No o tym kto jest najlepszy w TW-ON to nie mi dyskutować (narazie

), dlatego lubię słuchać/czytać jak mówicie o tancerzach i chcąc nie chcąc w moim zapoznawaniu się z zespołem pomagają mi epitety jakimi określacie tancerzy (zwróc uwagę na cudzysłów)

. W ten sposób długa lista tajemniczych nazwisk artystów Teatru powoli przestaje być mi obca - mamy więc lub mieliśmy ponoć "Boskiego" Woźniaka, "lotnego" Maksa (choć wg niektórych to właśnie on jest "jedyny i najbardziej boski"...

), Basałajewa, który ponoć nietypowo kończy piruety, a którego chciałabym zobaczyć z peleryną w Jeziorze, wysoką "Wróżkę Bzu" Barbarę Bartnik, charakterną Martę Fiedler, kilku "naszych" z Gdańska - którzy mam nadzieje będą mieli okazję Wam się ujawnić (musicie zobaczyć kiedyś Anę, która w mojej pamięci jest zawsze w czerwonej sukni

), Ślęzaka i Bondarę, których kojarze przede wszystkim ze znaczącym tonem Twojej wypowiedzi gdy dowiedziałeś o obsadzie Oniegina, no i Jupowicz i Krysztoforską, które objawiły mi w wielkim kontraście gdy jedna po drugiej były "małymi" wróżkami...
o ile Karolinie Jupowicz miałam okazję się jeszcze troszkę (choć cały czas to jest nic) przyjrzeć to Domina Krysztoforska gości w mojej głowie cały czas jedynie jako "patyczak" (sory). Stąd moje zaskoczenie, że tak dobrze o niej piszecie - oczywiście tu nie podejmuje pałeczki do podważania tego jak może się sprawdzać w różnych rolach - bo zwyczajnie się cięszę, że będę miała dużo rzeczy do zbadania vel sprawdzenia w Teatrze Wielkim

. Na razie przede wszystkim muszę się naobserwować i dobrze zapoznać z tym miejscem. Ale myślę, że nie możesz pisać, że w mniejszych rolach nie można nic pokazać. Oczywiście nie wszystkie partię są popisowe i nie dają tancerzom szansy na wykazanie się wszystkimi swoimi umiejętnościami. Jednak nawet te małe role mozna zatańczyć źle lub dobrze - zobacz, do teraz pamiętam ze Śpiącej, że żółta wróżka była urocza i że czerwona też mi się podobała

Z resztą, jak sobie teraz wyobrażam te chude nogi pani Krysztoforskiej latające w każdą stronę wokół ciała, to nadal (albo nawet tym bardziej) mnie to nie przekonuje - co z tego, że wysoko, jak ostatnio nie mogłam na nią patrzeć. A w innych rolach - no muszę się przekonać, bo sama nie wiem jak na nią zareaguje - mam nadzieje, że mi się spodoba tak jak piszecie, albo przynajmniej nie będzie mi przeszkadzać w odbiorze, bo zdecydowanie wolę wychodzić zadowolona z przedstawień i potem mówić i pisać dobrze o tancerzach.
Czesem nie liczy się to kto jest obiektywnie najlepszy (choć oczywiście dobrze jest umieć to oceniać), a to kto w jakiś sposób kradnie nam serce. Np. moja ulubiona tancerka w POB wcale nie jest najlepsza i można jej zarzucić, że być może jest zbyt dobrze zbudowana, albo nie nadaje się do niektórych ról. Jeden z nowych nabytków Opery Bałtyckiej, również często umyka uwadze wielu oglądających a dla mnie zdaję się on być uroczy nawet (albo może właśnie dzięki temu) gdy tańczy w pierwszej lini, nie patrzy na tancerkę, wogle się nie stara a widzowi zdaje się, że jest tancerzowi jest obojętne to, że ktoś go obserwuje

... W Teatrze Wielkim też mam już jakieś typy na moich ulubinych i mówię Ci z góry, że na pewno nie będą to Ci "najlepsi". Ale powoli - uczuciom trzeba dać czas na rozwój

Choć strasznie bawi mnie mówienie o Wojtiulu "boski Maksio" (i oczywiście będę zapewne dalej go tak określać) - oczywiście jest uroczy i sympatyczny ale jedna zakochana w nim po uszy w gdańskiej frakcji w zupełności wystarczy
Kurcze, no offtop jak się patrzy. Ale nie umiałam nie odpisać...