DIETA ODCHUDZAJĄCA
Ja się właśnie odchudzam. I muszę się pochwalić, że w ciągu 5 dni schudłam 3 kg - sama jestem zaskoczona, bo to wiecej, niż oczekiwałam ;)
Na pewno poszła mi nie tylko tkanka tłuszowa, ale też trochę woda, i pewnie - nie daj Boże - mięśnie (bo niestety baaardzo mało jem, muszę zacząć wmuszać w siebie regularne posiłki), ale i tak jest nieźle. Tzn. widzę lekką poprawę po 'obwodach' :)
Jeszcze przydałoby się parę kg zrzucić, tylko muszę to sobie jakoś poskładać w czasie i zwolnić tempo, żeby to później normalnie utrzymać.
Cóż, nie ma to jak ćwiczenia, (prawie) odpowiednia dieta, i dobrana suplementacja :)
Na pewno poszła mi nie tylko tkanka tłuszowa, ale też trochę woda, i pewnie - nie daj Boże - mięśnie (bo niestety baaardzo mało jem, muszę zacząć wmuszać w siebie regularne posiłki), ale i tak jest nieźle. Tzn. widzę lekką poprawę po 'obwodach' :)
Jeszcze przydałoby się parę kg zrzucić, tylko muszę to sobie jakoś poskładać w czasie i zwolnić tempo, żeby to później normalnie utrzymać.
Cóż, nie ma to jak ćwiczenia, (prawie) odpowiednia dieta, i dobrana suplementacja :)
Wiem, sama jestem tym zaskoczona /dzisiaj pierwszy raz się ważyłam/, że tak szybko mi zaczęło iść.
Trochę się boję, żeby sobie metabolizmu nie spowolnić i mięśni nie spalic, zamiast tłuszczu, bo b. mało jem - w ogóle nie jestem głodna. I tak się 'dowartościowuje' róznymi witaminami i takimi tam, ale wiadomo, że zawsze lepiej z natury - zdrowsze i lepiej przyswajalne. Ratuję się jeszcze orzechami i napojami izotonicznymi (są dość kaloryczne, a łatwo 'wchodzą').
Zobaczymy, jak będzie mi szedł następny tydzień :)
Trochę się boję, żeby sobie metabolizmu nie spowolnić i mięśni nie spalic, zamiast tłuszczu, bo b. mało jem - w ogóle nie jestem głodna. I tak się 'dowartościowuje' róznymi witaminami i takimi tam, ale wiadomo, że zawsze lepiej z natury - zdrowsze i lepiej przyswajalne. Ratuję się jeszcze orzechami i napojami izotonicznymi (są dość kaloryczne, a łatwo 'wchodzą').
Zobaczymy, jak będzie mi szedł następny tydzień :)
Ja się też odchudzam (tak wogóle to ja się CAŁY czas odchudzam;) )no i narazie schudłam w 7 dni 3 kg, a w sumie od feri 5 :D jestem zadowolona :D
mój sposób na schudniecie to - liczyć kalorie, przestrzegać pewnej ilości na dzień i nie jesc tłuszczów nasyconych :D
ED, to nie jest net slang, tylko pojecie normalnie używane w medycynie :) ale to nie na temat :P
mój sposób na schudniecie to - liczyć kalorie, przestrzegać pewnej ilości na dzień i nie jesc tłuszczów nasyconych :D
ED, to nie jest net slang, tylko pojecie normalnie używane w medycynie :) ale to nie na temat :P
[quote:ab2df8189e="Joanna"]Goosia, lepiej zamiast tluszczy ciąć węgle. Tłuszcze są mimo wszystko potrzebne (oczywiscie nalepiej nienasycone, ale nikt nie da rady jeśc ryb non stop itp.), bo ich obecnosc we krwi jest konieczna, aby organizm nie spalał mięśni zamiast odłozonego tłuszczu.[/quote:ab2df8189e]
Nie daje rady, jak próbuje ciąć węglowodany, robi mi się ciemno przed oczmi i z krecenia piruetów i wogóle z cwiczeń już nici :( poprostu taki mam organizm:P
Kiedyś jak byłam mała i głupia zrobiłam sobie dwa tygodnie głodówki i od tej pory jak tylko chce drastycznie się odchudzić to robią mi się mroczki:/
Tylko własnie zauwazyłam ze z miesni leci, wiec odchudzam sie powoli... :)
Nie daje rady, jak próbuje ciąć węglowodany, robi mi się ciemno przed oczmi i z krecenia piruetów i wogóle z cwiczeń już nici :( poprostu taki mam organizm:P
Kiedyś jak byłam mała i głupia zrobiłam sobie dwa tygodnie głodówki i od tej pory jak tylko chce drastycznie się odchudzić to robią mi się mroczki:/
Tylko własnie zauwazyłam ze z miesni leci, wiec odchudzam sie powoli... :)
To znaczy że już dostarczasz zbyt mało węglowodanów. Poza tym, ciąć nie nie znaczy wyrzucić całkowicie.
Trzeba uważać, bo jak się za mało je, to organizm spowalnia metabolizm, i nie dość, że wolniej chudniesz (jeśli w ogóle), to po zakończeniu odchudzania szybko tyjesz, bo organizm sie broni na kolejny czas 'głodu.
Poza tym, jestes dosc młoda, a więc powinnaś i tak dostarczać więcej energii niż na zwykłej diecie redukcyjnej, niz gdybys była starsza (rośniesz).
Głodówka jest ponoć skuteczna na wiele rzeczy, ale po pierwsze to dla dorosłych osób, a po drugie to trzeba się do niej rzetelnie przygotować - nawet przez kilka miesięcy.
A, i polecam picie lub łykanie tranu.
Trzeba uważać, bo jak się za mało je, to organizm spowalnia metabolizm, i nie dość, że wolniej chudniesz (jeśli w ogóle), to po zakończeniu odchudzania szybko tyjesz, bo organizm sie broni na kolejny czas 'głodu.
Poza tym, jestes dosc młoda, a więc powinnaś i tak dostarczać więcej energii niż na zwykłej diecie redukcyjnej, niz gdybys była starsza (rośniesz).
Głodówka jest ponoć skuteczna na wiele rzeczy, ale po pierwsze to dla dorosłych osób, a po drugie to trzeba się do niej rzetelnie przygotować - nawet przez kilka miesięcy.
A, i polecam picie lub łykanie tranu.
:) no tak, własnie bardzo sie staram zeby nie zwolnić tego metabolizmu, bo narazie mam bardzo szybki:)
Węglowodany narazie jem tylkow postaci kasz, ryżu, ciemnych makaronów, odrzuciłam chleb, słodycze, ziemniaki i fast fody:) myśle ze to raczej jest zdrowo :) to wychodzi w sumie koło 800 - 1000 kcal dziennie:)
kiedyś byłam zwolenniczką głodówek, ale już zmieniłam zdanie, bo samemu nie da sie tak upilnowac i rozpatrzyć wszystkich aspektów zdrowotnych, możemy sie "głodzić" tylko pod nadzorem lekarza:) a lekarz by mi w zyciu nie pozwolił, bo mam nadczynność tarczycy :(
Joanna skąd Ty masz tyle informacji na temat diet i odchudzania, normalnie jakbym lekarza słyszała;) ?
Węglowodany narazie jem tylkow postaci kasz, ryżu, ciemnych makaronów, odrzuciłam chleb, słodycze, ziemniaki i fast fody:) myśle ze to raczej jest zdrowo :) to wychodzi w sumie koło 800 - 1000 kcal dziennie:)
kiedyś byłam zwolenniczką głodówek, ale już zmieniłam zdanie, bo samemu nie da sie tak upilnowac i rozpatrzyć wszystkich aspektów zdrowotnych, możemy sie "głodzić" tylko pod nadzorem lekarza:) a lekarz by mi w zyciu nie pozwolił, bo mam nadczynność tarczycy :(
Joanna skąd Ty masz tyle informacji na temat diet i odchudzania, normalnie jakbym lekarza słyszała;) ?
Goosia, bo ja sie tym interesuję, i to już od dosć dawna, czytam sobie różne rzeczy na temat, itd.
800-1000 kcal to zdecydowanie za mało!! To nawet diety redukcyjne zakładają jakieś 1500 dziennie, a to jeszcze przy takim wysiłku fizycznym i jak organizm rośnie! Zupełnie nie tak*. Powinnaś jeść co najmniej dwa razy tyle. Najlepiej mniej więcej co trzy godziny, ostatni posiłek w ciagu dnia powinien byc lekki (np. jakaś sałatka, a w innych trzeba dbac o tym, żeby było białko, trochę tłuszczy (najwiecej nienasyconych), i trochę węgli /dodam, że jak je się samo białko, albo za dużo w porównaniu do pozostałych elementów to organizm tez nie spala tłuszczu, tylko cos tam robi, nie pamiętam co/.
[size=9:dcfc2d801f]*właśnie znalazłam odpowiedni cytat na str. [url]http://www.virtualtrener.com/dietetyka/[/url] "Ogólne zapotrzebowanie [energetyczne] dzieci i młodzieży uprawiającej sport jest o 50% większe niż osób dorosłych"[/size:dcfc2d801f] - polecam to pod rozwagę.
Kasza, ryż - super. Nie rezygnowałabym tylko z pieczywa - ciemne jest ok, od czasu do czasu można tez sobie pozwolić na białe (zawiera parę istotnych rzeczy, których nie ma w ciermnym).
Ziemniaki - sa różne opienie. Niektórzy zalecaja w ogóle wyłączenie ich z jadłospisu (np. dieta Montignaca). Ja osobiście jednak je lubię - zawierają m.in. witaminę C, B5, B6, K, potas... Moim zdaniem - można, ale już nie na takim luzie jak ryż czy kasze, czy warzuwa strączkowe.
Jak masz nadczynność to nie powinnaś mieć specjalnej diety? Niektóre witaminy np. mają duzy wpływ na wytwarzanie t3 i t4 (hormony tarczycy) - które z kolei mają duzy wpływ na przemianę materii i takie tam.[/url]
800-1000 kcal to zdecydowanie za mało!! To nawet diety redukcyjne zakładają jakieś 1500 dziennie, a to jeszcze przy takim wysiłku fizycznym i jak organizm rośnie! Zupełnie nie tak*. Powinnaś jeść co najmniej dwa razy tyle. Najlepiej mniej więcej co trzy godziny, ostatni posiłek w ciagu dnia powinien byc lekki (np. jakaś sałatka, a w innych trzeba dbac o tym, żeby było białko, trochę tłuszczy (najwiecej nienasyconych), i trochę węgli /dodam, że jak je się samo białko, albo za dużo w porównaniu do pozostałych elementów to organizm tez nie spala tłuszczu, tylko cos tam robi, nie pamiętam co/.
[size=9:dcfc2d801f]*właśnie znalazłam odpowiedni cytat na str. [url]http://www.virtualtrener.com/dietetyka/[/url] "Ogólne zapotrzebowanie [energetyczne] dzieci i młodzieży uprawiającej sport jest o 50% większe niż osób dorosłych"[/size:dcfc2d801f] - polecam to pod rozwagę.
Kasza, ryż - super. Nie rezygnowałabym tylko z pieczywa - ciemne jest ok, od czasu do czasu można tez sobie pozwolić na białe (zawiera parę istotnych rzeczy, których nie ma w ciermnym).
Ziemniaki - sa różne opienie. Niektórzy zalecaja w ogóle wyłączenie ich z jadłospisu (np. dieta Montignaca). Ja osobiście jednak je lubię - zawierają m.in. witaminę C, B5, B6, K, potas... Moim zdaniem - można, ale już nie na takim luzie jak ryż czy kasze, czy warzuwa strączkowe.
Jak masz nadczynność to nie powinnaś mieć specjalnej diety? Niektóre witaminy np. mają duzy wpływ na wytwarzanie t3 i t4 (hormony tarczycy) - które z kolei mają duzy wpływ na przemianę materii i takie tam.[/url]