Pieniądze, kasa, mamona ....
Wzbudziła tu spore zamieszanie, najpierw za sprawą posta Fathera i po części mojego.
Czas to trochę jeszcze raz wyjaśnić

Szczególnie, że M. to woogóle postanowiła się w związku z tym wycofać z wątku Joanna gotowa wylać na nas tą przygotowana przez przyjaciółkę gorącą zupę i w ogóle wyszło ze my to ino materialiści ....
Otóż drogie Panie my nie som materialiści - my som realiści
W dodatku realiści żyjący w takim a nie innym środowisko

Zarówno ja jak i Father MUSIMY zarabiać na utrzymanie swoje jak i naszych najbliższych. To wpływa na optykę. Ponadto jesteśmy FACETAMI a cóż dla faceta ważniejszego być może niż zapewnienie bezpieczeństwa swoim najbliższym... A bezpieczeństwo obecnie to nie obrona jaskini przed tygrysem szablastozębnym czy innym Mongołem ale głownie zapewnienie odpowiedniej ilości pieniędzy.
Oczywiście CELOWO upraszczam, ale nie stosując skrótów musiał bym napisać stu stronicową kobyłę

Te nieszczęsne tysiące ...
No cóż mówiąc brutalnie wszystko zależy od punktu siedzenia. OBECNIE dla Fathera czy dla mnie jakimś tam PRZYKŁADEM są tysiące złotych. Ale ja na przykład dooooookładnie pamiętam jak w czasach szkolnych czymś naturalnym ale jednocześnie czymś co było dowodem przyjaźni ogromnym było kupienie sobie czterech bułek i serka homogenizowanego i zjedzenie tego razem po lekcjach. Czy nieco później zatankowanie 10 litrów paliwa do mojego baku za pieniądze przyjaciela abym mógł mieć szansę zarobienia jakichkolwiek pieniędzy. To były kwoty typu 25 zł ... Też oznaka przyjaźni było oddanie wyżebranych od taty pieniędzy przyjacielowi memu aby mógł sobie kupić wymarzoną perkusje. I tak można by ciągnąć dłuuuuuuuuuuuugo.
Pieniądze nigdy nie są jedynym wyznacznikiem przyjaźni - ale jako ze są naturalnym elementem życia to i w przyjaźni występują i czasem mogą robić za potwierdzenie relacji.
Joanna napisała, ze w przyjaźni nie patrzy roszczeniowo. Ja to rozszerzę

Ja w przyjaźni w ogóle nie patrze

Nie zastanawiam się na co dzień co ją tworzy i na jakim fundamencie ją buduję. Opisy - próby definicji pojawiają się jak właśnie ktoś wywoła wilka z lasu

czyli na przykład pojawi się taki wątek

To po prostu jest i tyle. Jak już pisałem mam nieliczne grono przyjaciół - ale mam je.
I cóż każda z tych relacji jest inna. Wiem od kogo mogę jakby co pożyczyć czy tez dostać pieniądze, komu to ja raczej będę w razie potrzeby pożyczał lub dawał kasę, z kim mogę ponarzekać na marność tego świata z kim się częściej śmieje a z kim wręcz przeciwnie. Kto jest bardziej dla mnie a komu to ja jestem bardziej. To wszystko JEST - nie muszę o tym myśleć aby wiedzieć, ze MAM PRZYJACIÓŁ !!! To jest istotą takich relacji. Wiem do kogo mogę zawsze zadzwonić niezależnie od pory, ale tez wiem, ze każdy może mi powiedzieć że teraz nie może gadać i to będzie naturalne i zrozumiałe automatycznie. Wiem też że NIE MOGĘ zaniedbać kontaktów bo to zawsze prowadzi do obumarcia relacji. I nie ma granicy sztywnej (rozmowa telefoniczna raz na miesiąc jest ok ale raz na dwa miesiące to już nie) po przekroczeniu której trudno otrzymać w napięciu nić przyjaźni ale taka granica jest i trzeba o tym pamiętać ....
M. napisała jako przeciwstawienie relacji finansowej o "trzymaniu się za rączkę" takim cukierkowym związku .... Jakoś nie wypatrzyłem w postach które były w tym wątku takich zachowań. Znów sięgnę do moich doświadczeń (a gdzież qurde mogę sięgnąć....). Jak dla mnie jedna z oznak przyjaźni jest umiejętność kłócenia się aż do bólu - aż do zwyzywania kogoś od kretynów skończonych i bezmózgich idiotów (staram się używać słów cenzuralnych ...) ale potem automatycznego i bezbolesnego wyłączenia takich emocji i niepojawienia się żadnych urazów czy zadrażnień - bo obydwie strony wiedza naturalnie ze emocje chwili są czymś co po prostu jest i niewiele wnosi

Ehhh - dłuuugo można by pisać, w żadnym razie nie da się zamknąć przyjaźni w definicji jedno zdaniowej. Tak samo jak nie da się określić jednego "testu", na przyjaciela. To o prostu rodzi się w sercu i tam mieszka. Tak samo jak miłość. Tak samo jak nienawiść. Tak samo jak ból i radość ....
Torin
[size=9f9]obiecuje że już więcej takiej kobyły w tym temacie nie stworzę .....[/sizef9]