Nathalie Nordquist
Nathalie Nordquist
Co o niej sądzicie znamy ją m.in. z jeziora łabedziego z seri balet najpiękniejsze przedstawienia.Jak ją oceniacie?
-
edysia baletnica
- Posty: 88
- Rejestracja: śr mar 07, 2007 7:38 pm
-
edysia baletnica
- Posty: 88
- Rejestracja: śr mar 07, 2007 7:38 pm
:lol: heheh. Zauważyłem że większość wypowiedzi Polek i Polaków na temat szwedzkiego jeziora to: "dziwne jakieś"
No cóż. Powiedzmy sobie szczerze, że temperament i podejście do życia i tematu upływu czasu ludzi w Skanynawii i nas Słowian są rzeczywiście skrajnie różne. Ot i tyle. Ciekawe co byście powiedziały na np. czarnoskórą Odettę... w paczce z liści bananowca :wink: :D ....
Ja uważam, że w omawianej roli była OK - może i na to też miał wpływ i młody wiek (miała chyba 16 lat jak to tańczyła) - a więc wiekowo bardzo zgodna z wieloma pierwowzorami. Nie ukrywam że z wielu względów mam słabośc do tego wykonania i pewnie zawsze będę jej bronił.
No cóż. Powiedzmy sobie szczerze, że temperament i podejście do życia i tematu upływu czasu ludzi w Skanynawii i nas Słowian są rzeczywiście skrajnie różne. Ot i tyle. Ciekawe co byście powiedziały na np. czarnoskórą Odettę... w paczce z liści bananowca :wink: :D ....
Ja uważam, że w omawianej roli była OK - może i na to też miał wpływ i młody wiek (miała chyba 16 lat jak to tańczyła) - a więc wiekowo bardzo zgodna z wieloma pierwowzorami. Nie ukrywam że z wielu względów mam słabośc do tego wykonania i pewnie zawsze będę jej bronił.
-
Beata-wielbicielka baletu
- Posty: 90
- Rejestracja: sob mar 10, 2007 10:07 pm
Podpisuję się pod postem Scarpii obiema rękoma, bo uważam - o czym już zresztą pisałam - że to wykonanie Jeziora Łabędziego jest doskonałe! Ta interpretacja mnie oczarowała od pierwszego obejrzenia. Po pierwsze jest to jedyne Jezioro Łabędzie, które rozpoczyna się pogrzebem Króla, a zatem nasi Bohaterowie są w nienajlepszych nastrojach.
Nie wiem, czy przeciętny Widz albo nawet miłośnik baletu zastanawia się czasem, dlaczego jest Królowa, a nie ma Króla? Ten przygnębiający początek niejako rzuca cień na cały balet, który jest bardzo mroczny na scenie, ale przez to bardzo tajemniczy. Stroje poszczególnych tancerzy, których nie będę wymieniać, bo musiałabym wymienić każdego z osobna, w tej interpretacji są takie, jakie rzeczywiście W TYM BALECIE być powinny. Uwielbiam to Jezioro za to, że jest takie gotyckie, mroczne, ale jednocześnie nie traci nic ze swej baśniowości. Szwedzkie Jezioro Łabędzie doskonale oddaje klimat starej, germańskiej legendy.
Nathalie jako Odylia jest w tym balecie niezwykle zwiewna, eteryczna i wnosi dużo takiej dziewczęcej świeżości, moim zdaniem nawet lepiej (aktorsko) wypadła w roli Odetty niż Odylii, chociaż w swym drugim wcieleniu też wypadła bardzo dobrze, ale technicznie raczej niż aktorsko. Tancerka ta ma tak delikatne rysy twarzy, taka łagodność i dobroć emanuje z jej oczu, że po prostu trochę mi osobiście nie pasowała do roli Odylii, ale tak naprawdę balet ten ujął mnie czymś innym: przepięknie wykonanym tańcem klasycznym, swym klimatem, strojami tancerzy, zgrabnie skomponowaną akcją. Wprawdzie Svetlana Zakharova jako Odetta-Odylia po prostu zwaliła mnie z nóg swoją do perfekcji opanowaną techniką tańca klasycznego i wkonaną (w tempie mocno przyśpieszonym) sekwencją trzydziestu dwóch lub nawet więcej (zależy, jak się policzy) fouette, ale z kolei przedstawienie szwedzkie ma większą siłę wymowy, szwedzka produkcja najbardziej skupia się na treści i czasie legendy, na podstawie której powstał balet. No i wreszcie samo zakończenie, w którym do ostatnich dźwięków muzyki tańczy na scenie łabędzi Corps de Ballet, zakończenie nie do końca smutne, bowiem nam - Widzom pozostaje nadzieja, że dusze Odetty i Zygfryda połączyły się po śmierci.
W ostatnim słowie napiszę, że warto za tę inscenizację zapłacić nawet pełną wartość, bo jest to balet wart grzechu. A Nathalie Nordquist chciałabym zobaczyć w moim ukochanym balecie Romeo i Julia czy w Manon, bo jestem przekonana, że poradziłaby sobie w tych rolach doskonale, a tym samym zebrałaby tu, na forum, więcej pozytywnych opinii na swój temat.
Pozdrawiam Scarpię, jako że też lubi to wykonanie (jeden z nielicznych), i do zobaczenia w dziale Nowości Baletowe na DVD, gdzie w najbliższą sobotę napiszę recenzję baletu Snow White.
Nie wiem, czy przeciętny Widz albo nawet miłośnik baletu zastanawia się czasem, dlaczego jest Królowa, a nie ma Króla? Ten przygnębiający początek niejako rzuca cień na cały balet, który jest bardzo mroczny na scenie, ale przez to bardzo tajemniczy. Stroje poszczególnych tancerzy, których nie będę wymieniać, bo musiałabym wymienić każdego z osobna, w tej interpretacji są takie, jakie rzeczywiście W TYM BALECIE być powinny. Uwielbiam to Jezioro za to, że jest takie gotyckie, mroczne, ale jednocześnie nie traci nic ze swej baśniowości. Szwedzkie Jezioro Łabędzie doskonale oddaje klimat starej, germańskiej legendy.
Nathalie jako Odylia jest w tym balecie niezwykle zwiewna, eteryczna i wnosi dużo takiej dziewczęcej świeżości, moim zdaniem nawet lepiej (aktorsko) wypadła w roli Odetty niż Odylii, chociaż w swym drugim wcieleniu też wypadła bardzo dobrze, ale technicznie raczej niż aktorsko. Tancerka ta ma tak delikatne rysy twarzy, taka łagodność i dobroć emanuje z jej oczu, że po prostu trochę mi osobiście nie pasowała do roli Odylii, ale tak naprawdę balet ten ujął mnie czymś innym: przepięknie wykonanym tańcem klasycznym, swym klimatem, strojami tancerzy, zgrabnie skomponowaną akcją. Wprawdzie Svetlana Zakharova jako Odetta-Odylia po prostu zwaliła mnie z nóg swoją do perfekcji opanowaną techniką tańca klasycznego i wkonaną (w tempie mocno przyśpieszonym) sekwencją trzydziestu dwóch lub nawet więcej (zależy, jak się policzy) fouette, ale z kolei przedstawienie szwedzkie ma większą siłę wymowy, szwedzka produkcja najbardziej skupia się na treści i czasie legendy, na podstawie której powstał balet. No i wreszcie samo zakończenie, w którym do ostatnich dźwięków muzyki tańczy na scenie łabędzi Corps de Ballet, zakończenie nie do końca smutne, bowiem nam - Widzom pozostaje nadzieja, że dusze Odetty i Zygfryda połączyły się po śmierci.
W ostatnim słowie napiszę, że warto za tę inscenizację zapłacić nawet pełną wartość, bo jest to balet wart grzechu. A Nathalie Nordquist chciałabym zobaczyć w moim ukochanym balecie Romeo i Julia czy w Manon, bo jestem przekonana, że poradziłaby sobie w tych rolach doskonale, a tym samym zebrałaby tu, na forum, więcej pozytywnych opinii na swój temat.
Pozdrawiam Scarpię, jako że też lubi to wykonanie (jeden z nielicznych), i do zobaczenia w dziale Nowości Baletowe na DVD, gdzie w najbliższą sobotę napiszę recenzję baletu Snow White.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
w szweckim wykonaniu podobaly mi sie sceny zbiorowe.
zaintrygowala mnie gotycka estetyka i mroczna duchowosc. Cos w tym chyba jest - widze ze jest nas kilka osob z takim odczuciem co do tej estetyki i mrocznosci.
Ale sama N.N. momentami mnie drażniła . Ale powiem szczerze : mnie od roku drażni kazdy kto tanczy w tym balecie, bo porównuje z moim idealem... a wtedy mi sie przypomina ze nie mam szans na powtorne jego obejrzenie... Echh ...szkoda slow..
zaintrygowala mnie gotycka estetyka i mroczna duchowosc. Cos w tym chyba jest - widze ze jest nas kilka osob z takim odczuciem co do tej estetyki i mrocznosci.
Ale sama N.N. momentami mnie drażniła . Ale powiem szczerze : mnie od roku drażni kazdy kto tanczy w tym balecie, bo porównuje z moim idealem... a wtedy mi sie przypomina ze nie mam szans na powtorne jego obejrzenie... Echh ...szkoda slow..
Właśnie ta gotycka scenografia mnie urzekła... Ale taniec pani Nathalie oczywiście również. Nie tańczę baletu choć bardzo bym chciała, dlatego piszę że Nathalie jest bardzo dobrą tancerką. Po prostu się nie znam.
Jezioro Łabędzie to jedyny balet jaki mam. Podoba się zarówno mnie jak i mojej młodszej siostrze, która dzięki JŁ mówi coś o chodzeniu na lekcje baletu... ;-)
PS. Jestem gotką, więc proszę nie dziwić się ocenie scenografii tego baletu w szweckiej wersji.
Jezioro Łabędzie to jedyny balet jaki mam. Podoba się zarówno mnie jak i mojej młodszej siostrze, która dzięki JŁ mówi coś o chodzeniu na lekcje baletu... ;-)
PS. Jestem gotką, więc proszę nie dziwić się ocenie scenografii tego baletu w szweckiej wersji.
Ja szwedzkie "Jezioro" oglądałam w dwóch częściach - najpierw dwa pierwsze akty i dopiero po tygodniu znalazłam czas, by obejrzeć dwa pozostałe. I tak przy dwóch pierwszych aktach, które oglądałam, gdy byłam zmęczona i nie byłam w stanie analizować, dałam się porwać nastrojowi i wydawało mi się, że to niesamowita, fantastyczna wersja "Jeziora", Nathalie Nordquist również mi się podobała i wbrew opiniom tu na forum wydała mi się bardzo łabędzia, i jej kobiece kształty były miłą odmianą po szczupłych baletnicach (choć nie mam nic przeciwko szczupłym, wręcz odwrotnie ;)). Jednak dwa kolejne akty oglądałam już bardziej trzeźwo (i po przeczytaniu opinii na forum, co pewnie też zmieniło mój punkt widzenia) i już nie zrobiły na mnie takiego wrażenia...