Ciekawa jestem, czy przy ocenie tancerzy (glownie chodzi mi o uznane gwiazdy) spotykacie sie tez ze skrajnymi emocjami, tak ja to ma miejsce w operze, gdzie uznany spiewak moze byc przez niektorych fanow odrzucany (i ostro krytykowany) "tylko" dlatego, ze nie podoba nam sie sposob jego/jej spiewu lub barwa glosu, podczas gdy technicznie moze byc fantastyczny. Ocena baletu wydaje mi sie oparta na bardziej "scislych" kryteriach, choc moze mam takie wrazenie tylko dlatego, ze nie mam z baletem zbyt dlugiego doswiadczenia.
Jak to jest z subiektywna ocena w swiecie baletu? Czy czesto sie zdarza, ze wielka gwiazda moze byc uwielbiana przez jednych, a nienawidzona przez innych? Ze ten sam solista bedzie przez jednych wynoszony pod niebiosa za fantastyczna technike, a przez innych wytykany jako przyklad zlej techniki? Czy w balecie mozliwe sa tak rozbiezne oceny?
Wystarczy zajrzec na fora operowe, by zobaczyc, jak funkcjonuja milosnicy opery, ktorzy - gdyby mogli - najchetniej skakaliby sobie do oczu! Czy milosnicy baletu sa "grzeczniejszym" gronem :wink: :wink: :wink: ?
Pozdrawiam,
Iza
Subiektywizm w balecie
-
ZawszePrzyTobie
- Posty: 18
- Rejestracja: czw paź 30, 2003 8:42 pm
Moim nieskromnym zdaniem to również zależy od indywidualności każdego z obserwatorów. Myśle że ocena profesjonalistów jest przez stawiana przez pryzmat pewnych zasad, które wspólnie tworzą ocenę. Jednak dla takiego mnie ;] jak widze tańczącą baletnicę, tudzież baletnika ;) to nie zwracam uwagi na ustawienie jej/jego nogi (jaki kąt, wysokość etc), zwykle oceniam za całokształt, tak jakoś mi zostało że zawsze gdy patrze na balet to jestem zachwycony.. nie wiem więc co dokładnie wpada mi w oko :)
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Wydaje mi się, że balet jest bardziej wymierny niż opera. W operze oprócz technicznych umiejętności liczy się - jak już napisałaś - równieżbarwa głosu, a przede wszystkim sposób śpiewania. W balecie jest ileś gwiazg, których pozycji nikt nie podważa (jak Sylvie Guillem czy Darcey Bussell). Ludzie najczęściej zauważają umiejętności czysto techniczne, czy budowę ciała (np. stopy), dopiero później doceniają wyraz i osobowość sceniczną. Ciało jest jednak bardzo wymierne, albó Bóg dał rewelacyjne podbicie i długie nogi, albo nie. W głosie można zawsze trochę więcej pokombinować ;)
Na forach baletowych gdy mowa o tacerzach w większości rozmówcy sobie wzajemnie potakują ;) A przynajmniej nie ma tu tak rozbieżnych ocen.
Zdarza się tak czasem, gdy mowa o choreografach, np. Ejfmana - jedni go uwielbiają, inni nie znoszą. No ale tu technika tancerza i jego charyzma nie ma już nic do rzeczy ;)
Na forach baletowych gdy mowa o tacerzach w większości rozmówcy sobie wzajemnie potakują ;) A przynajmniej nie ma tu tak rozbieżnych ocen.
Zdarza się tak czasem, gdy mowa o choreografach, np. Ejfmana - jedni go uwielbiają, inni nie znoszą. No ale tu technika tancerza i jego charyzma nie ma już nic do rzeczy ;)
-
Sylvie_Guillem
- Posty: 11
- Rejestracja: pt paź 31, 2003 6:05 pm
[quote:006e4ad121="Joanna"] W balecie jest ileś gwiazg, których pozycji nikt nie podważa (jak Sylvie Guillem czy Darcey Bussell[/quote:006e4ad121]
Ja spotkałam się z opinią, że Sylvie Guillem 'się wypaliła' a i o Darcey słyszałam krytykę (ale teraz nie przytoczę - ach ta skleroza).
Moim zdaniem wśród 'krytyków niezawodowych' dużą rolę odgrywa po prostu osobista sympatia do danej tancerki/tancerza (a te najczęściej nie mają żadnego związku z jej/jego umiejętnościami).
Ja spotkałam się z opinią, że Sylvie Guillem 'się wypaliła' a i o Darcey słyszałam krytykę (ale teraz nie przytoczę - ach ta skleroza).
Moim zdaniem wśród 'krytyków niezawodowych' dużą rolę odgrywa po prostu osobista sympatia do danej tancerki/tancerza (a te najczęściej nie mają żadnego związku z jej/jego umiejętnościami).
[quote:dd1a55e6d5="Sylvie_Guillem"]Ja spotkałam się z opinią, że Sylvie Guillem 'się wypaliła' a i o Darcey słyszałam krytykę (ale teraz nie przytoczę - ach ta skleroza).
[/quote:dd1a55e6d5]
Wiesz, nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą zupełnie jednogłośni. Krytyka jest i będzie zawsze, nie koniecznie wynikająca z pobudek merytorycznych. Ale zauważ, że nikt nie zarzuci Sylvie, że nie ma techniki, albo nie podważy tego, co już osiągnęła. Np. w teatrze dramatycznym jest inaczej, skrajne oceny są nawet przy wybitnych aktorach. O Łomnickim jakże często można usłyszeć takie krytyczne uwagi!! Nie wspominając już o wielu znakomitych żyjących aktorach (wiesz, jak skrajne oceniana jest np. Janda - większej rozpiętości ocen chyba w życiu nie spotkałam). Jedna krytyka Darcey czy Guillem, podczas gdy większość ludzi wznosi jednak peany na ich cześć, nie świadczy jeszcze o zażartej dyskusji na temat ich umiejętności :)
[/quote:dd1a55e6d5]
Wiesz, nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą zupełnie jednogłośni. Krytyka jest i będzie zawsze, nie koniecznie wynikająca z pobudek merytorycznych. Ale zauważ, że nikt nie zarzuci Sylvie, że nie ma techniki, albo nie podważy tego, co już osiągnęła. Np. w teatrze dramatycznym jest inaczej, skrajne oceny są nawet przy wybitnych aktorach. O Łomnickim jakże często można usłyszeć takie krytyczne uwagi!! Nie wspominając już o wielu znakomitych żyjących aktorach (wiesz, jak skrajne oceniana jest np. Janda - większej rozpiętości ocen chyba w życiu nie spotkałam). Jedna krytyka Darcey czy Guillem, podczas gdy większość ludzi wznosi jednak peany na ich cześć, nie świadczy jeszcze o zażartej dyskusji na temat ich umiejętności :)
Dziekuje serdecznie za ciekawe i rzeczowe wypowiedzi! Na pewno nie mozna przy ocenie jakiejkolwiek sztuki uciec od subiektywizmu, ale mozna byc subiektywnym nie uciekajac sie do zupelnie skrajnych emocji. Wlasnie to obserwuje czesto w swiecie opery, gdzie ten sam spiewak moze byc wychwalany za swietna technike przez jednych i ganiony za fatalna technike przez innych. Takim przykladem jest np. Cecilia Bartoli, spiewaczka o wielkiej indywidualnosci, ktora czesto dzis odsadza sie od czci i wiary za "zla technike", podczas gdy inni mowia o jej technice jako "cudzie". To tylko przyklad. Joanna dobrze zauwazyla, ze ten sam rodzaj skrajnych emocji wywoluja aktorzy, nawet najwieksi, ktorzy moga zachwycac lub draznic swa "technika". Reagujemy na nich tak, jak na otaczajacych nas ludzi - jednych kochamy, innych nienawidzimy od pierwszego widzenia. Sa i tacy, ktorzy pozostaja nam obojetni.
Balet klasyczny jest poddany calej masie regul. Sam fakt, ze baleriny kojarzone sa zawsze z pewna okreslona maniera, elegancja (ktora moze miec niewiele wspolnego z ich osobowoscia poza scena) swiadczy o tym, ze oczekujemy takiego obrazu na scenie. Ale tak jak wsrod spiewakow zdarzaja sie wielkie osobowosci, ktore porazaja nas czyms wiecej niz swietna (czasem nawet wcale nieswietna) technika, tak jest zapewne wsrod tancerzy. Kiedy widze Plisiecka, nie moge oderwac oczu od ekranu. To samo dzieje sie z kilkoma innymi tancerzami, ktorzy wypelniaja scene (ekran) osobowoscia. Mysle ze wlasnie tacy tancerze sa bardziej "narazeni" na kontrowersyjne oceny, ale czy rzeczywiscie sa wsrod baletomanow ludzie, ktorzy powiedza: Nienawidze (stylu) Plisieckiej! Nienawidze Muchamiedowa! Nienawidze Barysznikowa! Te wielkie osobowosci maja to tez do siebie, ze czesto uczestnicza w kontrowersyjnych ruchach, udzielaja sie politycznie, glosno wypowiadaja swe opinie, a to moze zawazyc na naszej sympatii lub jej braku do nich. Pamietam moja przepiekna rosyjska encyklopedie baletu, kupiona jakies 20 lat temu, kiedy ksiazki rosyjskie byly u nas codziennoscia. Ile razy uzywalam jej do sprawdzania biogramow artystow od strony przynaleznosci partyjnej! Tak, jedna z pierwszych rzeczy, ktora notki podaja po dacie urodzin jest data wstapienia do partii! Dzis mnie to smieszy, ale kiedys potrafilam przekreslic artyste, niewiele nawet o nim wiedzac, jesli widzialam, ze nalezal do Partii. Ale to tylko osobista anegdotka, z ktorej sama sie dzis smieje - wyobrazam sobie jednak, ze w dawnym Sojuzie przynaleznosc partyjna tancerzy mogla byc kryterium oceny i na pewno odpowiadala za wiele karier. To juz dzis nikogo poza samaymi Rosjanami pewnie nie podnieca, ale swego czasu na pewno doprowadzilo do niejednej tragedii.
Na razie, jako baletowy nowicjusz, bede sie delektowac tym, ze niewiele wiem o kulisach baletowego swiata. Nie ma chyba nic piekniejszego, niz reagowanie na czyjas sztuke nie wiedzac nic o tej osobie!
Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za udzial w dyskusji,
Iza
Balet klasyczny jest poddany calej masie regul. Sam fakt, ze baleriny kojarzone sa zawsze z pewna okreslona maniera, elegancja (ktora moze miec niewiele wspolnego z ich osobowoscia poza scena) swiadczy o tym, ze oczekujemy takiego obrazu na scenie. Ale tak jak wsrod spiewakow zdarzaja sie wielkie osobowosci, ktore porazaja nas czyms wiecej niz swietna (czasem nawet wcale nieswietna) technika, tak jest zapewne wsrod tancerzy. Kiedy widze Plisiecka, nie moge oderwac oczu od ekranu. To samo dzieje sie z kilkoma innymi tancerzami, ktorzy wypelniaja scene (ekran) osobowoscia. Mysle ze wlasnie tacy tancerze sa bardziej "narazeni" na kontrowersyjne oceny, ale czy rzeczywiscie sa wsrod baletomanow ludzie, ktorzy powiedza: Nienawidze (stylu) Plisieckiej! Nienawidze Muchamiedowa! Nienawidze Barysznikowa! Te wielkie osobowosci maja to tez do siebie, ze czesto uczestnicza w kontrowersyjnych ruchach, udzielaja sie politycznie, glosno wypowiadaja swe opinie, a to moze zawazyc na naszej sympatii lub jej braku do nich. Pamietam moja przepiekna rosyjska encyklopedie baletu, kupiona jakies 20 lat temu, kiedy ksiazki rosyjskie byly u nas codziennoscia. Ile razy uzywalam jej do sprawdzania biogramow artystow od strony przynaleznosci partyjnej! Tak, jedna z pierwszych rzeczy, ktora notki podaja po dacie urodzin jest data wstapienia do partii! Dzis mnie to smieszy, ale kiedys potrafilam przekreslic artyste, niewiele nawet o nim wiedzac, jesli widzialam, ze nalezal do Partii. Ale to tylko osobista anegdotka, z ktorej sama sie dzis smieje - wyobrazam sobie jednak, ze w dawnym Sojuzie przynaleznosc partyjna tancerzy mogla byc kryterium oceny i na pewno odpowiadala za wiele karier. To juz dzis nikogo poza samaymi Rosjanami pewnie nie podnieca, ale swego czasu na pewno doprowadzilo do niejednej tragedii.
Na razie, jako baletowy nowicjusz, bede sie delektowac tym, ze niewiele wiem o kulisach baletowego swiata. Nie ma chyba nic piekniejszego, niz reagowanie na czyjas sztuke nie wiedzac nic o tej osobie!
Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za udzial w dyskusji,
Iza
Pamietam, ze na pewno nie ma tam Nurejewa. To taka spora ksiega w niebieskawo-zielonej okladce plociennej, z pieknymi kolorowymi zdjeciami w srodku. Zostawilam te ksiazke w Polsce, ale kiedykolwiek mam jakies watpliwosci, czy lubic danego tancerza, czy nie :wink: , dzwonie do domu i prosze, zeby mi rodzice powiedzieli, czy byl w partii.... Chyba sie jeszcze nie wyswobodzilam z tego "nalogu" :twisted: :twisted: :twisted:
Ksiazke pamietam przede wszytskim z pieknych ilustracji. Ma dla mnie niewielka wartosc jako encyklopedia, bo nie czytam plynnie po rosyjsku (zreszta jest teraz tyle innych dobrych zrodel, ze nie musze sie zmuszac), ale jestem pewna, ze czas, jaki spedzilam ogladajac te ksiazke jako nastolatka przyczynil sie w duzej mierze do mojej milosci baletu. Kiedy tylko jestem w domu, chetnie do niej wracam "dla obrazkow"
Pozdrawiam, Iza :)
Ksiazke pamietam przede wszytskim z pieknych ilustracji. Ma dla mnie niewielka wartosc jako encyklopedia, bo nie czytam plynnie po rosyjsku (zreszta jest teraz tyle innych dobrych zrodel, ze nie musze sie zmuszac), ale jestem pewna, ze czas, jaki spedzilam ogladajac te ksiazke jako nastolatka przyczynil sie w duzej mierze do mojej milosci baletu. Kiedy tylko jestem w domu, chetnie do niej wracam "dla obrazkow"
Pozdrawiam, Iza :)