolno się dzieje, a choreografia nie wydaje się zbyt popisowa... nic - jeszcze pare oglądań i zdiagnozuje o co mi chodzi. I tak się cieszę bo bardzo spektakl polubiłam. I mam powody by wracać
Oczywiście jeszcze inna sprawa, że poprostu nie mogę się doczekać, aż będzie okazja by zobaczyć w głównych rolach Izę i Maksa - już wiele razy mówiłam, że jestem ogromną fanką tego jaka relacja panuje między nimi na scenie, tego jak na siebie patrzą... a wczoraj tak bardzo tego brakowało, więc tym bardziej nie mogę się powstrzymać od tego by no niestety na razie tylko wyobrażać sobie jak oni w tych rolach wyglądają. Nic, muszę czekać...
Rzeczywiście z wczorajszego przedstawienia trzeba zapamiętać scenę śmierci w wykonaniu Koncewoja - to pewne siebie, wyzywające spojrzenie i uśmiech, przez zaciśnięte zęby gdy podnosił głowę... Jak dla mnie ganialne!
Rzeczywiście spektakl jest wart częstego oglądania - zdecydowanie od wczoraj jestem fanką tego specyficznego nastroju zbudowanego muzyką Prokofieva i strojami - szczególnie scen zbiorowych. Niesamowity, dziwaczny klimat i muzyka, którą ja określam jako "wariacką"
Inna sprawa, że wczoraj jednak na trzecim akcie się wynudziłam strasznie - dziwne, bo jest bardzo ładny i z powodu już samych miłych estetycznych wrażeń powinno się go dobrze oglądać, nie wiem czy to kwestia obsady, czy mojego zmęczenia... mam trochę takie wrażenie, że tam wszystko jakoś tak bardzo wolno się dzieje, a choreografia nie wydaje się zbyt popisowa... nic - jeszcze pare oglądań i zdiagnozuje o co mi chodzi. I tak się cieszę bo bardzo spektakl polubiłam. I mam powody by wracać
Oczywiście jeszcze inna sprawa, że poprostu nie mogę się doczekać, aż będzie okazja by zobaczyć w głównych rolach Izę i Maksa - już wiele razy mówiłam, że jestem ogromną fanką tego jaka relacja panuje między nimi na scenie, tego jak na siebie patrzą... a wczoraj tak bardzo tego brakowało, więc tym bardziej nie mogę się powstrzymać od tego by no niestety na razie tylko wyobrażać sobie jak oni w tych rolach wyglądają. Nic, muszę czekać...
Rzeczywiście z wczorajszego przedstawienia trzeba zapamiętać scenę śmierci w wykonaniu Koncewoja - to pewne siebie, wyzywające spojrzenie i uśmiech, przez zaciśnięte zęby gdy podnosił głowę... Jak dla mnie ganialne!