Kolczyki a balet ?
No to tancerki często prawatnie noszą kolczyki (i to nie koniecznie tylko po jednym w każdym uchu), ale balet jako taki rządzi się własnymi prawami, stąd często na lekcje trzeba zdjąć kolczyki, przynajmniej niektóre. Zdarza się, że nauczyciele nie mają nic przeciw niewielkim, ale np. wiszące już każą zdejmować, a z kolczykami w innych niż uczy częściach ciała jest różnie, ale często z samych względów bezpieczeństwa dobrze jest zdjąć.
Podobnie np. z piersionkami - ja sobie nie wyobrażam ćwiczeniami z nimi, bo podczas wysiłku po prostu chcąc nie chcąc dłonie trochę puchną - tego nie widać, ale ja już się czuję z tym niewygodnie, poza tym takim pierscionkiem można o coś zahaczyć, uderzyć (tudzież w kogoś - niefajne raczej :) ), albo jak się robi coś na podłodze.
Łańcuszki itp. zawsze zdejmuje, bo jest mi niewygodnie, no i to chyba nie jest zbyt bezpieczne przy niektórych ruchach, może się zahaczyć, zerwać, zaplątać, a poza tym np. jak Ty skaczesz, to i łańcuszek skacze :) - też mało fajne.
A w szkołach to też jest tak, że w młodszych klasach jest większy rygor, niż w starszych, ale to chyba wiadomo (tak wszędzie zresztą jest).
Podobnie np. z piersionkami - ja sobie nie wyobrażam ćwiczeniami z nimi, bo podczas wysiłku po prostu chcąc nie chcąc dłonie trochę puchną - tego nie widać, ale ja już się czuję z tym niewygodnie, poza tym takim pierscionkiem można o coś zahaczyć, uderzyć (tudzież w kogoś - niefajne raczej :) ), albo jak się robi coś na podłodze.
Łańcuszki itp. zawsze zdejmuje, bo jest mi niewygodnie, no i to chyba nie jest zbyt bezpieczne przy niektórych ruchach, może się zahaczyć, zerwać, zaplątać, a poza tym np. jak Ty skaczesz, to i łańcuszek skacze :) - też mało fajne.
A w szkołach to też jest tak, że w młodszych klasach jest większy rygor, niż w starszych, ale to chyba wiadomo (tak wszędzie zresztą jest).
[quote:5fee3e1cfb="Joanna"][quote:5fee3e1cfb="Anna-Maria"]Denerwują mnie momentami takie standardy jakie muszą być w balecie.
Rewolucja by się przyadała :D[/quote:5fee3e1cfb]
w balecie była taka, owszem.
jakieś 100 lat temu.,
tak się zaczął taniec współczesny. :)
balet klasyczny wymaga... klasyczności (m.in. w wyglądzie tancerki) :)[/quote:5fee3e1cfb]
I czy na złe to wszyło :D?
Rewolucja by się przyadała :D[/quote:5fee3e1cfb]
w balecie była taka, owszem.
jakieś 100 lat temu.,
tak się zaczął taniec współczesny. :)
balet klasyczny wymaga... klasyczności (m.in. w wyglądzie tancerki) :)[/quote:5fee3e1cfb]
I czy na złe to wszyło :D?
Ja uważam, że baletnicy nie przystoi kolczyk w wardze, brwi czy brodzie, ale kto obcy na ulicy będzie wiedział, że to akurat ta dama jest baletnicą :). Osobiście jestem za tym, żeby zdjemować KAŻDĄ biżuterię i na zajęcia, i na występy. Czasem nawet zbesztam koleżanki z zespołu za to, że wchodzą na scenę w osobistych rzeczach :D. No ale właśnie o to tu chodzi. O estetykę i wyobrażenie widza.
[color=olive:7bc6fdfc55]Przypominam o funkcji edit.[/color:7bc6fdfc55]
[color=olive:7bc6fdfc55]Przypominam o funkcji edit.[/color:7bc6fdfc55]
-
GwiazdkaNadia
- Posty: 293
- Rejestracja: pn sty 21, 2008 7:11 pm
Się zgadzam. Na zajęcia kolczyki śrubki dobra, ale resztę można urwać. A raczej sobie ucho. Łańcuszki wszelkie czasem są... stałe, nie ozdobne, na przykład jak medalik czy coś. Ale dobrze, gdyby dało się to schować za kołnierz. Na występy według mnie lepiej wszystko zdjąć albo schować. Jakoś to bardzie profesjonalnie wygląda i estetyczniej. A nie tak, jakby weszła dziewczyna za kulisy, założyła paczkę, pointy i już. Trochę przygotowania.
A prywatnie... Tancerz też człowiek. Kolczyki jak najbardziej. Przecież to, że się tańczy klasykę nie oznacza, że trzeba chodzić cały czas w białych rajstopach i koku.
A prywatnie... Tancerz też człowiek. Kolczyki jak najbardziej. Przecież to, że się tańczy klasykę nie oznacza, że trzeba chodzić cały czas w białych rajstopach i koku.
Dzisiaj w czasie spektaklu dopatrzyłyśmy się z Koleżankami kolczyka w pępku solistki i kolczyków w uszach solisty. Mimo że był to spektakl oparty na tańcu współczesnym, te kolczyki mi przeszkadzały. Po pierwsze: irytująco błyszczały, po drugie: strasznie rozpraszały ("jaaa, ale Sylwia ma długaśny kolczyk w pępku!"), po trzecie: dla mnie to wprowadzanie prywaty na scenę i trochę nieprofesjonalne podejście. Trochę, jak pójście do pracy do biura w trampkach i dżinsach.
-
GwiazdkaNadia
- Posty: 293
- Rejestracja: pn sty 21, 2008 7:11 pm
Wszystko zalezy imho od spektaklu, mowiac o wspolczesnym - w zaleznosci od stylu, choreografii, tego kim tancerz jest na scenie (czy wchodzi w role, czy bardziej jako 'on sam', itp) czasem takie dodatki przeszkadzaja, ale czasem zupelnie nie, podobnie jak np. tatuaze.
Inna rzecz, to mianowiciwe to, ze czasem pozniej na zdjeciach albo na rejestracji kolczyki gluio wygladaja, jak taki swiecacy punkcik ;)
Inna rzecz, to mianowiciwe to, ze czasem pozniej na zdjeciach albo na rejestracji kolczyki gluio wygladaja, jak taki swiecacy punkcik ;)
-
..::Caroline::.
- Posty: 80
- Rejestracja: pt lut 15, 2008 6:03 pm
Moim zdaniem kolczyki i tego typu dodatki nie są odpowiednie na scene. Nawet w tańcu współczesnym. To wbrew pozorom strasznie drażni widza, a do tego to musi być dodatkowy stres dla tancerki. Pewnie gdy tańczy myśli o tym czy przypadkiem kolczyk się nie odpiął, poluzował, albo że się gdzieś zaczepi ^^