Strona 1 z 24
SB przy ul. Łąkowej w Krakowie
: śr gru 28, 2005 5:52 pm
autor: just_me
Zwracam się do wszystkich uczniów tej szkoły z prośbą o podanie mi jak największej ilości informacji o niej. Interesuje mnie wszystko - ilość godzin, forma zajęć itp. itd. - więc napiszcie ile możecie. Przeszukałam oficjalną stronę, ale chcę wiedzieć jeszcze więcej. Byłabym bardzo wdzięczna za każde info! Wielkie dzięki :)
: czw gru 29, 2005 7:27 pm
autor: Domi
z tego co wiem to te warsztaty kosztują 35 zl. 25 to było jeśli ktoś się zdecydował do 22 grudnia. Ale pewnie Bajaderko masz świeższe informacje, bo z tego co wiem, właśnie pani Ania Hełbicka to wszystko organizuje.
: czw gru 29, 2005 8:51 pm
autor: Domi
Ja chodzę do Studia przy Operze.
Chodziłam kiedyś do szkoły przy ul. Łąkowej, ale moje wspomnienia z tamtąd nie są najlepsze, odeszłam razem z jedyną dobrą nauczycielką jaką tam wtedy uczyła, panią Ewą Nowak. na samym początku uczyła mnie pani Jakubek, ale o tym wole się nie wypowiadac :roll: Poziom tam jest niestety faktycznie dosyc niski, chociaż o klasie Anki słyszałam, że rzeczywiście jest lepsza niż te inne. Szkoła jest fajna dla ludzi, którzy kochają tańczyc, ale nie planują już zawodowej kariery, bo z tego co wiem to szukasz czegoś dla siebie, a jesteś już starsza, więc pewnie byś poszła do klasy 6, która jest słaba, doslownie pare jest tam dziewczyn, które chca cos osiągnąc, a reszta się obija i unika wysiłku, a w takich warunkach trudno wytrzymac jesli się ma ambicje. No ale tak w gruncie rzeczy, przy porządnej pracy, nawet w gorszej szkole można wiele osiągnąc.
: pt gru 30, 2005 7:21 pm
autor: Domi
Ja chciałam dodac tylko, że faktycznie trudnow w tych nastarszych klasach coś wycwiczyc, jednak nie można tak całkowicie źle oceniac tej nauczycielki, gdyż jej pomysły choreograficzne są naprawde bardzo ciekawe, potrafi ona wymyślac dobre sekwencje ruchów, i można się w jej klasach naprawde wytańczyc, to daje dużo satytsfakcji, gdyż liczy się bardziej wyraz w ruchach i nie można powiedziec, że lekcje z nią to kompletne marnowanie czasu, ale to jest dobre dla osób które już mają wytrenowaną technikę, a chcą się rozwinąc artystycznie. Choreografie pani Mirockiej dają ogromne możliwości ekspresji, wcielania się w role komiczne, tragiczne i co tylko się wymarzy.
Szkoda tylko, że na lekcjach kalsyki nie potrafi ona zmobilizowac do pracy nad techniką, tego bardzo brakuje, jesli oczywiście ktoś sam potrafi sie pilnowac, to dobrze, ale wiadomo, że takich osób jest mało, a wiekszośc potrzebuje bata, żeby dobrze cwiczy i znecac się nad swoim ciałem.
Zreszta wiadomo, że młoda nauczycielka, zaraz po szkole baletowej może o wiele lepiej pokazac prawidłowe wykonanie cwiczenia, co jest bardzo bardzo ważne w młodszych klasach, niż kobieta koło 50 i na dodatek taka,która już w ogóle nie tańczy, tylko uczy.
: pt gru 30, 2005 7:40 pm
autor: Joanna
[quote:6c7dd35da4="Domi"]Zreszta wiadomo, że młoda nauczycielka, zaraz po szkole baletowej może o wiele lepiej pokazac prawidłowe wykonanie cwiczenia, co jest bardzo bardzo ważne w młodszych klasach, niż kobieta koło 50 i na dodatek taka,która już w ogóle nie tańczy, tylko uczy.[/quote:6c7dd35da4]
Ale z drugiej strony lepiej zwrócić uwagę na błąd i go poprawić, wytłumaczyć istotę (a często i charakter) ćwiczenia, umie doświadczona - emerytowana tancerka.
Metoda pokazowa jest ważna - jak słusznie zauwazyłaś - dla małych dzieci, bo one powtarzają to, co widzą. Starsze uczennice mają już wiekszą świadomość i rozumieją, co pedagog tłumaczy, tak że niekoniecznie musi on im demonstrować jak się robi ecarte na 180*.
To trochę tak, jak stwierdzić, że ktoś ze świażo zdobytym prawem jazdy byłby lepszym pedagogiem, niż ktoś, kto 20 lat przejeździł samochodem - to, że coś ma się 'na świeżo', nie zawsze znaczy, że jest to lepiej.
: pt gru 30, 2005 7:43 pm
autor: Domi
To prawda, że dawno już nie byłam na występach tej szkoły, ale kiedyś było na co popatrzec. W !997, 1998 roku pamiętam, że pokazy kończyły piekne 30 minutowe choreografie i lubiłam to, natomiast kiedy przyszłam 3 lata temu na wystepy faktycznie zobaczyłam coś koszmarnego. Niby łabędzie w paczkach, na powyginanych kolanach i skapciałe stopy i ręce....
Ale to naprawde nie jest tylko wina pani Mirockiej, że jej klasa jest zła, dziewczynom też zupełnie nie chce się cwiczyc, wkładac wysiłku w to co robia, opuszczają zajęcia, spóźniają się z takimi ludzmi nawet dobry pedagog nie jest w stanie pracowac.
: pt gru 30, 2005 7:46 pm
autor: Paula
I w takie osoby pedagogowi nie chce się wkładać swojego serca. Bo jeśli widzi, że ktoś pracuje, to nawet z tą jedną osobą będzie pracował...całym swoim sercem. Nie wierzę, żeby osoba ucząca klasyki nie była w stanie zuwa żyć ogromnych błędów...
: pt gru 30, 2005 9:23 pm
autor: Domi
Bajaderko, dyscypliny się uczy małe dzieci, czego żaden nauczyciel w tej szkole nie potrafi wprowadzic. Trudno, żeby pani Mirocka 18 letnie dziewczyny uczyła jak się mają zachowywac kulturalnie. Dla nich to powinno byc oczywiste, że powinny byc puntualnie na lekcji i nie opuszczac zajęc, w jaki sposób ona ma pracowac z osobami, które kompletnie nie są zainteresowane prawdziwym baletem i się nie starają?
A postawa dziewczyn w tych klasach wynika w dużej mierze z tego, że przejrzały na oczy i po 10 latach bezsensownej nauki w młodszych klasach, gdzie nauczyciele nie zwracali uwagi na podstawowe sprawy w balecie, zorienotwały się, że jest już za póxno na osiągnięcie czegokolwiek i idą do klas pani Mirockiej, żeby tylko jaknajszybciej zrobic dyplom, bo i tak nie liczą na nic więcej. Niestety to jakie są najstarsze klasy stanowi obraz tego co działo się od zawsze w tej szkole. Ważniejsze były kostiumy i to, że się chodzi na "balet" niż praca nad techniką od małego dziecka....
Bronię pani Mirockiej dlatego, że dostaje ona do nauki dziewczyny w wieku od 16 lat wzwyż bez wykręcenia, bez podpbicia, bez rozwartości z nieustawionymi rękami itd. do tego tym dziewczynom sie nie chce cwiczyc, więc to jest błędne koło.
Ani Hełbickiej wydaje się, że zmieni całą szkołę, ale była tam już nauczycielka, która miała inne podejście, nawet miałam to szczeście, że przepisałam się do jej klasy, ale musiała odejśc, bo po prostu nie pasowała tam ze swoją dyscypliną i tym jakie prowadziła zajęcia.
: sob gru 31, 2005 9:32 am
autor: Gość
Dziewczyny, mam do Was kilka pytań:
~co daje dyplom prywatnej szkoły?
~jak można olewać zajęcia, za które się płaci?
: sob gru 31, 2005 10:15 am
autor: Domi
[quote:3327dd7794="Bajaderka"]Domi, a pozatym balet to nie jest znecanie sie nad soba tylko ciezka praca, a jak ktos uwaza stojac przy drazku i chodzac na balet ze to jest znecanie sie nad swoim cialem to sorry, ale balet nie jest dla niego, bo to nie ma sensu, to nie jest milosc do baletu!!![/quote:3327dd7794]
Nieważne jak to ktoś sobie nazywa, mnie chodziło o to, że one po prostu nie przykładają się do cwiczeń, nie wiem czemu tak jest i to bardzo przykre, ale wydaje mi sie, że taka postawa utrudnia pracę nauczycielom.
[quote:3327dd7794="Gośc"]~co daje dyplom prywatnej szkoły?
~jak można olewać zajęcia, za które się płaci?[/quote:3327dd7794]
Dyplom takiej szkoły daje to samo co co na przykład dyplom ukończenia jakiejs uczelni niepaństwowej. To jest dyplom tancerza i choreografa. Problem polega na tym, że jakkolwiek to by się nazywało, większośc osób, która ten dyplom uzyskuje nie umie tańczyc...
A zjajęcia można olewac, bo to jest tak jak już pisałam.... W młodszych klasach to ejst zabawa w balet, nie jest się przyzwyczajonym do wysiłku, potem się nagle okazuje, że jest się już troche za starym na osiągnięcie czegos w prawdziwym balecie i po prostu dziewczynom się odechciewa, bo to naprawdę przykre dowiedziec się po 10 latach że to co się robiło to nie jest balet. One po prostu wiedzą, że nic z tego nie bedzie, więc chcą miec chociaż ten papierek - dyplom. Olewaja zajęcia, bo widza, że nauczycielka nic nie potrafi, że wszystko na zajęciach się robi źle....