Ci rodzice!
Ci rodzice!
Czy próbowaliście kiedyśrodziców do czegoś nakłonić? jak? udało się?
ja 2,5 roku nakłaniałam mamę na pointy i wreszcie dostałam pozwolenie... a teraz? ateraz, jak wspomnę, że chcę sobie kupić wkładki do point to słyszę, że mam poczekać, bo za bardzo się rozpędzam... :roll:
ja 2,5 roku nakłaniałam mamę na pointy i wreszcie dostałam pozwolenie... a teraz? ateraz, jak wspomnę, że chcę sobie kupić wkładki do point to słyszę, że mam poczekać, bo za bardzo się rozpędzam... :roll:
Tak, ostatnio na wyjazd do Szczecina na Gale Gwiazd Baletu :D
I jak? Udalo sie! Coz, ja juz mam wyprobowane sposoby na rodzicow wiec nie bylo tak trudno. U nich trzeba caly czas o tym gadac a potem jakies 2 dni przed wyjazdem oznajmic ze jedziesz i okazac wielkie zdziwienie, ze przeciez im o tym mowilam :) No i zobaczylam sie w koncu z Kasia, Julcia, Martusiaa4u, i w ogole bylo suuuper :D
I jak? Udalo sie! Coz, ja juz mam wyprobowane sposoby na rodzicow wiec nie bylo tak trudno. U nich trzeba caly czas o tym gadac a potem jakies 2 dni przed wyjazdem oznajmic ze jedziesz i okazac wielkie zdziwienie, ze przeciez im o tym mowilam :) No i zobaczylam sie w koncu z Kasia, Julcia, Martusiaa4u, i w ogole bylo suuuper :D
[quote:b34e2f11c9]Czy próbowaliście kiedyś rodziców do czegoś nakłonić? jak? udało się? [/quote:b34e2f11c9]
Tak. Na bardzo wiele rzeczy. Jedną z nich jest m.in. to, że nadal mnie utrzymują i łożą na moje wykształcenie :)
A oprócz tego cała masa mniejszych rzeczy, w rodzaju różne wyjazdy, dodatkowe zajęcia, itd.
Jedną rzeczą, do jakiej nie mogę nakłonić mojej mamy, jest regularne ćwiczenie, i zawsze odpada idąc z nami (mną i moim tatem, który lubi się czasem zmęczyć) w naszych pięknych polskich górach. ;)
Tak. Na bardzo wiele rzeczy. Jedną z nich jest m.in. to, że nadal mnie utrzymują i łożą na moje wykształcenie :)
A oprócz tego cała masa mniejszych rzeczy, w rodzaju różne wyjazdy, dodatkowe zajęcia, itd.
Jedną rzeczą, do jakiej nie mogę nakłonić mojej mamy, jest regularne ćwiczenie, i zawsze odpada idąc z nami (mną i moim tatem, który lubi się czasem zmęczyć) w naszych pięknych polskich górach. ;)
No cóż... Kilka lat temu namawiałam rodziców na baletówkę. Jak pewnie wiecie - nie udało się. :( I to była moja najwieksza porażka, jeśli chodzi o namawianie. Ogólnie to mój tata jest nieciekawym typem do namawiania - nie pomagaja zadne "sztuczki", jak coś postanowi, to nijak nie mozna zmienic jego decyzji :roll: Poza tym czasem nie mogę się gdzieś wybrać, ale za to udało mi się namówić rodziców na dość liczny zwierzyniec w domu - a miało się skończyć na 1 psie :lol:
-
makova_panienka
- Posty: 1073
- Rejestracja: śr cze 29, 2005 7:20 pm
jeśli chodzi o moją edukację taneczną - moi rodzice są gotowi zrobić wszystko wręcz. z żadnymi warsztatami nie mam problemu, nawet jeśli są na drugim końcu polski i muszę pierwszy raz w życiu zasuwać 6 godzin pociągiem z 4 śpiącymi w różnych dzikich pozycjach mężczyznami w przedziale (tak jak to było w styczniu) :lol: :lol:
są sceptycznie nastawieni jeśli chodzi o moje częste wymiany point - "dopóki nie są złamane to przecież możesz tańczyć!" :evil:
ogólnie rzecz biorąc nie mam z nimi problemów, podejrzewam że jeśli za jakiś miesiąc rozpocznę z nimi negocjacje odnośnie baletówki za granicą nie napotkam większego oporu, a raczej chęć pomocy.
nie mam natomiast absolutnie żadnych kłopotów jeśli idzie o wyjścia na koncerty które się kończą późno, gawiedź jest na nich podpita albo wogóle odbywają się w spodku :wink: poprostu na tego typu imprezy jeżdżę z tatą, który kocha taką muzykę jak ja, świetnie się potrafimy razem bawić, a on jest spokojny że mi się nic nie stanie. to samo odnośnie wyjazdów z mamą po spektaklach baletowych po polsce i za granicę :D
są sceptycznie nastawieni jeśli chodzi o moje częste wymiany point - "dopóki nie są złamane to przecież możesz tańczyć!" :evil:
ogólnie rzecz biorąc nie mam z nimi problemów, podejrzewam że jeśli za jakiś miesiąc rozpocznę z nimi negocjacje odnośnie baletówki za granicą nie napotkam większego oporu, a raczej chęć pomocy.
nie mam natomiast absolutnie żadnych kłopotów jeśli idzie o wyjścia na koncerty które się kończą późno, gawiedź jest na nich podpita albo wogóle odbywają się w spodku :wink: poprostu na tego typu imprezy jeżdżę z tatą, który kocha taką muzykę jak ja, świetnie się potrafimy razem bawić, a on jest spokojny że mi się nic nie stanie. to samo odnośnie wyjazdów z mamą po spektaklach baletowych po polsce i za granicę :D
a czy o tym nie mozna by bylo rozmawiac w temacie "rodzina ach rodzina"? ale to tylko takie moje male zapytanko ;)
tutu, zapomnialas wspomniec jeszcze o majce, adolescente, pauli i nali :D
no i bylas na slynnych linach :D
a ja wiecznie naklaniam do czegos rodzicow i moja mama to najpierw powie nie a potem i tak robi co poprosilam ;)
moj tata z kolei odwrotnie.
hah :P
tutu, zapomnialas wspomniec jeszcze o majce, adolescente, pauli i nali :D
no i bylas na slynnych linach :D
a ja wiecznie naklaniam do czegos rodzicow i moja mama to najpierw powie nie a potem i tak robi co poprosilam ;)
moj tata z kolei odwrotnie.
hah :P
-
arabeseczka
- Posty: 34
- Rejestracja: ndz gru 04, 2005 12:51 pm
Moi rodzice są fantastyczni, jeśli chodzi o przekonywanie ich do czegoś (jesli chodzi o inne rzeczy też są fantastyczni :lol: ). Traktują mnie jak czlowieka całkiem dojrzałego i dorosłego (mam 15 lat :D), dlatego, kiedy chcę coś zrobic, gdzieś iść, po prostu mówię im o tym, a oni...się zgadzają. Z drugiej strony, nigdy nie przekonuję ich do takich rzeczy, jak jakas podejrzana impreza, itp., dlatego chyba nie mają powodu mi odmawiać:)...
jedyną rzeczą, jaką mi odmówili, był wyjazd z moim zespołem do Chorwacji na festiwal tańca, ale dobrze, że to zrobili, bo byłam chora na grypę :( wtedy oczywiście byłam bardzo zła, ale później mi przeszło:)
jedyną rzeczą, jaką mi odmówili, był wyjazd z moim zespołem do Chorwacji na festiwal tańca, ale dobrze, że to zrobili, bo byłam chora na grypę :( wtedy oczywiście byłam bardzo zła, ale później mi przeszło:)
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Ogólnie nie jest z namawianiem moich rodziców tak tragicznie... Ale niekiedy jak się uprą (szczególnie mama) to koniec. Np. mama za skarby świata nie pozwala mi poruszac się komunikacją miejską. Woli jechac na drugi koniec mista trzy razy w dniu niż puścic mnie samą. Mnie to tam zazwyczaj odpowiada, bo nie chce mi się tłuc po Krakowie tramwajami czy autobusami, ale niekiedy to jest cholernie męczące... Czasami rodzice mnie nie moga zawieźc (np. w najbliższy wtorek do południa do kina...) i wtedy jestem skazana na siedzenie w domu lub na poruszanie sie w jego okolicy. W ogóle moja mama tak jakby... hmmm.... jej sie wydaje że ja cały czas mam jakieś... 9 lat... i niektórych rzeczy po prostu nie da się wytłumaczyc. Z tatą jest inaczej. Jego sie łatwiej namawia, nie jest taki uparty...
Moi rodzice są różni. Ale jedno mnie denerwuje u mamy. Zawsze traktuje mnie jakbym miała z 18 lat. Mówi na przykład, że jestem za stara na samochodziki w wesowłym miasteczku, za stara na zabawkę, książkę czy film. Co do taty to ma obsesje na punkcie porządku. Wytyka mi maleńkie drobiazgi a sam w ogóle nie jest ideałem "sprzątacza" :?