Strona 5 z 5
: pn lip 12, 2010 9:27 pm
autor: dede
nie pojmuję tylko dlaczego dziewczyny 14 i 19letnie są bardziej otwarte na świat niż ich starsze koleżanki...
: pn lip 12, 2010 9:50 pm
autor: Shecharchoret
Otóż to...chciałabym móc odpisać na wszystkie Wasze posty...zacznę więc od DEDE...
Otóż to, iż jesteś w moim wieku wcale nie oznacza, że jesteśmy na tym samym poziomie emocjonalnym i intelektualnym...wychowałyśmy się w innych środowiskach i nie oceniam, ani nawet nie chcę domyślać się w jakich Ty...pozostawmy to tajemnicą...również pozostawmy tajemnicą gdzie się uczyłyśmy, czego, co studiowałyśmy (o ile), etc...to jest sprawa każdego z osobna...
MARON...napisałaś tak dużo, że trudno odpowiedź ubrać w kilka zdań...owszem...może mój wiek i środowisko w jakim się wychowałam oraz to, co wpajano mi od niepamiętnych czasów wpłynęło na takie a nie inne postrzeganie świata sztuki...wydaje mi się, że hip hopu z bellydancem nie da się połączyć...w tym pierwszy muszą być stanowcze ruchy i pewne siebie, w drugim jednak powinny być delikatniejsze...choć powiem tak...uczyłam się też zwykłego bellydance'u tylko po to, by mieć jako takie porównanie, ale przede wszystkim uczę się odmiany gothic...choć tak zastanawiam się...w sumie w bellydance mocne ruchy występują...ale w odmianie tribal...choć to też nie do końca to samo...nie wiem...musiałabym spróbować i wtedy powiem, czy jest to w ogóle możliwe...
I owszem...nowe rzeczy są potrzebne...gdyby świat nie szedł do przodu nie mielibyśmy nawet baletu...o bellydance'ie czy hip hopie nie mówiąc...nie przeszkadza mi to, że tworzą coś nowego...a niech tworzą...jak dobrze wychodzi i oko cieszy to podwójnie lepiej...ale mam żal do młodych ludzi, że oglądają/słuchają te współczesne i naśmiewają się ze starszych...a przeca to pierwowzór...najgorsze jest moim zdaniem uczyć się nowego stylu tańca nie umiejąc podstaw ani (o zgrozo) nie mając bladego pojęcia o stylu, z jakiego ten nowy się wywodzi...tu chyba musicie się ze mną zgodzić, bo to szczera prawda...
NATASZAA...
Owszem...każdy taniec jest trudny dla jednego, a łatwiejszy dla drugiego i vice versa...to nie ulega wątpliwości...ale chodzi o to, by nie mylić prawdziwego stylu tanecznego z tym, jak to pięknie ujęłaś, który ma na celu "poprawę świadomości ciała"...i rzeczywiście sexy dance nie jest tańcem sam w sobie...jest to pewien odłam i nie można określić go jako rodzaj tańca...
Rzeczywiście...moja przyjaciółka uczyła mnie podstaw klasyki kiedyś...zwykłych stań baletowych nie potrafiłam...wysiadałam już przy trzecim...a gdzież tam piąty czy czwarty...ale okazało się, że by dobrze zatańczyć tańce narodowe muszę mieć podstawę klasyki...i dało się wyuczyć takiego starego matoła jednak...
A według mnie sexy dance jest czymś takim, jak bellydance (z tym, że w bellydance trzeba jednak dużo więcej potrafić i więcej się uczyć...ale...wszystko dla ludzi)...chodzi tu o to, że nie ważne jaką ma się tuszę, można być seksownym...i tu znów wypromuję swój ukochany taniec brzucha...dziewczyny z tuszą patrzą na te śliczne, chudziutkie panienki i myślą, że nigdy nie będą tak tańczyć...ba...nigdy nie będą tak seksowne jak one...i tu przychodzi bellydance...w tym tańcu chuda bardzo osoba nie będzie wyglądała atrakcyjnie...tu są potrzebne mocne kobiece kształty i kilka kilogramów więcej tu i ówdzie...zresztą w dancehallu chyba również...
A co do końcowej Twej wypowiedzi...tak...filmy produkcji Bollywood są rzeczywiście przepełnione emocjami...jednak trzeba poznać troszkę tradycję, obyczaje i gestykulację by zrozumieć...dlatego dla wielu są te filmy czymś (cytuję) okropnym i niemożliwym do przełknięcia...ale...kto co lubi...a to, iż są one takie długie moim zdaniem jest to zaleta...a przez oglądanie takich filmów można jeszcze lepiej poznać kulturę Hinduską...
: wt lip 13, 2010 12:44 am
autor: Maron
ależ hip hop wcale nie musi być twardy że czacha boli...
z hip hopem to trochę jest jak z tańcem współczesnym - u każdego choreografa to właściwie troszkę inaczej wygląda. ile jest tancerzy HH tyle jest tak naprawde wersji HH, ale przede wszystkim nie polega on na samych zacinkach i walnięciach, można też go miękko tańczyć, nikt nie powiedział że to musi być od razu HH New Style. może być to jakis lyrical HH, a w nim już nie muszą być takie uderzenia jak w HH NS...
warto dodać jednak że HH NS może być też łagodniejszy, bo to zależy wszystko od beatu w utworze czy też koncepcji na układ.
w hip hopie dziewczyny wcale nie muszą być babochłopami i tańczyć jak faceci, mogą być delikatne i dziewczęce.
nie wiem jakich ty ludzi spotykasz, ale jedynym zjawiskiem pokazującym że się ludzie naśmiewają z czegoś starego i niemodnego było to, że śmiali się że tańczyłam taniec ludowy. nigdy natomiast nie spotkałam się z pośmiewiskiem związanym z tym że poza muzyką z ostatnich lat, lubię muzykę z lat 90' i 80' czy oldies, muzykę poważną, no i oczywiście utwory współczesne wzorowane na nutach z dawnych dekad.
a jeśli ktoś taki się trafił - to nie wiem widocznie osoba była niewarta mojej uwagi bo nie pamiętam żeby coś takiego się zdarzyło... po co marnować czas na ograniczonych ludzi?
w hip hop new style jest tak... tu nie ma wystudiowanych kroków, póz. na tym polega cała trudność tego tańca, można wstawić jakieś ruchy np. turfingu czy tuttingu w ramach zdrowego rozsądku, jednakże hip hop new style niebyłby HH NS gdyby dałoby się opisać wszystkie ruchy. opisać ruchy można wyłącznie o starszych stylach, jak oldschoolowy hip hop, house, breakdance, popping. z HH NS to trochę jak z tańcem współczesnym w tej kwestii - są jakieś zasady, jednakże to jak będzie to wyglądało zależy od tego co siedzi w głowie choreografa.
jednakże nie do końca zgodzę się z:
[quote05]Co do poziomu prezentowanego przez tańce takie jak sexy dance - należy pamiętać, że nie jest to taniec typowo do wystawiania na scenie. Jest to bardziej taniec, który ma na celu poprawienie świadomości ciała. A to może się przydać w innych tańcach, jak np.. dancehall.[/quote05]
ależ owszem jest to jak najbardziej taniec do wystawiania na scenę, do prezentowania go na koncertach gwiazd muzyki pop, r&b czy hip hop...
można polepszyć świadomość swojego ciała, ale raczej w kategorii zaakceptowania go takiego jakim jest [nie użalamy się że mamy za małą czy za dużą pupę, tylko akceptujemy naszą pupę i cieszymy się że bez względu na to jak się wygląda można być fajnym, ładnym, seksownym etc.] niż poprawienie izolacji, dynamiki czy innych rzeczy - wszak nie to na celu ma sexy dance... celem tego tańca jest zabawa, żeby osibe strony były zadowolone [i strona widza, i strona tancerza].
i raczej powiedziałabym że poprzez sexy dance można poznać tak naprawdę inne style, np. dzięki temu tancerka dancehallowa może poznać kroki z wackin'u/voguein'u i odwrotnie.
: wt lip 13, 2010 6:05 am
autor: Nataszaa
[quote7e]jednakże nie do końca zgodzę się z:
[quote7e]Co do poziomu prezentowanego przez tańce takie jak sexy dance - należy pamiętać, że nie jest to taniec typowo do wystawiania na scenie. Jest to bardziej taniec, który ma na celu poprawienie świadomości ciała. A to może się przydać w innych tańcach, jak np.. dancehall.[/quote7e]
ależ owszem jest to jak najbardziej taniec do wystawiania na scenę, do prezentowania go na koncertach gwiazd muzyki pop, r&b czy hip hop...[/quote7e]
TAK, wystawia się go na scenie, ale raczej jako tło (jak np. na koncertach, teledyskach), gdzie ma tworzyć razem z piosenką spójną całość. Ale nie wystawia się go jako samego w sobie, jak np. balet czy inny taniec.
(Oczywiście piszę tylko to, co myślę, a ponieważ nie mam tak dużej wiedzy jak ty, mogę się mylić.

)
: wt lip 13, 2010 2:15 pm
autor: dede
[quote37="Shecharchoret"]Otóż to...chciałabym móc odpisać na wszystkie Wasze posty...zacznę więc od DEDE...
Otóż to, iż jesteś w moim wieku wcale nie oznacza, że jesteśmy na tym samym poziomie emocjonalnym i intelektualnym...wychowałyśmy się w innych środowiskach i nie oceniam, ani nawet nie chcę domyślać się w jakich Ty...pozostawmy to tajemnicą...również pozostawmy tajemnicą gdzie się uczyłyśmy, czego, co studiowałyśmy (o ile), etc...to jest sprawa każdego z osobna...
MARON...napisałaś tak dużo, że trudno odpowiedź ubrać w kilka zdań...owszem...może mój wiek i środowisko w jakim się wychowałam oraz to, co wpajano mi od niepamiętnych czasów wpłynęło na takie a nie inne postrzeganie świata sztuki...wydaje mi się, że hip hopu z bellydancem nie da się połączyć...w tym pierwszy muszą być stanowcze ruchy i pewne siebie, w drugim jednak powinny być delikatniejsze...choć powiem tak...uczyłam się też zwykłego bellydance'u tylko po to, by mieć jako takie porównanie, ale przede wszystkim uczę się odmiany gothic...choć tak zastanawiam się...w sumie w bellydance mocne ruchy występują...ale w odmianie tribal...choć to też nie do końca to samo...nie wiem...musiałabym spróbować i wtedy powiem, czy jest to w ogóle możliwe...
I owszem...nowe rzeczy są potrzebne...gdyby świat nie szedł do przodu nie mielibyśmy nawet baletu...o bellydance'ie czy hip hopie nie mówiąc...nie przeszkadza mi to, że tworzą coś nowego...a niech tworzą...jak dobrze wychodzi i oko cieszy to podwójnie lepiej...ale mam żal do młodych ludzi, że oglądają/słuchają te współczesne i naśmiewają się ze starszych...a przeca to pierwowzór...najgorsze jest moim zdaniem uczyć się nowego stylu tańca nie umiejąc podstaw ani (o zgrozo) nie mając bladego pojęcia o stylu, z jakiego ten nowy się wywodzi...tu chyba musicie się ze mną zgodzić, bo to szczera prawda...
NATASZAA...
Owszem...każdy taniec jest trudny dla jednego, a łatwiejszy dla drugiego i vice versa...to nie ulega wątpliwości...ale chodzi o to, by nie mylić prawdziwego stylu tanecznego z tym, jak to pięknie ujęłaś, który ma na celu "poprawę świadomości ciała"...i rzeczywiście sexy dance nie jest tańcem sam w sobie...jest to pewien odłam i nie można określić go jako rodzaj tańca...
Rzeczywiście...moja przyjaciółka uczyła mnie podstaw klasyki kiedyś...zwykłych stań baletowych nie potrafiłam...wysiadałam już przy trzecim...a gdzież tam piąty czy czwarty...ale okazało się, że by dobrze zatańczyć tańce narodowe muszę mieć podstawę klasyki...i dało się wyuczyć takiego starego matoła jednak...
A według mnie sexy dance jest czymś takim, jak bellydance (z tym, że w bellydance trzeba jednak dużo więcej potrafić i więcej się uczyć...ale...wszystko dla ludzi)...chodzi tu o to, że nie ważne jaką ma się tuszę, można być seksownym...i tu znów wypromuję swój ukochany taniec brzucha...dziewczyny z tuszą patrzą na te śliczne, chudziutkie panienki i myślą, że nigdy nie będą tak tańczyć...ba...nigdy nie będą tak seksowne jak one...i tu przychodzi bellydance...w tym tańcu chuda bardzo osoba nie będzie wyglądała atrakcyjnie...tu są potrzebne mocne kobiece kształty i kilka kilogramów więcej tu i ówdzie...zresztą w dancehallu chyba również...
A co do końcowej Twej wypowiedzi...tak...filmy produkcji Bollywood są rzeczywiście przepełnione emocjami...jednak trzeba poznać troszkę tradycję, obyczaje i gestykulację by zrozumieć...dlatego dla wielu są te filmy czymś (cytuję) okropnym i niemożliwym do przełknięcia...ale...kto co lubi...a to, iż są one takie długie moim zdaniem jest to zaleta...a przez oglądanie takich filmów można jeszcze lepiej poznać kulturę Hinduską...[/quote37]
może jestem przewrażliwiona, ale po prostu nie podoba mi się twój sposób dyskutowania.
sexy dance nie jest tańcem samym w sobie? to czym jest:)
wiele nastolatków uczy się stylów które są obecnie modne nie mając pojęcia o klasyce na przykład. i jeśli nie chcą tańczyć profesjonalnie to powiedzmy sobie szczerze na co im to?jeśli chodzą na zajęcia po to żeby się dobrze bawić, trochę poruszać czy konstruktywnie spędzić wolny czas to wolą robić coś, co ich kręci, interesuje czy chociażby fajnie wygląda. jeśli taniec ich wciągnie to myślę że sami zaczną się interesować(tak jak pewnie wielu ludzi na tym forum).
: wt lip 13, 2010 6:37 pm
autor: Father
[quote50="dede"]wiele nastolatków uczy się stylów które są obecnie modne nie mając pojęcia o klasyce na przykład. i jeśli nie chcą tańczyć profesjonalnie to powiedzmy sobie szczerze na co im to?jeśli chodzą na zajęcia po to żeby się dobrze bawić, trochę poruszać czy konstruktywnie spędzić wolny czas to wolą robić coś, co ich kręci, interesuje czy chociażby fajnie wygląda. jeśli taniec ich wciągnie to myślę że sami zaczną się interesować(tak jak pewnie wielu ludzi na tym forum)[/quote50]
Bardzo trafne spostrzeżenie
: śr lip 14, 2010 12:40 pm
autor: Shecharchoret
[quote20]może jestem przewrażliwiona, ale po prostu nie podoba mi się twój sposób dyskutowania. [/quote20]
Nie mnie to oceniać, ale myślę, że nie jesteś tu po to, by mówić czy podoba Ci się czyjś sposób wypowiadania się, czy też nie i vice versa...
I popieram Nataszę...sexy dance nie jest tańcem samym w sobie...jest tylko czymś w rodzaju tańca przygotowanym właśnie specjalnie do wystawiania na teledyskach, czy koncertach gwiazd popu a nie na deskach teatru, etc...
I słówko do Maron...otóż próbowałam, jak wcześniej napisałam, połączyć hip hop z bellydance'em i słabo coś to wychodziło...tak więc wątpię, czy takie połączenie jest w ogóle możliwe...chyba, iż utworzy się kolejny odłam bellydance'u w kierunku hip hopu, albo odłam hip hopu w kierunku bellydance'u...innej drogi nie widzę...ale...czas płynie szybko...kto wie, co będzie za kolejne dwadzieścia lat...
: śr lip 14, 2010 5:03 pm
autor: Pawciunio
W tańcu właśnie piękne są fuzje i eksperymenty - gdyby nie one, nie powstawałyby nowe style/techniki. Gdyby sexy dance nie był uważany za osobny styl (będący nota bene połączeniem dotychczas istniejących) to ludzie nie uczyliby się tego stylu na zajęciach.
Połączenia na pewno są możliwe tylko trzeba spasować muzykę i znaleźć świetnego choreografa wyspecjalizowanego w bellydance i w HH.
[quote60](z tym, że w bellydance trzeba jednak dużo więcej potrafić i więcej się uczyć...ale...wszystko dla ludzi)[/quote60]
Mam przyjaciółki, które uczą się tańca brzucha i twierdzą, że łatwy, dużo podróżują po świecie, żeby się szkolić. A inne uczą się sexy dance (mają podstawy klasyki i sporo jazzu za sobą), a choreografkę mają tak wymagającą, że każdy może stwierdzić że do tego stylu "trzeba dużo więcej potrafić". Tancerze siedzący w swoich technikach często (nie zawsze!) nie dostrzegają świata poza nimi i nie doceniają. Znam baletnice, która rzuciła klasykę dla hip-hopu. Mówiąc, że dana technika wymaga dużo większych umiejętności nigdy nie jesteśmy obiektywni. Każda technika wymaga dużych umiejętności, żeby móc się w niej rozwijać na poziomie.
[quote60]najgorsze jest moim zdaniem uczyć się nowego stylu tańca nie umiejąc podstaw ani (o zgrozo) nie mając bladego pojęcia o stylu, z jakiego ten nowy się wywodzi...[/quote60]
Zgadzam się, ale wielu młodych ludzi traktuje taniec jako fitness, więc o czym tu dyskutować. Jeśli nauczyciel danego stylu jest dobry to albo wymaga podstaw albo ich nauczy, opowiadając przy okazji o tym stylu.
Miałem szczęście na hiphopie słuchać lekcji historii, dzięki temu człowiek jest naprawdę bogatszy i więcej rozumie.
: śr lip 14, 2010 8:47 pm
autor: Shecharchoret
[quote9e="Pawciunio"]Połączenia na pewno są możliwe tylko trzeba spasować muzykę i znaleźć świetnego choreografa wyspecjalizowanego w bellydance i w HH. [/quote9e]
Chodziło mnie tutaj o kroki wywodzące się z połączenia bellydance'u i HH...ale gdyby "powciskać" kroki z tego i tego stylu to oczywiście udałoby się...