Wiesz, co Father jesteś wielki! Dopiero teraz tak na to spojrzałam. Faktycznie, zamiast wymyślać byle bóle, lepiej jest przebiec to durne 600 żeby mieć to za sobą. Chyba polubię bieganie
Sporty dla tancerzy
[quote63="Father"]
Nie nabędziesz kondycji bez męczarni, to raz a dwa, zauważ jaka jesteś szczęsliwa po ukończeniu biegu
[/quote63]
Ja tam nigdy nie byłam szczęśliwa - byłam wściekła na wuefistę, że w niewiadomym mi celu zmusza mnie do biegania na taką odległość, a na dodatek po zakończeniu biegu dodaje "No, co tak słabo"
.
Nie nabędziesz kondycji bez męczarni, to raz a dwa, zauważ jaka jesteś szczęsliwa po ukończeniu biegu
Ja tam nigdy nie byłam szczęśliwa - byłam wściekła na wuefistę, że w niewiadomym mi celu zmusza mnie do biegania na taką odległość, a na dodatek po zakończeniu biegu dodaje "No, co tak słabo"
Z bieganiem jest tak (przynajmniej u mnie) że żeby czuć przyjemność czy wręcz zadowolenie satysfakcję (euforie ??) muszę przebiec dość duuuży dystans, muszę przekroczyć barierę zmęczenia. Potem już leci i biegnę jakoś tak automatycznie i z dużą satysfakcją. Ale gdybym przerwał za wcześnie to nici z satysfakcji a tylko zmęczenie i wściekłość.
Torin
Torin
Witajcie. Dopiero teraz odkryłem temat dość ciekawy i napisze tak. Uczęszczając do szkoły baletowej przez 9 lat - ostatnie 4 lata jeździłem codziennie rowerem do szkoły po kilkanaście kilometrów , zimą wyjeżdzałem na narty i jakoś mi nie zaszkodziło to, w piłkę też się grało / choć zabraniali / ,ale przecież kontuzji można ulec nawet idąc po schodach czy chodniku. A teraz z racji nadchodzocej "drugiej młodości"
,zrezygnowałem z nart - / PROFILAKTYCZNIE - OSZCZĘDZAM KOLANKA / natomiast rowerek pozostał, doszedł też - świetnia sprawa szkoda ,że sezonowa czyli WINDSURFING. Basen też bardzo dobry choć rozluźnia mięśnie i ciało i tuż przed samą premierą czy ważnym dla uczniów egzaminem np z t.klasycznego raczej nie wskazany, ale po tak
.Moja koleżanka ucząca się w szkole baletowej jeździła konno i też to w niczym nie przeszkadzało.I narazie tyle . Pozdrawiam 8)
[quote4d="Fleuve"]Ja nienawidzę wf... O [b4d]oberwanie piłką / wybicie palca[/b4d] / skręcenie karku nie trudno. Ostatnio nauczycielka olała sobie sprawę i nie podtrzymała dziewczyny skaczącej przez kozła. Tak się składa, że to siostra mojej koleżanki i musiała chodzić tydzień w kołnierzu. Ale oczywiście wuefistka nie przyznała się do tego, że podczas skoków dziewcząt stała i rozmawiała z inną nauczycielką... Dlatego też wf nienawidzę i cieszę się, że mam częściowe zwolnienie [z biegów i innych wydolnościowych ćwiczeń].[/quote4d]
Niestety masz rację... Wprawdzie w gimnazjum dziewczyny i chłopcy mają w-f oddzielnie, ale niektóre dziewczyny mają tyle siły, co niektórzy chłopcy.
Jest u nas kilka dziewczyn, które gdy serwują... cóż, nie jest to zbyt bezpieczne, zwłaszcza, że wuefista wyraźnie faworyzuje chłopaków (w ramach w-fu zabiera ich na basen, na wycieczki, itp.), podczas gdy nas zwyczajnie ignoruje. Pozwala nam robić co chcemy, co ma pewne plusy, ale niesie tez zagrożenia... Niezliczoną ilość razy miała zwichnięte palce czy skręconą kostkę, uderzenia piłkami nie liczę...
Większość dziewczyn jest dość dobrze zbudowana, silna, i ich uderzenia są mocne.
Ja zaś jestem szczupła, drobna i niewysoka (1,65), więc zazwyczaj nie pozostaje mi nic innego niż ucieczka.
W-f zdecydowanie nie należy do moich ulubionych lekcji.
Niestety masz rację... Wprawdzie w gimnazjum dziewczyny i chłopcy mają w-f oddzielnie, ale niektóre dziewczyny mają tyle siły, co niektórzy chłopcy.
Jest u nas kilka dziewczyn, które gdy serwują... cóż, nie jest to zbyt bezpieczne, zwłaszcza, że wuefista wyraźnie faworyzuje chłopaków (w ramach w-fu zabiera ich na basen, na wycieczki, itp.), podczas gdy nas zwyczajnie ignoruje. Pozwala nam robić co chcemy, co ma pewne plusy, ale niesie tez zagrożenia... Niezliczoną ilość razy miała zwichnięte palce czy skręconą kostkę, uderzenia piłkami nie liczę...
Większość dziewczyn jest dość dobrze zbudowana, silna, i ich uderzenia są mocne.
Ja zaś jestem szczupła, drobna i niewysoka (1,65), więc zazwyczaj nie pozostaje mi nic innego niż ucieczka.
W-f zdecydowanie nie należy do moich ulubionych lekcji.
Tak właśnie myślę, że gdybym miała iść teraz na najzwyklejszą lekcję WF to mimo tego, że skoro jestem tancerką jestem 'wysportowana' mam dobrą kondycję, koordynację ruchów itd. to byłabym największą łamagą 
Poza tym nie przepadam za graniem w różnego rodzaju gry zespołowe typu piłka nożna, koszykówka czy choćby siatkówka plażowa. Dlatego zazwyczaj zostaję na leżaczku z napojem relaksującym w dłoni, podczas gdy moim znajomi się gimnastykują
I już wiele razy próbowano mnie namówić bym chociaż spróbowała - to nie ma mowy, ze mnie nie namówić. Nie lubię i tyle
Jedyne co swojego czasu jako tako chciało mi się to był golf, ale też po jakimś czasie mnie to znużyło.
I jak na razie pozostanę przy jeździe konnej (niestety coraz rzadszej), pływaniu, bilardzie (to też sport?!
), łyżwach i ew. rolkach ;]
Poza tym nie przepadam za graniem w różnego rodzaju gry zespołowe typu piłka nożna, koszykówka czy choćby siatkówka plażowa. Dlatego zazwyczaj zostaję na leżaczku z napojem relaksującym w dłoni, podczas gdy moim znajomi się gimnastykują
I już wiele razy próbowano mnie namówić bym chociaż spróbowała - to nie ma mowy, ze mnie nie namówić. Nie lubię i tyle
Jedyne co swojego czasu jako tako chciało mi się to był golf, ale też po jakimś czasie mnie to znużyło.
I jak na razie pozostanę przy jeździe konnej (niestety coraz rzadszej), pływaniu, bilardzie (to też sport?!
[quotee2="Cheryl"]Tak właśnie myślę, że gdybym miała iść teraz na najzwyklejszą lekcję WF to mimo tego, że skoro jestem tancerką jestem 'wysportowana' mam dobrą kondycję, koordynację ruchów itd. to byłabym największą łamagą 
[/quotee2]
Dokładnie! Moje koleżanki zazwyczaj oczekują, że skoro tańczę, to będę mieć 6 z w-fu, i mistrzowską technikę w siatkówce, koszykówce, itp. Tymczasem w tych sportach liczy się siła, której ja zwyczajnie nie mam. Szczególnie w rękach. Po prostu ani balet, ani inny taniec tego ode mnie nie wymagał (w tańcu klasycznym wręcz niepożądane są umięśnione ręce
), więc zazwyczaj na boisku jestem dość bierna. Jedynie czasem, gdy mamy coś w rodzaju "gimnastyki" (przewroty, skoki przez kozła, itp.) daję sobie radę.
[/quotee2]
Dokładnie! Moje koleżanki zazwyczaj oczekują, że skoro tańczę, to będę mieć 6 z w-fu, i mistrzowską technikę w siatkówce, koszykówce, itp. Tymczasem w tych sportach liczy się siła, której ja zwyczajnie nie mam. Szczególnie w rękach. Po prostu ani balet, ani inny taniec tego ode mnie nie wymagał (w tańcu klasycznym wręcz niepożądane są umięśnione ręce
-
lyricaless
- Posty: 13
- Rejestracja: pt sie 27, 2010 5:32 pm
[i05]bardzo bardzo nie lubię wf'u.czesto, ba ! przez znaczną część roku szkolnego gramy w siatkówkę, a ja nie potrafię odbijać górą. mam za mało siły w rękach. w koszykówkę zniosę grę, w nogę bardzo lubię grać. ale co mi z tego, jak zazwyczaj gramy w siatkówkę, a nasz nauczyciel ma swoje "pupilki", swoją grupę siatkarską i je chwali i tak dalej.
ogółem to gdzie ta sprawiedliwość ? sport to nie tylko gry zespołowe, ale też gimnastyka. jestem pewna, że umiem wiele rzeczy gimnastycznych, których one nie. ale mimo to, że jak jestem dobra w czymś innym, one w czymś innym, to to ja muszę wyciągać 5 z wf'u a one się modlą, żeby mieć 6. czasami naprawdę czuję się nie fair.[/i05]
ogółem to gdzie ta sprawiedliwość ? sport to nie tylko gry zespołowe, ale też gimnastyka. jestem pewna, że umiem wiele rzeczy gimnastycznych, których one nie. ale mimo to, że jak jestem dobra w czymś innym, one w czymś innym, to to ja muszę wyciągać 5 z wf'u a one się modlą, żeby mieć 6. czasami naprawdę czuję się nie fair.[/i05]