Witam Was Szanowne Baletnice

i Baletmistrzowie (mam nadzieję że dobrze określiłam męską część tego forum

)
Od dwóch lat rozciągam się - dość niesystematycznie, bo nie jest to dzień w dzień, ale przerw miesięcznych też nie było. Próbuję dojść do szpagatu męskiego, lecz przeszkadzają mi w tym biodra.
Mianowicie nie mogę rozkraczyć się do szpagata z zupełnie prostą sylwetką, lecz muszę wypiąć tyłek aby zejść zupełnie nisko. Mimo tego "wypinania" czuję ból i blokadę w biodrach.

Koleżanka, która umie męski szpagat, powiedziała, że w biodrach mamy takie "kuleczki", które trzeba rozruszać aby zrobić prostego i prawidłowego szpagata. Posłuchałam jej rady i zaczęłam się rozciągać i ćwiczyć te biodra codziennie... Jednak po kilku dniach biodra zaczęły boleć nie tylko przy rozciąganiu, ale przy jakimkolwiek ruchu przypominającym ppozycję bioder w szpagacie

a gdy próbowałam się rozciągać, bez rozgrzewki brakowało mi 2 razy więcej niż zwykle i ani rusz w dół

Pytając pana wuefisty dlaczego tak się dzieje dowiedziałam się że jest to prawdopodobnie słaba ruchomość bioder i że się raczej ztym nie spotkał żeby bolały biodra przy szpagacie.
Teraz pytanie do Was: jak myślicie, czy mam szansę na zrobienie szpagata? Nieważne jak długie ćwiczenia, bardzo chciałabym osiągnąć ten cel.
A może jest tu jakaś osoba, która ma/miała podobny problem? Może którejś udało się go pokonać?
Proszę Was serdecznie o pomoc. Myślę że nie powielam tematu, bo w tym poście chciałabym się dowiedzieć czy komuś się udało.
Pozdrawiam :* :* :*