Nasze zwierzęta domowe

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
aankaa_baletnica=)
Posty: 1514
Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm

Post autor: aankaa_baletnica=) »

Mnie się wydaje, że to normalne, ze koty sobie wychodzą same. Kotów nie wyprowadza się na spacery na smyczy, a jak niektórzy tak robią to to jest dla mnie śmieszne...
A co do tego myślenia o kocie... Ty Cheryl wszystko sprawdzasz... ale np. ja nic nie sprawdzam... Nie będę wymieniała rzeczy, o których potrafię zapomnieć, albo przypomnieć sobie zupełnie po fakcie :P Także to zależy indywidualnie od każdego.
Olimpia
Posty: 808
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 11:02 pm

Post autor: Olimpia »

Ja mojej koteczki nie wypuszczam na dwor (blok, 3 pietro), ale za to wychodzi sobie na balkon i wygrzewa sie na sloneczku. Mamy opleciona na dole balustrade siatka zeby nie przechodzila do sasiadow ani nie wypadla. Kiedys wyszla sobie na wycieczke do sasiadow, ktorzy maja psa duzego...Prawie umarlam ze strachu, ale pani nam ja przekazala przez kraty :)
A co do upalow to kicia jest ospała bardziej niz zwykle i ciagle kladzie sie na podlodze, w okolicach wentylatora. I nigdy nie lezy zwinieta w klebek tylko rozlozona, pokazuje brzuszek i chlodzi. No i malo je.
Do wody dodaje jej kostke lodu i czasami smaruje jej łapki pod spodem chlodna woda. Weterynarz mi to polecil.

EDIT: ankaa nie widze nic smiesznego w wyprowadzaniu kota na spacer na smyczy...Niektorzy mieszkaja w bloku i chca miec zwierzatko. Wiec jesli kot od malego sie przyzwyczai do smyczy (a wlasciwie do szeleczek, bo kotki maja takie specjalne szelki), to jest to swietne rozwiazanie aby zapewnic mu spacer (moj akurat strasznie tego nie lubi i nie chodzimy na spacerki :) ). Gdybym mieszkala w domku to tez puszczalabym kota wolno.
asias
Posty: 160
Rejestracja: wt lis 29, 2005 6:31 pm

Post autor: asias »

Kasiu nie wszyscy chcą mieć siatki na oknach, ale i nie wszyscy muszą mieć koty. :roll:
Jestem ciekawa czy Lena rzeczywiscie w kazdej sytuacji wybrałaby Twoje towarzystwo, jesli by taki wybor miała. Nawet jak była szczeniakiem?
[quote:2e057e2e9c]Zresztą, kot sobie poradzi, nie wyskoczy nagle pod koła samochodu i ucieknie przed rozwydrzonymi dzieciakami. [/quote:2e057e2e9c]
Gratuluję naiwności.
karolinkaaa
Posty: 276
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am

Post autor: karolinkaaa »

Kasiu,takie małe pytanko do Ciebie?:Czy Ty w ogóle masz kota?
Aga
Posty: 149
Rejestracja: ndz paź 01, 2006 3:34 pm

Post autor: Aga »

Ja tez mam kota (oraz 2 młode)i chodzą po podwórku (mieszkam w domku) Czasami owszem są w domu.Nie pilnuję ich bo same znakomicie sobie radzą.Czasami odwiedzają sąsiadów w poszukiwaniu myszek (oczywiscie ja karmię je karmą ale myszki to ich przysmak i nie mogę im tego zbronić) Często chwalą się jakie są dzielne i przynoszą myszki by nam je pokazać. Są fantastyczne i bardzo je wszyscy kochamy ale koty chodza własną drogą... (ja mam tzw.dachowce).
karolinkaaa
Posty: 276
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am

Post autor: karolinkaaa »

To jasne,że koty chodzą własnymi drogami.Jednak jest na świecie wiele niebezpieczeństw i nie zawsze możemy im na wszystko pozwalać.
drCoppelius
Posty: 559
Rejestracja: pt lut 25, 2005 9:02 pm

Post autor: drCoppelius »

Moim zdaniem, wlasnie wyprowadzanie kota na smyczy jest chore. Dziecko chcialo pieska, rodzice zgodzili sie tylko na kotka i robia z niego na sile psa. To jest dla kota meczarnia. Koty sa indywidualistami i musza chodzic wlasna droga. Rita juz przez ograniczenie jej wolnosci wpadla w kocia depresje... A wychodzi na dwor odkad miala gdzies rok, czyli mniej wiecej juz jakies 4 lata i jak do tej pory ani ani razu nic sie z nia nie stalo. Do zwierzat tez trzeba miec troche zaufania.

[quote:3ac66ac270]Jeżeli ktoś mieszka w bloku i wypuszcza kota na samopas-to nie powinien mieć zwierzaka[/quote:3ac66ac270]
Nic nie powiem... Ja mam 2 psy i kota i zadne jakos nienarzeka...

I nie rozumiem waszego ataku na Kasie. Znowu wyglada na to, ze macie jej zazle to, ze ma swoje zdanie!


EDIT:

[quote:3ac66ac270="karolinkaaa"]Kasiu,takie małe pytanko do Ciebie?:Czy Ty w ogóle masz kota?[/quote:3ac66ac270]

[quote:3ac66ac270="Kasia :))"]Ja też mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych i mój kot sam sobie wybiera, gdzie chce być :) [/quote:3ac66ac270]
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

Moja koleżanka ma kota [rasa: egzotyczny] który nie wychodzi z domu >> chyba, że jadą do weterynarza. Kici dobrze mieszka się w kamienicy. Nie wędruje po sąsiadach itd. Po prsotu żyje w domu i jest zadowolona oraz zdrowa.
I proszę nie mówcie, żę to męczenie zwierzaka, bo jej z tym jest DOBRZE.
Ja tak jak już pisałam mieszkam za miastem na przeciwko mojego domu jest pole, na które w nocy moje koty (teraz już tylko 1) zawsze chodziły. Przynosiły nam na ogród myszy, krety, nornice, wróble. Nie raz zdarzyło się, że Tosia taką myszę zjadła z apetytem.
Nie wyobrażam sobie my mieć ogród i nie wypuścić kota na dwór. Bardzo często zdarze się, że kot śpi u kogoś na łóżku a ja go grzecznie wypraszam na dwór dla zdrowa. Kładzie się wtedy na słońcu i wygrzewa futerko, oraz zasypia pod jakimś krzeczkiem. To jest wtedy dla zdrowia.
Ale nie wyobrażam sobie również mieszkać w bloku i kota wypuścić samopas. Ze strachu chyba bym umarła.

Kasiu, powiedz mi skoro twierdzisz, że kot sam nigdy nie wpadnie pod samochód. Skąd tyle rozjechanych kotów na drodze?
Kasia :))
Posty: 2628
Rejestracja: pt gru 16, 2005 8:22 pm

Post autor: Kasia :)) »

Dziewczyny, ja wiem, że teraz będziecie się upierać przy bezpieczeństwie kota, bo jest to bardzo proste.
Olimpio, widzisz, twoje kotki są przyzwyczajone do domu, ale nie zawsze tak jest. Inne mogą zwiewać przy każdej możliwej okazji. Jeżeli ktoś poza swoim mieszkaniem ma tylko ruchliwą ulicę i nic więcej no to inna sprawa, ale skoro jest podwórko, dlaczego kot ma sobie nie pochasać, jeśli tego potrzebuje?
Tak, też mam kota, pomimo komentarzy, które zaraz mnie zaatakują, że jestem złą panią. xP I jak byłam młodsza to chciałam przyzwyczaić ją do obróżki oraz smyczy, ale ona kroku w tym nie zrobiła. Chyba bym ją musiała ciągnąć po całej ulicy, bo jak próbowałam pójść parę kroków to ona się kładła... nie było sensu. Zresztą do dzisiaj uważam to za głupią zachciankę małego dziecka, żeby nauczyć kota chodzenia na smyczy. Kot to kot. Ma własne ścieżki. A my nie możemy mu blokować perspektyw przez wizerunek czterech ścian. One potrzebują swobody i większość męczy się w mieszkaniu. Oczywiście każdy kot jest inny i każdy potrzebuje INNEGO podejścia. Więc może nie wysnuwajmy jednej i poprawnej opinii, która i tak nigdy nie będzie pasować do wszystkich kociaków.
A'propos mojej Leny, asias, możesz być pewna o jej wygórowanej wierności :mrgreen:
[quote:e17344bdaf]Gratuluję naiwności[/quote:e17344bdaf]
A czy ty po wyjściu z domu widzisz stos martwych kotów na ulicy i 50 lecących do ciebie w jakichś workach na łapkach? No przepraszam. Każdy sam potrafi stwierdzić w jakim otoczeniu mieszka i jak bardzo może być ono nieprzyjazne dla kota.
Zresztą różne są sytuacje.
No i nie bierze się dachowca, jeśli chce się go trzymać w domu, bo jest to niezgodne z jego instynktem.

Zgadzam się z drCoppelius, albo się ma warunki dla zwierzaka, albo się nie ma. Jeśli ktoś mieszka na 11 piętrze w wieżowcu, ma kota, który nie lubi siedzieć w czterech ścianach, a dookoła najruchliwsze ulice w mieście, to nieodpowiedzialnym jest, by miał pozwalać sobie na jakiegoś zwierzaka[chyba że np.persa, który będzie posłusznie załatwiał potrzeby w kuwecie :P ].
Ale tak to kota da się pogodzić właściwie z każdymi warunkami. I nie można mu ograniczać swobody. On sam wybiera, gdzie będzie. Was też nikt nie zamyka w klatce, bo przecież na ulicy pełno jest pijaków, chuliganów i zboczeńców. Potraficie sobie jakoś poradzić, prawda? No właśnie. Kot także nie jest taki głupi. A trzymanie go na siłę w domu jest tylko męczeniem tego zwierzaka.
Chyba że sam chce.
Więc jak mówię, każdy kot jest inny i nie ma sensu usiłowanie wprowadzenia w czyimś domu zasad, które obowiązują u nas, bo każdy ma inne warunki i sam, decydując się na zwierzę, odpowiednio je do nich przystosuje.
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

[quote:6a974c7863="Kasia :))"] Was też nikt nie zamyka w klatce, bo przecież na ulicy pełno jest pijaków, chuliganów i zboczeńców. Potraficie sobie jakoś poradzić, prawda? No właśnie. Kot także nie jest taki głupi. A trzymanie go na siłę w domu jest tylko męczeniem tego zwierzaka.
[/quote:6a974c7863]

Kasiu jest znaczna różnica, której Ty chyba sama nie dostrzegasz. Ludzie mają mózg, a zwierzęta instynkt. I choćby pies czy kot rozumiał wszystko co do niego mówisz nigdy nie będzie miał mózgu i nigdy nie będziesz w stanie przewidzieć co z robi w danej chwili.
Możemy założyć, że każdy zdrowy psychicznie człowiek nie wejdzie na autostradę pod rozpędzoną ciężarówkę. Mimo tego, że uważam Tosię za intelignetną kocicę to nie jestem pewna czy w danym moemcie coś jej nie strzeli do głowy i nie podejdzie do hydroforu na ogrodzie gdy ten pracuje.
Naturalnie koty zwykle boją się takich rzeczy, ale nigdy nie będziesz pewna.
ODPOWIEDZ