Jak to jest z tą wagą?!
a tak btw to ja nie mówię że te dość szczupłe, smukłe tancerki są złe. może być szczupła, ale nie aż tak strasznie by jej się kości przez skórę przebijały [czyli chude]. to zależy od budowy - niektórzy są szczupli ale kości im nie wystają, a niektórzy są szczupli i przez to że mają za przeproszeniem sterczące gnaty wyglądają jak prawdziwe wieszaki. mam dwie takie koleżanki, z byłej już klasy - obie właściwie są na pierwszy rzut oka takie same jeśli chodzi o masywność poszczególnych części ciała, ale jedna ma sterczące ramiona, łokcie, kolana, biodra, a druga jest pod tym względem jakby taka... bardziej kobieca - ma ładne zarysowane linie ciała.
nigdy też nie mówiłam że Svetlana Zakharova jest be i fe, ma złą technikę, brak wyrazu itd. moim zdaniem jest świetną tancerką, ale nie podoba mi się jej figura. nawet rozciągnięcie mnie nie przeraża, bo akurat lubie rozciągnięte tancerki [w ogóle bardzo lubię np. gimnastykę artystyczną], ale na niektórych filmikach wręcz jej chudość odwraca uwagę od jej wyrazu i techniki.
nigdy też nie mówiłam że Svetlana Zakharova jest be i fe, ma złą technikę, brak wyrazu itd. moim zdaniem jest świetną tancerką, ale nie podoba mi się jej figura. nawet rozciągnięcie mnie nie przeraża, bo akurat lubie rozciągnięte tancerki [w ogóle bardzo lubię np. gimnastykę artystyczną], ale na niektórych filmikach wręcz jej chudość odwraca uwagę od jej wyrazu i techniki.
Hm, ja tak samo podpisuje się pod postem Princess w którym odnosi się do tego co napisała Figielka.
Napiszę jeszcze dodatkowo, że na wszystkich zdjęciach które wkleiłam w tym wątku są primabaleriny, przykro jest słyszeć jak ktoś o nich tak mówi.
To są wielcy ludzie którzy budują i pomagają przetrwać tej pięknej sztuce jaką jest balet.
Napiszę jeszcze dodatkowo, że na wszystkich zdjęciach które wkleiłam w tym wątku są primabaleriny, przykro jest słyszeć jak ktoś o nich tak mówi.
To są wielcy ludzie którzy budują i pomagają przetrwać tej pięknej sztuce jaką jest balet.
[quotedd]Nie wiedziałam, że nauczyciele w polskich szkołach baletowych mają aż taką obsesję na punkcie wagi[/quotedd]
Niestety, jest, wręcz te określenia (cytaty), które tu są podawane, należą do tych łagodniejszych.
To też nie tylko o to chodzi, ale jak się im mówi, że mają najlepiej w ogóle nie jeść, to sorry - czy to jest dobre budowanie świadomości dbania o własne ciało u tancerza?
[quotedd]Nie mamy dietetyków bo państwo nie da na to pieniędzy, tak samo jak nasza szkoła nie ma lekarza, miał za małą pensję i po prostu zrezygnował z pracy.[/quotedd]
I to właśnie jest przerażające
[quotedd]Naturalnie że dziewczyna o kobiecych kształtach może tańczyć. To wolny kraj, ale nigdy nie będzie wyglądała na scenie ładniej niż sczupła i zgrabna osoba. [/quotedd]
1) Kobiece kształty nie oznaczają, że ktoś nie jest szczupły. Chyba że inaczej rozumiemy posiadanie biustu i widocznej linii bioder (a nie figury typu prosta, tzw. chłopięca sylwetka). (oczywiście, nikt nie mówi o rozmiarze biustonosza typu D czy nawet większym, ale to chyba logiczne?)
2) Zdziwiłabyś się. Osoba o niekoniecznie wychudzonych kształtach, może przepięknie tańczyć.
Przykładem jest jedna z solistek w warszawskim balecie, której często mówiono, że w balecie wiele nie osiągnie, bo nie jest wystarczająco chuda, a de facto tańczy tak, że nie można oka oderwać, nie wspominając już o zawodowej randze w zespole, btw dla kogoś nieskażonego baletową manią (zbytniej) chudości, ona wygląda zupełnie normalnie.
A np. taka Aurelie Dupont, która przecież też nie jest jakaś super chuda (wygląda normalnie, nie jest wychudzona), jest świetną tancerką, i jakoś nikomu nie przeszkadza, że nie można jej policzyć połowy żeber. Albo Paloma Herrera, ma budowę typu okrągłe mięśnie, wcale nie jakieś bardzo długie nogi i ręce, a jest fenomenalna, i ma przepiękne linie ciała w tańcu, wręcz idealne.
Gillian Murphy też ma dość mocną budowę (te nogi), a jest również świetną tancerką. Nie wspominając już o zjawiskowości tancerek takich jak Sofiane Sylve, Drew Jocoby, które ewidentnie nie należą do 'kanonu bardzo szczupłych długonogich'...
Btw, Cheryl - to, czy ktoś się nadaje do uprawiania baletu, który jest przecież niesamowicie ciężki fizycznie i psychicznie, nie zależy od tego, czy waży 3 kg w jedną czy drugą stronę! No litości, jakby to był główny problem w życiu
(nie mówię o sytuacji, kiedy ktoś ma nadwagę, ale to chyba oczywiste). 3 kg to jest równie dobrze tyle, ile zmienia się kobiecie w cyklu miesięcznym, co jest związane np. z zatrzymywaniem wody w organizmie, czyli de facto jaki jest sens podnoszenia larum o tego typu ilości??
W balcie o wiele istotniejsze dla tancerki jest to, czy ma wystarczająco wytrzymałe ciało (w młodym wieku, jak organizm się naturalnie dobrze regeneruje, tego jeszcze się aż tak nie odczuwa, ale zobaczysz za 10, 15 lat, jak pojawi się więcej kontuzji, przeciążeń nie dających się zregenerować, itd.), a nie ile żeber jej widać, i czemu tylko 5 z każdej strony...
Jeszcze mam jedno słówko do Miltona. To, co mnie bardzo zastanawia. Mianowicie to, że ten model, ideał 'chudej tancerki'jest taki trochę jak taka baletowa bajka, taki mit o balecie, romantyczne podejście, itd. Rozumiem takie zafascynowaniem baletowym 'mitem' u laika, dla którego jest to takie rozmantyczne, zgrabne (i w ogóle och, ach, poświęcenie, krew pot łzy, jakie to romantyczne). I mnie to dziwi właśnie w przypadku Miltona, który zdaje się ma przed sobą perspektywę profesjonalnego zajmowania się tańcem. Właśnie tym bardziej powinien bronić tancerkom prawa do człowieczeństwa, do godnych warunków nauki i pracy, a nie wymagać pracy jak nakręcane zegarki, roboty.
Taka idealna sprawność, itd. jest oczywiście bardzo szczytna, itd., niestety wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, zwykłymi, z krwi i kości, mamy takie same stawy, ścięgna i mięśni, jak inni ludzie. Nie jesteśmy nadludźmi, o jakichś innych możliwościach. Tylko wystawiamy to nasze ciało na większe przeciążenia, niż inni.
Trochę to offtop, ale wydaje mi się to ciekawą refleksją, obrazującą też różnice w podejściu do tancerza na Zachodzie, a na Wschodzie. Gdzie się dba o opiekę medyczną, dietetykę, itd., a gdzie musztruje ludzi i wymaga nadludzkiego traktowania swojego ludzkiego ciała (nie będę tego wątku dalej rozwijać, bo to temat na zupełnie inną dyskusję).
I tak jest również z tą manią chudości - po co ona komu, czemu to jest przerodzone w taką obsesję, która urasta do nie wiadomo jak wielkiego problemu, jakby to była absolutnie najważniejsza rzecz w tańcu? Nie lepiej postawić na technikę, rozwój artystyczny, itd., a jeśli pojawiają się jakieś faktyczne problemy z wagą, to interweniować, ale konkretnie, zamiast z przyzwyczajenia wyzywać od grubych świń, itp.
Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Ktoś pisał, o tym że w balcie wszystko i tak jest nienaturalne, itd. Ale hola, przecież nie chodzi o nienaturalność samą w sobie, tylko o to, że np. wykręcenie daję ładną, klasyczną linie ciała, czysta estetyka. A jeśli ktoś jest wychudzony, to niestety tę linię zaburza. No i patrzenie na kogoś, na kogo ma się wrażenie, że zaraz się połamie, nie jest estetyczne.
Generalnie nie chodzi o to, że sama chudość w sobie jest zła, zwłaszcza jeśli ktoś ma taką naturalną budowę, przemianę materii. Problem jest wtedy, kiedy tancerka nie mająca takich predyspozycji zaczyna się przesadnie odchudzać, itd., a przede wszystkim - [udd]chore podejście do wagi w polskich szkołach baletowych[/udd]! Czyli ta niezdrowa, przesadna obsesja, wyzywanie, obrażanie, obniżanie ocen, itd., jakby od tego zależało, czy tancerka jest dobra czy nie, a przecież są ważniejsze rzeczy, niż 3 kg różnicy czy kształt mięśni.
Niestety, jest, wręcz te określenia (cytaty), które tu są podawane, należą do tych łagodniejszych.
To też nie tylko o to chodzi, ale jak się im mówi, że mają najlepiej w ogóle nie jeść, to sorry - czy to jest dobre budowanie świadomości dbania o własne ciało u tancerza?
[quotedd]Nie mamy dietetyków bo państwo nie da na to pieniędzy, tak samo jak nasza szkoła nie ma lekarza, miał za małą pensję i po prostu zrezygnował z pracy.[/quotedd]
I to właśnie jest przerażające
[quotedd]Naturalnie że dziewczyna o kobiecych kształtach może tańczyć. To wolny kraj, ale nigdy nie będzie wyglądała na scenie ładniej niż sczupła i zgrabna osoba. [/quotedd]
1) Kobiece kształty nie oznaczają, że ktoś nie jest szczupły. Chyba że inaczej rozumiemy posiadanie biustu i widocznej linii bioder (a nie figury typu prosta, tzw. chłopięca sylwetka). (oczywiście, nikt nie mówi o rozmiarze biustonosza typu D czy nawet większym, ale to chyba logiczne?)
2) Zdziwiłabyś się. Osoba o niekoniecznie wychudzonych kształtach, może przepięknie tańczyć.
Przykładem jest jedna z solistek w warszawskim balecie, której często mówiono, że w balecie wiele nie osiągnie, bo nie jest wystarczająco chuda, a de facto tańczy tak, że nie można oka oderwać, nie wspominając już o zawodowej randze w zespole, btw dla kogoś nieskażonego baletową manią (zbytniej) chudości, ona wygląda zupełnie normalnie.
A np. taka Aurelie Dupont, która przecież też nie jest jakaś super chuda (wygląda normalnie, nie jest wychudzona), jest świetną tancerką, i jakoś nikomu nie przeszkadza, że nie można jej policzyć połowy żeber. Albo Paloma Herrera, ma budowę typu okrągłe mięśnie, wcale nie jakieś bardzo długie nogi i ręce, a jest fenomenalna, i ma przepiękne linie ciała w tańcu, wręcz idealne.
Gillian Murphy też ma dość mocną budowę (te nogi), a jest również świetną tancerką. Nie wspominając już o zjawiskowości tancerek takich jak Sofiane Sylve, Drew Jocoby, które ewidentnie nie należą do 'kanonu bardzo szczupłych długonogich'...
Btw, Cheryl - to, czy ktoś się nadaje do uprawiania baletu, który jest przecież niesamowicie ciężki fizycznie i psychicznie, nie zależy od tego, czy waży 3 kg w jedną czy drugą stronę! No litości, jakby to był główny problem w życiu
W balcie o wiele istotniejsze dla tancerki jest to, czy ma wystarczająco wytrzymałe ciało (w młodym wieku, jak organizm się naturalnie dobrze regeneruje, tego jeszcze się aż tak nie odczuwa, ale zobaczysz za 10, 15 lat, jak pojawi się więcej kontuzji, przeciążeń nie dających się zregenerować, itd.), a nie ile żeber jej widać, i czemu tylko 5 z każdej strony...
Jeszcze mam jedno słówko do Miltona. To, co mnie bardzo zastanawia. Mianowicie to, że ten model, ideał 'chudej tancerki'jest taki trochę jak taka baletowa bajka, taki mit o balecie, romantyczne podejście, itd. Rozumiem takie zafascynowaniem baletowym 'mitem' u laika, dla którego jest to takie rozmantyczne, zgrabne (i w ogóle och, ach, poświęcenie, krew pot łzy, jakie to romantyczne). I mnie to dziwi właśnie w przypadku Miltona, który zdaje się ma przed sobą perspektywę profesjonalnego zajmowania się tańcem. Właśnie tym bardziej powinien bronić tancerkom prawa do człowieczeństwa, do godnych warunków nauki i pracy, a nie wymagać pracy jak nakręcane zegarki, roboty.
Taka idealna sprawność, itd. jest oczywiście bardzo szczytna, itd., niestety wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, zwykłymi, z krwi i kości, mamy takie same stawy, ścięgna i mięśni, jak inni ludzie. Nie jesteśmy nadludźmi, o jakichś innych możliwościach. Tylko wystawiamy to nasze ciało na większe przeciążenia, niż inni.
Trochę to offtop, ale wydaje mi się to ciekawą refleksją, obrazującą też różnice w podejściu do tancerza na Zachodzie, a na Wschodzie. Gdzie się dba o opiekę medyczną, dietetykę, itd., a gdzie musztruje ludzi i wymaga nadludzkiego traktowania swojego ludzkiego ciała (nie będę tego wątku dalej rozwijać, bo to temat na zupełnie inną dyskusję).
I tak jest również z tą manią chudości - po co ona komu, czemu to jest przerodzone w taką obsesję, która urasta do nie wiadomo jak wielkiego problemu, jakby to była absolutnie najważniejsza rzecz w tańcu? Nie lepiej postawić na technikę, rozwój artystyczny, itd., a jeśli pojawiają się jakieś faktyczne problemy z wagą, to interweniować, ale konkretnie, zamiast z przyzwyczajenia wyzywać od grubych świń, itp.
Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Ktoś pisał, o tym że w balcie wszystko i tak jest nienaturalne, itd. Ale hola, przecież nie chodzi o nienaturalność samą w sobie, tylko o to, że np. wykręcenie daję ładną, klasyczną linie ciała, czysta estetyka. A jeśli ktoś jest wychudzony, to niestety tę linię zaburza. No i patrzenie na kogoś, na kogo ma się wrażenie, że zaraz się połamie, nie jest estetyczne.
Generalnie nie chodzi o to, że sama chudość w sobie jest zła, zwłaszcza jeśli ktoś ma taką naturalną budowę, przemianę materii. Problem jest wtedy, kiedy tancerka nie mająca takich predyspozycji zaczyna się przesadnie odchudzać, itd., a przede wszystkim - [udd]chore podejście do wagi w polskich szkołach baletowych[/udd]! Czyli ta niezdrowa, przesadna obsesja, wyzywanie, obrażanie, obniżanie ocen, itd., jakby od tego zależało, czy tancerka jest dobra czy nie, a przecież są ważniejsze rzeczy, niż 3 kg różnicy czy kształt mięśni.
[quote="milton"]Figielka ma racje z tym pilnowanie w szkoła.....bo po odjeściu ze szkoły wiadomo że dziewczyna przytyje. I jeżeli w szkole miała już problemy to co będzie po latach pracy w tetrze. Jeszcze uwaga osobiście do figielki...to że nauczycielka ( a masz najlepszą nauczycielkę) tak ciebie pilnuje to tylko z jednego powodu. Po widzi z ciebie materaił na dobrą tancerkę i chce z ciebie wyciagnąć ile sie da.[quote]
Prawie calkowicie zgadzam sie z Miltonem i Cheryl oprocz jednej kwestii - nauczycielow ktorzy zwracaja uwage na wage uczennic. Bardzo czesto sa to uwagi przesadzone, dorastajaca dziewczyna bardzo bedzie zwracac na nie uwage i pozniej z tego powodu moga powstac rozne problemy. Mozecie powiedziec ze takie uwagi to sprawdzian dla psychiki przyszej tancerki, ale nie do konca tak jest, nauczyciele znacznie przesadzaja twierdzac ze jest to potrzebne zeby wzmocnic wytrzymalosc psychiczna.
Widzialam na wystepy tancerek o normalnych ksztaltach, chudych i grubszych. Musze przyznac ze taniec tych ostatnich bardzo ciezko sie ogladalo. Skoki byly niskie, tak jakby ciezko bylo mi sie oderwac od ziemi, do tego ogolny wyglad sylwetki - cos strasznego.
Prawie calkowicie zgadzam sie z Miltonem i Cheryl oprocz jednej kwestii - nauczycielow ktorzy zwracaja uwage na wage uczennic. Bardzo czesto sa to uwagi przesadzone, dorastajaca dziewczyna bardzo bedzie zwracac na nie uwage i pozniej z tego powodu moga powstac rozne problemy. Mozecie powiedziec ze takie uwagi to sprawdzian dla psychiki przyszej tancerki, ale nie do konca tak jest, nauczyciele znacznie przesadzaja twierdzac ze jest to potrzebne zeby wzmocnic wytrzymalosc psychiczna.
Widzialam na wystepy tancerek o normalnych ksztaltach, chudych i grubszych. Musze przyznac ze taniec tych ostatnich bardzo ciezko sie ogladalo. Skoki byly niskie, tak jakby ciezko bylo mi sie oderwac od ziemi, do tego ogolny wyglad sylwetki - cos strasznego.
[quotee0="Bajaderka"]Milton, Kasia swatała Ciebie z Natalcią a nie z Cheryl.
[/quotee0]
Trudno. Milton już zajęty 8)
Maron zupełnie nie rozumiem Twojego wybuchu, uważam, że był nieuzasadniony i niepotrzebny.
Marysiu Swietlana ma figurę idelaną. Nogi ma ślcznie wymodelowane, piękne i długie.
Co do przesadzania z wagą:
Mam w klasie koleżankę która jest bardzo dobra z tańca, nie jest wcale gruba jest raczej szczupła a mimo to nauczycielka zwraca jej uwagę, że przytyła. Miała do niej pretensje (nie wrzeszczała lecz zwróciła uwagę) że od początku roku przytyła kilogram >> ważona była na początku roku i teraz na końcu.
Dziewczyna uwagę przyjęła ale się nią nie przejęła ponieważ uważa, że jest w okresie dojrzwania i nie zawsze będzie miała taką samą wagę. Co uważam za słuszne.
Ale nie rozumiem jak komyś mogą podobać się tancerki z e zdjęć które przesłała Bajderka (oprócz tej 2)
I tak napisał mądrze milton równamy w GóRę nie w dól.
[/quotee0]
Trudno. Milton już zajęty 8)
Maron zupełnie nie rozumiem Twojego wybuchu, uważam, że był nieuzasadniony i niepotrzebny.
Marysiu Swietlana ma figurę idelaną. Nogi ma ślcznie wymodelowane, piękne i długie.
Co do przesadzania z wagą:
Mam w klasie koleżankę która jest bardzo dobra z tańca, nie jest wcale gruba jest raczej szczupła a mimo to nauczycielka zwraca jej uwagę, że przytyła. Miała do niej pretensje (nie wrzeszczała lecz zwróciła uwagę) że od początku roku przytyła kilogram >> ważona była na początku roku i teraz na końcu.
Dziewczyna uwagę przyjęła ale się nią nie przejęła ponieważ uważa, że jest w okresie dojrzwania i nie zawsze będzie miała taką samą wagę. Co uważam za słuszne.
Ale nie rozumiem jak komyś mogą podobać się tancerki z e zdjęć które przesłała Bajderka (oprócz tej 2)
I tak napisał mądrze milton równamy w GóRę nie w dól.
Kończąc moje posty w tym temacie chciałam po prostu napisać już ostatni raz, że ja w balecie preferują tancerki szczupłe takie jak np. Zakharova. Uważam, że do roli Odetty znacznie bardziej pasuje tancerka o smukłej posturze z długimi rękoma. Zresztą nie mówię tutaj tylko tej jednej roli, ja swojego zdania nie zmienię tak jak większość osób, które znam.
Uważam, że balet nie może być dla wszystkich bo jeszcze trochę Guillem, Seminova przestaną być jedyne w swoim rodzaju lub wręcz stwierdzicie że są zbyt szczupłe, a na scenie oglądać będziemy osoby pulchne < nazwijcie to sobie tak jak chcecie.
Balet jest dla wszystkich, dlatego tancerzy się podziwia. Podziwia się ich ciężką prace nad własnym ciałem, przekraczanie granic bólu.
Myślę, że moje stanowisko w tej sprawie już znacie i go nie zmienię.
Uważam, że balet nie może być dla wszystkich bo jeszcze trochę Guillem, Seminova przestaną być jedyne w swoim rodzaju lub wręcz stwierdzicie że są zbyt szczupłe, a na scenie oglądać będziemy osoby pulchne < nazwijcie to sobie tak jak chcecie.
Balet jest dla wszystkich, dlatego tancerzy się podziwia. Podziwia się ich ciężką prace nad własnym ciałem, przekraczanie granic bólu.
Myślę, że moje stanowisko w tej sprawie już znacie i go nie zmienię.
[quote3a="Natalcia"]niektorejeszcze moiznajakosprzebolec ale te ostatnie 2 i trezcia bodajze..
to jest ochyda..
te nogi (zwáscza trzeciej) :/[/quote3a]
Cóż pojęcie ohydy jest mocno dyskusyjne - i baaaaardzo subiektywne. Również bardzo nadużywane.
Nie uważam aby którakolwiek z nich zasługiwała na taki epitet. Czasem warto używac właściwej miary do wyrażania SWOICH poglądów.
Howgh
Torin
p.s.
jestem typowym laikiem i jako typowy laik się wypowiadam, aqurat w tym wątku myślałem, że będę siedział cicho i się nie odzywał ale nie zdzierżyłem !
p.s. II
Włącz sprawdzanie pisowni przed wysłaniem posta (lub chociaż przeczytaj go ze zrozumieniem) bo oczy dostają kociokwiku czytając twoje "teksty".
to jest ochyda..
te nogi (zwáscza trzeciej) :/[/quote3a]
Cóż pojęcie ohydy jest mocno dyskusyjne - i baaaaardzo subiektywne. Również bardzo nadużywane.
Nie uważam aby którakolwiek z nich zasługiwała na taki epitet. Czasem warto używac właściwej miary do wyrażania SWOICH poglądów.
Howgh
Torin
p.s.
jestem typowym laikiem i jako typowy laik się wypowiadam, aqurat w tym wątku myślałem, że będę siedział cicho i się nie odzywał ale nie zdzierżyłem !
p.s. II
Włącz sprawdzanie pisowni przed wysłaniem posta (lub chociaż przeczytaj go ze zrozumieniem) bo oczy dostają kociokwiku czytając twoje "teksty".
Wiekszosc ze zdjec ktore wyslala Bajaderka to zdjecia stare. Wtedy byly inne zasady, co innego bylo uznawane za "piekne". O tym rozmawialismy juz w tym watku. Obecnie sa inne zasady, preferuje sie tancerki o szczuplej budowie, z wymodelowanymi miesniami, chudymi rekami; tancerki wyzej podnosza nogi, wyzej skacza. Wszystko sie zmienia, musimy sie do tego dostosowac.
Jesli widz nie chce ogladac szczupej tancerki na scenie to nie przyjdzie na dany balet, uwazam jednak ze bedzie inaczej.
Jesli widz nie chce ogladac szczupej tancerki na scenie to nie przyjdzie na dany balet, uwazam jednak ze bedzie inaczej.
Cheryl i Agga - jest różnica, jak już wam wszyscy tu tłumaczyli, między osobą SZCZUPŁĄ, GRUBĄ a CHUDĄ . My ` promujemy ` jak ktoś tu to tak określił , tancerki SZCZUPŁE , KOBIECEJ BUDOWY { jedno drugiego nie wyklucza } nie CHUDE .
[quote11] tancerki szczupłe takie jak np. Zakharova[/quote11]
Zakharova nie jest szczupła, jest chuda . Marianela Nunez , która tak ci się nie podobała jest szczupła .
[/quote]
[quote11] tancerki szczupłe takie jak np. Zakharova[/quote11]
Zakharova nie jest szczupła, jest chuda . Marianela Nunez , która tak ci się nie podobała jest szczupła .