kolezanki z baletu...
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
To zależy gdzie, bo znam taką szkołę, w której nie wszyscy są do siebie przyjaźnie nastawienie, niektórzy śmieją się pod nosem itp. rzeczy, ale podejrzewam, że wszędzie każdy z kimś rywalizuje i chce być lepszy...tak to już jest. Jeśli się trafi na fajnych ludzi to z przyjemnością chodzi się na zajęcia :D
U mnie istnieją grupki, które rozmawiają we własnym gronie i niezwykle rzadko zdarza się, by się nawzajem obrzucały jakimiś zarzutami (choć czasem są jakieś spięcia, jak wszędzie), a tym bardziej wyzwiskami. Moja klasa to istna mozaika osobowości, w różnym wieku i o różnych, odmiennych zainteresowaniach, wśród których oczywiście występuje balet- ten nas zresztą łączy. Atmosfera na zajęciach jest miła, jesteśmy się w stanie "zjednoczyć", za kulisami zawsze można na kogoś liczyć (ktoś się pomoże przebrać, przyszyje coś do stroju...). Rywalizacja jest raczej nikła, być może dlatego że nasz poziom pozostawia wiele do życzenia... Nie mniej jednak bardzo lubię spędzać czas w tym gronie, odprężam się wtedy i czuję całkiem inaczej niż w "normalnej" [ogólnokształcącej] szkole. To taki inny świat.:)
O właśnie, Domi wspomniała o rozmowach na temat podbicia, wykręcenia stóp, grubości. Szczególnie ten ostatni temat jest w moim gronie baletowym często poruszany:D Zdarzało się często, że rozmowa o jedzeniu i różnych dietach tak nas pochłaniała, że zbyt długo siedziałyśmy w szatni, a za późno wchodziłyśmy na salę... Zdarza się nadal:)
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
U nas właściwie rozmawia się o wszystkim. O szkole, o problemach (baletwych i nie tylko). Jedna drugie pomaga się rozciągac, tłumaczy jak ktoś czegoś nie umie, nie wychodz mu. Oczywiście jest rywalizacja. Ale na tej zasdzie, że po prostu prawie każda chce byc dobra. Ale nie taka,że ta gorsza, podłoży noge najlepszej, żeby to ona była w pierwszej lini a tamta miała kontuzje itp. Czegoś takiego nigdy nie było i mam nadzieję, że nie będzie. A przed wystepami też zawsze się jednoczymy i pomagamy sobie za kulisami.
Ja też chyba nie potrafiłabym życ bez moich baletowych koleżanek. Uwielbiam je o wiele, wiele, wiele, wiele bardziej niż te ze zwykłej szkoły.......
Pozdrowienia:* dla Bajaderki, Moni, Śnieżki_baleriny i całej reszty, która nie udziela sie na forum.
Ja też chyba nie potrafiłabym życ bez moich baletowych koleżanek. Uwielbiam je o wiele, wiele, wiele, wiele bardziej niż te ze zwykłej szkoły.......
Pozdrowienia:* dla Bajaderki, Moni, Śnieżki_baleriny i całej reszty, która nie udziela sie na forum.
Moje koleżanki z baletu.............:-)
Niop, u mnie jest podobnie.Czasem jest podział na te starsze i młodsze a czasem wszytkie gadamy ze sobą i jest spoko :) Nigdy nie było żadnych spięc i kłótni, chyba że pomiędzy pojedynczymi dziewczynami.Chociasż dzieli nas różnica z niekórymi 4 lata, to super sie dogadujemy :lol:Na wystepach także sobie pomagamy i wspieramy się, gdy któraś kiepsko się czuje, bądź ma problemy z podbiciem.Uwielbiam moje koleżanki z baletu i myśle , że nasza pasja tak bardzo nas jednoczy :D