Jak poderwać baletnicę?

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Shecharchoret
Posty: 198
Rejestracja: wt lip 06, 2010 5:52 pm

Post autor: Shecharchoret »

Zaciekawił mnie ten temat... Fakebook... znalazłeś już kogoś? I czy to musi być "baletnica"? :D
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Najlepiej do tego sie nadają tancerki kabaretowe. Patrz na film " Błękitny Anioł" :)
Odetta.
Posty: 143
Rejestracja: sob kwie 30, 2011 12:19 pm

Post autor: Odetta. »

A ja się wcale nie dziwię Fakebookowi, bo gdybym była facetem, to sama bym szukała jakiejś baletnicy, bo uważam, że balet to najpiękniejsza i najlepsza rzecz na świecie i tak jak teraz chciałabym mieć chłopaka, który chodzi na balet, tak wtedy mogłabym mieć jakąś baletnicę :D
arizona
Posty: 189
Rejestracja: czw mar 24, 2011 9:31 am

Post autor: arizona »

ja bym nie chciała mieć drugiej połówki zaangażowanej w baletowym świecie. tyle czasu spędzam ćwicząc, oglądając, zgłebiając sztukę jaką jest balet, więc jakbym miała spotykać się z kimś kto to już wszystko wie i rozumie, to by było raczej nudno ;) wolałabym mieć kogoś z całkiem innymi zainteresowanami, tak żebym ja mogła opowiadać i on też. byle żeby trafić na kogoś, kto mnie rozumie i jest tolerancyjny dla tego, co robię.

a jeżeli chodzi o pytanie po czym poznać baletnicę; ja ostatnio idąc na zajęcia uświadomiłam sobie, że ja i większośc moich koleżanek przychodzi już w gotowym koczku z sieteczką na włosach. a poza tym jak teraz się zrobiło ciepło, to dziewczyny przychodzą odrazu w białych rajstopach zakładanych pod spódnicę. ot, już dwie wskazówki.
agata31
Posty: 236
Rejestracja: pt gru 10, 2010 3:06 pm

Post autor: agata31 »

nie wiem czy to było wcześniej jeśli tak to sorrki
ale baletnice można poznać po wieelkich umięśnionych zaokrąglonych łydkach :D
i wystajacym mostku :smile:
Fakebook
Posty: 73
Rejestracja: pn kwie 25, 2011 10:41 am

Post autor: Fakebook »

Chciałbym powiedzieć że podczas mojej nieobecności na forum spotykałem się z baletnicami, ale niestety byłem zajęty bardziej przyziemnymi czynnościami.

[quote94="Dolores1984"][b94]Fakebook[/b94] to coś dla Ciebie ,myślę ,że będzie Ci pasować.
[url=http://mainhg.demotywatory.pl/uploads/201101/1303506023_by_tyneek_500.jpg]Obrazek[/url][/quote94]

Nie bardzo rozumiem sens tego opisu


[quote94="nathaliye"]generalnie szukanie partnera/rki według wykonywanej profesji jest dość dziwne, i bardziej to widzę jako kaprys posiadania kogoś kogo się podziwia niż rzeczywiste uczucie[/quote94]

Nie rozumiem co w tym dziwnego. Tzw "uczucie" rodzi się z czasem, a jeśli ma być silne, to, jak dziecku, należy mu stworzyć idealne warunki do rozwoju. A mogą być lepsze warunki niż sytuacja, gdy druga połówka jest jednocześnie najlepszym kumplem i kimś kogo adoruję?

Zresztą sporo tancerek to osoby które nie stąpają twardo po ziemi (i dosłownie, i w przenośni), a z czasem zrozumiałem że tylko z tego typu osobami mogę się naprawdę zrozumieć.


[quote94="Biedronka"] Może Fakebook ma jakąś konkretną na myśli, tylko się nie chce przyznać, a pytanie "po czym poznać baletnicę" było dla ściemy[/quote94]

Pudło. Niestety akurat baletnic znam jak na lekarstwo.


[quote94="Shecharchoret"] Zaciekawił mnie ten temat... Fakebook... znalazłeś już kogoś? I czy to musi być "baletnica"?[/quote94]

Na pierwsze pytanie odpowiadam poniżej. A co do drugiego - albo baletnica, albo "baleto-podobna", że tak to określę (czyli np tancerka o podobnie czarujących ruchach, pływaczka synchroniczna itp)


[quote94="Odetta."]A ja się wcale nie dziwię Fakebookowi, bo gdybym była facetem, to sama bym szukała jakiejś baletnicy, bo uważam, że balet to najpiękniejsza i najlepsza rzecz na świecie i tak jak teraz chciałabym mieć chłopaka, który chodzi na balet, tak wtedy mogłabym mieć jakąś baletnicę[/quote94]

No wreszcie ktoś mnie rozumie! O ile podświadomie, jak każdy facet, pozytywnie reaguję na długie blond włosy i wymiary 90-60-90, kręcące dolnym wymiarem 90 w mini spódniczkach na teledyskach, o tyle ta zmysłowa gracja, subtelność i precyzja ruchu baletnicy dotyka mnie dużo głębiej.


[quote94="arizona"]by było raczej nudno wolałabym mieć kogoś z całkiem innymi zainteresowanami, tak żebym ja mogła opowiadać i on też. byle żeby trafić na kogoś, kto mnie rozumie i jest tolerancyjny dla tego, co robię. [/quote94]

Zgadzam się. Fajnie jest mieć część wspólnych zainteresowań, ale bycie kalką partnerki to jest raczej nuda przed którą uciekam całe życie (i w przeróżnych miejscach z tego powodu ląduję :) ).

No i balet, zwłaszcza klasyczny, ma w sobie tyle mistycyzmu, że, mówiąc szczerze, nie chciałbym wiedzieć o nim wszystkiego, bo straciłby swój urok w jakimś stopniu.


[quote94="agata31"]baletnice można poznać po wieelkich umięśnionych zaokrąglonych łydkach
i wystajacym mostku [/quote94]

Mi też się tak wydawało.

Niecały tydzień temu miałem przyjemność poznać dwie baletnice. Okoliczności spotkania niestety nie były zbyt romantyczne, ale co mnie zaskoczyło to fakt, że obydwie dziewczyny ani przez sekundę nie wyglądały jak baletnice. Nie miały porażająco smukłych sylwetek, nie miały długich, łabędzich szyi, nie chodziły w ten śmieszny sposób (stopy na zewnątrz)... dosłownie NIC nie wskazywało na to że są baletnicami.

Na dodatek były jak bohaterki filmu "Vicky Christina Barcelona" - jedna roztrzepana, wesoła, śmiała, żądna przygód, lubiąca kluby, alkohol, druga - poważna, wrażliwa, subtelna, spokojna, zamyślona, introwertyczka...

I bądź tu człowieku mądry :)
Biedronka
Posty: 110
Rejestracja: ndz maja 10, 2009 8:14 pm

Post autor: Biedronka »

Chyba dokonałeś właśnie odkrycia, że co wygląda dobrze na scenie, nie musi dobrze wyglądać w życiu. Ot, truizm.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Sądzę, że jak mocno wejdziesz w środowisko, to możesz zmienić poglądy o 180 stopni. Nie chcę robić wykładu, bo życie samo pokaże to i owo ale w historii dwukrotnie zetknęłam się z chłopakami, którzy - zaczarowani baletem - ileś lat temu chcieli poznać tancerki klasyczne i po poznaniu ich wizje zostały mooocno zweryfikowane. Oczywiście z pewnością są i takie sytuacje, że ktoś poznaje dziewczynę, którą podziwia jako tancerkę, zakochuje się w niej i są razem szczęśliwi ale to wtedy chyba bardziej działa tak, ze normalnie poznają się dwie osoby , które do siebie pasują. Na pewno nie ma co mieć nastawiania, że większość baletnic, to będą osoby piękne i zwiewne nawet w życiu codziennym, które zachwycają osobowością i wyglądem zewnętrznym oraz urokiem osobistym, a przy tym będzie skromne, wierne i bogate wewnętrznie i nie kłótliwe itd.

[quote55="Fakebook"]Zresztą sporo tancerek to osoby które nie stąpają twardo po ziemi (i dosłownie, i w przenośni), a z czasem zrozumiałem że tylko z tego typu osobami mogę się naprawdę zrozumieć. [/quote55]

Dziewczyny, które ja spotkałam były często bardziej mocno stąpające po ziemi niż przeciętny człowiek. To, że człowiek wychodzi na scenę i udaje łabędzia nie zmienia tego kim jest w istocie. Są tancerze wartościowi ale są -zupełnie jak w innych zawodach - również osoby okropne. Spotkałąm się z pisaniem donosów przez tancerki i z zazdrością, jaka w moim środowisku zawodowym niespotykana. To jest zresztą zawód zazdrość generujący i trzeba być silnym, zeby się temu sprzeciwstawić, bo wiadomo w spektaklu główna rola jest jedna, a w zespole jest silna hierarchizacja niczym w społeczeństwie średniowiecznym.


[quote55="Fakebook"]e obydwie dziewczyny ani przez sekundę nie wyglądały jak baletnice. Nie miały porażająco smukłych sylwetek, nie miały długich, łabędzich szyi, nie chodziły w ten śmieszny sposób (stopy na zewnątrz)... dosłownie NIC nie wskazywało na to że są baletnicami. [/quote55]

Widząc czasem tancerzy w stroju codziennym na przysłowiowej ulicy, nawet tych, których na scenie widuję z kilkadziesiąt razy na rok, z pierwszego rzędu parteru, więc powinnam wiedzieć jak wyglądają, zawsze przeżywam zdziwienie, bo oni w 99% są całkowicie inni niż by się mogło wydawać.

Choć uogólniać nie ma co, bo generalnie- tak jak w każdym zawodzie - i tancerze są różnorodni, to jednak jedno jest pewne, to co się widzi na scenie to iluzja, teatr, po zejściu ze sceny, gdy zaczyna się być sobą, jest się normalnym czlowiekiem i przestaje się wieść zycie łabędzia, a zaczyna kobiety z wszystkimi przywarami, jakie dla kobiet są właściwe, czasem w stopniu hiper. A dwa to też nie tak, ze tancerka po pracy wdzięcznie pływa w powietrzu z uśmiechem, bo trzeba pamiętać, ze ona wykonuje ekstremalnie obciążającą pracę fizyczną, więc jest potwornie często zmęczona, więc często nie będzie miała ochoty nigdzie wychodzic, dogadzac człowiekowi itd.
Fakebook
Posty: 73
Rejestracja: pn kwie 25, 2011 10:41 am

Post autor: Fakebook »

[quoteb7="Biedronka"]Chyba dokonałeś właśnie odkrycia, że co wygląda dobrze na scenie, nie musi dobrze wyglądać w życiu. Ot, truizm.[/quoteb7]

Nie. Dokonałem odkrycia że to co piękne wewnątrz nie zawsze łatwo rozpoznać na pierwszy rzut oka. I to że masz mnie za kogoś kto nie zna życia bo przesiedział 30 lat pod kamieniem, ale tego Ci zabronić nie mogę.


[quoteb7="Sagittaire"]ileś lat temu chcieli poznać tancerki klasyczne i po poznaniu ich wizje zostały mooocno zweryfikowane.[/quoteb7]

Haha, skąd ja to znam. Dawno wyrosłem z etapu gdzie stawiałem na piedestale kobietę tylko dlatego że należy do pewnej grupy zawodowej.


[quoteb7="Sagittaire"]ale to wtedy chyba bardziej działa tak, ze normalnie poznają się dwie osoby , które do siebie pasują. [/quoteb7]

Zgadza się. W związku z tym mogę:
a) liczyć na szczęście że pośród bezliku miejsc i osób które poznaje, w końcu któraś okaże się baletnicą z którą świetnie się rozumiem
b) wziąć sprawy w swoje ręce i tak zaaranżować swoje życie, abym obracał się w takim gronie jakie mi odpowiada.

Nie muszę chyba dodawać jaką opcję wybiorę? :)


[quoteb7="Sagittaire"] Na pewno nie ma co mieć nastawiania, że 90% baletnic, to będą osoby piękne i zwiewne nawet w życiu codziennym, które zachwycają osobowością i wyglądem zewnętrznym oraz urokiem osobistym, a przy tym będzie skromne, wierne i bogate wewnętrznie i nie kłótliwe itd. [/quoteb7]

I całe szczęście. Przecież gdyby wszystkie były takie jak przerysowana, nudna, stereotypowa, banalna, sztampowa (w pierwszej części filmu) postać którą zagrała Portman w "Czarnym Łabędziu", to od tego środowiska trzymałbym się daleko.


[quoteb7="Sagittaire"]Dziewczyny, które ja spotkałam były często bardziej mocno stąpające po ziemi niż przeciętny człowiek. To, że człowiek wychodzi na scenę i udaje łabędzia nie zmienia tego kim jest w istocie. [/quoteb7]

Miałem na myśli to, że osoba stąpająca twardo po ziemi w wieku ok 20 lat decyduje się na "perspektywiczne" studia, które zapewnią jej przewidywalne, sztampowe, nieciekawe życie i kredyt na mieszkanie.

Tancerki często stawiają wszystko na jedną kartę i walczą dłużej niż niejeden śmiertelnik aby osiągnąć cel - choć, jak napisałaś, solistka może być tylko jedna. I takie cechy charakteru bardzo, bardzo cenię.


[quoteb7="Sagittaire"] A dwa to też nie tak, ze tancerka wraca do domu i wdzięcznie pływa w powietrzu z uśmiechem, bo trzeba pamiętać, ze ona wykonuje ekstremalnie obciążającą pracę fizyczną, więc jest potwornie często zmęczona.[/quoteb7]

Ja nie oczekuję aby smażyła jajecznicę w piątej pozycji czy wycierała kurz robiąc arabeskę. Zabawne jak źle jestem interpretowany. Nie chciałbym żeby chodziła po domu w paczce, rajtuzach i mocnym makijażu. Niech będzie normalnym człowiekiem gdy siedzi obok mnie jak oglądamy film albo zwiedzamy Wenecję. Ale, w przeciwieństwie do nauczycielki matematyki czy księgowej, będę mógł od czasu do czasu popatrzyć jak przemienia się w urzekającego łabędzia, i tego samego łabędzia będę mógł wziąć w swoje ramiona.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

OK, to proponuję zróbmy tak: poznasz tancerkę, spędzisz z nią miesiąc w Wenecji i wtedy skonfrontujemy stanowiska :D . Nie żebym uważała się za taką , która wie lepiej, bo w związku z tancerką nigdy nie byłam ;), wiec z zasady wiem mniej ale może czegoś się sama dowiem o życiu.
Na dzień dzisiejszy wiele z tych rzeczy, o których napisałam odebrałeś inaczej niż chciałam, a co do tego ciężko toczyc dyskusje, to sie sprawdza lub nie w praktyce. Ale ja jestem moze lekko "spaczona", bo na co dzień zajmuję się m.in. problemami ludzi w związkach, wiec nieco automatycznie patrze kategoriami najczęstszych przyczyn problemów, ktorych w zawodzie tancerza jest wiecej niz gdzies indziej ale jak sie ludzie dopasuja, to jest ok.

Generalnie , może dlatego, że jestem dziewczyną, ale bardziej mi odpowiadają cechy charakteru chłopaków w balecie, bo są mniej męczący (choć z tym też różnie) ale i oni mają swoję wady. W każdym razie facet w balecie jakos, z moich obserwacji , nie zawsze ale czesto jest bardziej wolny od zawiści, pychy i samouwielbienia niż dziewczyny. Jakiś ten kontakt jest przyjemniejszy o niebo, choc też niektórych lepiej omijać kilometrami - ale tak już jest, że nie ma środowiska idealnego.
PS z tym, ze też nie chciałabym, zeby wyszło, ze tancerzy i tancerki postrzegam źle, bo nie. Po prostu dostrzegam też ich wady.

PS a w ostatnim zdaniu nie tyle mi chodziło o wycieranie kurzu i jajecznicę ile o wspólne wyjścia czy inne rzeczy, które ciężko realizowac jak człowiek po jakiem s czasie fascynacji wraca do normalnosci i marzy tylko, zeby przespac sie od 14:00 do 15:00 i potem zaraz po spektaklu.
ODPOWIEDZ