Jak to jest z tą wagą?!
No to może i ja napiszę kilka własnych przemyśleń na ten temat. Przede wszystkim co mnie najbardziej zaszokowało...nie cyfry w tabelkach (głównie chodzi o tą dla chłopców, bo ta dla dziewcząt jest jak widzę dla wszystkich do przyjęcia) ale to, skąd są te dane. Są z Moskwy.....i tu spore zdziwienie. Moskwa zawsze miała trochę inny typ tancerza (niż Petersburg), zdecydowanie mocniejszy, siłowy. I jak czytam o tych normach to zastanawiam się na ile są one respektowane (albo czy w ostatnich latach naprawdę aż tak zmienił się typ tancerza.....w co mniej wierzę). Bo w Waganowej faktycznie są one w większości przestrzegane (co było dla mnie sporym zdziwieniem jak zobaczyłem na własne oczy, że nie tylko dziewczęta, ale również chłopcy są naprawdę szczupli). I tu dochodzi do dość ważnej sprawy......to są normy dla szkoły a nie dla teatru, i tak samo jak w przypadku dziewczyn, z czasem, budowa ciała też się zmieni. No ale nie da się ukryć, typ tancerza, szczególnie na wschodzie również się zmienia. I to szczególnie widać jak się ogląda nowe Jezioro z Mariinki, patrząc na corps de ballet (choćby początkowy walc). Czy na tancerzy takich jak Sarafanow. Z tą szczupłością jeszcze jest tak, że kostium zasłania przecież ewentualna, nadmierną szczupłość (kolet czy koszula romantyczna). Z drugiej strony ja osobiście wolę u tancerzy szczupłe nogi niż zbyt rozbudowane (co niestety bardzo często się widzi.....a duży wpływ na to mają po prostu złe prowadzenie lekcji). U nas na scenie pod tym względem bardzo pozytywnie wyróżnia się W. Jaroszenko. No i ogólnie taka już jest tendencja (jak wiadomo, w balecie przeważnie było tak że najpierw pewne tendencje i nurty pojawiały się w Rosji a później rozpowszechniały się po świecie).
W sumie szkoda tylko, że to co się widzi w szkołach w Polsce w żaden sposób nie przystaje do standardów ze wschodu. W klasie pojedyncze osoby spełniają kryteria właściwej wagi, i to głównie w młodszych klasach (mówię tylko o dziewczętach, bo wśród chłopców w ogóle to nie jest przez nikogo traktowane za istotne.....co przynosi czasem bardzo złe efekty). I właśnie tu dochodzimy do jeszcze jednej istotnej rzeczy. Pilnowanie w szkole wagi przynosi nie tylko efekt, w postaci dobrego wyglądu, ale również wyrabia właściwe nawyki. Takie osoby mają właśnie prawidłowo ustawioną psychikę, i potem przez całą karierę zawodową dbają o właściwą wagę. A w Polsce.....oglądamy mnóstwo osób na scenie z nadwagę i wręcz z otyłością (oczywiście jak na standardy baletowe). I to są faktyczne skutki zaniedbań w szkole, bo tancerek z tymi wystającymi kośćmi praktycznie nie ma (poza pojedynczymi wyjątkami), a z wystającym tłuszczem, który się odcina na paczce jest zdecydowanie za dużo.
Znowu się za bardzo rozpisałem......ale podsumowując....szczupłości (czy wręcz chudości) w szkole mówię zdecydowane tak, szczególnie ze względu na skutki później na scenie.....
W sumie szkoda tylko, że to co się widzi w szkołach w Polsce w żaden sposób nie przystaje do standardów ze wschodu. W klasie pojedyncze osoby spełniają kryteria właściwej wagi, i to głównie w młodszych klasach (mówię tylko o dziewczętach, bo wśród chłopców w ogóle to nie jest przez nikogo traktowane za istotne.....co przynosi czasem bardzo złe efekty). I właśnie tu dochodzimy do jeszcze jednej istotnej rzeczy. Pilnowanie w szkole wagi przynosi nie tylko efekt, w postaci dobrego wyglądu, ale również wyrabia właściwe nawyki. Takie osoby mają właśnie prawidłowo ustawioną psychikę, i potem przez całą karierę zawodową dbają o właściwą wagę. A w Polsce.....oglądamy mnóstwo osób na scenie z nadwagę i wręcz z otyłością (oczywiście jak na standardy baletowe). I to są faktyczne skutki zaniedbań w szkole, bo tancerek z tymi wystającymi kośćmi praktycznie nie ma (poza pojedynczymi wyjątkami), a z wystającym tłuszczem, który się odcina na paczce jest zdecydowanie za dużo.
Znowu się za bardzo rozpisałem......ale podsumowując....szczupłości (czy wręcz chudości) w szkole mówię zdecydowane tak, szczególnie ze względu na skutki później na scenie.....
spokojnie, Olimpio, Milton znany jest z uwielbienia dla chudych (sam o nich mówi chude) a nie szczupłych tancerek to jedno. Dwa, ze nie napisał o otyłości, tylko o pewnych standardach estetyczno-sportowych których balet po prostu wymaga. Oczywiście, ja np. 3/4 tancerek, które Milton uwaza za "przy kosci" ja kwalifikuje za normalne, ale jesli chodzi o tancerzy i rozrośniete nogi to ma rację - z tym ze tu kwestia w wiekszości nie jest zbędny "tłuszcz" tylko źle rozrośniete, wypracowane nieprawidłowo mięsnie (które zreszta wcale nie sa mocniejsze z tego powodu ze sa większe i bardziej widoczne).
Wracając do kwestii wagi i związanej z tym kwestii wygladu w balecie - wymaga szczupłosci większej niz zwykłe kanony urody czy szczupłości, co nie znaczy ze wymaga anoreksji :) Jedna sprawa to odpowiedni stosunek wzrostu do wagi, co w konsekwencji jeszcze utrudnia zycie tancerkom wysokim, bo nie dosc ze trudno im znaleść odpowiedniego partnera to jeszcze ich "długość" i tak sporo wazy i kto je będzie podnosił? ancerka musi być lekka. No a dwa - tancerka musi wygladać. Oczywiscie własne standardy estetyzemozna miec różne - Milton lubi chuderlace, ja tancerki i tancerzy o w miare normalnej budowie. Fakt jest ze problem widac gdy widać "wałeczki", "brzuszek" i "tłuzczyk", a tancerka przestaje się mieścić w kostium (tancerz zresztą też). Co do fancerzy jednak chciałabym aby byli nie chudzi ale atletycznie (w miarę zbudowani), ładnie wyrzeźbieni, bo zwykle nie będzie im dane tańczyć tylko w kolecie i romantycznej koszuli, ale czesciej "pół-nago" w baletach współczesnych i chodeografiach czerpiacych z modernu i inych technik współczesnych. Nogi, a zwłaszcza ręce wtedy widac, tez powinny byc ładne, skoro balet to sztuka estetyczna i od tancerek wymaga się łądnych linii, kształtnej głowy, długiej szyi... W każdym razie nawet nie wiem jak skoczny tancerz o beczkowatym korpusie, brzuszku i krótkich nogach nie ma sznas.... balet to sztuka wizualna
PS. Oczywiscie szczupły czy chudy tancerz/tancerka powinien być zdrowy czyli zachwywac odpowiednią dietę, zbilansowaną, energetyczną ale łatwo spalająca się, dostarczajacą odpowiednich skłądników. Zdrowie przede wszystkim - inaczej zresztą długo nie potańczy
Wracając do kwestii wagi i związanej z tym kwestii wygladu w balecie - wymaga szczupłosci większej niz zwykłe kanony urody czy szczupłości, co nie znaczy ze wymaga anoreksji :) Jedna sprawa to odpowiedni stosunek wzrostu do wagi, co w konsekwencji jeszcze utrudnia zycie tancerkom wysokim, bo nie dosc ze trudno im znaleść odpowiedniego partnera to jeszcze ich "długość" i tak sporo wazy i kto je będzie podnosił? ancerka musi być lekka. No a dwa - tancerka musi wygladać. Oczywiscie własne standardy estetyzemozna miec różne - Milton lubi chuderlace, ja tancerki i tancerzy o w miare normalnej budowie. Fakt jest ze problem widac gdy widać "wałeczki", "brzuszek" i "tłuzczyk", a tancerka przestaje się mieścić w kostium (tancerz zresztą też). Co do fancerzy jednak chciałabym aby byli nie chudzi ale atletycznie (w miarę zbudowani), ładnie wyrzeźbieni, bo zwykle nie będzie im dane tańczyć tylko w kolecie i romantycznej koszuli, ale czesciej "pół-nago" w baletach współczesnych i chodeografiach czerpiacych z modernu i inych technik współczesnych. Nogi, a zwłaszcza ręce wtedy widac, tez powinny byc ładne, skoro balet to sztuka estetyczna i od tancerek wymaga się łądnych linii, kształtnej głowy, długiej szyi... W każdym razie nawet nie wiem jak skoczny tancerz o beczkowatym korpusie, brzuszku i krótkich nogach nie ma sznas.... balet to sztuka wizualna
PS. Oczywiscie szczupły czy chudy tancerz/tancerka powinien być zdrowy czyli zachwywac odpowiednią dietę, zbilansowaną, energetyczną ale łatwo spalająca się, dostarczajacą odpowiednich skłądników. Zdrowie przede wszystkim - inaczej zresztą długo nie potańczy
Wiem Kasiu :)
Tyle, że nie jestem w stanie powstrzymać oburzenia w wypadku kiedy ktoś pisze o otyłości na scenie...Bo chyba nie wie co mówi w takim razie i nie zdaje sobie sprawy z wagi tego słowa.
Otyłość to okropna choroba i szczerze wątpię żeby milton wiedział co gada, skoro pisze takie rzeczy.
Trochę mi ulżyło, że wyraziłam swoje oburzenie i póki co zamilknę :)
Tyle, że nie jestem w stanie powstrzymać oburzenia w wypadku kiedy ktoś pisze o otyłości na scenie...Bo chyba nie wie co mówi w takim razie i nie zdaje sobie sprawy z wagi tego słowa.
Otyłość to okropna choroba i szczerze wątpię żeby milton wiedział co gada, skoro pisze takie rzeczy.
Trochę mi ulżyło, że wyraziłam swoje oburzenie i póki co zamilknę :)
Zacznę od odpowiedzi na pytanie Olimpi czy żartuje sobie?? Nie.....mówię wszystko całkiem poważnie. Tylko chyba niektóre osoby nie zrozumiały mnie we wszystkim. Ja pisałem o pedejściu w szkole, wiedząc że ciało dorosłego tancerz i tancerki się zmieni. I ja jestem zwolennikiem tych norm w szkole, a nie w teatrze...na scenie. Znowu wynaturza się sens moich wypowiedzi, bo ja na koniec pisałem o znaczeniu dbania o wagi w wieku szkolny, ze względu na przełożenie tego potem na scenie. Olimpio....mniej emocji, więcej zimnego razjonalizmu i myślenia.... Ale co do otyłości będę się kłócił....ponieważ wbrew temu co mi się wmawia, ja nie oczekuję na scenie tancerek z wystającymi kośćmi (moim ideałem są tancerki taki jak Zacharowa, Samowa (szczególnie) czy młodziutka Nikitina) ale jeżeli widzę tancerkę....której wystaje kilkucentymetrowy fałd tłuszczu, czy na gorsecie zwiniętę 3 warstwy "baleronu" to ja się pytam co to jest??!! Dla mnie to już nie jest nadwaga, to jest otyłość *w standardach baletowych) i lepiej jak za wczasu pegagodzy wytępią to, niż potem na scenie to trzeba oglądać. Bo wyjaśnie o fizjologi jest żadne. 5 pozycja też jest niefizjologiczna. I tak jak się oczekuje powykręcanych nóg, tak samo oczekuje się braku wystającego tłuszczu.....tyle.
I na przyszłość proszę czytać moje posty ze zrozumieniem......
I na przyszłość proszę czytać moje posty ze zrozumieniem......
-
PapillonMonCheri
- Posty: 23
- Rejestracja: pt gru 12, 2008 7:33 pm
Prawidłowa waga ( w ogóle ! ) powinna nie przekraczać 1/3 wzrostu. Tak w każdym razie mówią dietetycy. Fakt - nieestetycznie itd. wyglądają tancerki, którym przy tutu odcina się tłuszczyk, ani takie, którym wręcz kości wystają. Kiedyś nadarzyło mi się czytać w pewnej gazecie dla 'nastek' artykuł, w którym dziewczyna (baletnica) opowiadała o swoim życiu itd. i było, że "11/12 latki zaczynają się odchudzać; na śniadanie piją kartonik mleka..." etc.
Po pierwsze - to otyłość jest na prawdę poważną nadwagą. Osoba otyła - wręcz widać po niej (bez obrazy oczywiście), od tego zacznijmy.
Po drugie - wystarczy znaleźć sobie jakąś racjonalną dietę i regularnie spożywać posiłki, a nie. No i ćwiczenia właśnie, a tym bardziej gdy się tańczy, sprawiają że tą wagę jest łatwo utrzymać. ;)
Po pierwsze - to otyłość jest na prawdę poważną nadwagą. Osoba otyła - wręcz widać po niej (bez obrazy oczywiście), od tego zacznijmy.
Po drugie - wystarczy znaleźć sobie jakąś racjonalną dietę i regularnie spożywać posiłki, a nie. No i ćwiczenia właśnie, a tym bardziej gdy się tańczy, sprawiają że tą wagę jest łatwo utrzymać. ;)
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Ogólnie te tabelki są dla mnie przesadzone... Wiem, że w Rosji jest inna dyscyplina itd, ale te liczby trochę przerażają... Już w ogóle przeraża tabelka dla facetów. O ile nawet bardzo chuda dziewczyna jeszcze dobrze wygląda to facet już nie... Mam wielu kolegów którzy są szczupli, a wszyscy ważą o wiele więcej...
-
PapillonMonCheri
- Posty: 23
- Rejestracja: pt gru 12, 2008 7:33 pm