Jak to się zaczeło?

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Roztańczona!
Posty: 15
Rejestracja: czw sty 13, 2005 7:58 pm

Jak to się zaczeło?

Post autor: Roztańczona! »

Jak to się stało że zaczeliście chodzić na balet? U mnie to była sprawa płaskostopia! zajęcia na balecie miały to wyleczyć. :) Dzięki temu pokochałam balet... :)
.:Odylia:.
Posty: 688
Rejestracja: sob mar 05, 2005 3:43 pm

Post autor: .:Odylia:. »

Kiedys podczas ciszy poobiedniej w psiećkolu nawiedzila mnie Anna Pawłowa Jako Sylfida (jako ze urodzilysmy sie tego samego dnia tego samego miesiaca) powiedziała TAŃCZ ! i zniknela :cry: a tak na powaznie to zaczynałam od gimnastyki artystycznej-szczerze mowiąc to ja nie wiem jak to sie zaczelo,to bylo tak dawno i wczesnie ,ze nie pamietam i trwałam w niej przejawiając jakieś zamiłowanie do klasyki na treningach poki nie zobaczyłam kiedys Jeziora Łabędziego na pływającej scenie miedzy pergolami pod halą ludową we Wrocławiu (zespol-nie pamietam ale ze wschodu i b.szanowany)i stało się...
drCoppelius
Posty: 559
Rejestracja: pt lut 25, 2005 9:02 pm

Post autor: drCoppelius »

Ja piemiętam, ze byłam strasznie ruchliwa :D i pojawiły się informacje o naborze do gimnastyki artystycznej. Poszłam i zostałam tylko dla tego, że byłam najmłodsza, wszyscy się mną zajmowali i przynosili prezenty. Miałam wtedy 4 latka :lol: a z czasem przeżuciłam się na balet....:D
sfra
Posty: 1558
Rejestracja: ndz maja 02, 2004 9:30 pm

Post autor: sfra »

Zacznijmy od tego, ze moi rodzice pracują w teatrze i spędziłem tam swoje dzieciństwo. Ogladałem prawie wszystkie spekatkle dramatyczne , spałem na próbach na widowni, etc. Nienawidziłem tańca (paradoksalnie moja mama jest choreografem). Uważałem taniecza kiepski środek wyrazowy, bo cóz moze rzec arabeska, czy attitude... Poza tym to takie nudne przecież! No i tak żyłem bardzo długo.

Uczęszczałem na zajęcia teatralne od małego. Nie odczuwałem żadnej potzreby tańczenia, warto dodać, ze nazywano mnie "sprężynką" bo jak chodziłem to tak się wybijałem w stawch do góry, i do dołu... Pewnego dnia wszystkie zespoły naszego ośrodka kultury zjednoczyły się by wystawić musical "Dziadek do orzechów", spiewaly tam moje kolezanki. Gdy miala miejsce zmiana scenografii z domu na palac Króla Myszy, to w pięknych soutenus baletnice wkrocxzyły na scenę (śnieżynki). Miały białe paczki, tańczyły w baletkach, było ich dużo i wspaniale się kręciły... Choć ten motyw baletowy trwał kilkadziesiat sekund, to moje serce zdązyłoz awibrowac i podskoczyć. Zachwycilem sie. Potem nastąpiłą dluga cisza.

Rok później otworzono w naszym teatrze scenę baletową i moja mama zmieniała stanowisko z kier. promocji na pedagoga. W ten sposób rozkwitał balet w moim mieście, akurat zbiegło się to jak moher w praniu z moim wyjazdme na staż do Francji. Toteż straciłęm kontakt z teatrem a tym samym rozwijajacym się baletem na 3 miesiące.
Gdy wróciłem organizowano juz III Międzynarodową Galę Baletową, na którą zaproszono znakomitych solistów wielkich teatrów Europy, m/in. Geraldine Meslier (absolwentkę Opery Paryskiej i solistkę w Ballet des Flandres)- byłem jej tłumaczem i asystentem. Tym kształtem poznałem życie tancerza od podszewki, przygotowania, rozgrzewki, żywienie, etc. Dużo rozmawiałem z Geraldine... Obejrzałem Galę dwa razy zza kulis i byłem oczarowany. Przezylem katharsis! Zapragnąłem być taki jak oni!

Gdy powiedziałem to mamie, wyśmiała mnie (przecież niedopuszczono mnie do szkoly muzycznej ze wzgledu an brak sluchu!) , ale gdy zaprezentowałem jej mostek is zpagat (sumiennie cwiczylem) , to stwierdzila ze jednak nie powinna bagatelizowac tego zauroczenia. Byłem gotów chodzić na zajęcia dla dzieci (klasy baletowe w SP) , ale pan Niekrasow oceniwszy moje predyspozycje przyjął mnie do grupy młodziezowej. W ten oto sposób zacząłem tańczyć... :)
A na zajęciach teatralnych martwią się, ze się za bardzo usztywniam.
.:Swanilda:.
Posty: 115
Rejestracja: sob lut 26, 2005 9:33 pm

Post autor: .:Swanilda:. »

U mnie się tak zaczęło,że kiedyś w telewizji, czy gdzieś zobaczyłam jak tańczą baletnice...I tak mi się to spodobało,że poszłam do Mamy i powiedziałam,że chcę baletować ( :D )Kiedy poszłam na moją pierwszą lekcję baletu to tak bardzo mi się podobało,że się zakochałam...A teraz z dnia na dzień coraz bardziej kocham balet i nie mogę bez niego żyć :wink:
.:Odylia:.
Posty: 688
Rejestracja: sob mar 05, 2005 3:43 pm

Post autor: .:Odylia:. »

[quote:b57a817c1b="sfra"]Zacznijmy od tego, ze moi rodzice pracują w teatrze i spędziłem tam swoje dzieciństwo. Ogladałem prawie wszystkie spekatkle dramatyczne , spałem na próbach na widowni, etc. .[/quote:b57a817c1b]
taką notkę tez moge umiescic w swoim zyciorysie,witam w klubie "dzieci sceny":)
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Podobny wątek już był, zresztą ja go zaczęłam :P
http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=1546
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

moja rodzina zawsze była związana ze sceną: jedna prababcia w TW-ON, druga w operze poznańskiej, babcia w warszawskiej SB... zaczęło się więc oczywiście od oglądania i zachwycania się starymi fotografiami. potem chodziłam na rytmikę do Zamku. pewnego razu byłam z mamą na jakims koncercie dla dzieci i prowadząca pani zapytała czy ktos chce przyjsc cos zaspiewać. moja mama nie zdązyła nawet mrugnąc, jak ja juz stałam na scenie, a pnieważ nie umiałam słów wymaganej piosenki, to... zaczęłam improwizować :lol: spodobało mi się :lol:
będąc w podstawówce strasznie chciałam iść do szkoły baletowej, ale koleżanka z podwórka, która się tam uczyła stwierdziła ze jestem na to za gruba. ja jako 10 latka oczywiscie jej uwierzyłam i nie przyznałam się rodzicom a oni nie proponowali. potem przez jakiś czas był taniec towarzyski (krótko) i przełomowe wyjscie z babcią do opery. byłyśmy na "Aidzie". w pewnym momencie jest krótka wstawka baletowa... byłam absolutnie oczarowana.
potem to już zbieg okoliczności - w gimnazjum koleżanka z klasy zaproponowała mi pójscie na spektakl w którym tańczyła jej siostra... i tak trafiłam do zespołu :)
sfra
Posty: 1558
Rejestracja: ndz maja 02, 2004 9:30 pm

Post autor: sfra »

[quote:deb724f7fd="Czajori"]Podobny wątek już był, zresztą ja go zaczęłam :P
http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=1546[/quote:deb724f7fd]

Poodbny być moze, ale pytający o WRAŻENIA z pierwszych zajęc, a by pójśc na pierwsze zajęcia, to coś musi najpierw się stać, i to właśnie opisujemy tutaj. :wink:
ODPOWIEDZ