Jak poderwać baletnicę?
Re: Jak poderwać baletnicę?
[quote55="Fakebook"]
1. Po czym poznać baletnicę w tłumie?
2. Gdzie najlepiej poznać baletnicę?
3. I w końcu - jak ją oczarować?
[/quote55]
Pozwolę sobie odpowiedzieć na te pytania. Oczywiście moim skromnym zdaniem (baletnicy:)) )
1. Nie da się. Musiałbyś znać je z widzenia, ze zdjęć, żeby je poznać. Nie zawsze baletnice poznasz po postawie ciała -przypomnę, że nie każda ma długą szyję, smukłe nogi do nieba i proste plecy-szczególnie poza salą baletową. Gdybyś ćwiczył dużo, to wiedziałbyś, że po wyjściu z zajęć już raczej ciężko się prostować, gdy ciało jest zmęczone. Bardziej wtedy chcemy odpocząć i zdaża się (przynajmniej mi) garbić. Poza tym nie każda ma dokładnie zarysowane mięśnie bo to zależy też od budowy ciała.
2. W szkole baletowej, w zespole...... albo być fotografem:-)
3. Jak normalną kobietę. Poza tym myślę,że każda 'baletnica' oczkeuje przede wszystkim zrozumienia dla tego, co robi. Zrozumienia, że musi dużo ćwiczyć, że często jest zmęczona i bardzo rzadko po wyjściu z zajęc czy prób wygląda pięknie (no, oprócz niektórych przypadków:))) )
1. Po czym poznać baletnicę w tłumie?
2. Gdzie najlepiej poznać baletnicę?
3. I w końcu - jak ją oczarować?
[/quote55]
Pozwolę sobie odpowiedzieć na te pytania. Oczywiście moim skromnym zdaniem (baletnicy:)) )
1. Nie da się. Musiałbyś znać je z widzenia, ze zdjęć, żeby je poznać. Nie zawsze baletnice poznasz po postawie ciała -przypomnę, że nie każda ma długą szyję, smukłe nogi do nieba i proste plecy-szczególnie poza salą baletową. Gdybyś ćwiczył dużo, to wiedziałbyś, że po wyjściu z zajęć już raczej ciężko się prostować, gdy ciało jest zmęczone. Bardziej wtedy chcemy odpocząć i zdaża się (przynajmniej mi) garbić. Poza tym nie każda ma dokładnie zarysowane mięśnie bo to zależy też od budowy ciała.
2. W szkole baletowej, w zespole...... albo być fotografem:-)
3. Jak normalną kobietę. Poza tym myślę,że każda 'baletnica' oczkeuje przede wszystkim zrozumienia dla tego, co robi. Zrozumienia, że musi dużo ćwiczyć, że często jest zmęczona i bardzo rzadko po wyjściu z zajęc czy prób wygląda pięknie (no, oprócz niektórych przypadków:))) )
[quoteaf="Fakebook"]Haha, skąd ja to znam. Dawno wyrosłem z etapu gdzie stawiałem na piedestale kobietę tylko dlatego że należy do pewnej grupy zawodowej.[/quoteaf]
A przeca stawiasz na tancerki?
Tak bardzo pragniesz baletnicy ale zwaz, że ona nia będzie krotko a życie trwa znacznie dłużej
[quoteaf="Bajaderka"]. Jak normalną kobietę. Poza tym myślę,że każda 'baletnica' oczkeuje przede wszystkim zrozumienia dla tego, co robi. Zrozumienia, że musi dużo ćwiczyć, że często jest zmęczona i bardzo rzadko po wyjściu z zajęc czy prób wygląda pięknie (no, oprócz niektórych przypadków:))) )[/quoteaf]
To są celne rady i co jak co ale Bajaderka jak mało kto może je udzielać
A przeca stawiasz na tancerki?
Tak bardzo pragniesz baletnicy ale zwaz, że ona nia będzie krotko a życie trwa znacznie dłużej
To są celne rady i co jak co ale Bajaderka jak mało kto może je udzielać
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
Fakebook pisze:[quote7a="Father"]
Jak to? Przecież zajmują mało miejsca, odzież w rozmiarze XS, jedzą mniej niż Adaś Małysz... skąd te pesymistyczne szacunki?
[/quote7a]
tym bardziej nie uda Ci się zaimponować żadnej baletnicy, skoro tak uważasz. Ja na przykład, mimo rozmiaru XS nie zajmuje mało miejsca -bynajmniej w łóżku- obstawiam że nie tylko ja lubię gdzieś wywalić nogę w bok czy do góry bo spanie na wznak jest koszmarem dla moich bioder 8)
A co do jedzenia- no cóż, nie wiem, czy gdybyś ze mną mieszkał, nadal tkwiłbyś w tym przekonaniu. Jedno jest pewne- gdybyś zaczął chodzić po składniki do ciast, które piekę od razu zmieniłbyś zdanie![]()
[quote7a]
Podejrzewam że szybciej niż Ci się wydaje - balet to nie coś o czym bym chciał rozmawiać, tylko coś co chcę podziwiać, wizualnie, słuchowo, dotykowo... Porozmawiać - fajnie, ale raz na jakiś czas, jako wisienka na torcie.
[/quote7a]
tym bardziej nie poderwiesz baletnicy, bo owszem, każda z nas lubi być podziwiana-ale samo to nie wystarczy na długą metę. Jak to w każdym związku, potrzebna jest rozmowa. Przede wszystkim o tym, czym się w życiu zajmujemy i co zabiera nam większość czasu a co za tym idzie wywołuje wiele emocji-nerwy, radość, smutek, zrezygnowanie. O tych emocjach każdy z nas potrzebuje rozmawiać i to jest naturalne. Czasem już nie chce się tańczyć, po prostu przychodzi moment zrezygnowania i co wtedy- jedynym rozwiązaniem byłoby rozstanie? Bo "pokochałem Cie jako tancerkę, która tańczy, a teraz już nie chcesz......."
Nie da się kochać kogoś za taniec. Taniec to rzecz ulotna i kiedyś przeminie-choćby na emeryturze. No chyba, że będzie się tańczyć w domu, ale tak jak mówie, czasami człowiek łapie kontuzje, nie może tańczyć, albo po prostu po ludzku , rezygnuje. Znajduje inną pasje. Albo błąka się przez jakiś czas szukając czegoś innego w życiu.
Oczywiście moze się zdarzyć taka kobieta, która nigdy nie porzuci tańca, a jeśli to zrobi, to z radością będzie dla Ciebie tańczyć. Ale cięzko przyjąc takie założenie na samym początku.
Jedno co mi przychodzi na myśl- to że szukasz kobiety, która będzie dla Ciebie tańczyć (w wiadomych celach). I że nie chodzi Ci o wieloletni związek -małżeństwo.
-
Shecharchoret
- Posty: 198
- Rejestracja: wt lip 06, 2010 5:52 pm
[bc0]Fakebook[/bc0], a ja myślę, że nie tylko baleriny mają takie ruchy. Te co należą do zespołów ekspresji ruchowej również, folklor, nawet belly dance. Mówię tylko o tych gatunkach tańca, które sama wykonuję i mam styczność i widzę dziewczyny jak się ruszają
(p.s. w folklorze dużo jest elementów klasyki
)
[quotec0="Fakebook"]bo uważam, że balet to najpiękniejsza i najlepsza rzecz na świecie i tak jak teraz chciałabym mieć chłopaka, który chodzi na balet, tak wtedy mogłabym mieć jakąś baletnicę[/quotec0]
Myślę, że balet nie jest najpiękniejszy na świecie. Najpiękniejsze jest to, iż są jeszcze ludzie wrażliwi na sztukę, na taniec prawdziwy i prawdziwą muzykę. Gdy już nie będzie takich ludzi, nie będzie twojego baletu, mojego folkloru ani nic. A co do chłopaka. Myślę, iż ważne jest by potrafił Cię słuchać i wspierać w tym co robisz, niekoniecznie wykonywać dany gatunek tańca
Ale wyraziłaś swoje zdanie i szanuje je absolutnie nie neguję. Każdy ma prawo do własnego zdania 
[quotec0="Fakebook"]bo uważam, że balet to najpiękniejsza i najlepsza rzecz na świecie i tak jak teraz chciałabym mieć chłopaka, który chodzi na balet, tak wtedy mogłabym mieć jakąś baletnicę[/quotec0]
Myślę, że balet nie jest najpiękniejszy na świecie. Najpiękniejsze jest to, iż są jeszcze ludzie wrażliwi na sztukę, na taniec prawdziwy i prawdziwą muzykę. Gdy już nie będzie takich ludzi, nie będzie twojego baletu, mojego folkloru ani nic. A co do chłopaka. Myślę, iż ważne jest by potrafił Cię słuchać i wspierać w tym co robisz, niekoniecznie wykonywać dany gatunek tańca
[quotec8="Bajaderka"]
Jedno co mi przychodzi na myśl- to że szukasz kobiety, która będzie dla Ciebie tańczyć (w wiadomych celach).[/quotec8]
czemu od razu wchodzi biologia? przeciez istnieje sytuacja kiedy kobieta tanczy dla mezczyzny i nie jest to cel wiadomy (; to jest cos co czasem bardzo deprymuje ludzi ktorzy by po prostu chcieli Was popodziwiac - jako facet nie poprosisz zeby ci zatanczyla albo zapozowala bo ona sobie od razu dopowiada: nago (i Bog wie co dalej...)
nie wiem jak tam fakebook, ale powyzsze to jest sytuacja z ktora nie raz sie spotkalem i czesto dla swietego spokoju nic nie proponowalem choc mialbym ochote np. zrobic po prostu kilka zwyklych zdjec czy rysunkow.
Jedno co mi przychodzi na myśl- to że szukasz kobiety, która będzie dla Ciebie tańczyć (w wiadomych celach).[/quotec8]
czemu od razu wchodzi biologia? przeciez istnieje sytuacja kiedy kobieta tanczy dla mezczyzny i nie jest to cel wiadomy (; to jest cos co czasem bardzo deprymuje ludzi ktorzy by po prostu chcieli Was popodziwiac - jako facet nie poprosisz zeby ci zatanczyla albo zapozowala bo ona sobie od razu dopowiada: nago (i Bog wie co dalej...)
nie wiem jak tam fakebook, ale powyzsze to jest sytuacja z ktora nie raz sie spotkalem i czesto dla swietego spokoju nic nie proponowalem choc mialbym ochote np. zrobic po prostu kilka zwyklych zdjec czy rysunkow.
[quotec2="jurecq"]
czemu od razu wchodzi biologia? przeciez istnieje sytuacja kiedy kobieta tanczy dla mezczyzny i nie jest to cel wiadomy (;[/quotec2]
oczywiście. To był jedynie mój domysł, ponieważ nie widzę żadnej wzmianki w postach Fakebooka o stałym związku. Taka myśl przyszła mi do głowy.
[quotec2="jurecq"]jako facet nie poprosisz zeby ci zatanczyla albo zapozowala bo ona sobie od razu dopowiada: nago (i Bog wie co dalej...)
[/quotec2]
bez przesady, jeśli ktoś na ulicy albo gdziekolwiek indziej poprosiłby mnie, żebym dla niego zatańczyła klasykę, to chętnie bym go uszczęśliwiła. Bez żadnych podtekstów-raczej bym nic sobie nie dopisała do jego propozycji. O ile oczywiście miałabym zatańczyć w miejscu, które znam.
czemu od razu wchodzi biologia? przeciez istnieje sytuacja kiedy kobieta tanczy dla mezczyzny i nie jest to cel wiadomy (;[/quotec2]
oczywiście. To był jedynie mój domysł, ponieważ nie widzę żadnej wzmianki w postach Fakebooka o stałym związku. Taka myśl przyszła mi do głowy.
[quotec2="jurecq"]jako facet nie poprosisz zeby ci zatanczyla albo zapozowala bo ona sobie od razu dopowiada: nago (i Bog wie co dalej...)
[/quotec2]
bez przesady, jeśli ktoś na ulicy albo gdziekolwiek indziej poprosiłby mnie, żebym dla niego zatańczyła klasykę, to chętnie bym go uszczęśliwiła. Bez żadnych podtekstów-raczej bym nic sobie nie dopisała do jego propozycji. O ile oczywiście miałabym zatańczyć w miejscu, które znam.
[quote93="Sagittaire"]OK, to proponuję zróbmy tak: poznasz tancerkę, spędzisz z nią miesiąc w Wenecji i wtedy skonfrontujemy stanowiska
[/quote93]
Masz to jak w banku.
[quote93="Sagittaire"] Ale ja jestem moze lekko "spaczona", bo na co dzień zajmuję się m.in. problemami ludzi w związkach, wiec nieco automatycznie patrze kategoriami najczęstszych przyczyn problemów, ktorych w zawodzie tancerza jest wiecej niz gdzies indziej ale jak sie ludzie dopasuja, to jest ok. [/quote93]
A to ciekawe... jaki zawód?
Sądzę jednak, że jeśli zajmujesz się problemami ludzi w związkach, to wiesz, że rozwiązywanie problemów to dziedzina która jak mało co, łechce męskie ego. Pod tym względem nic mnie nie różni.
[quote93="Sagittaire"] W każdym razie facet w balecie jakos, z moich obserwacji , nie zawsze ale czesto jest bardziej wolny od zawiści, pychy i samouwielbienia niż dziewczyny. [/quote93]
Możliwe że powodem jest wyraźnie mniejsza konkurencja? To jednak dziedzina bardzo, bardzo kobieca.
[quote93="Sagittaire"] PS a w ostatnim zdaniu nie tyle mi chodziło o wycieranie kurzu i jajecznicę ile o wspólne wyjścia czy inne rzeczy, które ciężko realizowac jak człowiek po jakiem s czasie fascynacji wraca do normalnosci i marzy tylko, zeby przespac sie od 14:00 do 15:00 i potem zaraz po spektaklu.[/quote93]
To chyba bolączka każdego związku. Przynajmniej spośród tych które znam, zresztą "normalność" nie jest niczym złym o ile jest świadomym wyborem, a nie efektem strachu, marazmu czy pesymizmu.
[quote93="Bajaderka"] to może zapiszesz się na balet? To byłaby obustronna korzyść- i balet by na tym zyskał i Ty.[/quote93]
Hahaha... zgodzę się z tym że ja bym zyskał, w końcu balet rozwija. Nie bardzo mogę sobie tylko wyobrazić, w jaki sposób zyskałby na tym balet?
[quote93="Bajaderka"]2. W szkole baletowej, w zespole...... albo być fotografem:-) [/quote93]
Legendarny juz podryw na fotografa? Tak się składa że jestem też fotografem, ale podrywanie pod pretekstem robienia reportażu wydawało mi się spalone, bo stosowane aż nazbyt często (i nazbyt często bez efektu, przynajmniej nie słyszałem o sukcesach).
Ok, ale opcja na fotografa, skoro rekomendujesz... zamieniam się w słuch! Co mam robić Bajaderko?
[quote93="Bajaderka"] Poza tym myślę,że każda 'baletnica' oczkeuje przede wszystkim zrozumienia dla tego, co robi. Zrozumienia, że musi dużo ćwiczyć, że często jest zmęczona i bardzo rzadko po wyjściu z zajęc czy prób wygląda pięknie (no, oprócz niektórych przypadków:))) )[/quote93]
I tego, że bywa dotykana przez tancerzy w miejscach normalnie zarezerwowanych tylko dla ukochanego. Zrozumienia mam nadmiar
[quote93="Father"]A przeca stawiasz na tancerki?[/quote93]
Tak, ale nie do tego stopnia że mógłbym akceptować zachowania podłe wobec mnie lub innych osób, których nie akceptowałbym u jakiejkolwiek innej osoby. Jestem adoratorem, ale nie psychofanem.
[quote93="Father"]Tak bardzo pragniesz baletnicy ale zwaz, że ona nia będzie krotko a życie trwa znacznie dłużej[/quote93]
Och, nie róbmy problemów tam gdzie ich nie ma. Jak skończy z baletem, to zamienię ją na młodszą! [informacja dla feministek i kobiet bez poczucia humoru: to był żart]
Masz to jak w banku.
[quote93="Sagittaire"] Ale ja jestem moze lekko "spaczona", bo na co dzień zajmuję się m.in. problemami ludzi w związkach, wiec nieco automatycznie patrze kategoriami najczęstszych przyczyn problemów, ktorych w zawodzie tancerza jest wiecej niz gdzies indziej ale jak sie ludzie dopasuja, to jest ok. [/quote93]
A to ciekawe... jaki zawód?
Sądzę jednak, że jeśli zajmujesz się problemami ludzi w związkach, to wiesz, że rozwiązywanie problemów to dziedzina która jak mało co, łechce męskie ego. Pod tym względem nic mnie nie różni.
[quote93="Sagittaire"] W każdym razie facet w balecie jakos, z moich obserwacji , nie zawsze ale czesto jest bardziej wolny od zawiści, pychy i samouwielbienia niż dziewczyny. [/quote93]
Możliwe że powodem jest wyraźnie mniejsza konkurencja? To jednak dziedzina bardzo, bardzo kobieca.
[quote93="Sagittaire"] PS a w ostatnim zdaniu nie tyle mi chodziło o wycieranie kurzu i jajecznicę ile o wspólne wyjścia czy inne rzeczy, które ciężko realizowac jak człowiek po jakiem s czasie fascynacji wraca do normalnosci i marzy tylko, zeby przespac sie od 14:00 do 15:00 i potem zaraz po spektaklu.[/quote93]
To chyba bolączka każdego związku. Przynajmniej spośród tych które znam, zresztą "normalność" nie jest niczym złym o ile jest świadomym wyborem, a nie efektem strachu, marazmu czy pesymizmu.
[quote93="Bajaderka"] to może zapiszesz się na balet? To byłaby obustronna korzyść- i balet by na tym zyskał i Ty.[/quote93]
Hahaha... zgodzę się z tym że ja bym zyskał, w końcu balet rozwija. Nie bardzo mogę sobie tylko wyobrazić, w jaki sposób zyskałby na tym balet?
[quote93="Bajaderka"]2. W szkole baletowej, w zespole...... albo być fotografem:-) [/quote93]
Legendarny juz podryw na fotografa? Tak się składa że jestem też fotografem, ale podrywanie pod pretekstem robienia reportażu wydawało mi się spalone, bo stosowane aż nazbyt często (i nazbyt często bez efektu, przynajmniej nie słyszałem o sukcesach).
Ok, ale opcja na fotografa, skoro rekomendujesz... zamieniam się w słuch! Co mam robić Bajaderko?
[quote93="Bajaderka"] Poza tym myślę,że każda 'baletnica' oczkeuje przede wszystkim zrozumienia dla tego, co robi. Zrozumienia, że musi dużo ćwiczyć, że często jest zmęczona i bardzo rzadko po wyjściu z zajęc czy prób wygląda pięknie (no, oprócz niektórych przypadków:))) )[/quote93]
I tego, że bywa dotykana przez tancerzy w miejscach normalnie zarezerwowanych tylko dla ukochanego. Zrozumienia mam nadmiar
[quote93="Father"]A przeca stawiasz na tancerki?[/quote93]
Tak, ale nie do tego stopnia że mógłbym akceptować zachowania podłe wobec mnie lub innych osób, których nie akceptowałbym u jakiejkolwiek innej osoby. Jestem adoratorem, ale nie psychofanem.
[quote93="Father"]Tak bardzo pragniesz baletnicy ale zwaz, że ona nia będzie krotko a życie trwa znacznie dłużej[/quote93]
Och, nie róbmy problemów tam gdzie ich nie ma. Jak skończy z baletem, to zamienię ją na młodszą! [informacja dla feministek i kobiet bez poczucia humoru: to był żart]
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote6e="Fakebook"]Bajaderka napisał/a:
to może zapiszesz się na balet? To byłaby obustronna korzyść- i balet by na tym zyskał i Ty.
Hahaha... zgodzę się z tym że ja bym zyskał, w końcu balet rozwija. Nie bardzo mogę sobie tylko wyobrazić, w jaki sposób zyskałby na tym balet? [/quote6e]
A w taki sposób, ze np by zarobiła na Tobie szkoła tańca, a co za tym idzie nauczyciel tańca, czyli tancerz
to może zapiszesz się na balet? To byłaby obustronna korzyść- i balet by na tym zyskał i Ty.
Hahaha... zgodzę się z tym że ja bym zyskał, w końcu balet rozwija. Nie bardzo mogę sobie tylko wyobrazić, w jaki sposób zyskałby na tym balet? [/quote6e]
A w taki sposób, ze np by zarobiła na Tobie szkoła tańca, a co za tym idzie nauczyciel tańca, czyli tancerz