Pozdrawiam.
Czarny łabędź - film, reż: Darren Aronofsky
Byłam na tym filmie w kinie. Później obejrzałam go w domu. Raz i drugi. Za każdym razem byłam tak samo zakochana w całym filmie. Jest to jeden z lepszych filmów, jaki widziałam. Widać było także, że Natalie nie gra tej roli. Ona jest tą rolą. Mam nadzieję, iż film dostanie Oscara. Dla mnie był magiczny i taki pozostanie. Końcówka na długo zapisała się w moim sercu. Oby więcej takich filmów. 
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Mnie się film podobał z filmowego punktu widzenia, czyli, jako widzowi, który oczekuje dobrej rozyrwki ("dobrej" w sensie wciągającej fabuły od początku do końca, a nie np. komedii:D). O stronie czysto baletowej się nie wypowiadam, bo nie jestem znawczynią
Podobały mi się zdjęcia, nastrój, muzyka i mocno zarysowane postaci, równie dobrze zagrane. Zazwyczaj nie oglądam horrorów i thirllerów, ale tu podskoczyłam tylko raz (jak Nina miała już maksymalne zwidy w domu
), więc nie jest AŻ tak straszny 
Jedno mnie tylko zastanawia - co się stało z Beth? Faktycznie się "zapilniczkowała" na śmierć, czy to też były zwidy Niny? Jak myślicie? Może właśnie na tym siła tego filmu polega? Nie tylko Nina nie wie co jest rzeczywiste, a co nie, ale w paranoję za nią podąża też widz....
Jedno mnie tylko zastanawia - co się stało z Beth? Faktycznie się "zapilniczkowała" na śmierć, czy to też były zwidy Niny? Jak myślicie? Może właśnie na tym siła tego filmu polega? Nie tylko Nina nie wie co jest rzeczywiste, a co nie, ale w paranoję za nią podąża też widz....
[quoteb0="Kasia G"]możliwe, bo ja własnie odebrałam go jako demonicznego - przez charakteryzacje i przez podkład muzyczny - jak tarcie łusek węża o skałę
Dla mnie był mroczny - do niego dazył cały film. [/quoteb0]
Właśnie dla mnie muzyka i charakteryzacja to było za mało. Cała jej przemiana opierała się na wyglądzie. To, że zachowywała się agresywnie wobec matki i pocałowała Cassela to dla mnie trochę za mało
. Może to kwestia tego, że widziałam niejedną naprawdę demoniczną i uwodzicielską Odylię, a Natalie Portman nie oddała tego ani trochę. Tak jakby reżyser założył, że czerwone oczy i wyrastające skrzydła są ważniejsze
.
[quoteb0="Kasia G"]Dlatego tez pewnie to miał być "czarny łabędź" bo jak wiemy pierwotnie Odylia to córka Rotbarta i wcale łabędziem nie jest tylko naśladuje ruchy Odetty aby się pod nia podszyć. Dopiero potem na Zachodzie nazwano ją "czarnym łabędziem" i film oddaje te "zachodnią" wersję, dla nas to Odylia
[/quoteb0]
O tym to wiedziałam, ale nie pomyślałam, że to ma ciągle tak duży wpływ, myślałam, że imiona już się bardziej przyjęły. A może to też reżyser nie chciał mieszać widzom w głowie wprowadzając obok czarnego i białego łabędzie jeszcze jakieś imiona
.
Właśnie dla mnie muzyka i charakteryzacja to było za mało. Cała jej przemiana opierała się na wyglądzie. To, że zachowywała się agresywnie wobec matki i pocałowała Cassela to dla mnie trochę za mało
[quoteb0="Kasia G"]Dlatego tez pewnie to miał być "czarny łabędź" bo jak wiemy pierwotnie Odylia to córka Rotbarta i wcale łabędziem nie jest tylko naśladuje ruchy Odetty aby się pod nia podszyć. Dopiero potem na Zachodzie nazwano ją "czarnym łabędziem" i film oddaje te "zachodnią" wersję, dla nas to Odylia
O tym to wiedziałam, ale nie pomyślałam, że to ma ciągle tak duży wpływ, myślałam, że imiona już się bardziej przyjęły. A może to też reżyser nie chciał mieszać widzom w głowie wprowadzając obok czarnego i białego łabędzie jeszcze jakieś imiona
[quotedd]to też reżyser nie chciał mieszać widzom w głowie wprowadzając obok czarnego i białego łabędzie jeszcze jakieś imiona
.[/quotedd]
dokładnie tak samo myślę, a nawet powiem więcej, mówiąc "Swan Queen" i "Black Swan" rozróżniamy od razu dobro od zła. dla nas oczywiście to jest jasne że Odetta jest dobra, a Odylia to ta zła, ale z takim widzem to jak z dzieckiem - trzeba postawić sprawę jasno. bo czym się różni Kryśka od Gabryśki...?
Królowa łabędzi kojarzy się z dobrem, ciepłem, kobiety pokroju bogini, pięknej i łagodnej, natomiast Czarny łabędź, to czerń zwiastująca niepokój, nieszczęście, pech, kobieta równie piękna ale demoniczna, zła, zimna. Jak czarny kot albo czarna owca.
myślę że to zamysł jest celowy by od razu rozróżnić dobrą postać od tej złej. i jak dobra i miła, delikatna i spokojna bohaterka zamienia się w tą wyrachowaną, demoniczną i szaloną, dążącą do wytyczonego celu bez względu na cokolwiek kobietę.
dokładnie tak samo myślę, a nawet powiem więcej, mówiąc "Swan Queen" i "Black Swan" rozróżniamy od razu dobro od zła. dla nas oczywiście to jest jasne że Odetta jest dobra, a Odylia to ta zła, ale z takim widzem to jak z dzieckiem - trzeba postawić sprawę jasno. bo czym się różni Kryśka od Gabryśki...?
Królowa łabędzi kojarzy się z dobrem, ciepłem, kobiety pokroju bogini, pięknej i łagodnej, natomiast Czarny łabędź, to czerń zwiastująca niepokój, nieszczęście, pech, kobieta równie piękna ale demoniczna, zła, zimna. Jak czarny kot albo czarna owca.
myślę że to zamysł jest celowy by od razu rozróżnić dobrą postać od tej złej. i jak dobra i miła, delikatna i spokojna bohaterka zamienia się w tą wyrachowaną, demoniczną i szaloną, dążącą do wytyczonego celu bez względu na cokolwiek kobietę.
Może i ja jako młodsza osoba powinnam powiedzieć coś o tym filmie? (oczywiście po jego obejrzeniu)
Więc... uważam że film jest świetnie nakręcony, gra aktorów genialna i nie jest aż taki straszny jak się by mogło wydawać ; ) Taniec bardzo dobrze przedstawiony - było kilka niedociągnięć, ale one aż tak nie wrzucały się w oczy. Oglądając ten film nie nudziłam się, wręcz przeciwnie nie mogłam się doczekać następnej wypowiedzi, czy gestu. Bardzo podobało mi się przedstawienie świata oczami Niny (uwieżyłam nawet że zabiła swoją konkurentkę), i malutkie, pozytywne wstrząśnięcie po filmie.
Po raz drugi do kina na ten film nie pójdę, gdyż wolałabym ominąć pewne sceny... lecz jak wyjdzie na dvd, to od razu je kupię
Więc... uważam że film jest świetnie nakręcony, gra aktorów genialna i nie jest aż taki straszny jak się by mogło wydawać ; ) Taniec bardzo dobrze przedstawiony - było kilka niedociągnięć, ale one aż tak nie wrzucały się w oczy. Oglądając ten film nie nudziłam się, wręcz przeciwnie nie mogłam się doczekać następnej wypowiedzi, czy gestu. Bardzo podobało mi się przedstawienie świata oczami Niny (uwieżyłam nawet że zabiła swoją konkurentkę), i malutkie, pozytywne wstrząśnięcie po filmie.
Po raz drugi do kina na ten film nie pójdę, gdyż wolałabym ominąć pewne sceny... lecz jak wyjdzie na dvd, to od razu je kupię