Czarny łabędź - film, reż: Darren Aronofsky

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quote66="Kasia G"]no przeciez to tylko film - a film ma być atrakcyjny czyli niepodobny do normalnego zycia :) a co do strzeszczania libretta Jeziora to wiadomo ze było ono wplecione z mysla o widzach którzy Swan Lake kojarza tylko z 4 małymi łabędziami i nie wiedza o co chodzi, a nie dla tancerzy ;)[/quote66]
To wiadomo, ale mimo tego komentarz Pancho jest zabawny.

[quote66="Kasia G"]Mam propozycje wytropienia wszelkich błędów z punktu widzenia baletomaniaków w tym filmie. ja mam na poczaek dwa: tancerka klasyczna nawet z S. Francisco (Lily) nie moglaby raczej miec wielkich skrzydeł wytatuowanych na plecach, a główna bohaterka nie rozbijała by sobie point tuz przed poranna lekcja po przyjściu do teatru[/quote66]
Mnie zastanowiła inna rzecz - że wszystkie solistki malowały się w garderobie, upinały włosy itd. rano, przed ćwiczeniami. Normalnie też tak się robi? Takie przygotowania kojarzą mi się raczej z przygotowaniem już do spektaklu, a nie wyłącznie do ćwiczeń, choć pewnie w przypadku gdy grafik jest napięty i przed spektaklem nie ma za dużo czasu, lepiej przygotować się rano.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Hmm, no, że upinały włosy to tak, przecież nie muszą i nawet nie chcą wychodzić w koczku, ja tam widuje tancerki zdążające rano na 10tą na lekcje z pieknymi rozwianymi włosami więc sądze ze upinają je dopiero w teatrze, natomiast z ttm malowaniem to oczywiście przesada - nawet na próbe sceniczną w kostiumach nikt nie będzie robił pełnego makijazu, chyba ze to proba foto, co innego poprawić troche urodę, ale bez przesady z tym "malowaniem sie".

Aha, jeszcze jedna wpadka, - scena - skądinąd niezwykła brania miary na kostium - obywa sie dzien przed premierą - niemozliwe - kostium trzeba obtańczyć przynajmniej na 1-2 próbach scenicznych, choc zdarzają się wpadki z kostiumami poprawianymi na ostatnia chwile no ale nie szytymi dzien przed premierą - zwłaszcza paczka Odetty!

nathaliye - masz rację i oczywiście to tylko taka nasza "zabawa" w szukanie dziury w całym - sama napisałam wielokrotnie ze to nie jest film o balecie, no ale z drugiej strony w niektórych momentach bardzo realistyczny i gdyby np. dział sie w srodowisku prawników tez wytknęlibyśmy gdyby np. nie mówili prawniczym językiem albo gdyby pojawiły się tam niedociągnięcia podobnego typu :) A co do mrocznych korytarzy to akurat w wielu teatrach jest normalne - czesto budowano je tak ze garderoby sa w podziemiach i sprawiają własnie takie klaustrofobiczne i ponure wrażenie, choć np. w starych teatrach balet i jego sale prób czesto umieszczano na poddaszu :) No a ten teatr w filmie to aki ani nowy ani stary - więc moze jak w Operze Wileńskiej tam większośc pomieszczeń "roboczych" znajduje się w podziemiach
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quote1d="Kasia G"]nathaliye - masz rację i oczywiście to tylko taka nasza "zabawa" w szukanie dziury w całym - sama napisałam wielokrotnie ze to nie jest film o balecie, no ale z drugiej strony w niektórych momentach bardzo realistyczny i gdyby np. dział sie w srodowisku prawników tez wytknęlibyśmy gdyby np. nie mówili prawniczym językiem albo gdyby pojawiły się tam niedociągnięcia podobnego typu :) [/quote1d]
Też traktuję to jako zabawę, wydaje mi się, że jeżeli ktoś wyrobił sobie opinię o filmie, to wytknięcie kilku błędów nie zmieni całkowicie punktu widzenia.
Poza tym stwierdzam, że wspomniane tu wpadki jakoś szczególnie mnie nie rażą i na pewno nie wpływają na ogólne wrażenie. Np. wspomniana przez Kasię scena rozrabiania point bardzo mi się podobała, dlatego też ciekawie jest się dowiedzieć, że niekoniecznie tak to się odbywa.

A z wpadek - chyba jedna z największych to Nina tańcząca premierę właściwie bez rozgrzewki. Cały czas też miałam wrażenie, że zespół baletowy nie robi właściwie nic poza przygotowaniem się do jednego spektaklu - ale tutaj to nie wiem, czy reżyser założył, że Nina tańczy w ABT czy New York City Ballet, czy w jakimś mniej prestiżowym zespole, który wystawia spektakl raz na miesiąc.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Dokładnie, Nina ćwiczy tylko interpretację, wszyscy kręca sie tylko wokół Jeziora, ba, nie ma scen mcia sie po treningach - Nina (rozumiem ze to oddaje jej stan psychiczny) wpada i wypada z teatru bez prysznica, a czasem mam wrażenie że wręcz w baletkach ;)
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Jak już czepiamy się szczegółów, to mnie bardzo drażniły kolczyki i łańcuszki, które dziewczyny miały ubrane w czasie lekcji. ;)
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[URL=http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,9055930,Baletnice_o__Czarnym_labedziu_.html]Polskie tancerki o "Czarnym łabędziu"[/URL]
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Dokładnie, to samo mówiły też w Dzień dobry TVN kilka dni temu z tym ze mówiły tez więcej ogólnie o zawodzie tancerki, równiez o rodzeniu dzieci i wpływie tego na karierę, ze jeszcze kilkanascie lat temu to było odbierane jako wyzwanie, dziś już to najzupełniej normalne. Generalnie starały sie pokazac ze film owszem pokazuje coś tam z baletu, ale balet jest lepszy, piękniejszy i mniej sraszny niż film :)))
dede
Posty: 148
Rejestracja: pt lis 27, 2009 4:22 pm

Post autor: dede »

Solistki baletu narodowego powiedzialy chyba wszystko na temat tego filmu, w mojej opinii oczywiscie:)
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

Doszłam do wniosku, co jeszcze mnie w filmie raziło, choć to jest tylko i wyłącznie kwestia gustu i może ktoś ma odmienne zdanie. A chodzi mianowicie o sam finał, scenę z czarnym łabędziem (w ogóle zastanawiające jest to, że nie używa się tam imion Odetta/Odylia, jedynie "black swan" i "swan queen") - dla mnie czarny łabędź Niny wcale nie był "doskonały", nie był ani trochę demoniczny czy mroczny, czyli taki jak z założenia w filmie miał być. Może to też kwestia choreografii i sposobu filmowania, ale wyraz twarzy Natalie Portman jest w tym momencie tak pusty, że nie potrafię ani trochę wczuć się w atmosferę jakiejś euforii, która w filmie się pojawia po występie Niny. Może to też zdecydowało o moim odbiorze filmu.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

możliwe, bo ja własnie odebrałam go jako demonicznego - przez charakteryzacje i przez podkład muzyczny - jak tarcie łusek węża o skałę :) Dla mnie był mroczny - do niego dazył cały film. Dlatego tez pewnie to miał być "czarny łabędź" bo jak wiemy pierwotnie Odylia to córka Rotbarta i wcale łabędziem nie jest tylko naśladuje ruchy Odetty aby się pod nia podszyć. Dopiero potem na Zachodzie nazwano ją "czarnym łabędziem" i film oddaje te "zachodnią" wersję, dla nas to Odylia :)
ODPOWIEDZ