[quote1b="Joanna"]Moim zdaniem za bardzo mitologizujesz Pawłową. Za 50 lat będzie można czytać o Zacharowej, jaką była genialną tancerką i jak to pół świata się nią zachwycało. To, że gdzieś jest napisane, że "cały świat ją uwielbiał" nie znaczy, że wyglądało to inaczej, niż w czasach obecnych, jak my dzisiaj traktujemy gwiazdy - niektórzy się zachwacają, inni nie

Może tylko kiedyś ładniej się o tym pisało, bo bardziej zwracano uwagę na język (który musiał być bardziej wytworny i natchniony, to kwestia stylu

).[/quote1b]
Ależ porównywanie Pawłowej z Zakharovą to kompletna pomyłka. I nie chodzi mi wcale o różnicę czasów, w jakich żyły. Po pierwsze, absolutnie postaci Pawłowej nie mitologizuję, przeciwnie, bardzo trzeźwo oceniam jej dorobek i to, co wniosła do sztuki tańca, a raczej czego nie wniosła - pisałam o tym wyżej. Poza tym Zakharova - a cóż to jest za wyznacznik? Zakharova postrzegana w kategorii artystki? Ilu ją tak teraz postrzega, niech postrzega, ale za 50 lat.. ślad po niej zaginie. Z przyjemnością założyłabym się z Tobą, że już za 30 lat mało kto będzie o niej pamiętał, jeśli w ogóle. I nie kłóćmy się o to teraz, bo w tej chwili do niczego to nie zaprowadzi, czas zweryfikuje nasze tezy i wtedy któraś z nas będzie mogła sobie pomyśleć, czy miała rację, czy też się myliła. A więc do zobaczenia przy okazji zastanawiania się nad tą myślą za 30 lat

[quote1b="Joanna"]A takie ślepe zapatrzenie w to, co było, z jednoczesną negacją tego, co dzisiaj, to po prostu łatwy sentymentalizm, i tęsknota do czegoś, czego już nie ma, tylko dlatego, że to już minęło (coś jak tęsknota za czasami PRL-u na przykład

...). Chociaż i na to jest słowo - epigonizm. Ja tam osobiście wolę wyprzedzać nową epokę, niż gonić starą

[/quote1b]
No widzisz Joanno, sama nie czytasz ze zrozumieniem. Kto tu mówił o jakieś negacji tego, co jest dzisiaj? W pobocznym aspekcie tej całej dyskusji wyłania się prędzej fakt negacji tego, co było kiedyś, więc nie wiem, skąd taka myśl przyszła Ci do głowy. Cytując Haskella miałam konkretny cel. W moim przypadku stwierdzenie: "Jestem po obu stronach", które powtórzyłam za tym wybitnym krytykiem oznaczało nie tylko w sferze konkretu podziwianie Pawłowej i Fokina, jako dwu przeciwstawnych ognisk tańca klasycznego i awangardowego, ale podziwianie także wielu współczesnych choreografów tj. tworzących dzisiaj, o czym oprócz użycia tej metafory napisałam otwartym tekstem, więc nie trzeba się było jakoś szczególnie wysilać, żeby to zrozumieć.
Co do wyprzedzania epoki owszem, jest to od zawsze bardzo modny frazes, ale i cóż z tego? W środowiskach elit nigdy nie przestaje się cenić dorobku poprzednich pokoleń i nie traktuje się ich pogardliwie jako "reliktów przeszłości", zaszłości etc,. ale z najwyższym poważaniem. Ja to szanuję i rozumiem. Tak samo jak w literaturze mieliśmy Mickiewicza, Prusa, Żeromskiego itd. (przykłady można mnożyć), w muzyce Chopina, a cały świat miał tysiące pokoleń innych wybitnych pisarzy, kompozytorów, malarzy, psychologów, naukowców, tak taniec miał np. Pawłową i Niżyńskiego, Fokina. Jeśli ktoś patrzy ahistorycznie to jego problem, jeśli ktoś nie umie dostrzec wartości w literaturze sprzed 100 lat, obrazie sprzed 200, dziele muzycznym choćby i z XV wieku - tylko dlatego, że jest "stare", to wszystko tylko i wyłącznie jego problem. Uważanie się obecnej cywilizacji z nie wiadomo jakiego powodu za lepszą od minionych pokoleń jest nie tyle pychą, co błędem, bo to co mamy dziś zostało wypracowane nie w ciągu dziesięciolecia, dwóch, ale zdobyte ciężką pracą w ciągu całego szeregu wieków. Dla mnie sztuka ma wymiar i charakter UNIWERSALNY. A uniwersalność oznacza to, że nie ważne czy jakieś dzieło powstało 5 lat temu, czy choćby i tysiąc lat temu, ale to, jakie wartości przedstawia ono dzisiaj. Dla mnie sztuka taneczna Pawłowej przedstawia konkretną wartość, a jeśli ktoś jej nie widzi - nic na siłę. Ale niech nie stara się udowodnić z uporem maniaka podobnych dyrdymałów, że tylko to co powstaje dzisiaj ma największą wartość, czy to w mało dyskusyjnej kwestii muzyki, czy też w dziedzinie tańca. Percepcja dzieła sztuki zależy tylko i wyłącznie od ukształtowanej wrażliwości i świadomości odbioru człowieka, ja np. jeśli czegoś nie rozumiem, nie staram się od razu zanegować tego, co ktoś inny, co całe pokolenia postrzegały jako wartość. Czekam i czasem dojrzewam, czasem nie. Nie każdy musi dojrzeć i widzieć wszystko, ale to zależy też od wysiłku, jaki wkłada się w swój wewnętrzny rozwój.
[quote1b]I tak się narodził taniec współczesny...

[/quote1b]
I owszem, nikt nie neguje tego, jaki wpływ na pozostałe techniki miała klasyka, do czego doprowadziła, ale przecież zupełnie nie o to tutaj chodzi Fokinowi. No właśnie, narodził się, a kto jest uważany powszechnie za ojca baletu współczesnego? Fokin. Nikt inny tylko on. Czyli tym samym również za praojca tańca współczesnego. Właśnie te słowa to słowa refleksji wybitnego choreografa, który przyczynił się do zupełnie nowej epoki w historii tańca, przełamania całego szeregu konwencjonalnych zasad, więc proponuję najpierw dokładniej przestudiować jego myśl, zamiast wyciągać pochopne wnioski. Właśnie ta niechęć do popisów bez żadnego uzasadnienia stanowi podstawy jego tanecznej filozofii, jego przyszłej pracy twórczej, która była bezdyskusyjne nowatorska i przełomowa.
[quote1b]Pawłowa miała rację, co do tego, czy balet wyraża - no bo to dokładnie tak jest. Balet klasyczny to technika popisowa, bardzo estetyczna przy tym, ale właśnie liczy się forma. Ciało się formuje pod kątem sztywnych reguł, a nie tak, jak ono naturalnie (zgodnie z anatomią) pracuje, i uczy się je wyrażać nie tak, jak ono naturalnie się wyraża. To forma, estetyka, która wzrusza widza. Element treści w balecie nie wynika z samego ruchu ciała, a z pewnego kodu nałożonego na abstrakcyjną choreografię. Czy to nie jest oczywiste?...[/quote1b]
Jeśli już, to Fokin, nie Pawłowa, bo to jego myśl, a po drugie nie, nic nie jest oczywiste, a to co piszesz, jest wprost odwrotne do tego, jak jest w rzeczywistości. Poza tym kto tego nie wie, że ciało w tej technice kształtuje się niezgodnie ze swoją anatomią? Nie o to tutaj chodzi, odsyłam do źródeł, wtedy sobie porozmawiamy. Jeśli wyrywasz jedno zdanie z kontekstu i na jego podstawie formułujesz osąd, jak to było według Fokina i piszesz, że miał rację, to z przykrością muszę Ci powiedzieć, że on by się z Tobą nie zgodził, bo miał na myśli coś zupełnie innego.
A zresztą jak to "miała rację, co do tego, czy balet wyraża". O co chodzi, nie rozumiem tego zdania? Więc streszczam: [u1b]nie chodziło o ogólne deliberacje nad tym co balet konkretnie wyraża, a czego nie, ale o to, że przestaje wyrażać cokolwiek wtedy, gdy technika dominuje nad treścią, gdy strona popisowa zaburza akcję.[/u1b] Zresztą Blanche prosiła mnie o zacytowanie tego fragmentu w całości, więc jak już znajdę czas to zamieszczę go na forum w odpowiednim miejscu, bo teraz te dywagacje wyraźnie zaczynają tracić sens.