Właśnie, masz rację, we Wrocławiu przecież jest wystawiany Dziadek, Jezioro i Don Kichot, ale ja o nich jakoś podświadomie zapomniałam.
Wrocław dostaje spore dofinansowanie do oper, które z tego co się orientuję są prezentowane na tej scenie z dużym powodzeniem. Widząc, jak można pociągnąć operę nie mam wątpliwości, że mógłby być we Wrocławiu całkiem dobry zespół - tylko musiałby być ktoś, kto ma pomysł na choreografie i generalnie na funkcjonowanie baletu, a tam tego brakuje i efekt jest taki, że te spektakle są istotnie tragiczne.
Sam zespół ma kilka całkiem sensownych tancerzy i ich okropnie szkoda... (zwłaszcza mówię tu o Sergieju Oberemoku, którego bardzo cenię i cieszę się, ze już wkrótce go zobaczę na żywo w Łodzi:)).
Co do zespołu łódzkiego, to nie będę się rozwodzić, bo tu nie jest miejsce na to, ale po warszawskim są mniej więcej równorzędne łódzki i poznański (teraz to się lekko zmieniło na korzyść Poznania, bo w związku z remontem odeszło sporo tancerzy z Łodzi, ale jak się skończy, to znów przyjdzie masa osób zza zagranicy i będzie OK, bo stawki w Łodzi były zazwyczaj kuszące na tyle, ze zdarzało się, że zatrudniali się tu tancerze z Belgii czy Stanów (no w sumie Belgijka jeszcze jest).
Co do wystawiania klasyki w Łódzi, to ja osobiście zgadzam się z dyrektorem łódkziego baletu, który na ostatnim spotkaniu z miłośnikami baletu powiedział, że jako tancerz opery narodowej, któa wszystkie polskie zespoły traktuje jako podrzędne, jeździł jedynie na spektakle łódzkie, gdzie była jedyna poza Warszawą znośna klasyka i on chciałby przywrócić ten stan (obecnie Łódź bardziej obierała kierunek na neoklasykę i modern ale to się lekko zmienia i zmieniać będzie np dlatego, ze już wkrótce będzie zatrudniony fantastyczny tancerz klasyczny, któy spokojnie moim zdaniem pociągnie każdą rolę dużą klasyczną, jest też kilka wybitnych młodych osób jeżeli chodzi o klasykę np Valentyna Batrak, która tańczyła w Moskwie, czy cudna Iga Krata).
Co do regularnych cykli PBN w Łodzi, to nie wiem, czy by się sprawdziły. W Poznaniu jak najbardziej, w Bydgoszczy też, ale w Łodzi trochę się dzieje (raz na dwa lata jest nasycenie całkowite niemal łódkziej publiczności ŁSB, jest oprócz tego Konkurs Choreograficzny z galą z gwiazdami, są koncerty SB, gdzie jest zazwyczaj niemal cała widowniazajeta, są też z raz w roku występy gościnnych zespołów zza granicy - np,. raz na 2 lata Ejfman.).
Jak ostatnio przyjechał kilka lat temu zespół Opery Narodowej na ŁSB, to niemal wszyscy krytycy w poczytnych gazatach potem narzekali, ze zaniża poziom (i jak na tamte czasy to była prawda - bo poziom w Warszawie wywindował dopiero Pastor). Na Spotkaniach tańczą czasem w ciągu miesiąca takie gwiazdy światowe jak Balet z Permu, Royal Ballet Flandryjski, Sylvie Guillem i Russell Maliphant, Balet Bejarta, Akram i Zespół Baletowy Teatro Alla Scala, więc Narodowy Polski Balet by nie porażał i nie robił wrażenia. Jak ostatnio zapytałam jednego z pracowników o zespół warszawski, to stwierdzili, że w porownaniu z innymi gwiazdami miałby za niski poziom - przy czym mam wrażenie, ze może nie odnotowano, ze po ostatniej klapie jaką zrobili w Łodzi na Spotkaniach teraz poziom znacznie poszedł w Warszawie w górę. W każdym razie ja osobiście liczę,ze może za jakiś czas znów ich zaproszą, bo sama popadam ostatnio w jakiś rodzaj swoistego obłąkania na punkcie PBN, gdzie wiecznie jeżdżę i bardzo chętnie bym chciałą ich zobaczyc. Teraz natomiast o ile Warszawa jezdzi po Polsce, to TW w Łodzi zamknęli i sam ma limity spektakli na innych scanach, więc to jest fizycznie nie realne.
Co do Hiszpanii, to nie jestem pewna, czy mam dobre informacje, ale wydaje mi się, że to raczej była kwestia tego, ze znalazł się sponsor, który to przeforsował. A Hiszpania , tak na marginesie, generalnie jest bardzo chłonna, jeżeli chodzi o przyjmowanie obcych zespołów np. ukraiński KIev Modern Ballet wiecznie jeździ do Hiszpanii i zawsze ma mnóstwo widzów. Inne społeczeństwo dawno by się nim nasyciło, a tam można w nieskończoność