Jak to jest z tą wagą?!
ja rozumiem słowo "nadwaga" bardzo medycznie i zgodnie z jego pierwsza definicja dlatego mnie osobiście razi używania go w innym niż przeznaczonym do niego kontekstu, osoba dla baletu może mieć za dużo kilogramów, wskazania do schudnięcia ze względu na estetykę tańca czy chociażby istotna sprawę partnerowania, ale dla mnie to nie jest nadwaga tylko właśnie wewnętrzne wyznaczniki charakterystyczne dla tego czy innego tańca czy sportu, bo przecież podobne figurują również u skoczków narciarskich
doskonałe podsumowanie dyskusji i porównanie :) Tylko wlasnie taniec jest sztuką wizuaną stąd widzowie "gapią się" na tancerki i mówią: ale ta to ma nadwagę, a nie zdarzyło mi się słyszeć zeby o skoczku narciarskim który słabo skacze ktos mówił : pewnie ma nadwagę, przydało by się zrzucić parę kilo... ;) bo u nich to tylko kwestia parametrów masy ciała do skoku, a u tanncerzy oprocz tego element estetyki współtworzac wrażenie wizualne sztuki tańca (poniewaz ciało to instrument tancerza)
Ciekawi mnie cosś :D. Słyszałam, czytałam gdzieś, ale nie pamiętam juz gdzie (może nawet w tym temacie), że do partnerowania max. waga to 50.
Ale to chyba nie do końca prawda, bo znam wiele tancerek, które tyle nie mają. Chodzi mi o to, że mają wiecej of course. Jak to z tym jest? Czy to chodzi o szkołę czy o teatr też? Jeśli o szkołę to potrafię zrozumieć, ale jeśli takie wymogi są w teatrze to jakoś tak nie do końca sobie to wyobrażam :P
Ale to chyba nie do końca prawda, bo znam wiele tancerek, które tyle nie mają. Chodzi mi o to, że mają wiecej of course. Jak to z tym jest? Czy to chodzi o szkołę czy o teatr też? Jeśli o szkołę to potrafię zrozumieć, ale jeśli takie wymogi są w teatrze to jakoś tak nie do końca sobie to wyobrażam :P
[b:e36dfd79fc]Agasiek[/b:e36dfd79fc], zależy to od teatru... i od samych tancerzy również. nie ma stałych ścisłych wyznaczników, że jak tancerka waży tyle i tyle, to nie można jej partnerować, to nie jest jak w matematyce. wiele zależy również od techniki, i partnera, który ma taką tancerkę podnosić. faktycznie w Rosji była kiedyś 'afera' z Wołoczkową, że niby waży więcej niż 50 kg, ale prawda pewnie leży gdzieś pośrodku - w teatrze panują czasem różne relacje, i czasem niekoniecznie musi chodzić o te kilka kg. poza tym, na świecie jest wiele teatrów, i trudno wymagać, aby wszystkie stosowały te same kryteria.
generalnie chodzi o to ile partner da adę dźwignąc bez narażania się na kontuzje ;) choć czasem jak trzeba to dźwignie dla "dobra spektaklu" trochę wiecej - jak cięższa tancerka jest lepsza to i tak lepiej pokazać w danej rol ją, a nie chudszą ale gorszą... no, albo zdarza sie, ze rezygnuje się z niektórych podnoszeń... bo "plecy bolą". Zalezy to ez od wyzaczników i standardów przyjętych przez dany teatr, pedagogów itd. edni będa się obsesyjnie trzymać podziałki na wadze a inni - wyczucia samych partnerujacych tancerzy
[quote:7f0e4bf03b="Joanna"]faktycznie w Rosji była kiedyś 'afera' z Wołoczkową, że niby waży więcej niż 50 kg,[/quote:7f0e4bf03b]
Niedawno trafiłam na krótki artykuł "Balet w liczbach" i było tam: 49 kilo - waga osiągnięta przez Anastasię Volochkovą, która doprowadziła do wyrzucenia jej z Bolshoi.
Ale:
[quote:7f0e4bf03b="Joanna"]poza tym, na świecie jest wiele teatrów, i trudno wymagać, aby wszystkie stosowały te same kryteria.[/quote:7f0e4bf03b]
I dla przykładu na jednej stronie poświęconej Aurelie Dupont przeczytałam, że przy wzroście 1,67 waży owe nieszczęsne 49 kilo Volochkowej. I zapewne daleka jest od wyrzucenia.
A tak w ogóle to chciałam napisać co innego - w dyskusjach nie raz Milton stwierdzał, że w Polsce tancerki/uczennice są w większości otyłe, czym wywoływał oburzenie. A podczytuję sobie rosyjskie forum poświęcone Mariince i tam niektórzy rosyjscy baletomani uważają, że i wśród uczennic akademii Waganowej, jak i wśród trupy baletowej panuje epidemia otyłości, przez co biedni chłopcy mają problemy z kręgosłupem i stawami. I tak zastanawiam się, ile może ważyć niziutka Evgenia Obraztsova, skoro około 15 cm wyższa Alina Somova ma 44 kilo. No, ale wiadomo, że standardy w Rosji są inne.
Niedawno trafiłam na krótki artykuł "Balet w liczbach" i było tam: 49 kilo - waga osiągnięta przez Anastasię Volochkovą, która doprowadziła do wyrzucenia jej z Bolshoi.
Ale:
[quote:7f0e4bf03b="Joanna"]poza tym, na świecie jest wiele teatrów, i trudno wymagać, aby wszystkie stosowały te same kryteria.[/quote:7f0e4bf03b]
I dla przykładu na jednej stronie poświęconej Aurelie Dupont przeczytałam, że przy wzroście 1,67 waży owe nieszczęsne 49 kilo Volochkowej. I zapewne daleka jest od wyrzucenia.
A tak w ogóle to chciałam napisać co innego - w dyskusjach nie raz Milton stwierdzał, że w Polsce tancerki/uczennice są w większości otyłe, czym wywoływał oburzenie. A podczytuję sobie rosyjskie forum poświęcone Mariince i tam niektórzy rosyjscy baletomani uważają, że i wśród uczennic akademii Waganowej, jak i wśród trupy baletowej panuje epidemia otyłości, przez co biedni chłopcy mają problemy z kręgosłupem i stawami. I tak zastanawiam się, ile może ważyć niziutka Evgenia Obraztsova, skoro około 15 cm wyższa Alina Somova ma 44 kilo. No, ale wiadomo, że standardy w Rosji są inne.
[quote:27ac2f7c74]przez co biedni chłopcy mają problemy z kręgosłupem i stawami[/quote:27ac2f7c74]
Taki już sobie zawód obierają, więc niech się liczą z konsekwencjami. Myślą, że dziewczyny nie mają problemów?
A jak jakąś biedną dziewczynę źle podniesie lub upuści albo niewiadomo co jeszcze nieszczęśliwego jej zrobi?
Faceci często przesadzają.
Taki już sobie zawód obierają, więc niech się liczą z konsekwencjami. Myślą, że dziewczyny nie mają problemów?
A jak jakąś biedną dziewczynę źle podniesie lub upuści albo niewiadomo co jeszcze nieszczęśliwego jej zrobi?
Faceci często przesadzają.