Strona 7 z 9

: sob wrz 24, 2005 5:59 pm
autor: kiler
nie mozna sie poddawac zawsze sa jakies szanse

: sob wrz 24, 2005 9:56 pm
autor: Tanc...
Nigdy nie mów nigdy - zawsze trzeba być dobrej myśli - i wierzyć w siebie ....!!!!

: ndz wrz 25, 2005 12:48 am
autor: Nefretete
[quote:78185edce2="Tanc..."]Nigdy nie mów nigdy - zawsze trzeba być dobrej myśli - i wierzyć w siebie ....!!!![/quote:78185edce2]

zgadzam się w 100% i nadzieja wcale nie jest matką głupich. Co nie zmienia faktu, że w tańcu/balecie obowiązują pewne reguły, niekiedy żelazne, których niestety ominać się nie da. jedna z nich jest odpowiedni wiek. Chociaż to nie sam wiek mnie dyskwalifikuje, ale brak pewnych umiejętności. A jak wiadomo, pewne umiejętności mogę nabyć w okreslonym (czytaj: młodym) wieku.

P.S. Zaznaczam - nie jestem pesymistką! To po prostu czysto realistyczne spojrzenie na świat :) (a i tak marzę o Operze Paryskiej ;) albo jakimś naprawdę dobrym zespole tańca współczesnego ;) )

: sob paź 01, 2005 12:58 pm
autor: Change
[quote:c8fad78db9="Marysia W"]Zgadzam się całkowicie. :wink:
Po za tym często okazuje się, że po paru latach Szkoły Baletowej, jakiś trzynastolatek pokocha coś innego. I teraz chce zrezygnować. Nie ma problemu, dobre gimnazjum i kropka. Ale mi się wydaje, że to nie takie proste. Często w SB jest ogólnie niższy poziom nauczania, bo szkoła skupia się przede wszystkim na tańcu. Podoba mi się to, że moja szkoła w Gdańsku, taka nie jest. Poziom ma bardzo wysoki, dobre podręczniki i wspaniali nauczyciele. Są dwa języki- francuski i angielski. Podoba mi się, że jest wysoki poziom i "szkolny" i baletowy. Co do mniejszesz ilości osób w klasach- u mnie w klasie jest czternaście osób, i porównując klasę czternastoosobową z 26-osobową (tyle osób było w mojej klasie w starej szkole), jest o wiele lepiej! Przy mniejszesz ilości osób, łatwiej się prowadzi lekcje, i więcej wchodzi do głowy. :twisted: Ale, jak już napisałam, nie we wszystkich szkołach baletowych tak jest. I to jest, niestety, problem. :roll:[/quote:c8fad78db9]


Niestety ja sie spotkalam z calkiem od miennym przypadkiem- dzieci chodzily do OSB tylko daltego, ze jest wysoki poziom przedmiotow ogolnoksztalcacych i brak problemow zwiazanych z wyborem gimnazjum, liceum itp. (bo wszystko jest polaczone).
W wyniku tego wiele osob chodzacych do SB przepycha sie przez klasy "warunkowo".
Poziom baletu spada w klasie bo np. tylko dwie osoby chca zostac tancetrkami i tylko im zalezy. Atmosfera na lekcji klasyki staje sie nudna i ospala bo nikomu sie nie chce. A nauczyciel traktuje wszystko ze stoickim spokojem.
Takie "lekcje baletu" prowadza do zniechecenia sie do tanca wszystkich osob w klasie.
A dwom osobom, ktorym zalezalo na balcie i ktore po 9 latach nauki skonczyly szkole, pozostaje tylko douczanie sie nastepne dwa lata w renomowanych szkolach na zachodzie.

: sob paź 01, 2005 1:59 pm
autor: Paula
[quote="Terpsychora"][quote:9179c78256="Marysia W"]
dzieci chodzily do OSB tylko daltego, ze jest wysoki poziom przedmiotow ogolnoksztalcacych i brak problemow zwiazanych z wyborem gimnazjum, liceum itp. (bo wszystko jest polaczone).
[/quote:9179c78256]

Chociaż z drugiej strony to też jest jakiś plus. Co nie oznacza wcale że to powinno być priorytetem, bo oczywiście powinno być całkowicie na odwrót....

: sob paź 01, 2005 3:28 pm
autor: Edgar Degas
Mysle ,ze Terpsychora ma sporo racji w tym ze duza czesc uczniow OSB poprostu przepycha sie przez szkole na zasadzie aby do Matury , co niestety odbija fatalnie na tych co cos chca . Tym bardziej ,ze na egzaminach musi sie wykazac swoja praca takze nauczyciel ,wiec uczniowie prezentuja wyrownany poziom przerobionego nie koniecznie wysokiego lotu programu.Dla ambitnych pozostaja repertuary czesto odbywajace sie nie zbyt regularnie.Za to w duzym natezeniu tuz przed jakims pokazem ( 2tyg ), co na scenie owocuje wszelkiej masci bledami.

A co do douczania po szkole to jeszcze trzeba sie dostac do takiej zagranicznej szkoly ( patrz temat "moze tu moze tam " ) , a to nie latwe.
Po za tym 9 lat szkoly i douczanie zamiast sceny to chyba cos nie tak i co z marzeniami ?
Moze jednak nalezaloby w szkolach zamienic ilosc ucznow na jakosc a takze (a moze przedewszystkim )kadre pedagogiczna.

E.Degas

: sob paź 01, 2005 8:26 pm
autor: Tanc...
Tak też bywa ,że co niektórzy rodzice zapisują dzieci do szkoły ( na zasadzie "przechowalni " do matury !!!

: wt sty 24, 2006 8:32 pm
autor: kitri
[quote:a97e94cd44="Nefretete"]a ja słyszałam o przypadku ucznia SB, który musiał powtarzać klasę, właśnie przez matematykę.[/quote:a97e94cd44]
to miało miejsce w baletóce łódźkiej. można tam jeden raz nie zdać z zawodowych i raz z odólnokształcących...

: śr sty 25, 2006 8:42 am
autor: .:Odylia:.
[quote:55692d2445="Tanc..."]Tak też bywa ,że co niektórzy rodzice zapisują dzieci do szkoły ( na zasadzie "przechowalni " do matury !!![/quote:55692d2445]

Rzeczywiście,szkoła baletowa jest jakby "gwanancją" przebrnięcia przez te 9 lat podstawowego wykształcenia,ale ze mieszkalam w internacie to wiem ze wiele osób (tych,mieszkajacych w bursie)jest w baletowej tylko na wzgląd owej samodzielności i odleglosci od rodzicow(co z wiekiem zaczyna sie coraz bardziej podobac :twisted: :wink: )-bynajmniej nie dla baletu,to po drodze :roll: ....

: śr sty 25, 2006 12:44 pm
autor: klara
Realia sa takie, ze dla tych uzdolnionych artystycznie jest to gwarancja ukończenia bez problemu szkoły i bardzo dobrze, a dla tych mniej uzdolnionych- pozegnanie sie ze szkoła. Najmlodsze klasy sa dosc liczne, z czasem nauki coraz mniej uczniow zostaje i uzyskuje dyplom