Jak sobie radzić z bólem?

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
aankaa_baletnica=)
Posty: 1514
Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm

Post autor: aankaa_baletnica=) »

To, że z czasmen (np. za 20 razym wejścia na pointy) zaczynają cię bardziej bolec stopy lub bardziej ci sie gibią kostki to w sumie nie jest takie dziwne... Po prostu nogi się męczą... Tak jest często... Ale czemu dawniej tak sie nie działo, a teraz sie dzieje to już nie mam pojęcia... Może to wina za małych point... A może tak jak napisała Tutu nie do końca tak jak trzeba na nich stoisz (wiele osób, które cwiczy z nauczycielem i tak nie do końca dobrze stoi na pointach)... A kostki możesz miec pomimo tylu cwiczeń jeszcze słabe... Są osóby, które nawet codziennie cwiczą (codziennie mają zajęcia) i dalej mają słabe kostki...
makova_panienka
Posty: 1073
Rejestracja: śr cze 29, 2005 7:20 pm

Post autor: makova_panienka »

mam podobny problem - blokuj kolana. pamiętaj, by naprężać całą nogę, a nie tylko łydkę. no i kluczowa sprawa - miednica w górę.

a, nie ma czegoś takiego jak "stopa silna z natury". silne, mocne stopy to efekt nie miesięcy, lecz (-nastu)lat pracy.
Gioia
Posty: 87
Rejestracja: pn wrz 25, 2006 12:32 pm

Post autor: Gioia »

Eeeeech. Stado inwalidek z nas. : :lol: Mi też coś się stało. Ćwiczyłam sobie namiętnie podnoszenie nóżki do boku (prostej) i tak z 80* doszłam do 110*, ale coś mi poszło przy takiej jednej próbie w prawej nodze. :cry: Wcześniej chyba sobie lekko bioderkami pomagałam (tzn.biodro nogi pracującej szło do góry razem z nóżką) a w pewnym momencie się uparłam, że będę to robić prawidłowo, czyli bioderka równo i pracują tylko mięśnie. No i mam. :? Boli mnie w tym miejscu gdzie się łączy udo z brzuchem (z przodu):
[URL=http://imageshack.us][img:7981510eb1]http://img218.imageshack.us/img218/8654/nogacd0.png[/img:7981510eb1][/URL]
Czuję ten ból przy każdym :evil: ruchu nogi i przez to nie mogę jej w ogóle podnieść do góry. Nawet nie przez sam ból, bo tak bym zacisnęła zęby i już, tylko jakby mi się zerwał mięsień, ścięgno odpowiedzialny za podnoszenie. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Po prostu noga nie chce się podnieść. :cry:
Czy któś miał coś podobnego? Help me!
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

To niekoniecznie musi byc zerwanie (nie bylo ruchu naciagajacego, ani jakiejs silnie dzialajacej sily zewnetrznej), ale moze byc przeciazenie.

Pierwsza podstawowa zasada jest wtedy taka, ze [b:5e4e1a342d]nie wykonujesz ruchow i cwiczen, ktore sprawiaja bol[/b:5e4e1a342d]. Najlepiej, a wlasciwie jest to niezbedne i koniecznie dla prawidlowej regeneracji, jest dac choremu miejscu odpoczac.
Przydaje sie ciepla kapiel, miejscowo mozna smarowac masciami przeciwzapalnymi i przeciwbolowymi.
Pelna regeneracja moze trwac nawet kilka tygodni, a przynajmniej kilka-kilkanascie dni, i w tym okresie trzeba dane miejsce traktowac bardzo 'pod ochrona', nic na sile.

Tzn jak ktos chce, to moze i traktowac na sile, na zasadzie 'moze przejdzie', albo 'poboli i przestanie', ale zdecydowanie tego nie polecam. Moze i za pierwszym razem przejdzie, ale nie zaleczone znowu sie odnowi. A nasz aparat ruchu jest niestety delikatniejszy niz nam sie czesto wydaje, i nigdy nie wiadomo, co nam sie za kilka lat odezwie.
Gioia
Posty: 87
Rejestracja: pn wrz 25, 2006 12:32 pm

Post autor: Gioia »

Dzięki Joasiu. Ból to mały pikuś. Najgorsze jest to że nie mam kontroli nad własną nogą :lol: tzn. napinam mięśnie jak do podnoszenia a noga ani drgnie! :cry:
Yyyy....ale tak sobie pomyślałam teraz, o tym co napisałaś o tej sile zewnętrznej. Ja jestem dobrze zbudowana i szczególnie nogi mam bardzo umięśnione i rozbudowane, więc bardzo dużo ważą. Może za dużo i dlatego coś mi poszło jak chciałam taką "nóżkę" samymi mięśniami unieść do góry? :?
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

To jest zupełnie naturalne, że nie masz jakby siły w danym mięśniu czy ścięgnie (lokalizacja w tym rejonie jest bardzo trudna, zarówno jeśli chodzi o to, który mięsień czy ścięgno, jak i to w którym miejscu, czy np. blisko przyczepu, itd.). Załóżmy, że chodzi o mięsień (chociaż tak naprawdę to nie mam pojęcia, co to, nawet ortopedom nie zawsze chce się tego ustalać), żeby nie wymieniać za każdym razem 5 tysięcy możliwych struktur.

Tak więc normalne jest, że taki uszkodzony mięsień nie dość, że boli, to ma pewną 'blokadę', zmniejsza się jego siła (co nie jest dziwne, bo tego typu urazy oznaczają, że np. uszkodzeniu uległo ileśtam % tkanki, i po prostu musi się zregenerować).
Przy czym bez paniki, bo uszkodzenie uszkodzeniu nierówne, właściwie po każdym wysiłku fizycznym mogą pojawić się w mieśniach różne mikrourazy, i one też stymulują przyrost fizjologiczny mięśnia (mięśnie się regenerują, i to z nawiązką - tak powinien przebiegać prawidłowo prowadzony trening). Czasami pojawiają się zakwasy, i one też nie są przecież niczym strasznym. A bywa i tak, że mięsień został jeszcze bardziej 'wymęczony', i to wtedy nie jest już zupełnie korzystne, ale też są różne stopnie tego uszkodzenia - od takich, które wystarczy tylko przeczekać i poodpoczywać, do poważniejszych.
Zależy to od bardzo wielu rzeczy, np. naderwania lub przeciążenia iluś tam włókien (czyli dochodzi tutaj kwestia tego ile się uszkodziło i jakich, i w którym miejscu, itd., ale w sumie to nie jest aż takie istotne), naciągnięcia, przeciążenia (w Twoim przypadku stawiam właśnie na przeciążenie).

Mam nadzieję że nie zanudziłam tym przydługim wykładem, może w sumie nie do końca potrzebnym ;) , ale chciałam trochę wyjaśnić, jak działa ten mechanizm, żeby potem samemu też wiedzieć, na co zwrócić uwagę.
[b:6e22872ca4]
Reasumując, w każdym przypadku najważniejsza jest regeneracja, odpoczynek, i nie wykonywanie ruchów, które sprawiają ból[/b:6e22872ca4] (czy drażnią już i tak nie do końca sprawne miejsce).

Odpoczynek nie musi oznaczać, że przez bity tydzień leżymy na kanapie i nic nie robimy ;)
Pod tym pojęciem rozumiem takie działania jak np. ciepła kąpiel, zmniejszenie intensywności wysiłku (obciążenia), w tym przypadku oszczędzanie chorej nogi, itd.

Jeśli uważasz, że jest to ból na tyle silny, i nie mija, że domowe sposoby to za mało, to wybierz się do ortopedy, zrobi Ci rtg i usg (to znaczy nie wiadomo, czy zrobi usg, ale to badanie w takim przypadku powie znacznie więcej niż rtg, które może nie powiedzieć nic ;) ).

[quote:6e22872ca4]Ja jestem dobrze zbudowana i szczególnie nogi mam bardzo umięśnione i rozbudowane, więc bardzo dużo ważą. Może za dużo i dlatego coś mi poszło jak chciałam taką "nóżkę" samymi mięśniami unieść do góry?[/quote:6e22872ca4]
To nie ma żadnego znaczenia. To znaczy ma, ale jeśli już to na plus. W sensie, że człowiek ma tylko tyle siły, ile ma masy (mięśniowej), nie więcej [size=9:6e22872ca4][btw, jest to mądrość, którą mi właśnie dzisiaj wyłożył fizjoterapeuta, a on jest mądry, więc to prawda ;) ]. [/size:6e22872ca4]I jak się próbuje działać ponad swoją naturtalną siłę to wtedy nie jest korzystne dla stawów, i innych struktur. Ale w Twoim przypadku raczej to nie występuje, jeśli jest jak mówisz, że masz dobre umięśnienie.
'Siła zewnętrzna' to miałam na myśli, jakby to było działanie nie wychodzące tylko z siły Twojego ciała, a np. ktoś (lub coś) Cię pociągnął, itd.
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

Gioia ja tez to miałam :(
Nawet nie mogłam spodni założyć tylko tę noge musiałam ręką wkładać do spodni. Miałam to może z 2-3 razy. Po kilku dniach przechodziło :)
Gioia
Posty: 87
Rejestracja: pn wrz 25, 2006 12:32 pm

Post autor: Gioia »

Dziewczyny, jesteście przekochane! :) Bardzo Ci dziękuję Joasiu za fachowe wyjaśnienie. Przeczytałam całość i uważam, że to bardzo przydatny post (w całości :wink: ). Pewnie przyda się jeszcze nie jednej kuśtykającej bidzie. :lol:
A właśnie jak mi pisałaś to mnie olśniło, że ja mięśnie to mam na miarę kulturystki (nóżki tylko i wyłącznie :wink: ), ale chyba ruszyłam "coś" wcześniej nie używanego i dlatego tak się stało. Nóżkę często tak do boku podnosiłam ale zawsze siła szła z bioderka i to miejsce nie musiało trzymać nogi. To chyba jakieś wiązadło czy coś w tym stylu, bo jest dokładnie na zgięciu nogi (tzn. między końcówką uda a początkiem brzucha - oszczędzę wam kolejnego rysynku :lol: ).
A tak btw. to właśnie była u mnie koleżanka, której chciałam zaprezentować piękny skoczek ze szpagatem w powietrzu na tą nóżkę i coś mi już tak strzeliło, że ło matko! :cry: Zapomniałam się na chwilę po prostu, ech....
A Cheryl coś czuję, że też mnie w 100% rozumiesz bo ja też sobie łapkami nóżkę podnoszę ja chcę skarpetoskę założyć np. :wink:
Wielkie buziaki za pocieszenie w niedoli. :wink:
Kasia :))
Posty: 2628
Rejestracja: pt gru 16, 2005 8:22 pm

Post autor: Kasia :)) »

[quote:db46aa5d43]a ja mam ostatnio problem, a mianowicie taki....
(...)
[ćwiczenie codziennie tego dało mi jakieś efekty], które ćwicze od miesięcy. ale niestety jest tak, że jak robie bez przerwy releve to w końcu... kostki zaczynają mi się "gibać" na wszystkie strony, nagle spadam z en point i omal się to skręceniem nie kończy [/quote:db46aa5d43]

Pomimo codziennych ćwiczeń nie masz tego... no, nauczyciela, który Ci powie co i jak, przez to możesz je wykonywać niepoprawnie wcale nie zdając sobie z tego sprawy. By dobrze stać na poincie, cała noga musi być spręzona, a ty music pnac sie do gory jaknajmocniej[ale bez przesady ;) ]. Podejrzewam, że masz zbyt słabe kostki, by przeciążać je ćwiczeniami typu - przynajmniej 2 piruety. Spróbuj spręzyć również stopy-gdy są luźne, tracisz równowagę i latasz na nich(znam to, ale juz wypracowane mam miesnie odpowiadajace za powracanie kostek na swoje miejsce :D ).

[quote:db46aa5d43]w dodatku, gdy najpierw wchodzę na pointy, nic mnie nie boli, ale po pewnym czasie, po mimo codziennych ćwiczeń w pointach [oczywiście miałam przerwy, gdy nie mogłam], zamiast przyzwyczaić się do bólu, boli i boli nadal i to cholernie boli, jak podczas pierwszego wejścia :[ tak więc potem to już chodzić nie mogę... [/quote:db46aa5d43]

Heh... Takie uroki życia tancerza :P Im więcej ćwiczysz, tym mocniej boli, przyzwyczaić to się można po latach i wielkiej harówie. ;)

[quote:db46aa5d43]ps2. moje pointy są lekko przymałe [jak się włoży te wkładki grishko], ale da radę w nich cokolwiek się robić..[/quote:db46aa5d43]

Myślę, że to raczej nie ma zbytnio wpływu na twoje kostki-za małe pointy jeszcze je dociskaja na tyle, ze podswiadomie masz bardziej sprezona noge, chwiac to sie w za duzych pointach mozna(i to calkiem niezle :P ).
Za małe pointy mogą być jednak przyczyną ogólnego bólu-no ale to byś chyba sama wywnioskowała :)

[quote:db46aa5d43]przedtem robiłam na półpalcach podwójne (en dedans), potrójne (en dehor), na en point po jednym, za diabła nie wykręcę... [/quote:db46aa5d43]

Hoh, kochanie, półpalce a pointy to dwa odrębne tereny :P Zależy też JAK robisz te piruety ;)

[quote:db46aa5d43]może to coś z równowagą jest? [/quote:db46aa5d43]

kostki? nieee.... z równowagą to ty byś cała leciała :P

[quote:db46aa5d43]teraz mnie zaczęło boleć, jakbym wchodziła na pointy po raz pierwszy [/quote:db46aa5d43]

widocznie twoj orgaznim dopiero teraz odczul efekty czestego cwiczenia. wczesniej nie byl jeszcze tym tak zmeczony.

[quote:db46aa5d43]z natury kostki i stopy mam dość silne więc... nie rozumiem, czemu tak się dzieje? [/quote:db46aa5d43]

tak jak juz ktos napisal, z natury to sie nic nie dzieje :P a rozne partie stop odpowiadaja za rozne wysilki fizyczne. nie porownuj jazdy na desce do stania na pointach ;)

[quote:db46aa5d43]a co do tych silnych kostek i stóp to pracowałam nimi całkiem sporo [jazda na deskorolce ze 3-4 h prawie codziennie przez 10 miesięcy x 4 lata, zero skręceń, zero wybić, zero złamań]. nogi mam/miałam przez to bardzo silne... od dziecka coś ćwiczę, trenuję. nie jeżdżę już od dobrego roku, a silne były nadal - również jak stawałam po raz pierwszy na pointy.
a od tych od tych kilku tygodni to jak dwa gibające się flaki po prostu [/quote:db46aa5d43]

być moze... a nawet jesli, to do DESKOROLKI! nie do point ;) jak juz napisalam, twoj organizm dopiero teraz zareagowal na cwiczenia, ktore wykonujesz. tak, po tylu miesiacach, tak, po tylu godzinach cwiczen :P

-- ^^ --

[quote:db46aa5d43]Czuję ten ból przy każdym ruchu nogi i przez to nie mogę jej w ogóle podnieść do góry. Nawet nie przez sam ból, bo tak bym zacisnęła zęby i już, tylko jakby mi się zerwał mięsień, ścięgno odpowiedzialny za podnoszenie. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Po prostu noga nie chce się podnieść.
Czy któś miał coś podobnego? Help me![/quote:db46aa5d43]

Ahoj! Ja tak mialam ( i mam :P ). Dokładnie tak samo było na początku, z tym że mnie zabolało przy rond de jambe en lair (swoja droga-noga do boku tez jest :P ) i nie mogłam nią ruszyć, bo bolala. po prostu nie dalo rady podniesc, niewiadomo jakbym sie starala. stalo sie to w tamtym roku szkolnym, a trwa po dzis dzien. przechodzilo troche przez tydzien-dwa, ale do konca nie przeszlo nawet przez wakacje, wiec przeciazenie to to raczej nie jest, a lekarz mi tylko mowi: 2tygodnie przerwy. ehh.. byly wakacje cale i nic!
do teraz boli.


[quote:db46aa5d43]Yyyy....ale tak sobie pomyślałam teraz, o tym co napisałaś o tej sile zewnętrznej. Ja jestem dobrze zbudowana i szczególnie nogi mam bardzo umięśnione i rozbudowane, więc bardzo dużo ważą. Może za dużo i dlatego coś mi poszło jak chciałam taką "nóżkę" samymi mięśniami unieść do góry? [/quote:db46aa5d43]

No. To coś nas łączy :mrgreen:
Gioia
Posty: 87
Rejestracja: pn wrz 25, 2006 12:32 pm

Post autor: Gioia »

Kasia, jak to Ci nie przeszło do teraz??? :shock: Nieee....ja nie chcęęęęę... :cry: Zawsze ćwiczyłam bardzo ostrożnie, żeby się nie "kontuzjować" a tu niby zwykłe ćwiczenie i cześć. Załamka. :(
ODPOWIEDZ