Balet na dvd i nie tylko
: ndz maja 09, 2010 6:41 pm
Wiele razy myślałam, że brakuje mi tematu, gdzie można by się podzielić wrażeniami i porozmawiać o obejrzanych spektaklach. Wprawdzie jest temat "Nowości na dvd", gdzie pojawiło się wiele ciekawych recenzji, ale nie wszystko, co można obejrzeć, to nowości, i nie zawsze są na dvd, bo coraz częściej zdarzają się amatorskie nagrania w internecie albo obejrzało się coś w tv. Dlatego w końcu uznałam, że założę ten temat i mam nadzieję, że nie będę jedyną osobą, która będzie tu pisać
.
---
Ja obejrzałam właśnie [i5c]Jezioro łabędzie[/i5c] z Royal Ballet z Marianelą Nunez i Thiago Soaresem i mam bardzo mieszane uczucia. Z pewnością jest to interesująca wersja, ale nie wiem, czy mi się podoba. Kostiumy i dekoracje sugerują, że akcję przeniesiono do XIX wieku, co samo w sobie raczej mi nie przeszkadza, ale wszystko jest ciemne, dość ponure, co daje dziwne wrażenie, poza tym trochę zmieniono sens wydarzeń. Na przykład w pierwszym akcie nie mamy zabawy księcia z przyjaciółmi w parku, ale coś, co wygląda raczej na wiejską zabawę pod bramami pałacu, w której uczestniczy książę i jego przyjaciele. Pas de trois tańczą nie przyjaciele księcia, lecz goście, którzy później są przedstawieni Zygfrydowi. Kostiumy bawiących się są mało eleganckie, mężczyźni wyglądają jak chłopi, kobiety jak wystrojone wiejskie dziewczyny. Również sposób ich tańca nie jest zbyt elegancki czy dystyngowany, wszyscy też zachowują się, jakby czuli wyraźny respekt przed księciem, dziewczyny są podeksytowane jego widokiem. Sam Zygfryd nie podobał mi się - zrobił na mnie wrażenie infantylnego, żeby nie powiedzieć - przygłupiego. Zdecydowanie nie mój typ na księcia
.
W drugim akcie nie spodobały mi się kostiumy łabędzi - nie miały tradycyjnych tutu, ale coś, co wyglądało na poszarpane romantyczne paczki ([URL=http://www.ballet.co.uk/images/rb/jr_swan_lake_white_black_swans_500.jpg]tu przykład[/URL]) - przy Odetcie, która miała klasyczną paczkę, wyglądały, jakby przeniosły się z innej bajki (albo innego baletu
). Sam corps de ballet też nie zachwycił, ale to może dlatego, że naoglądałam się najlepszego corps z 32 cudownie zgranymi łabędziami - czyli z Maryjskiego. Poza tym nie można nic zarzucić - choreograficznie drugie akty zazwyczaj nie różnią się znacznie w poszczególnych produkcjach.
W trzecim akcie komnata, w której odbywa się bal wygląda, jakby była zapomniana i pokryta ogromnymi pajęczynami. Sam bal stał się balem kostiumowym, goście chowali swoje twarze za maskami, a Zygfryd na samym początku udawał, że się pojedynkuje z Benno i zaczepiał niektórych gości. Gdy zaczął się taniec księżniczek, miałam wrażenie, że to nie księżniczki, ale kurtyzany. Na brak zainteresowania ze strony księcia nie były smutne czy zawiedzione, ale reagowały oburzeniem.
Bardzo zawiodły mnie tańce narodowe. Trzy z nich choreograficznie były podobne do tych, które znam z wersji Maryjskiego, ale wykonanie nie powaliło na kolana. W tańcu hiszpańskim zabrakło mi energii, poza tym jedna tancerka miała za dużo ciałka (nawet nie patrząc na to poprzez pryzmat kryteriów rosyjskich). W tańcu węgierskim - moim ulubionym - kostiumy były ciemne (czarno-fioletowe), a tancerki miały takie miny, że cały taniec sprawiał wrażenie tańca duchów czy upiorów. Taniec neapolitański był chyba zbyt frywolny i przywodził mi na myśl Tarantellę Balanchine'a. Jedynie do mazurka nie mam co się przyczepić, choć tutaj znowu były czarne kostiumy, co wyglądało dość ponuro.
Thiago Soares tu również mi się nie podobał, jego Zygfryd był bardzo dziecinny, a jeżeli chodzi o taniec to i wariacja, i coda, były dla mnie powolne, bez energii, po prostu nudne. Jak wszyscy, bardzo dużo grał, miał bardzo rozbudowaną mimikę, co w innym wypadku byłoby plusem, ale w przypadku tego tancerza tylko mnie drażniło.
Ale jest kilka jasnych stron. Podobało mi się, że było dużo pantomimy, choć momentami trochę za dużo i przysłaniała mi taniec (ale takie wrażenie miałam po wszystkich nagraniach z Royal Ballet jakie widziałam). W mojej ulubionej wersji z Maryjskiego jest ograniczona do minimum, a w niektórych momentach byłoby miło zobaczyć jej trochę więcej. Podobało mi się też, że Zygfryd poszedł na polowanie nie sam, ale z grupą przyjaciół - miało to większy sens.
Podobała mi się jedna z tancerek w pas de trois - Yuhui Choe - była bardzo dziewczęca, delikatna, miło się na nią patrzyło. [URL=http://www.youtube.com/watch?v=qL8sjFtzbSo]Tu całe pas de trois[/URL].
No i najjaśniejszy punkt tego [i5c]Jeziora [/i5c]- Marianela Nunez. Uważam, że była absolutnie olśniewająca i jako Odetta, i jako Odylia. Miała bardzo żywą mimikę, ackentowała nią wszystkie gesty, każde spojrzenie było inne. W czarnym pas de deux jej twarz zmieniała się z milion razy
, inaczej patrzyła i uśmiechała się do Zygfryda, inaczej do publiczności, inaczej do Rotbarta. Oczywiście to zupełnie inny styl niż w przypadku tancerek rosyjskich, więc nie będę jej do żadnej porównywać i też bez umniejszania którejkolwiek z nich mogę powiedzieć, że chyba nigdy nie widziałam tak barwnej Odylii i Odetty, której uczucia byłyby tak bardzo widoczne.
Dla przykładu:
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=55d-jQyV3dk]wariacja Odetty[/URL]
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=xTQ1jGnekuc]pas de deux Odylii[/URL]
Choć też przyznam, że momentami czułam się przytłoczona całą pantomimą, bo za bardzo polubiłam tak różny od tego rosyjski styl.
Jak napisałam, ogólnie uważam, że jest to nagranie interesujące, choć raczej nie stanie się moim ulubionym, i chętnie poznałabym opinie innych osób, które widziały całość lub chociaż fragmenty
.
---
Ja obejrzałam właśnie [i5c]Jezioro łabędzie[/i5c] z Royal Ballet z Marianelą Nunez i Thiago Soaresem i mam bardzo mieszane uczucia. Z pewnością jest to interesująca wersja, ale nie wiem, czy mi się podoba. Kostiumy i dekoracje sugerują, że akcję przeniesiono do XIX wieku, co samo w sobie raczej mi nie przeszkadza, ale wszystko jest ciemne, dość ponure, co daje dziwne wrażenie, poza tym trochę zmieniono sens wydarzeń. Na przykład w pierwszym akcie nie mamy zabawy księcia z przyjaciółmi w parku, ale coś, co wygląda raczej na wiejską zabawę pod bramami pałacu, w której uczestniczy książę i jego przyjaciele. Pas de trois tańczą nie przyjaciele księcia, lecz goście, którzy później są przedstawieni Zygfrydowi. Kostiumy bawiących się są mało eleganckie, mężczyźni wyglądają jak chłopi, kobiety jak wystrojone wiejskie dziewczyny. Również sposób ich tańca nie jest zbyt elegancki czy dystyngowany, wszyscy też zachowują się, jakby czuli wyraźny respekt przed księciem, dziewczyny są podeksytowane jego widokiem. Sam Zygfryd nie podobał mi się - zrobił na mnie wrażenie infantylnego, żeby nie powiedzieć - przygłupiego. Zdecydowanie nie mój typ na księcia
W drugim akcie nie spodobały mi się kostiumy łabędzi - nie miały tradycyjnych tutu, ale coś, co wyglądało na poszarpane romantyczne paczki ([URL=http://www.ballet.co.uk/images/rb/jr_swan_lake_white_black_swans_500.jpg]tu przykład[/URL]) - przy Odetcie, która miała klasyczną paczkę, wyglądały, jakby przeniosły się z innej bajki (albo innego baletu
W trzecim akcie komnata, w której odbywa się bal wygląda, jakby była zapomniana i pokryta ogromnymi pajęczynami. Sam bal stał się balem kostiumowym, goście chowali swoje twarze za maskami, a Zygfryd na samym początku udawał, że się pojedynkuje z Benno i zaczepiał niektórych gości. Gdy zaczął się taniec księżniczek, miałam wrażenie, że to nie księżniczki, ale kurtyzany. Na brak zainteresowania ze strony księcia nie były smutne czy zawiedzione, ale reagowały oburzeniem.
Bardzo zawiodły mnie tańce narodowe. Trzy z nich choreograficznie były podobne do tych, które znam z wersji Maryjskiego, ale wykonanie nie powaliło na kolana. W tańcu hiszpańskim zabrakło mi energii, poza tym jedna tancerka miała za dużo ciałka (nawet nie patrząc na to poprzez pryzmat kryteriów rosyjskich). W tańcu węgierskim - moim ulubionym - kostiumy były ciemne (czarno-fioletowe), a tancerki miały takie miny, że cały taniec sprawiał wrażenie tańca duchów czy upiorów. Taniec neapolitański był chyba zbyt frywolny i przywodził mi na myśl Tarantellę Balanchine'a. Jedynie do mazurka nie mam co się przyczepić, choć tutaj znowu były czarne kostiumy, co wyglądało dość ponuro.
Thiago Soares tu również mi się nie podobał, jego Zygfryd był bardzo dziecinny, a jeżeli chodzi o taniec to i wariacja, i coda, były dla mnie powolne, bez energii, po prostu nudne. Jak wszyscy, bardzo dużo grał, miał bardzo rozbudowaną mimikę, co w innym wypadku byłoby plusem, ale w przypadku tego tancerza tylko mnie drażniło.
Ale jest kilka jasnych stron. Podobało mi się, że było dużo pantomimy, choć momentami trochę za dużo i przysłaniała mi taniec (ale takie wrażenie miałam po wszystkich nagraniach z Royal Ballet jakie widziałam). W mojej ulubionej wersji z Maryjskiego jest ograniczona do minimum, a w niektórych momentach byłoby miło zobaczyć jej trochę więcej. Podobało mi się też, że Zygfryd poszedł na polowanie nie sam, ale z grupą przyjaciół - miało to większy sens.
Podobała mi się jedna z tancerek w pas de trois - Yuhui Choe - była bardzo dziewczęca, delikatna, miło się na nią patrzyło. [URL=http://www.youtube.com/watch?v=qL8sjFtzbSo]Tu całe pas de trois[/URL].
No i najjaśniejszy punkt tego [i5c]Jeziora [/i5c]- Marianela Nunez. Uważam, że była absolutnie olśniewająca i jako Odetta, i jako Odylia. Miała bardzo żywą mimikę, ackentowała nią wszystkie gesty, każde spojrzenie było inne. W czarnym pas de deux jej twarz zmieniała się z milion razy
Dla przykładu:
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=55d-jQyV3dk]wariacja Odetty[/URL]
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=xTQ1jGnekuc]pas de deux Odylii[/URL]
Choć też przyznam, że momentami czułam się przytłoczona całą pantomimą, bo za bardzo polubiłam tak różny od tego rosyjski styl.
Jak napisałam, ogólnie uważam, że jest to nagranie interesujące, choć raczej nie stanie się moim ulubionym, i chętnie poznałabym opinie innych osób, które widziały całość lub chociaż fragmenty