Kolczyki a balet ?

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

No to tancerki często prawatnie noszą kolczyki (i to nie koniecznie tylko po jednym w każdym uchu), ale balet jako taki rządzi się własnymi prawami, stąd często na lekcje trzeba zdjąć kolczyki, przynajmniej niektóre. Zdarza się, że nauczyciele nie mają nic przeciw niewielkim, ale np. wiszące już każą zdejmować, a z kolczykami w innych niż uczy częściach ciała jest różnie, ale często z samych względów bezpieczeństwa dobrze jest zdjąć.
Podobnie np. z piersionkami - ja sobie nie wyobrażam ćwiczeniami z nimi, bo podczas wysiłku po prostu chcąc nie chcąc dłonie trochę puchną - tego nie widać, ale ja już się czuję z tym niewygodnie, poza tym takim pierscionkiem można o coś zahaczyć, uderzyć (tudzież w kogoś - niefajne raczej :) ), albo jak się robi coś na podłodze.
Łańcuszki itp. zawsze zdejmuje, bo jest mi niewygodnie, no i to chyba nie jest zbyt bezpieczne przy niektórych ruchach, może się zahaczyć, zerwać, zaplątać, a poza tym np. jak Ty skaczesz, to i łańcuszek skacze :) - też mało fajne.
A w szkołach to też jest tak, że w młodszych klasach jest większy rygor, niż w starszych, ale to chyba wiadomo (tak wszędzie zresztą jest).
Kaś
Posty: 171
Rejestracja: pn lut 18, 2008 8:27 pm

Post autor: Kaś »

[quote:5fee3e1cfb="Joanna"][quote:5fee3e1cfb="Anna-Maria"]Denerwują mnie momentami takie standardy jakie muszą być w balecie.
Rewolucja by się przyadała :D[/quote:5fee3e1cfb]

w balecie była taka, owszem.
jakieś 100 lat temu.,
tak się zaczął taniec współczesny. :)

balet klasyczny wymaga... klasyczności (m.in. w wyglądzie tancerki) :)[/quote:5fee3e1cfb]

I czy na złe to wszyło :D?
Kaś
Posty: 171
Rejestracja: pn lut 18, 2008 8:27 pm

Post autor: Kaś »

Ja uważam, że baletnicy nie przystoi kolczyk w wardze, brwi czy brodzie, ale kto obcy na ulicy będzie wiedział, że to akurat ta dama jest baletnicą :). Osobiście jestem za tym, żeby zdjemować KAŻDĄ biżuterię i na zajęcia, i na występy. Czasem nawet zbesztam koleżanki z zespołu za to, że wchodzą na scenę w osobistych rzeczach :D. No ale właśnie o to tu chodzi. O estetykę i wyobrażenie widza.

[color=olive:7bc6fdfc55]Przypominam o funkcji edit.[/color:7bc6fdfc55]
GwiazdkaNadia
Posty: 293
Rejestracja: pn sty 21, 2008 7:11 pm

Post autor: GwiazdkaNadia »

Się zgadzam. Na zajęcia kolczyki śrubki dobra, ale resztę można urwać. A raczej sobie ucho. Łańcuszki wszelkie czasem są... stałe, nie ozdobne, na przykład jak medalik czy coś. Ale dobrze, gdyby dało się to schować za kołnierz. Na występy według mnie lepiej wszystko zdjąć albo schować. Jakoś to bardzie profesjonalnie wygląda i estetyczniej. A nie tak, jakby weszła dziewczyna za kulisy, założyła paczkę, pointy i już. Trochę przygotowania.
A prywatnie... Tancerz też człowiek. Kolczyki jak najbardziej. Przecież to, że się tańczy klasykę nie oznacza, że trzeba chodzić cały czas w białych rajstopach i koku.
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

kolczyki na wszelkie zajecia fizyczne czy wf czy tance sa niewskazane, mozna zrobic krzywde po prostu sobie, a to ze ktos poza zajeciami ma kolczyc w wardze, brwi czy podbrodku to jest prywatna sprawa, na treningach jedno ale poza przeciez sie prowadzi wlasne zycie
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Dzisiaj w czasie spektaklu dopatrzyłyśmy się z Koleżankami kolczyka w pępku solistki i kolczyków w uszach solisty. Mimo że był to spektakl oparty na tańcu współczesnym, te kolczyki mi przeszkadzały. Po pierwsze: irytująco błyszczały, po drugie: strasznie rozpraszały ("jaaa, ale Sylwia ma długaśny kolczyk w pępku!"), po trzecie: dla mnie to wprowadzanie prywaty na scenę i trochę nieprofesjonalne podejście. Trochę, jak pójście do pracy do biura w trampkach i dżinsach.
GwiazdkaNadia
Posty: 293
Rejestracja: pn sty 21, 2008 7:11 pm

Post autor: GwiazdkaNadia »

Według mnie to jest gorsze nawet niż pójściedo biura w trampkach. To jest tak, jakby solistka żuła gumę podczas występu. Takie...olewanie występu. Nieprzygotowanie się i zignorowanie reguł. Weszła, włożyła pointy i zatańczyła. Wszystko.
Kolczyki na scenie zdecydowanie NIE.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Wszystko zalezy imho od spektaklu, mowiac o wspolczesnym - w zaleznosci od stylu, choreografii, tego kim tancerz jest na scenie (czy wchodzi w role, czy bardziej jako 'on sam', itp) czasem takie dodatki przeszkadzaja, ale czasem zupelnie nie, podobnie jak np. tatuaze.

Inna rzecz, to mianowiciwe to, ze czasem pozniej na zdjeciach albo na rejestracji kolczyki gluio wygladaja, jak taki swiecacy punkcik ;)
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

ja tez bym ich tak od razu nie potepiala, zalezy od wszystkiego, jak ktos ma kolczyki sztyfty ktore nie swieca to niech beda ale jak to sa male swiecace latarenki to wiadomo ze przeszkadza
..::Caroline::.
Posty: 80
Rejestracja: pt lut 15, 2008 6:03 pm

Post autor: ..::Caroline::. »

Moim zdaniem kolczyki i tego typu dodatki nie są odpowiednie na scene. Nawet w tańcu współczesnym. To wbrew pozorom strasznie drażni widza, a do tego to musi być dodatkowy stres dla tancerki. Pewnie gdy tańczy myśli o tym czy przypadkiem kolczyk się nie odpiął, poluzował, albo że się gdzieś zaczepi ^^
ODPOWIEDZ