Imiona.

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Zioło
Posty: 89
Rejestracja: śr kwie 01, 2009 12:06 am

Post autor: Zioło »

[quotee5="Maron"]
a czy "Momo" to nie skrót [trudno to nazwać zdrobnieniem] od "Momoko"? chyba że funkcjonuje to jako osobne imie?
wiem że była Momo Adachi, ale ona nie miała przypadkiem "Momoko"?[/quotee5]
Nie, na 100% to inne imię :) Nie wiem czy skróty czy zdrobnienia w ogóle funkcjonują w Japonii, nie spotkałam się z tym, bo wszelkie sympatie etc. wyraża się w końcówkach -chan lub -kun. Z resztą, nie wiem czy zdrobnienia mogą istnieć w kulturze, w której mówi się do siebie po nazwisku ;)

Ale nie da się zaprzeczyć, Peach Girl uzależnia :D I strasznie się cieszę że Momo wybrała Kairi'ego, Tyji był jakiś dziwny...

[quotee5="Maron"]narazie znowu powróciłam do GTO, mogłabym to oglądać i czytać w kółko, mi się to nie znudzi chyba nigdy :576: Onizuka mnie zawsze rozweseli ^^[/quotee5]
Mam to samo z FMA - Ed jest niepowtarzalny :D

[quotee5="Joanna Bednarczyk"]ale przecież wiekszośc imion jak nie wszystkie które są znane i popularne w m. in w Polsce też mają konkretne znaczenie w sensie etymologicznym imiona pochodzenia hebrajskiego np. Jan, Joanna od Jahwe czyli łaska, Adam - po hebrajsku człowiek [/quotee5]
Tak, masz rację, ale zauważ że to nie to samo - w Japonii czy Stanach imię samo w sobie coś znaczy, a przykłady które przytoczyłaś to imiona, które pochodzą od słów i same w sobie znaczeń nie mają.
Sądzę, że w takich kulturach nazywanie się Koc nie jest taką tragedią jaką byłoby w Polsce, tam stało się to czymś normalnym i ma wydźwięk bardziej pieszczotliwy niż obraźliwy.
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

[quote14="Zioło"]Tak, masz rację, ale zauważ że to nie to samo - w Japonii czy Stanach imię samo w sobie coś znaczy, a przykłady które przytoczyłaś to imiona, które pochodzą od słów i same w sobie znaczeń nie mają.[/quote14]

jak to nie mają ? Mają znaczenie w jezykach z których pochodzą. Dla kogoś kto nie zna angielskiego czy japońskiego dane imię kiedy je usłyszy jak zresztą każde inne słowo tez nie bedzie nic znaczyć. Będzie tylko brzmieniem. Choć posiada konkretne znaczenie zaczerpniete z danej rzeczywistosci, ustalone na zasadzie umowy społecznej. Jak nie znasz włoskiego nie wiesz że Violetta to Fiołeczek. itd To iż imiona pochodzenia hebrajskiego, łacińskiego, greckiego uległy lokalnym przemianom nie sprawia ze tracą swoje oryginalne znaczenie. Jasne ich semantyka ma bardziej archeologiczny i palimsestowy charakter. Mnie bardziej chodziło o to, że generalne zasady tworzenia imion w różnych kulturach sa podobne czyli odwoływania sie do otaczającej człowieka rzeczywistości np przyrody, wiary, czasu, cech fizycznych czy charakteru. Dlatego różnicy między June i Augustą nie ma żadnej, poza tym że jedna nazywa sie Czerwiec a druga Sierpień. A w USA jak wiadomo stare miesza sie z nowym bardziej niz w Europie co nie znaczy że nie ma tam Jane czy Kate

Dla mnie to logiczne że jeżeli Sylwia pochodzi z łaciny a Joanna z hebrajskiego w jezyku i na gruncie polskim sa to imiona, które bedą w zasadzie tylko brzmieniem, to samo byłoby gdyby ktos nazwał dziecko po japońsku. Ale Władysław, Bogumił, Bogusław, to imiona, które w j. polskim utworzone z polskich słów nie ograniczaja się tylko do brzmienia.
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Jeśli chodzi o Amerykanów, to często mam wrażenie, że u nich kategoria imion jest bardzo pojemna :) Oczywiście, są typowe anglosaskie imiona, które spotyka się tylko w kręgach północnoamerykańskich, takie jak Jennifer, Amy, Megan, Brittany czy Ashley - na sto procent dziewczyna o takim imieniu to Amerykanka albo Kanadyjka :) Takim imieniem było też kiedyś Nicole, dopóki z jakiegoś powodu nie przyjęło się u nas w kraju jako imię najchętniej nadawane córeczkom przez tipsiary. :694:

Z drugiej strony w Stanach jest bardzo powszechne nadawanie dzieciom imion od miejsc/rzeczy/sytuacji, które miło kojarzą się rodzicom ("Jersey", "Amber", "Holiday"), no i nie ma - co chyba szczególnie ciekawe - ścisłego podziału na imiona męskie i żeńskie. Zarówno dziewczyna, jak chłopak, może mieć na imię Jamie albo Lesley, Cameron albo Kyle. Wyobrażacie sobie u nas faceta, który miałby na imię np. Alicja? :P

No i jeszcze jedna rzecz - nie ma chyba kręgu kulturowego, w którym ludzie tak chętnie sami tworzyliby imiona. Rodzice prześcigają się w wymyślaniu oryginalnych pisowni (w Stanach znałam Brittany, Britteny, Britten i Britni - to wszystko wariacje na temat jednego imienia. Jest też oczywiście pewna Britney, ale jej nie znam :P).

Ostatnio oglądałam jakiś program na MTV, w którym dziewczynka (bo program był o nastoletnich mamach) postanowiła nadać swojej córeczce na imię Nevaeh - "heaven spelled backwards". Hm.
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

[quoteba="Czajori"]
Z drugiej strony w Stanach nie ma - co chyba szczególnie ciekawe - ścisłego podziału na imiona męskie i żeńskie. Zarówno dziewczyna, jak chłopak, może mieć na imię Jamie albo Lesley, Cameron albo Kyle. Wyobrażacie sobie u nas faceta, który miałby na imię np. Alicja? :P
[/quoteba]

Pamiętam taki tekst z filmu Woodego Allena grany przez niego bohater mówi że nie lubi chodzić na rosyjskie sztuki bo nie może odróznic mężczyzn od kobiet bo ich imiona brzmią taka samo Masza, Sasza, Misza, Griusza, ha i czyz nie ma troche racji :wink:
Maron
Posty: 2668
Rejestracja: czw gru 15, 2005 11:08 pm

Post autor: Maron »

w uproszczeniu Zioło raczej miała na myśli to że w Japonii czy w Stanach na rzecz i na człowieka można powiedzieć tak samo - możesz powiedzieć na brzoskwinię "momo" i na dziewczynę "Momo", na kocyk "blanket" i na chłopca "Blanket", stąd imiona mają BEZPOŚREDNIE znaczenie. u nas imiona nie mają bezpośredniego znaczenia w języku polskim, żaden owoc w naszym języku nie nazywa się "Aleksandra" czy "Marcin". jeśli juz to pochodzi od jakiegoś słowa [głównie z j. obcego], i do tego jest tylko "przeróbką" nazwy i tak jak masz "Jo-hanan" w hebrajskim, tak u nas jest Joanna. ale samo imię Joanna nic nie znaczy, wyłącznie POCHODZI od jakiegoś słowa. a imiona typu Blanket czy Momo są imionami nie pochodzącymi od jakiegoś słowa tylko bezpośrednią nazwą jakiejś rzeczy.
Joanna od "Jo-hanan" jest takim tworem tak jakby ze słowa "Blanket" zrobić Blankisław... i tak jak Blankisław nie ma znacznia samego w słowie to pochodzi od słowa które już znaczenie ma.
tak w uproszczeniu to napisane :)

zdrobnienia imion w j. japońskim... ja myślę że jakieś są, no np. Usagi - Usako :D :D :D albo w Wedding Peach, jest Momoko - na nią mówią i Momo-chan, i np. Momopi xD to chyba zależy od inwencji nazywającego :P
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

[quote19="Maron"]w uproszczeniu Zioło raczej miała na myśli to że w Japonii czy w Stanach na rzecz i na człowieka można powiedzieć tak samo - możesz powiedzieć na brzoskwinię "momo" i na dziewczynę "Momo", na kocyk "blanket" i na chłopca "Blanket", stąd imiona mają BEZPOŚREDNIE znaczenie. u nas imiona nie mają bezpośredniego znaczenia w języku polskim, żaden owoc w naszym języku nie nazywa się "Aleksandra" czy "Marcin". jeśli juz to pochodzi od jakiegoś słowa [głównie z j. obcego], i do tego jest tylko "przeróbką" nazwy i tak jak masz "Jo-hanan" w hebrajskim, tak u nas jest Joanna. ale samo imię Joanna nic nie znaczy, wyłącznie POCHODZI od jakiegoś słowa. a imiona typu Blanket czy Momo są imionami nie pochodzącymi od jakiegoś słowa tylko bezpośrednią nazwą jakiejś rzeczy.
Joanna od "Jo-hanan" jest takim tworem tak jakby ze słowa "Blanket" zrobić Blankisław... i tak jak Blankisław nie ma znacznia samego w słowie to pochodzi od słowa które już znaczenie ma.
tak w uproszczeniu to napisane :)



zdrobnienia imion w j. japońskim... ja myślę że jakieś są, no np. Usagi - Usako :D :D :D albo w Wedding Peach, jest Momoko - na nią mówią i Momo-chan, i np. Momopi xD to chyba zależy od inwencji nazywającego :[/quote19]

UFF - róża jest różą jest różą .......
sisha945
Posty: 859
Rejestracja: pt paź 30, 2009 6:00 pm

Post autor: sisha945 »

[quoteb6="Maron"]żaden owoc w naszym języku nie nazywa się "Aleksandra" czy "Marcin"[/quoteb6]
ale Jagoda juz tak :razz:
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Było też w użyciu imię Malina :)

Generalnie z dziwnymi imionami w jężyku polskim było tak ze jesli dziecko chciano ochrzcić takim imieniem a ksiadz był "starej daty" to nie było sposobu, bo nie ma takiego świetego/świetej (no chyba ze jest - jest w końcu mnóstwo świetych z obcych krajów), dawniej jednak były w użyciu imiona świętych - biblijnych, ewangelicznych i polskich/ogólnoeuropejskich. Póxniej swego rodzaju cenzorem imion stał się Urząd Stanu Cywilnego który coraz bardziej dopracowywał wytyczne odnośnie imion. Obecnie nie moga być osmieszajaće, nazywać przedmioty codziennego urzytku i zwierzeta, maja być pisane po polsku czyli Wanessa, a nie Vanessa, Klaudia a nie Claudia, Eryk, a nie Eric... Ale jak widać z powyższej dyskusji co kraj to obyczaj: własnie w Ameryce mozna nazwać dziecko słowem dośc popularnym jak Wiosna, Słońce czy nazwą stanu (Dakota), u nas nie. Rózne totaitaryzmy za to lubiły się posługiwać imionami w "utrwalaniu władzy" i "historycznych wodzów" stąd pomysły na "Leninę", "Rewolucjannę" czy nawet "Elektryfikację" ;) na szczęście szybko naturalny zdrowy rozsądek się z tym uporał. Okazuje się ze dziś zdrowy rozsądek ma mniej do powiedzenia wobec wszechpotegi mediów która nadrukowuje umysły odbiorców do tego stopnia ze nadają dzieciom imiona ulubionych bohaterów seraili (mang?) i filmów. Kiedy jest to Eric to pal sześć, ale jak ktoś nazwie syna Shrek?.....
Maron
Posty: 2668
Rejestracja: czw gru 15, 2005 11:08 pm

Post autor: Maron »

o no na przykład Jagoda i Malina hehe. i tu jest już to znaczenie o jakie mi chodzi... zapomniałam o tych imionach, sorry xd

nie no, z mangami to jest troszkę inna bajka, wszak postacie mangowe mają imiona i nazwiska jak każdy przeciętny Japończyk czy przeciętna Japonka - co prawda u nas byłoby to dziwne nazwać dziewczynę "Ai" [Miłość], jeśli osoba nie byłaby pochodzenia japońskiego, ale w J. to bardzo zwyczajne imię.

troszkę z tymi Wanessami, Dżessikami i innymi jest dziwne, no ale dobra... chociażby ze wzlgędu na to że lepiej na papierze nawet wygląda Jessica niż Dżessika... :roll:
sama mam znajome które są tak "wpisane" [Wanessa i Dżessika]
Zioło
Posty: 89
Rejestracja: śr kwie 01, 2009 12:06 am

Post autor: Zioło »

Dziękuję Maron za przetłumaczenie z mojego na polski :D Właśnie o to mi chodziło, bo jednak imiona typu Jagoda, Róża, Nadzieja, Wiara czy Miłość są jednymi z niewielu, które mają same w sobie jakieś znaczenie.

[quoteb0="Kasia G"] Kiedy jest to Eric to pal sześć, ale jak ktoś nazwie syna Shrek?.....[/quoteb0]
Czy ja wyczułam True Blood? ;)


[quoteb0="Maron"]
troszkę z tymi Wanessami, Dżessikami i innymi jest dziwne, no ale dobra... chociażby ze wzlgędu na to że lepiej na papierze nawet wygląda Jessica niż Dżessika... :roll:
sama mam znajome które są tak "wpisane" [Wanessa i Dżessika][/quoteb0]
Tu się również zgodzę. Jestem generalnie przeciwna spolszczaniu imion zagranicznych, ale i w drugą stronę nie powinno to mieć miejsca. Bo właśnie tym sposobem Czajkowski stał się Tschaikowsky'm - jakim prawem? Przecież to nie jest jego nazwisko, tylko coś co brzmi podobnie. Zostało to zrobione, by zachód nie miał problemu z wymową jego nazwiska, ale czy w Polsce nazwisko Toma Cruise'a ktokolwiek pisze 'Kruz'? Jeśli dziewczynka nazywa się Jacqueline, Vanessa lub Jessica to można jeszcze pomyśleć, że jest z innego kraju, lub jej rodzice pochodzą z zagranicy, ale jeśli ktoś nazwie ją Żaklina, to przybiera to już nieco prymitywny i wiejski charakter...
ODPOWIEDZ