www.balet.pl Strona Główna www.balet.pl
forum miłośników tańca

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nowości baletowe na DVD
Autor Wiadomość
Beata-wielbicielka baletu
Adept Baletu


Posty: 90
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob Lis 17, 2007 8:00 pm   Nowości baletowe na DVD

Witajcie Kochani, postanowiłam założyć temat, w którym każdy z Was mógłby podzielić się wrażeniami po obejrzeniu spektaklu baletowego na DVD będącego nowością na rynku muzycznym.Jak wiadomo, nowe balety są wydawane z regularną częstotliwością, niemalże systematycznie przez takie firmy fonograficzne jak TDK,Decca, EuroArts czy Deutsche Grammophon, a ewentualna Wasza opinia n\t niektórych z nich, może pomóc Forumowiczom w podjęciu decyzji, czy dany balet warto kupić, czy też nie.Naturalnie nowością na DVD może być również balet archiwalny, ale dopiero niedawno zarejestrowany na DVD, niekoniecznie musi to być produkcja baletowa sprzed kilku miesięcy.Słowem - jeśli wpadnie Wam do rąk jakiś fajny, nowy balet i będziecie mieli możliwość obejrzenia go, to śmiało piszcie, czy Wam się spodobał, czy nie, po prostu zrecenzujcie go.
A ja dzisiaj chciałabym opisać troszkę szerzej balet ASCHENBRODEL (Kopciuszek) do muzyki Johanna Straussa (syna), nagranie zarejestrowano w nocy z 21-ego na 22-ego grudnia 1999r. w Operze Wiedeńskiej.
KOPCIUSZEK ODKRYTY NA NOWO, czyli kilka słów o genezie tego baletu:
Do roku 1890, kiedy Johann Strauss był ponaglany przez swych przyjaciół, aby napisać balet, najbardziej modnymi w owym czasie dziełami były te osadzone we współczesności.Strauss zamierzał nie tylko wziać pod uwagę ten trend, ale przede wszystkim stworzyć balet, który byłby komiczny w swej wymowie.Nowoczesna wersja Kopciuszka osadzona w ówczesnym Wiedniu zdawała się być najlepszym sposobem osiągnięcia zamierzonego celu.W efekcie balet ten okazał się jedynym wkładem w taneczne medium, a zarazem ostateczną pracą kompozytora dla baletowej sceny.
Kopciuszek Straussa po raz pierwszy wystawiono w Berlinie w 1901r., ale dopiero siedem lat póżniej osiągnął on poziom wiedeńskiej sceny baletowej. W 1999r. w setną rocznicę śmierci kompozytora, główny choreograf i dyrektor Baletu Opery Wiedeńskiej - Renato Zanella, poczuł, iż jest coś winien historii wiedeńskiego baletu i postanowił wskrzesić to piękne taneczne dzieło, w mieście, które niejako było świadkiem narodzin ów dzieła.Tak jak to miało miejsce na przełomie lat 1898/9, Zanella pracował na tle mentalności ludzkiej końca wieku; szybko zorientował się, że balet osadzony w świecie mody, powinien być zaprojektowany przez kogoś, kto zajmuje miejsce szczególne w tej dziedzinie: Christian Lacroix. Niezwykle rozpoznawalna osoba, utożsamiana często ze swą kolekcją sukien ślubnych, Lacroix był w stanie przedstawić postać Kopciuszka dzielnie wspinającego się po drabinie społecznej, w sposób wyjątkowy w historii wystawień baletowych, ze sceną finałową osadzoną w salonie sukien ślubnych w ekskluzywnym centrum handlowym. Najbardziej znaczącą zmianą w libretto jest pojawienie się nowej postaci. Los odmówił Straussowi możliwości uczestniczenia w premierze jego baletu, dlatego Zanella wprowadził postać Johanna Straussa juniora, aby pokierował losem Kopciuszka, który tutaj nazywa się Greta. W tym znaczeniu pewien element magii, nieobecny w originalnym libretto, został wprowadzony do scenariusza z jednoczesnym zachowaniem swego baśniowego charakteru.
Występują:
GRETE (Kopciuszek) - Eva Petters, GUSTAV (Książę) - Gregor Hatala, JOHANN STRAUS junior (dobry czarodziej) - Christian Rovny,
MADAME LEONTINE - Wolfgang Grascher, FANCHON (córka Mme Leontine) - Jolantha Seyfried, YVETTE (druga córka Mme Leontine) - Simona Noja, PANI CERRINI (prima ballerina) - Brigitte Stadler, PAN QUERRA - Tamas Solymosi.
Balet i Orkiestra Opery Wiedeńskiej, projekt sceniczny i kostiumy - Christian Lacroix.
Format obrazu 4:3, format dżwięku PCM Stereo, DD 5.1, DTS 5.1, czas nagrania 122min.

Okładka baletu widoczna na stronie www.filmydvd.pl (po wpisaniu do wyszukiwarki słowa Cinderella).
O moich wrażeniach napiszę jutro, pozdrawiam!
 
     
Beata-wielbicielka baletu
Adept Baletu


Posty: 90
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Gru 04, 2007 8:16 pm   

Parę słów o Kopciuszku Straussa: balet niezwykle baśniowy, piękny i roztańczony do rewelacyjnej muzyki Johanna Straussa. Scenografia bardzo ładna, a stroje tancerzy....
cóż, kto jeszcze nie widział niech żałuje, bo doprawdy te stroje są godne uwagi.
Christian Lacroix zaprojektował do tego spektaklu stroje zarówno nowoczesne, jak i klasyczne tutu oraz takie dłuższe tutu, jakie widzimy np. w Giselle, tyle, że tu jest kolorowe.
Suknie ślubne są bardzo pomysłowe, niektóre z nich są przepiękne, inne po prostu piekne, jeszcze inne ładne, ale wszystkie są warte obejrzenia. Na tle tych pięknych strojów szczególnie ciekawe są stroje dzieci - Amorków, które pojawiają się we śnie Grety.
Co jeszcze...technicznie balet zatańczony bardzo dobrze, zarówno soliści jak i Corps de Ballet dali z siebie wszystko; duży plus za dobre aktorstwo dla Macochy i jej dwóch córek, które to postaci są w balecie lekko "przerysowane",swym zachowaniem czy mimiką twarzy potrafią rozbawić publiczność, są to postaci komiczne. Eva Petters w roli Kopciuszka (Grety) również wypadła znakomicie, tancerka ta ma drobną sylwetkę i bardzo dziewczęcą twarz, tak jak Ferri, świetnie wypadłaby w roli Julii, tu, w Kopciuszku również zagrała aktorsko - bardzo dobry występ! Jej partner Gregor Hatala w roli Gustava wypadł świetnie, a do tego jest przystojnym tancerzem.
Podsumowując - piękny,niezwykle barwny (cała feeria kolorów) balet, doskonale zatańczony i technicznie i aktorsko, porywający pięknymi walcami, bardzo widowiskowy, choreograficznie ciekawy (chor.Renato Zanella), libretto dosyć ściśle związane z baśnią o Kopciuszku. Jest to balet w całości klasyczny, jedynie niektóre stroje są bardziej nowatorskie. Polecam gorąco, naprawdę warto!
 
     
Beata-wielbicielka baletu
Adept Baletu


Posty: 90
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro Gru 05, 2007 10:29 pm   

A oto najnowszy Swan Lake: www.filmydvd.pl/X_C_I_P_40521432-4051001.html
Kupiłam tę wersję "Jeziora..." i bardzo mi się spodobała. Naturalnie jest to wersja ale od innych wersji różni się obecnością czarnych łabędzi (nie tak znów częstą w innych interpretacjach tego baletu), a także po raz pierwszy zetknęłam się z nieco inną muzyką Czajkowskiego, do której tańczą białe łabędzie w akcie trzecim, tzn.
zamiast Allegro non troppo i Danses des petits cygnes - Moderato, w tej interpretacji "Jeziora..." łabędzi Corps de Ballet tańczy do innej muzyki, pięknej i owszem, ale kiedy usłyszałam tę muzykę po raz pierwszy, wydawała mi się zupełnie inna, jakby nie z tego baletu.I chociaż mam całą wersję muzyczną "Jeziora Łabędziego" na CD, to najwyraźniej zbyt rzadko ją słucham. Scenografia i stroje tancerzy przepiękne, od strony technicznej perfekcyjne wykonanie, chociaż Odetta i Zygfryd aktorsko mnie nie zachwycili.
W scenach na zamku za bardzo dominuje pomarańczowe światło, zupełnie jak w wersji "Śpiącej Królewny"- tej, która pojawiła się w kolekcji La Scala.I jeszcze coś: w balecie tym pojawiają się ruchome, przypominające prawdziwe, choć takimi nie są, łabędzie, wśród których jest jeden w koronie...jest to ładny element scenograficzny i baśniowy.Choreografia typowa dla tego baletu, polecam to wykonanie wszystkim wielbicielom tańca klasycznego.
 
     
Beata-wielbicielka baletu
Adept Baletu


Posty: 90
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Gru 07, 2007 7:44 pm   

A oto grudniowa niespodzianka: 10.XII.2007r. ukaże się pierwsza zarejestrowana na DVD klasyczna wersja baletu Sylwia z londyńskiej Royal Opera House.Okładkę baletu i dane można zobaczyć na www.filmydvd.pl, po wpisaniu w wyszukiwarce słowa Sylwia. Zauważyłam, że strona internetowa w moim wcześniejszym poście nie otwiera się (teraz już wiem, dlaczego); jeśli się wpisze Swan Lake w wyszukiwarce, to Swan Lake, o którym ja pisałam, jest w wykonaniu Baletu Maryjskiego z Petersburga. Tańczą jako Odetta Ulyana Lopatkina, a jako Zygfryd Danila Korsuntev.
 
     
Scarpia 
Adept Baletu


Posty: 208
Wysłany: Wto Gru 25, 2007 5:12 pm   

Beata-wielbicielka baletu napisał/a:
...po raz pierwszy zetknęłam się z nieco inną muzyką Czajkowskiego, do której tańczą białe łabędzie w akcie trzecim, tzn.
zamiast Allegro non troppo i Danses des petits cygnes - Moderato, w tej interpretacji "Jeziora..." łabędzi Corps de Ballet tańczy do innej muzyki, pięknej i owszem, ale kiedy usłyszałam tę muzykę po raz pierwszy, wydawała mi się zupełnie inna, jakby nie z tego baletu...


Prolog czyli westchnienie wstępne barona Scarpii:
O Terpsychoro! Czy za mojego życia i gdy jeszcze oczy bedą mogły cokolwiek zobaczyć czy doczekam widoku choć jednej, jedynej wersji Jeziora wystawionej ściśle i dokładnie tak jak maestro Czajkowski przykazał, bez tych wszystkich durnych zmian dokonanych przez jemu potomnych, choćby najbardziej utalentowanych? ehh...

Tylko z uwagi na świąteczny nastrój powstrzymam się od kąśliwych komentarzy na mój ulubiony temat zmieniania oryginalnych wersji i zamiast tego zacytuję jeden z fragmentów wspomnień samego "winowajcy":

"Powierzono mi niewdzięczne lecz krańcowo zasadnicze zadanie ponownej orkiestracji znaczącej części "Jeziora łabędziego" P.I.Czajkowskiego... A przez to moim udziałem stało się, niczym chirurg, wykonanie operacji na Jeziorze, i bałem się, że mogę nie uchwycić indywidualności wielkiego rosyjskiego mistrza..."

Odpoczywaj w pokoju drogi Ricardo Drigo(1846-1930), ja szary widz i słuchacz operowo-baletowych manewrów udzielam Ci rozgrzeszenia i absolutorium. Nie udało Ci się kompletnie, ale zrobiłeś co mogłeś i co było tradycja baletową od lat. Muzyka Twa pasuje tu jak kwiatek do kożucha, ale przynajmniej balet zyskał piękne sceny, w których kunszt mogą wykazać soliści i corps de ballet...

Oto co się stało i dlaczego słychać tak rażącą różnicę w muzyce: Utrzymano entr'acte, a następnie w miejscu gdzie Czajkowski przewidział scenę i taniec małych łabędzi, Ricardo Drigo wstawił orkiestrową wersję Valse Bluette (własnej kompozycji). I dalej, w scenie finałowej pomiędzy otwarciem a allegro agitato w Teatrze Maryjskim wstawiono 3 interpolację orkiestrowej wersji muzyki fotrepianowej "Un poco di Chopin", służące jako pas d'action do pojednania (phi! Też coś! Sic!) Odetty i Zygfryda.

Ot i tyle i aż tyle.
 
     
Beata-wielbicielka baletu
Adept Baletu


Posty: 90
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Sty 03, 2008 10:31 pm   

Na wstępie chciałabym podziękować Skarpii za udzielenie wyczerpującej odpowiedzi na mojego ostatniego posta.Cóż, kupiłam już wspomniane wyżej Jezioro Łabędzie, różni się ono muzycznie od innych interpretacji tegoż baletu, jest, jakie jest, faktycznie oglądając je można pomyśleć, że to już nie jest Jezioro Łabędzie, z obco brzmiącą muzyką. To wykonanie jest na swój sposób po prostu inne, być może lepsze, być może gorsze, to zależy już od nas samych, nas, czyli widzów.
Coś mi się wydaje, że Nowy Rok będzie obfitował w nowe baletowe DVD, bo oto przed chwilą wyczaiłam na stronie internetowej firmy Deutsche Grammophon nowy balet:
tytuł: SNOW WHITE, tańczy w tym balecie niejaka Tamara Rojo (z Covent Garden), ale również pojawiają się polskie nazwiska: Iwona Skrzypczak i Jerzy Andrejczak. Nagranie zarejestrowano w Teatro Arriaga w Bilbao, w listopadzie 2005r., muzyka Emilio Aragon, choreografia Ricardo Cue.
www.deutschegrammophon.com/dvd - tu można zobaczyć ten balet.
Osobiście nigdy nie słyszałam o tym tytule baletowym, o Tamarze Rojo (podobno bardzo ceniona tancerka w Covent Garden), nic nie wiem ani o kompozytorze muzyki, ani o choreografie. Stąd moja gorąca prośba: jeśli coś wiecie n/t tego baletu, to napiszcie.
Płyta DVD ukazała się w listopadzie 2007r.,ale dopiero teraz ją znalazłam. Powinna być dostępna w Media Markt, wiem, że oni kupują balety z Deutsche Grammophon, kupiłam u nich Damę Kameliową, a od jakiegoś czasu jest też balet pt.: Legenda o Św. Józefie.
To tyle, pozdrawiam, Beata.
 
     
milton 
Corps de Ballet


Związek z tańcem:
uczeń-ekstern w osb
Wiek: 31
Posty: 408
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Sty 07, 2008 3:21 pm   

Oftop robię....uprzedzam;D Tamaro Rojo......wielka gwiazda baletu. Niesamowity temperament, urada i przede wszystki genialnie kręci. Jej kombinowane fouette czy 5,6-krotne pirouetty robią puirunujące wrażenie. Świetna artysta. Jedna z najlepszych principal Royal Ballet.

BTW Scarpia..... Takiej wersji się nie doczekasz bo ona z definicji istnieć nie może. Bo jezioro i jego muzyka się zmieniał. Czajkowski przecież dokomponowywał i przekomponowywał wiele fragmentów. Zresztą zeleży którego jezioro uznać ze to jedyna.... Moskiewskie pierwsze, Persburskie Petipy i Iwanova. Ich dzieli kilkanaście lat.....i muzyka nie jest do końca taka sama. A w jeziorze to mi się właśnie podoba.....jeżeli 2 akt jest zachowany i cześciowo pierwszy (pas de trois...... bo są wesrsje pozmieniane) to jest ok. Ciekawe Jest właśnie oglądanie i porównywanie poszczególnych wersji. Akurat tym, że petersburskie jezioro jest pozmieniane jestem trochę zdziwiony. Bo właśnie persburg sobie cenię najwyżej. Między innymi ze pielęgnowani trdycyjnych choreografi. Ale jak jezioro jest mędrze zrobione (np. wersje Bourmeistera dla La Scali czy Nurejewa dla Opery paryskiej to ok). Czasem są wersje które budzą mieszane uczucia, np. Grigorowicza. Bez sensu wszystko pozmieniał wszystko, ty razem przerosły go ambicje (choć nie pierwszy raz raz....jego dziadek jest mierny). Złe pas de trois (w porównaniu do orginału), a szczególnie 3 akt cały na pointach. ALE......... konstrukcja 3 aktu od pojawienia się odyli genialna jest. Czarne łabędzi(choć ona bywają w petersburgu również) i cała długa sekwencja rotbarta i odyli przed właściwym pas de deux.
Napiszę jeszcze parę ciepłych słów o Jeziorze Nurejewa dla POB. Napewno duze lepsze choreograficznie od pierwszego, wiedeńskiego z lat '60. Mi się to jezioro strasznie spodobało i uwarzam za jedno z najlepszych. Ponieważ po pierwsze jest bardzo ciekawiawie i spójnie przemyślane, ciekawie poprowadzone i jest bardzo stetyczne, zrównoważone (bogate stroje pięknie kontrastują z dość surową scenografią). Ale jeszcze bardziej podoba mi się od strony choreograficznej. Bo widać tu co jest jedną z najwięszych zdobyczy Rudiego (plus wielce zasłużonego M. Bejarta). Postwienie tancerza jako równego tancerce. I to bardzo widać. Są np. 3 męskie wariacje (dla kontrastu w warszawie jedna.... w ogóle choreografia nasz jest.........), męski corps ma się kiedy popisać, wreszcie sama postać Zygfryda. Jest on równie ważny jak Odetta/Odylia i świetnie poprowadzony. Nie jest on za przeproszenie ruchomym drążkiem (jak w niektórych wersjach....) który wyleci raz na jakiś czas sam coś zatańczyć tylko osobą którą targają różne emocje i rozsterki ( sa nawiązania również do postaci samego Czajkowskiego). Jest to dlatego choreografia która nadaje się tylko dla nalpszych na świecie teatrów takich jak Opera paryska ponieważ wymaga świetnych artystów, którzy dysponuja nie tylko techniką. Może z racji tego w którym miejscu w życiu się znajduję to Jezioro tak mi się spodobało ale malo jest tak mądrych interpretacji tego baletu.
_________________
Bycie TANCERZEM nie jest kwestią posiadanych w danej chwili umiejętności, lecz STANEM UMYSŁU i gotowości poświęcenia życia dla tańca.....
 
 
     
Scarpia 
Adept Baletu


Posty: 208
Wysłany: Nie Lut 17, 2008 8:35 pm   

milton napisał/a:
BTW Scarpia..... Takiej wersji się nie doczekasz bo ona z definicji istnieć nie może. Bo jezioro i jego muzyka się zmieniał. Czajkowski przecież dokomponowywał i przekomponowywał wiele fragmentów.


Niech żywi nie tracą nadziei :wink: Może jednak mi się kiedyś uda... choćby w małym, zapomnianym teatrze i przy małej obsadzie...

Co do wersji samego Czajkowskiego masz rację. Bóg jeden wie ile muzyki "obcięto" nawet przy 1 wykonaniu, a zapewne było to niemało. Ja jedynie nie lubię mieszania sie innych kompozytorów do tego co stworzył Czajkowski bo mi to zaburza harmonię przeżywania dzieła. Nie to że inni nie mają czy nie mieli talentu, ale uważam że styl Czajkowskiego jest niepodrabialny i niedościgniony (choć sam w sobie można go lubić albo i nienawidzieć). Każda choćby najlepsza próba jakiegoś zbliżenia się wypada z oryginałem blado i jest natychmiast wyczuwalna nawet przez niewykształconego profesjonalnie muzycznie widza jak ja i wielu innych. Zreszta sam Czajkowski reagował podobnie jak i ja bardzo alergicznie na podobne próby interpolacji w jego muzykę nawet za jego życia.

:!: Kiedy primabalerina Teatru Bolshoi Anna Sobieszczańska (małpa jedna zielona :P :wink: jak większośc solistek zresztą hihihihi.. :twisted: ) niezadowolona z muzyki Czajkowskiego pobiegła do Petipy aby ten skomponował jej wariację do muzyki Minkusa aby ją wstawić dla niej do III aktu Jeziora, Petipa zrobił swoje. Gdy Czajkowski się dowiedział, zaczął ostry protest. Po długiej dyskusji poprosił o kawałek napisany przez Minkusa i obiecał napisać nowe PDD dla artystki, które będzie się zgadzało takt w takt i nuta w nutę z muzyką Minkusa, a na dodatek będzie można je zatańczyć bez próby z nowym materiałem muzycznym. Czajkowski wykonał coś niesamowitego! Geniusz po prostu. Powstało to, co dzisiaj analitycy Jeziora nazywają PDD Sobieszczańskiej. Dlaczego tego nie wykorzystać? Muzyki do Jeziora Czajkowski napisał tyle że wytarczyło by na 6 godzinny balet! Tylko pogrzebać w repetytoriach i odtworzyć to co zaginęło!

milton napisał/a:
Zresztą zeleży którego jezioro uznać ze to jedyna.... Moskiewskie pierwsze.

tak, właśnie to wykonanie marzy mi się kiedyś zobaczyć, :roll: nawet w szczątkowej wersji...


milton napisał/a:
Ciekawe Jest właśnie oglądanie i porównywanie poszczególnych wersji.

Oj tak. :D

milton napisał/a:
Napiszę jeszcze parę ciepłych słów o Jeziorze Nurejewa dla POB. Napewno duze lepsze choreograficznie od pierwszego,wiedeńskiego z lat '60. Mi się to jezioro strasznie spodobało i uwarzam za jedno z najlepszych.


Zgadzam się. Z wspólczesnych wersji które było mi dane zobaczyć zdecydowanie "the best", tym bardziej jeśli dodać interpretację Agnes Letestu szczególnie w scenach czarnego łabędzia... uh... mógłbym ją ugryźć... kwintenescja paryskiego wykonania. Jest boska i z odpowiednią manierą pogardy i dystansu do Zygfryda. No i najważniejsze, że wersja Nuriejewa zawiera wiele elementów zgodnych z wersja moskiewską, włacznie z najważniejszą - pesymistycznym finałem. Bo mówcie co chcecie, ale jakoś do optymistycznego finału ostatnie crescendo orkiestry nigdy mi nie pasuje i nie będzie pasować. o! :twisted:
(Co zawsze mnie wielce dystansuje do i tak skromnego i strasznie pociętego wykonania w Umiłowanym Teatrze Wielkim w Poznaniu. Ale cóż... kocham i doceniam nie tylko co bym chciał, ale i to co mam blisko.) :580:

A skoro jesteśmy w dziale DVD to uczyńmy zadość wymaganiom wątku i poinformujmy formalnie, że kreację Agnes Letestu i wersję Nurejewa Jeziora można zobaczyć na wydanym w 2007 DVD Opus Arte (również w wersji High Definition na HD-DVD i dysku Blu-Ray)
 
     
milton 
Corps de Ballet


Związek z tańcem:
uczeń-ekstern w osb
Wiek: 31
Posty: 408
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 2:57 pm   

Ale ta moskiewska choreografia podobno straszna była...... i może lepiej że się nie uchowała bo dzieło Petipy i Iwanowa jest genialne.

Hmm.... pisząc o inscenizacji POB chodziło mi głównie o konstrukcje spektaklu, wykorzystanie muzyki,k poprowadzenie różnych wątków. Ale zmiany choreografi w niektórych momentach doprowadzają mnie do szału. Zmieniona wariacja Zygfryda w 3 akcie a szczególnie zmieniona coda (2 akt). Różne drobne zmiany bywały ale to co się tu wyprawia jest skandalem. Chdzi mi o sam finał cody, gdzie po przekątne fouette na środku powinna zatańczyć kombinację entrechat z sissone simple z przepięknymi rękoma. To jest operełka choreograficzna, bardzo charakterystyczna w tym balecie. To co Letestu tam nawyprawiała (albo miała, bo tak sobie wymyślił Rudi.....bardzo głupio wymyślił) mnie zmroziło i nie pozwoliło obejrzeć do końca baletu tym razem. Idiotyczne echappe kompletnie zniszyło cały klimat. Zresztą już jako Odyli też takie zmiany też się zdażyły kilka razy. I tu duży minus.
Ale największym minusem jest samo wykonanie. Odetta całkowicie nie nadająca się wyrazowo, aktorsko (odylia lepiej). Technicznie przyzwoicie ale bez rewelacji. Więc ogólnie jak na taką wielką "gwiazdę" miernie. Martinez stylowo ale technicznie też tak średnio. Największe rozczarowanie to corp..... można oczekiwać od tek rozreklamowanego i "prestiżowego" teatru czekoś dużo lepszego. 20 lat temu było by ok. Teraz już nie. Przedewszystkim w bardzo nisko nogi. dzieci w Akademi Waganowej mają duuużo lepsze pozy. Zgranie też lepsze by mogło być. Ogólnie strasznie archaicznie (w negoatywnym znaczeniu).
Z tych wszystkich powodów oczywiście nie jest tomoje ulubione Jezioro, choć wysioko i tak je sobie cenię (jak dla mnie 3, po Marince i La Scali)

No to może napiszę coś od siebie o moim numer jeden. Oczywiście Peterburskie co tych którzy mnie znają w ogóle nie zdziwi. Może zaczęnę największego minusu.....pozmieniana muzyka o czym już było mówione. I to w sumie tyle
Plusem napewno jest choreografia najbliższa oryginałowi Petipy i Iwanowa. Bardzo dobrze wypadli odtwórcy głównych ról, chociaż Łopatkina mnie aż tak nie zachwyciał (ale to wszystko przez Zacharową....... bo po niej wszystkie inne wykonania bledną). Właściwe tańce charakterystyczne, kostiumy, rewelacyjne pas de trois (choreografia, doskonali wykonawcy itd), kostiumy i scenografia bardzo klasyczne, są też czarne łabędzie ktore uwielbiam. Dobrze że był błazen.
No i boskie łabędzie w 2 akcie. W tym momencie Marinka pokazała kto rządzi dziś w balecie (zresztą podwierdziła, bo od kilkudziesięciu lat jest na samym szczycie). Idelanie równo, przepiękne linie ciała, cudowne pozy, skok, rozciągniecie a przedewszystkim dusza i wyraz (z którego rosjanie są zresztą znani). Walc łabędzi, duże łabędzie - tańczone przez Osmolkinę, Samową, Tierioszkinę (ktora w październiku w Warszawie cudownie zatańczyła Odette/Odylię)i jeszcze jedną solistkę (nie pamiętam teraz) po prostu powaliły poziomem (zresztą tak naprawdę gwiazdy rosyjskiego baletu to przecież tańczyły)a wreszcie coda (zatańczona wzorcowo i z odpowiednimi pozami, np arabesque na conajmniej 135 stopni).

Jezioro to powinno stanowić wzorzec dla innych zespolów jak się dzisiaj tańczy.


tyle tym razem;)
_________________
Bycie TANCERZEM nie jest kwestią posiadanych w danej chwili umiejętności, lecz STANEM UMYSŁU i gotowości poświęcenia życia dla tańca.....
 
 
     
Beata-wielbicielka baletu
Adept Baletu


Posty: 90
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 8:49 pm   

Pozdrawiam Wszystkich z Monaco,gdzie kupilam White Snow! Opowiem,gdy obejrze,bo tu nie bardzo mam mozliwosc;sorry,pisze na klawiaturze bez polskich znakow.Bardzo sie ciesze,pa,pa!
 
     
M. 
Koryfej


Wiek: 34
Posty: 737
Skąd: znad morza :)
Wysłany: Nie Mar 02, 2008 2:59 pm   

Tytuł: Kilka uwag o Jeziorze, czyli rzecz o tym, że nigdy nie jest się za starym na to by odkryć coś co inni wiedzieli dużo wcześniej ;)

Oczywiście chodzi o wersję nagraną w Teatrze Maryjskim 1996 a wydaną na dvd w 2007.

Zaczne od watku, w którym zgadzam się z przedmówcami – od scenografii. To Jezioro jest drugim, które widziałam i po szwedzkiej wersji tego baletu zaskoczeniem dla mnie było to, że przedstawienie od samego początku, jest radosne, żwawe i takie … jasne. Scenografia nie narzuca się nadmiernie a po prostu razem z muzyką tworzy odpowiedni klimat tego baletu. Jeśli chodzi o płynące po jeziorze i odbijające się w tafli wody łabędzie – brakuje tylko aby troszkę poruszały głowami w przód i tył, tak jak robią to żywe ptaki :wink: .

A teraz o samych tancerzach: Łopatkina niech pójdzie na pierwszy ogien. Całkowicie nie rozumiem co macie jej do zarzucenia. Może wg zasady, że serce nie sługa (a cały czas łatwiej mi odbierać sztukę poprzez jego pryzmat, bo musi upłynąć trochę czasu i „przypłynąć” trochę wiedzy zanim nauczę się prawidłowo oceniać technikę tańca) dziś z tych dwóch pań (Ulyana contra Swetlana – widziana przeze mnie jedynie na krótkich filmikach w sieci) wybrałabym właśnie Łopatkinę. Zwróciliście uwagę jak ona odchyla do tyłu głowę, pokazując piękną szyję - czyżby ona nie rozbudzała wspomnianego wcześniej apetytu na gryzienie? (Tylko ten Zygfryd jakiś taki, jakby ugryźć nie chciał... ale o nim za moment) Albo co kryje się w jej oczach? Przy pierwszym oglądaniu, wydaje się, że jest w swoim żywiole dopiero jako Odylia, ale kiedy przyjrzeć się dokładnie jej Odecie… nie wiem czy właśnie to nazywacie „wyrazem”, ale ja mam wrażenie, że ona tak jakby cały czas trzymała wszystkie swoje emocje w środku, tak jakby wychodząc na scenę nie musiała zbyt wiele robić by wejść (zarówno w jedną jak i drugą) rolę bo one są po prostu w niej. Mi się podoba i już!

Za to kompletnie nie ma w sobie tego czegoś Korsuntsev w roli Zygfryda. Wg mnie wypada troszkę słabiej w tej roli. Oglądając ich razem na scenie myślałam sobie że troszkę szkoda, że taki skarb w postaci pięknej, dojrzałej, skomplikowanej kobiety wpada w ręce młodzieńca, który... nie patrzy na nią tak powinien, udaje a nie gra i ma taki dziwny wyraz twarzy... no nie wiem, coś mi w nim nie pasuje do końca.

Dużo lepsze wrażenie zrobił na mnie Anton Korsakov w roli Benna. Heh, powiem tak – gdybym była Odettą/Odylią z tych dwóch przyjaciół to właśnie jego bym wybrała bez chwili wachania. Zaraz, zaraz, czy to aby nie dlatego Zygfryd na polowanie wybrał się samotnie, nie zabierając swojego dobrego przyjaciela? :wink: Jeśli chodzi o pas de trois – chętnie wracam do tej sceny i być może napiszę trochę więcej o tancerkach gdy już oderwę wzrok od samego Księcia.

Milton wspomniałeś o tym, że dobrze, że w balecie pojawił się Joker/Błazen. To dodam tylko, że dobrze, że jest tańczony przez – chyba stworzonego do tej roli – Andrei-a Ivanov-a. Wnosi tyle energii, radości i dowcipu do tego baletu. Robi przezabawne miny :) no i chyba, co ważniejsze umie się popisywać skacząc i kręcąc - chyba wystarczająco dobrze słychać, że jest to docenione przez petersburską publiczność.

Muszę powiedzieć, że nie doceniałam do tej pory „Jeziora” myśląc o nim podobnie jak nasza formowa koleżanka .:Agga:., która ma nawet na to odpowiednie stwierdzenie, które przytoczy jeśli sama będzie na to miała ochotę. Chyba, że tak jak ja zmieni zdanie po obejrzeniu tej płyty. Po wszystkich moich zachwytach nad Łopatkiną i uwierdzeniu się, że szczególnie białe akty i sceny zbiorowe ( z resztą to chyba tyczy się całego tańca) należy oglądać na żywo – bo dopiero wtedy robią odpowiednie wrażenie, muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że począwszy od pierwszego aktu będzie mi się tak dobrze je oglądało. Teraz najchętniej wracam do scen: pas de trois z aktu pierwszego, oczywiście do obu pas de deux i jak się okazuje do większości scen drugiego aktu – do tańca Jestera oraz do tańców: hiszpańskiego, włoskiego i węgierskiego.

Acha! Myślę, że na szczególną uwagę zasługuje też sposób w jaki porusza się kamera, np. w momencie, w którym Zygfryd szuka swojej ukochanej wśród łabędzi – dzięki odpowiedniemu filmowaniu ta i jeszcze kilka scen naprawdę zyskują wiele takiej…hmmm… fabularności. Dobrze, że w przeciwieństwie do niektórych baletów, kamera nie stoi tu w miejscu – bo to byłoby nudne.

Po moim poprzednim spotkaniu, ze szwedzkim „Jeziorem”, które obejrzałam raz, może dwa naprawdę nie mogłam zrozumieć, skąd to całe szaleństwo na punkcie akurat tego baletu Czajkowskiego. Przyznam szczerze, że teraz już wiem. Okazało się, że jest to przedstawienie, w którym mogą zachwycać się nie tylko fani eterycznych tancerek-łabędzi, pięknych scen zbiorowych czy popisowych wariacji. Teraz mam wrażenie, źe w tym balecie każdy może znaleźć coś dla siebie. And that’s the point!
_________________
"Kochamy wciąż za mało i stale za późno..."
J. Twardowski
 
 
     
Scarpia 
Adept Baletu


Posty: 208
Wysłany: Czw Mar 13, 2008 8:05 pm   

Na wstępie chcę napisać że jest mi ogromnie miło, że są forumowicze, którzy piszą dłuższe wypowiedzi i to na temat baletu(!), co ostatnio na tym forum nie zdarza się często. Miło jest konfrontować swoje odczucia na tematy baletowe, nawet jeśli bywają niejednomyślne.

milton napisał/a:
Ale ta moskiewska choreografia podobno straszna była...... i może lepiej że się nie uchowała


Nie sądzę. Według mojej wiedzy po prostu ogromny pech, fatum i zbieg KILKU fatalnych okoliczności zbiegło się nad pierwotnym wykonaniem: kobieca nieroztropność w życiu prywatnym ówczesnej 1 solistki Bolshoi'a A.Sobieszczańskiej (ponadprzeciętnie urodziwej i utalentowanej tancerki) i konieczność jej zastąpienia przez Karpakovą; fatalna prasa dla choreografa Reisingera, i to bynajmniej nie z powodów czysto zawodowych; korupcja i straszne złodziejstwo przy samej produkcji.
Podstawowym problemem dla tancerzy i muzyków było też nowatorstwo materiału muzycznego Czajkowskiego – ani orkiestra ani tancerze ani krytycy nie byli absolutnie przygotowani na coś tak rewolucyjnego. A były tylko...2 (słownie DWIE)

Przyznam, że dzisiaj jako mały i szary baletomaniak spoglądam na te recenzje sprzed ponad wieku ze zgrozą ale i z rozrzewnionym uśmiechem z powodu ich naiwności i krótkowzroczności. Poczytajcie tylko te słowa "uznanych i uczonych" krytyków sztuki baletowej:

'nie jest możliwym aby nie zauważyć że muzyka Jeziora wypada blado i jest monotonna do skrajności...' (z 1 przedstawienia w Moskwie)

'To kompletny upadek sztuki choreograficznej! A co do muzyki Czajkowskiego jest ona bardzo daleka od baletu' (z pierwszej recenzji Śpiącej królewny)

'Dla tancerzy jest tego tutaj raczej niewiele, dla sztuki jest to absolutne zero, a dla artystycznej przyszłości naszego baletu jest to kolejny krok w dół' (Z pierwszej recenzji Dziadka do orzechów)

i na deser odnośnie wersji petersburskiej:

'Pierwszym defektem wspomnianego baletu jest jego muzyka i jest doprawdy nie do wiary, że została ona napisana przez tak wielkiego mistrza jak zmarły P.I.Czajkowski' (Z recenzji pierwszego wykonania Jeziora w Petersburgu)

Mój Boże... gdyby mogli dożyć i być świadkiem tego, czym Jezioro i pozostałe dzieła Czajkowskiego stały się w historii baletu.... Bo pewnie na drugim świecie już wiedzą....

milton napisał/a:
Zmieniona wariacja Zygfryda w 3 akcie a szczególnie zmieniona coda (2 akt). Różne drobne zmiany bywały ale to co się tu wyprawia jest skandalem


No cóż tancerz patrzy jak tancerz i nie wolno mieć Ci tego za złe. Mi natomiast nie wolno mieć za złe że patrzę jako widz na CAŁOŚĆ (muzyka+taniec+wykonanie+scenografia+...uroda tancerek i tancerzy. Tak, tak choćby nie wiem co to TEŻ jest ważne, co nie dziwi jako że balet to przecież sztuka wizualna). Podobnie implikuję, że nie wolno mieć za złe Nuriejewowi że zrobił tak a nie inaczej (choć oczywiście każdemu może się to podobać lub nie)
Aby nie udawać mądrali ucieknę do cytatu z materiałów samego Petipy: "...Utalentowany baletmistrz (...) będzie tworzył tańce zgodnie ze swoja fantazją, swoim talentem i smakiem publiczności jego własnych czasów i nie będzie trwonił czasu i wysiłku na kopiowanie tego, co zostało już uczynione przez innych."
Nie zmienia to faktu że i tak moim marzeniem jest i pozostanie obejrzenie choćby skrawków pierwotnej choreografii i kolejności wykonywania Jeziora.

milton napisał/a:
No to może napiszę coś od siebie o moim numer jeden. Oczywiście Peterburskie co tych którzy mnie znają w ogóle nie zdziwi.

No znamy, znamy :wink: To może ja dla równowagi Twojego zachwytu dodam oprócz tego co już wymieniłeś, to co mi w nim "przeszkadza" (choć i tak bardzo je lubię): Brak ciągłej nuty gotyckiej melancholii i nieuchronnej tragedii (fatum) koniecznie spajającej całe dzieło. W ogóle tego nie czuję w 1 akcie i na początku 3-go. Natomiast ogromnym plusem dla mnie jest przepiękny ruch dłoni Uliany Łopatkiny które poruszają są niczym gałązki wierzby płaczącej. Szczególnie w andante. Przepiękny to ruch! Natomiast pod względem aktorskim będę zdecydowanie bronił Agnes Letestu. Fantastycznie „pogardza i gnębi” Zygfrydem… jest dojrzale kobieco-demoniczna, uff… gdybym był tancerzem (a na szczęscie nie jestem) to bałbym się, ze przy takiej tancerce mógłbym w sobie odkryć jakiś ukryty instykt masochisty buhahahahhaha… :D

M. napisał/a:
zaskoczeniem dla mnie było to, że przedstawienie od samego początku, jest radosne, żwawe i takie … jasne.

Co dla jednych zaletą dla innych jak widać wadą :wink: (patrz komentarz wyżej) I dlatego przy całym szacunku dla innych interpretacji na DVD właśnie szwedzkiej jezioro pozostanie jednym z moich najbardziej ulubionych.
A w ogóle strasznie podobają mi się paczki petersburskiego corps… Tak ślicznie pracują podczas ruchu łabędzi! Szczególnie obręby zwiewnie i efemerycznie drżące przy podskokach i jetes. It’s pure magic!
Masz rację co do sposobu ruchu kamery. Jest hipnotyczny. Jak oglądam ten DVD na dużym ekranie i w wysokiej jakości to czasem mam ochotę zanurkować aby naleźć się wśród pląsających łabędzi…

Beata-wielbicielka baletu napisał/a:
Pozdrawiam Wszystkich z Monaco,gdzie kupilam White Snow! Opowiem,gdy obejrze

No to koniecznie, koniecznie… A ciekawe czy odwiedzisz słynny Les Ballets de Monte Carlo http://www.balletsdemontecarlo.com. Ciekawe czy można ich będzie kiedykolwiek obejrzeć w dawnych produkcjach Ballet Russe de Monte Carlo. Pewnie nie. Ale może zobaczysz czy są tam do kupienia takie DVD z dawniejszych sezonów?

****
Aby nie było że jesteśmy w wątku DVD a ja tu tylko o Jeziorze to musze przyznać że z czasem coraz bardziej zaczynam cenić sobie materiały archiwalne. Przeto ogromnych wzruszeń baletowych dostarczyły mi o dziwo dostępne od tygodnia w sieci sklepów „nie dla idiotów” płyty DVD rosyjskiego wydawnictwa Звезды русского балета. .




Przy całym szacunku i podziwie dla dzisiejszych balerin ale… czasem więcej odczuwam jako widz oglądając zdarte i porysowane fragmenty baletu z lat 60-tych niż występy dzisiejsze. Jak to jest, że takich tancerek już nie ma…..

kapeczkę poprawiłem linki do zdjęć ;) Torin
Ostatnio zmieniony przez Torin Czw Mar 13, 2008 9:35 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Torin 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
miłośnik baletu :)
Wiek: 52
Posty: 1577
Skąd: ja się tu wziąłem ??
Wysłany: Czw Mar 13, 2008 9:30 pm   

Świetnie Scarpia że zdarza się taki fajny post na forum - strasznie lubię czytać nieco dłuższe wypowiedzi i to taki z których coś wynika :) !! nawet można sobie po nich coś kupić i cieszyć się z wydanych pieniążków ;)
Cytat:
Jak to jest, że takich tancerek już nie ma…..

Tu mam tylko uwagę taką malutka ;) że to już musi być objaw nadchodzącej starości :D mnie tez ostatnio wydaję się że dawniej było lepiej ;) :twisted:

Torin
_________________
Statler - Świetny jest ten spektakl. Leczy moje dolegliwości.
Waldorf - A co ci dolega ?
Statler - Bezsenność !!!
 
 
     
Scarpia 
Adept Baletu


Posty: 208
Wysłany: Sob Mar 15, 2008 12:11 am   

:lol: Pewnie masz rację. Ale wiesz, każdy wiek ma swoje wady ale też i ZALETY :wink:
 
     
Torin 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
miłośnik baletu :)
Wiek: 52
Posty: 1577
Skąd: ja się tu wziąłem ??
Wysłany: Sob Mar 15, 2008 8:30 am   

No pewnie - nawet by mi do głowy nie przyszło twierdzić że jest inaczej !!!
Jakie ja bym miał perspektywy ;)


Torin
_________________
Statler - Świetny jest ten spektakl. Leczy moje dolegliwości.
Waldorf - A co ci dolega ?
Statler - Bezsenność !!!
 
 
     
Beata-wielbicielka baletu
Adept Baletu


Posty: 90
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie Mar 23, 2008 4:51 pm   

Balet SNOW WHITE jest oparty na motywach baśni KRÓLEWNA ŚNIEŻKA I SIEDMIU KRASNOLUDKÓW. Rozpoczyna się balem na zamku Królowej. Mają miejsce dworskie tańce, Królowa dumnie przechadza się wśród swych dworzan spoglądając na nich z góry, to znów zasiada na tronie i nie kryjąc swego znudzenia obserwuje tańce. Jej znudzenie szybko przeradza się w złość, gdy zauważa Śnieżkę tańczącą wśród dworzan. Zła Królowa nie ukrywa swego uprzedzenia wobec Śnieżki i dumnie odwraca od niej wzrok. Tańce trwają nadal, lecz myśli Królowej obsesyjnie krążą wokół jej własnej urody. Rozkazuje więc swym dwóm sługom wnieść zwierciadło, po czym, dowiedziawszy się, iż to Królewna Śnieżka jest piękniejsza od niej, wpada we wściekłość i knuje okrutny plan zgładzenia swej rywalki. W tym celu wysyła myśliwego, aby ten zabił Śnieżkę, a następnie wykroił jej serce i przekazał je w specjalnej szkatułce Królowej. Aby plan się powiódł, Królowa nakazuje swoim dwóm służącym, aby Ci, podstępem zaprowadzili Śnieżkę do mrocznego i ciemnego lasu, gdzie czekał już tam na nią myśliwy. W tym momencie służących ogarniają wątpliwości i strach przed tak haniebnym czynem i usiłują powstrzymać myśliwego, lecz ten ich odpycha. Przepełniony służalczą misją wobec swej Królowej, myśliwy próbuje zabić Śnieżkę, lecz w chwili, gdy pochyla się nad nią z nożem w dłoni, zupełnie nieoczekiwanie zostaje oślepiony przez łunę świetlną i w popłochu ucieka z lasu, pozostawiając Królewnę przy życiu. Śnieżka pozostaje sama w mrocznym lesie, z którego gorączkowo pragnie uciec, lecz uświadamia sobie, że zabłądziła. Ogarnięta niepokojem błąka się bez celu po lesie, aż nieoczekiwanie trafia do przytulnej chatki gdzie, wyczerpana ostatnimi przeżyciami, zasypia. Rankiem wracają do chatki jej lokatorzy, po nocnej pracy w kopalni. Jest to siedmiu krasnoludków. Są bardzo zaskoczeni nieoczekiwanym gościem, ale gdy Śnieżka się wreszcie budzi, szybko się zaprzyjaźniają. (Popisy taneczne krasnoludków i Śnieżki). Tymczasem Królowa szczęśliwa odbiera od myśliwego szkatułkę, w której jest serce, ale nie ludzkie, lecz zwierzęce. Królowa jednak o tym nie wie i spogląda w zwierciadło w przekonaniu, że to ona jest najpiękniejsza. Lecz zwierciadło mówi co innego. Królowa wpada we wściekłość, wygania myśliwego ze swego zamku, a sama obmyśla kolejny plan pozbycia się Śnieżki. Tym razem postanawia ją otruć. Gotuje w wielkim kotle tajemniczą miksturę, z której po chwili wydobywa piękne, ale zatrute jabłko, a sama, za pomocą czarów przeistacza się w Starą Wiedźmę. Śnieżka tymczasem żegna się z krasnoludkami, którzy idą do pracy i zostaje w domu sama. Nie na długo jednak, krótko potem pojawia się Stara Wiedźma udając biedną babuleńkę i ofiaruje Śnieżce piękne, dorodne jabłko. Przez chwilę obie tańczą, lecz wreszcie Królewna bierze owoc do ust i po chwili umiera. Zadowolona Królowa w przebraniu Wiedźmy oddala się. Gdy krasnoludki wracają do chatki, orientują się, że Śnieżka wcale nie śpi, lecz nie żyje. Zabierają wspólnie jej ciało i składają na katafalku. Ich przygnębienie i smutek jednak szybko mija, bo oto pojawia się przy Królewnie przystojny Królewicz i jednym pocałunkiem odwraca złe czary od Śnieżki, przywracając ją tym samym do życia. Radosna zabawa na zamku z tańcami dworzan i Pas de Deux głównych bohaterów jest pięknym zakończeniem baletu.

O produkcji słów kilka:
Pomysł przełożenia na język tańca akurat tej baśni jest pomysłem całkowicie hiszpańskim. Producentem baletu, kompozytorem muzyki i dyrygentem jest Emilio Aragon. Prace nad baletem rozpoczęły się w drugiej połowie 2004 r. Jak mówi twórca dzieła "niezwykle trudno jest stworzyć od podstaw balet klasyczny w kraju, gdzie właśnie balet klasyczny praktycznie nie istnieje". Najtrudniejsze było znalezienie kilkunastu młodych chłopców do odtańczenia męskich ról: siedmiu krasnoludków i co najmniej dziesięcioro do tańców dworskich. Tamara Rojo otrzymała od twórcy baletu zaproszenie do zatańczenia głownej roli w zupełnie nowym, nieznanym balecie. Tamara zgodziła się natychmiast i nie wahając się ani chwili poleciała z Londynu do Bilbao, gdzie aktywnie uczestniczyła w całym przedsięwzięciu. Emilio Aragon tak o niej mówi: "Rojo uczyniła z tańca nabożeństwo, religię. Tańczy z całkowitym oddaniem i poświęceniem. Od miesięcy wyobrażałem ją sobie tańczącą w moich marzeniach, a teraz mogę patrzeć na nią jak tańczy w moim balecie. Nie potrafię sobie wyobrazić większego daru od losu".
Muzyka napisana do baletu jest niezwykle baśniowa i różnorodna: momentami pompatyczna i wzniosła z dominującą nutą barokową (tańce dworskie), innym razem groźna (muzyka Królowej czy usiłowanie zabicia Śnieżki), to znów radosna (dla Śnieżki i krasnoludków) i wreszcie melancholijna (śmierć Królewny). Gdyby wsłuchać się w tę muzykę bez oglądania baletu, to i tak ma się wrażenie, że muzyka opowiada jakąś piękną baśń.
Jeżeli chodzi o scenografię i kostiumy, to w zamierzeniu osób pracujących nad baletem, miały być one barokowe. W okresie baroku bowiem umiejscowiono tę baśń. Zrezygnowano z nadmiernego przepychu. Stroje dworskich tancerek to ładnie uszyte, choć proste w fasonie, dłuższe sukienki, pozbawione wszelkich ozdób, w kolorach: szarym, ciemnozielonym, brązowym, złotym czy granatowym. I chociaż te sukienki wydają się być jedwabne, ogólne wrażenie specjalnie nie zachwyca, tymbardziej, że stroje tancerzy dworskich również są skromne. Dworski Corps de Ballet podczas całego baletu występuje w tych samych strojach.
Tamara Rojo tańczy w zwiewnej sukience a la Giselle z pierwszego aktu, a Pas de Deux wykonuje w białej, skromnie zdobionej paczce. Scenografia, jak już wspomniałam, raczej skromna: w scenach na zamku ograniczona do minimum, trochę lepsza w chatce krasnoludków. Ale myślę, że jest to cecha baletów tworzonych współcześnie. XIX -stowieczne balety były i są nadal wystawiane z niezwykłą dbałością o scenografię i kostiumy. Dobrym przykładem jest tutaj Śpiąca Królewna z Opery Paryskiej, albo nawet i nasza (warszawska) interpretacja tegoż baletu. Właśnie balety z XIX w. cechują się niebywałym przepychem scenicznym (szczególnie w najznamienitszych operach świata), co bardzo podnosi wrażenia estetyczne spektaklu.
Choreograficznie balet bardzo ładny, ale pozbawiony jakichś spektakularnych popisów. Za tę choreografię odpowiada Ricardo Cue. Balet zatańczony na poziomie może nie doskonałym, ale naprawdę dobrym. Każdy, od krasnoludków, poprzez dworzan, aż do głównych bohaterów reprezentuje technicznie wysoki poziom, który widać w najprostszych figurach baletowych.
Sama Tamara Rojo zatańczyła wdzięcznie i z gracją, zwróciłam uwagę na jej pięknie "pracujące" ręce. Tańczy pewnie, gdzie należało wykonywała dynamiczne obroty, ale - i tu moje kolejne spostrzeżenie - jak na główną tancerkę Royal Ballett nie jest zbyt dobrze rozciągnięta. Jej baletowa technika przypomina mi technikę Natalii Besmertnowej: jest w stanie zatańczyć wszystko bardzo pięknie, ale tego rozciągnięcia trochę brakuje.
W efekcie arabeski Tamary Rojo i figury z uniesioną nogą są trochę niedociągnięte, przez co, wg. mnie, tracą na atrakcyjności (a może tak jest zapisane w choreografii?). Ale z kolei attitude Tamara wykonywała perfekcyjnie. Bardzo pasowałaby mi ta tancerka do roli Giselle, albo do Córki źle strzeżonej. Jako Odetta być może też, ale jako Odylia już nie (Tamara ma zbyt dziewczęcą, niewinną urodę, dlatego wszelkie negatywne postaci odpadają). Punktem kulminacyjnym w balecie jest seria - no właśnie ilu? - skromnie licząc 38-miu fouette, chociaż sama Tamara mówi coś o 48-miu piruetach (o ile dobrze zapamiętałam, bo już trochę czasu upłynęło, gdy oglądałam ten film, co jednak zgadzałoby się, gdyby policzyć dokładnie. Ja policzyłam wyłącznie machnięcia nogą, a nie rzeczywistą ilość piruetów, które były pojedyncze, podwójne i potrójne). Co mi się podobało, to to, że Tamara wykonała swoje fouette dokładnie w tym samym miejscu, w którym rozpoczęła, nie "przemieszczała" się zbytnio. Jej fouette było ładne, ale mam wrażenie, że początkowo nie nadążała za muzyką, dopiero później nabrała rozpędu. Ale może tak w istocie miało być? Myślę, że rolę Śnieżki mogłaby z powodzenem wykonać również tancerka z Corps de Ballet, zakładając, że potrafi kręcić fouette, a przyznam, że nie wiem, czy tancerki z Corps muszą umieć fouette, ale wydaje mi się, że wszystkie tancerki w szkole baletowej uczone są tego samego i dopiero potem widać po prostu, która tancerka wykona fouette bez problemu, a której raz się uda, a raz nie. Wtedy ta druga tancerka pozostaje w drugich i trzecich "szeregach", bo wiadomo, że główną rolę tańczy tylko ta tancerka, która nie pozostawia wątpliwości, że najtrudniejsze figury wykona świetnie, a do tego potrafi opanować stres związany z występem. Żaden zespół baletowy nie może sobie pozwolić na jakąś kompromitację, to oczywiste. Generalnie jednak Tamara zatańczyła bardzo ładnie, ale uważam, że posiada pewne niewielkie niedociągnięcia techniczne, pomimo doskonałego tańca, brakuje jej takiej technicznej perfekcji, tego czegoś, co ma Zakharova, Ferri albo Aurelia Dupont. Brakuje jej tej małej kropki nad i.
Inaki Urlezaga jako Książę zatańczył dobrze. Aż dobrze, albo tylko dobrze. Mi się spodobał, ale jego taniec nie poruszył mnie jakoś specjalnie. Skoki wykonywał nie za wysokie, ale technicznie dobre. Zresztą późno pojawił się w balecie i tak naprawdę zatańczył tylko w Pas de Deux. Bardzo poprawnie. Partnerkę podnosił wysoko, jakby bez wysiłku. Tyle zapamiętałam z jego krótkiego wystepu.
Bardzo fajna jest w tym balecie Magdalena Aizpurua - Królowa. To kobieta o pełniejszych kształtach, wysoka, być może wzięta z Teatru Dramatycznego, być może jest aktorką, bo nie tańczyła, tylko przechadzała się po scenie. Miała fantastyczny strój i rewelacyjnie zagrała złą królową. Po prostu super!
W ostatnim słowie cóż mogę dodać? Balet ten jest bardzo baśniowy (ach, ta muzyka...) i jest bardzo dobry dla dzieci. Obejrzałam go z przyjemnością jako balet lekki, łatwy i przyjemny, chociaż gustuję w baletach dramatycznych Prokofiewa i nie tylko. Obejrzałam ostatnio Spartakusa z Bolszoja, który urzekł mnie swoją choreografią i dramatyzmem.
Polecam balet Snow White, bo jest ciekawie zrealizowany i warty obejrzenia. W skali od jeden do dziesięć wystawiam ocenę siedem.
Pozdrawiam!

[ Dodano: Wto Maj 27, 2008 11:19 pm ]
Już za dwa tygodnie pojawi się w sklepach internetowych i w co ciekawszych księgarniach muzycznych najnowsza interpretacja baletu GISELLE. Będzie to spektakl zarejestrowany w
Operze Paryskiej w 2006r.Tańczą: Laetitia Pujol, Nicolas Le Riche, Marie-Agnes Gillot, Wilfried Romoli i naturalnie Corps de Ballet. Wydawnictwo TDK.Więcej informacji na www.tdk-mediactive.com
P.S.Jestem bardzo ciekawa jak wypadnie Le Riche w tym balecie, bowiem jest on absolutnie doskonałym tancerzem, a w Giselle nie będzie miał wielu okazji do zaprezentowania tego, co potrafi (zakładam, że wystąpi w roli Albrechta).Kto go jeszcze nie widział w Iwanie Groźnym niech żałuje,oj tak.
Czy w Polsce można już kupić SNOW WHITE?

[ Dodano: Pon Gru 22, 2008 7:44 pm ]
Witam wszystkich bardzo ciepło po kilkumiesięcznej nieobecności na forum,co jednak nie oznacza,że nie czytałam Waszych postów.U mnie wiele się pozmieniało,z wyjątkiem jednego:miłości do baletu od zawsze i już na zawsze.W międzyczasie widziałam co najmniej kilka ciekawych baletów,które z chęcią dla Was zinterpretuję,lecz to wymaga troszkę czasu...ale po kolei.Z nowości baletowych udało mi się zdobyć: DON QUIXOTE Alicji Alonso w wykonaniu Ballet Nacional de Cuba (bardzo dobry!),Giselle i Śpiącą Królewnę z Covent Garden z Aliną Cojocaru - są to dwa przepiękne balety,również nowe,nastepnie absolutnie rewelacyjny Dziadek do orzechów,lecz nie najnowszy,bo z grudnia 1999r. z Opery Berlińskiej - pisząc "rewelacyjny"mam na myśli wykonanie techniczne baletu,które powaliło mnie na kolana,a w szczególności Oliver Matz - tancerz "objawienie" - jak dla mnie.Nie przypuszczałam,że zespół baletowy Opery Berlińskiej tak mnie oczaruje,mam tu na myśli zespół z roku 1999r.Na DVD pojawił się również KOPCIUSZEK Nurejewa z Agnes Letestu i Jose Martines`em w rolach głównych,częściej jednak krytykowany niż uwielbiany,ale co tam! Dla samej muzyki warto kupić to wykonanie,chociaż mnie się ono podoba...no i na koniec pozwolę sobie pozostawić to,co najlepsze,a co otrzymałam w prezencie dziś: SPARTAKUS z Carlosem Acostą zatańczony z zespołem z Bolszoj w Operze Paryskiej,przejrzałam pobieżnie i przyznaję: ten balet jest wart grzechu.Ja mam to wykonanie na Blu-Ray,kochani mówię Wam: obraz wychodzi z ekranu po prostu.Cudne wykonanie + sceny zza kulis i z próby generalnej,a także ciekawe wywiady.Lecz oglądanie tej płyty pozostawiłam sobie na Święta.Jeszcze gdzieś po drodze kupiłam Giselle z Opery Paryskiej z Nicolas le Riche z TDK - bardzo ładne,chociaż le Riche wypadł doskonale w Iwanie Groźnym,w Giselle już mniej mi się podobał.Partnerowała mu Laetita Pujol.
Systematycznie zacznę opisywać każdy z w/w baletów.
A na zbliżające się Święta i Nowy Rok życzę Wam ... obfitości baletowych wrażeń,czy to w operze,czy na DVD,czy tańcząc osobiście czy oglądając jakieś piękne zdjęcia...Niech zawsze najmniejsza choćby myśl o balecie wywołuje na Waszych twarzach uśmiech!
Pozdrawiam!
 
     
Ewa J. 
Koryfej


Związek z tańcem:
miłośnik
Wiek: 28
Posty: 683
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lut 23, 2009 8:26 pm   

Chciałam zapytać, czy ktoś może wie, czy dostępna jest na rynku "Sylfida" z Nureyevem i Carlą Fracci z 1972? Widziałam co prawda krótki fragment tego spektaklu, ale to wystarczyło, żeby mnie zainteresował i zachęcił :wink:
Szukałam już w sklepach internetowych, ale nic nie znalazłam..

Wiem, że pytanie z pozoru nie pasuje do tematu, ale wydaje mi się, że lepiej tutaj (bo przecież zdarza się i tak, że odkurzane są stare wersje i odświeżone cyfrowo wypuszczone na rynek), niż w temacie o "Kanonie baletów", gdzie miały być wypisywane wszystkie polecane i najbardziej godne uwagi wykonania ;)

I jeśli już zeszło na temat tej pary, to czy przy okazji ktoś mógłby wyrazić swoje zdanie na temat "Giselle" w ich wykonaniu, czy warto obejrzeć i kupić? Albo jak na przykład porównujecie właśnie tą interpretację, z jedną na pewno z najbardziej znanych (i najlepszych) tego baletu, czyli zatańczoną przez duet Fracci i Bruhn? :wink: Poza tym to coś mi się zdaje, że i tak nie można nabyć w Polsce tego wykonania. Nureyeva i Fracci oczywiście, o Sylfidzie nie mówiąc.
 
     
Susanna 
Adept Baletu


Związek z tańcem:
miłośnik
Posty: 140
Wysłany: Nie Mar 15, 2009 10:54 am   

niedawno oglądałam i bardzo polecam "W rytmie hip-hopu" Taki nie do końca baletowy ale wspaniały film :D O baletnicy której mama zginęła w wypadku samochodowym i od tego czasu mieszka z ojcem, i chodzi do szkoły w której o balecie nie słyszeli. I uczy się tam tańczyć hip-hop a po pewnym czasie łączy ze sobą te dwie rzeczy :D
 
 
     
Columbina 
Solista Baletu


Związek z tańcem:
nauczyciel baletu
Wiek: 31
Posty: 1102
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie Mar 15, 2009 11:43 am   

Susanna... W tym temacie rozmawiamy o filmach baletowych i tanecznych :)
_________________
Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu lub zdrowiu...
 
 
     
Beata-wielbicielka baletu
Adept Baletu


Posty: 90
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Sie 21, 2009 9:17 pm   

Witam Was ciepło! Właśnie przejrzałam pokrótce Romeo i Julię z Covent Garden zarejestrowaną 16 listopada 2007r.Jest to aktualnie nowość na DVD.W głównych rolach tańczą Tamara Rojo i Carlos Acosta.Powiem krótko o wrażeniach wstępnych: absolutna rewelacja!!!Technika tańca,oprawa plastyczna baletu (w tym stroje),realizacja - wszystko to po prostu powala na kolana!Jest to jedno z najlepszych wykonań Romea i Julii,tego jestem pewna już teraz,mimo iż cały spektakl dopiero obejrzę.Choreografia naturalnie Kenneth Macmillan. Porównując do duetu Ferri z Corellą to myślę,że Rojo i Acosta wypadli aktorsko gorzej.Przejrzałam najważniejsze fragmenty baletu i tego aktorstwa trochę mi brakuje,szczególnie ze strony Carlosa Acosty.Lecz coż to znaczy,gdy cały balet dech w piersi zapiera?
Już zacieram ręce z radości,bo Rojo i Acosta zatańczyli jeszcze w balecie Manon,widziałam już okładkę tego baletu,ma pojawić się jesienią.
Aha,i jeszcze dodam,że z nowości mam Spartakusa również z Acostą w roli głównej,z tym,że tańczy on gościnnie w Balecie Balszoj z Niną Kaptsovą w roli Frygii.Ta realizacja została nagrana w Operze Paryskiej 22 stycznia 2008r.Jest to realizacja godna podziwu,ma wszystkie atuty bardzo udanego spektaklu baletowego,a Corps de Ballet z Balszoj,a szczególnie młode tancerki są niezwykle pięknymi kobietami: zgrabne,o długich blond włosach,po prostu pełne uroku,wdzięku i lekkości...No o Frygii już nie wspomnę....przecudowne tancerki ma obecnie Balszoj i mówię to ja,kobieta.Nie przesadzę,jeśli powiem,że w wyborach Miss startują mniej urodziwe panie.Mnie po prostu urzekły tancerki z Balszoj,łącznie z Niną Kaptsovą.Wszystkie zgrabne,urodziwe,naprawdę widząc je,można popaść w kompleksy...Ale produkcja rewelacyjna,nic dodać,nic ująć.
Na razie tyle,jeszcze się odezwę!

P.S. Ewo J.- Baletu Sylfidy z Nurejewem i Fracci nie kupisz,przynajmniej w Europie nie ma tego filmu.Natomiast ja mam z tą parą Giselle z Teatro di Roma i gdybym chciała porównać ten film do Giselle z Fracci i Erikiem Bruhn,to powiem Ci,że strasznie trudno wskazać lepsze wykonanie.Obie te inscenizacje są na swój sposób przepiękne,dodam,że nie biorę pod uwagę faktu,że Giselle z Nurejewem jest "sceniczna",a Giselle z Erikiem Bruhn jest w formie filmu baletowego.Jedynie Wariacja Giselle jest w mojej opinii najlepiej zatańczona w wersji z Erikiem Bruhn.Poza tym oba te balety są naprawdę piękne - każdy na swój sposób i ja napewno żadnego z nich nie chciałabym się pozbyć...Z technicznych aspektów,cóż...obraz z nagrania z Teatro di Roma jest w ujęciach z oddali nieostry,natomiast w ujęciach z bliska jest w porządku.Ale te braki rekompensuje wspaniała para na scenie,gwiazdy światowego formatu,bo duet Fracci i Nurejew ogląda się z prawdziwą przyjemnością...
Jak coś mi jeszcze wpadnie do głowy,to oczywiście skrobnę na forum.
 
     
Blanche 
Koryfej


Związek z tańcem:
miłośnik
Wiek: 31
Posty: 890
Skąd: z dalekiej północy
Wysłany: Sro Paź 07, 2009 5:33 pm   

Wprawdzie nie jest to nowość na dvd, ale na pewno warto o tym wspomnieć.
Obejrzałam sobie drugie nagranie "Jeziora" z Maryjskiego, nie to nowsze z Lopatkiną (które znam już od dawna), ale sfilmowaną w 1991 wersję z Makhaliną i Zelenskym i jestem pod ogromnym wrażeniem. Nie wiem, czy to sposób filmowania, inny montaż, inny kąt kamer, brak przerw na oklaski, czy - z innej beczki - inny wyraz tancerzy z począku lat 90., ale czułam się, jakbym oglądała zupełnie inny balet niż w przypadku nowszego nagrania. Prawie wszystko jest takie samo - kostiumy, dekoracje (w drugim akcie są inne), choreografia pewnie też, a jednak całość wydała mi się lepsza. Przede wszystkim cały spektakl nie był ciągiem popisów tanecznych - takie wrażenie miałam oglądając nowsze nagranie - każda scena była istotna, a całość dzięki temu bardziej spójna. Choćby pierwsza scena pierwszego aktu - pierwszy raz poczułam atmosferę beztroskiej zabawy księcia i przyjaciół w parku przy zamku. Albo drugi akt - gdy jest taniec księżniczek, nie jest to po prostu taniec - każda z nich chce oczarować księcia, a on, choć z nimi tańczy, myślami wyraźnie jest gdzie indziej. Poza tym - to się nazywa książę! Przyciąga uwagę zarówno tańcem, jak i grą, nie jest tylko partnerem Odetty/Odylii. Korsuntsev z wersji z Lopatkiną jest przy Zelenskym okropnie bezbarwny... Makhaliny i Lopatkiny porównywać nie będę - każda ma jednak inny styl tańca i każda jest wspaniała na swój sposób. Jednak na mnie większe wrażenie robi Makhalina - krucha, bezbronna i cierpiąca jako Odetta (zupełnie inna od dumnej królowej łabędzi w wykonaniu Lopatkiny; jednak pewnie to też kwestia wieku - Makhalina miała wtedy 23 lata, Lopatkina - 33). Jako Odylia z kolei była piękna i czarująca, ale w gruncie rzeczy nie musiała uwodzić Zygfryda - on od razu zobaczył w niej swoją ukochaną Odettę, ona zaś zdawała się śmiać z jego naiwności.

I po raz kolejny zastanawiam się - niestety nikt nie podjął dyskusji o tym w odpowiednim temacie ;) - czy gimnastyczne umiejętności są naprawdę potrzebne w balecie. Nie zauważyłam u żadnej tancerek ani nogi przy uchu, ani innych przesadnych umiejętności, przez co spektakl ani trochę nie traci w konfrontacji z nowszym nagraniem. A pod względem artystycznym stoi moim zdaniem znacznie wyżej.
_________________
Niepoprawna miłośniczka Mariinki
 
     
Ewa J. 
Koryfej


Związek z tańcem:
miłośnik
Wiek: 28
Posty: 683
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Paź 08, 2009 6:42 pm   

To nagranie Blanche, o którym mówisz, było nie tylko pierwszym obejrzanym przeze mnie nagraniem "Jeziora.." na dvd, ale także - nawet po obejrzeniu wielu innych, zdecydowanie ulubionym. Dotychczas jest w zdecydowanej czołówce jeśli chodzi o cyfrowe zapisy tego właśnie baletu, a ściślej rzecz ujmując - ma dla mnie największe znaczenie wraz ze spektaklem właśnie z Łopatkiną (które całkiem niedawno miałam okazję w końcu zobaczyć). W pełni się zgodzę co do Twoich spostrzeżeń nt. ogólnego wyrazu artystycznego - moim zdaniem, szczególnie pierwszy akt jest nieporównanie lepszy (ale w przypadku jeśli dzielimy "Jezioro.." na IV, nie III akty, czyli z wyodrębnieniem II białego - wiem, że Maryjski stosuje podział na trzy akty, ale raczej do niego nie przywyknę). W każdym razie tą zasługę przypisałabym nie tylko Zelenskiemu, który jest według mnie fantastycznym księciem, ale solistki chyba również zdecydowanie lepiej odegrały swoje role. Poza tym na pewno ma bardzo duże znaczenie to o czym wspomniałaś - czyli brak przerwy na oklaski. Dzięki temu ma się wrażenie spójności i ciągłości akcji, brawa nie przypominają widzowi, że to "tylko" spektakl, a to, że ich po prostu nie ma sprawia, że na dłużej można zanurzyć się w tym wyimaginowanym świecie, poza tym nie odczuwa się męczącego czasem wrażenia, że każda wariacja, pas etc. służą przede wszystkim temu, aby wywołać gromki aplauz publiczności. Co do środków wyrazu artystycznego jeśli chodzi o sposób filmowania to możliwe również, że wiele scen jest pięknej "oprawionych", chociaż z tego co pamiętam w tej nowszej wersji również jest wiele bardzo ciekawych i interesujących ujęć.. poza tym zachwyca mnie wykorzystanie gry i zmiany świateł w czarnym pas de deux, ale żeby szczegółowo porównywać, to musiałabym sobie odświeżyć całą starszą wersję.

Natomiast co do samych odtwórczyń roli Odetty, to moim ideałem zostanie Łopatkina, właśnie z tego względu, że w jej kreacji znalazłam to, czego zabrakło mi u Makhaliny (ale i tak bez wątpienia jest ona jedną z najlepszych odtwórczyni tej partii). Jednym słowem, bardzo ogólnikowo je porównując, miałam wrażenie, że Uliana jest o wiele bardziej zaangażowana emocjonalnie w swoją rolę, lepiej oddaje ją nawet za pomocą takich niuansów (pewnie mało kto zwraca na to uwagę, nie mniej jednak dla mnie są bardzo ważne) jak np. to, czego zawsze oczekuję przy pojawieniu się Odetty, a widziałam dosłownie pojedyncze wykonania, w których ten element występuje; a mianowicie, jest to takie delikatne potrząsanie głową, kiedy Odetta przechyla ją w stronę ramienia - ma na celu zapewne większe upodobnienie tancerki do kruchego, przestraszonego łabędzia, który bardzo niepewnie wyszedł na brzeg jeziora. Jest to dosłownie drobiazg, szczegół, a jednak tego drobiazgu czekam za każdym razem, gdy oglądam kolejne wersje. Uwielbiam ją poza tym za to, że jest jednocześnie elegancka, krucha i bezbronna - przywiązuję też ogromną wagę do dwóch wariacji Odetty w II akcie, bo one są moim zdaniem najlepszym sprawdzianem, na ile tancerka sprawdza się w tej roli. Jeśli czuję dreszcz emocji, a zwłaszcza podczas tej drugiej, zresztą bardzo krótkiej, kiedy Odetta wykonuję serię enterechats (ja to nazywam czymś na kształt takiej "symfonii życia" wyrażonej przez młodą, trochę zagubioną a jednocześnie mimo wszystko zdecydowaną i pewną swoich celów kobietę). I do dziś największą skalę przeżyć, ten dreszczyk i emocjonalne zaangażowanie wywołuje u mnie właśnie wykonanie Uliany.
Na pewno Odetta Uliany i Julii znacząco się różnią, ale moim zdaniem obie stworzyły jedne z najlepszych kreacji, jakie możemy sobie oglądać na nagraniach filmowych. Mam wrażenie, że Makhalina jest zdecydowanie szybsza, co do wykonywania nie tylko piruetów, ale też lirycznych elementów choreografii, w każdym razie w jej przypadku nie przeszkadza mi to wcale. Inna zaś rzecz, że ogólnie interpretacja Uliany bardziej mi się podoba, ale na to już składa się wiele elementów, nie tylko - być może - taka większa dokładność i pieczałowitość wykonania, po prostu sama jej osobowość robi na mnie ogromne wrażenie.
Co do książąt - przekonałam się już, że są w stanie nie tylko zawładnąć całym spektaklem, ale nawet zepchnąć Odettę na drugi plan, ale że mój ideał Zygfryda jest pewnie dosyć kontrowersyjny, to też zostawię go na boku.. co do Korsuntseva zaś, to mam wrażenie, że jest nawet całkiem przystojny, zauważyłam za to, że na wiele sytuacji reaguje podobną mimiką twarzy - wykorzystuje często jedną i tą samą minę. Jak widać taki już ma typ osobowości i wątpię, żeby to się miało zmienić, nie jest w każdym razie zły, ale przy tym nie powala na kolana, Zelensky za to jest naprawdę bardzo dobry ;)

I jeszcze odnośnie postawionego przez Ciebie pytania - czy typowo gimnastyczne umiejętności są w balecie potrzebne (przez co rozumiem np. ponadszpagaty), to już chyba kilkakrotnie wyrażałam swoją opinię na ten temat. Ale mogę powiedzieć więcej - nie tylko, że według mnie nie są potrzebne, ale całkiem zbędne, a nawet naganne. Zaburzają prawidłowe linie, harmonię, ogólnie obniżając przy tym całokształt poziomu artystycznego spektaklu, ponieważ dzięki takim popisowo-akrobatycznym elementom w tańcu znacznie łatwiej postrzegać balet w sposób groteskowy, wręcz karykaturalny, dawać preteksty ku temu, żeby skupiać się na zupełnie niepotrzebnym, przesadnym rozciągnięciu tancerzy,co również może dać powód do kpin.. niestety, ale to prawda. Wystarczy przypomnieć sobie choćby oburzenie, jakie wywołało określenie Somovej jako "cyrkowej małpki" przez krytyków, a przywołane przeze mnie. Nie ma tu dość dużej filozofii - z historii tańca wiemy dobrze, że żaden wybitny artysta nigdy nie został w ten sposób nazwany, a ofiary przesadnego rozciągnięcia, które poza nim nic innego do zaproponowania nie mają, muszą się z tym liczyć, że pewnie nie jeden raz będą na nich koty wieszać i ostro, a słusznie krytykować.

*aha, i jeszcze bardzo proszę wziąć poprawkę na to, że wygłoszone powyżej przeze mnie opinie nt. rozciągnięcia tancerzy dotyczą tylko i wyłącznie klasyki, nie mają absolutnie zastosowania jeśli chodzi o neoklasykę i balet współczesny. Tam wiadomo, że nic nie dzieje się przypadkowo, ruch podporządkowany jest wizji i zamysłowi choreografa, wyższym celom, służy zazwyczaj oddaniu o wiele bardziej skomplikowanych zależności, form przeżywania etc.
(Coś mam wrażenie, że ten post to jest dosyć duży off, więc na wszelki wypadek od razu przepraszam ;)
_________________
"Tańczcie głową." A. Pawłowa
 
     
Blanche 
Koryfej


Związek z tańcem:
miłośnik
Wiek: 31
Posty: 890
Skąd: z dalekiej północy
Wysłany: Pią Paź 09, 2009 3:21 pm   

Ewa J. napisał/a:
Co do środków wyrazu artystycznego jeśli chodzi o sposób filmowania to możliwe również, że wiele scen jest pięknej "oprawionych", chociaż z tego co pamiętam w tej nowszej wersji również jest wiele bardzo ciekawych i interesujących ujęć..

W nowej wersji lubię, gdy kamera się porusza tak jakby między łabędziami. Co mi się jednak nie podoba to zbliżenia w niektórych momentach. I nie chodzi mi o te, które mają pokazać pantomimę, ale te z tańcami - np. pas de trois, gdzie widać tylko kawałek sceny, podczas gdy w starej wersji kamera w tym momencie jest jednak trochę bardziej oddalona. Tak jest pokazanych wiele tańców czy scen. Wiadomo, to są niuanse i każdy może lubić coś innego, ale ja się czułam, jakby coś mi zasłaniało resztę ;) .

Ewa J. napisał/a:
Na pewno Odetta Uliany i Julii znacząco się różnią, ale moim zdaniem obie stworzyły jedne z najlepszych kreacji, jakie możemy sobie oglądać na nagraniach filmowych.

To na pewno. Z resztą każda miała inny pomysł na Odettę. Jak pisałam, Julia stworzyła Odylię, która od wejścia zaczarowała księcia i w zasadzie nie musiała go uwodzić - on już był zakochany. Ulianie z kolei trafił się książę, którego trzeba było przekonać ;) - stąd te łabędzie ruchy a la Odetta. Wykonanie Uliany w tym nagraniu jest doskonałe, technicznie i artystycznie, jednak czegoś mi brakuje i chyba wiem, czego (z resztą czytałam takie opinie u wielu krytyków) - brak pewniej świeżości. Uliana w momencie nagrywania tego Jeziora tańczyła Odettę/Odylię już od ponad 10 lat, więc mogła już to tańczyć rutynowo, jak to ktoś napisał - włączyć moduł "Jezioro" i na nim jechać ;) . I choć nie pozbawia to tańca walorów artystycznych, to jednak jest to wyczuwalne, dla mnie przynajmniej. Julia z kolei miała 23 lata, więc jej Odetta/Odylia były jeszcze bardzo świeże, nowe. Możliwe, że gdybym zobaczyła późniejsze nagrania, miałabym podobne odczucia jak co do Uliany. Bo że młody łabędź Uliany był niezwykły to wiem z tych czarno-białych amatorskich nagrań ;) .
_________________
Niepoprawna miłośniczka Mariinki
 
     
Ewa J. 
Koryfej


Związek z tańcem:
miłośnik
Wiek: 28
Posty: 683
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Maj 30, 2010 2:05 pm   

Co prawda ja nie na temat "nowości", ale w innym bardziej odpowiednim temacie to byłby już, zdaje się - mój 3 post pod rząd, więc wolę zapytać tutaj ;)
Chciałabym kupić "Giselle" z Alicią Alonso, ale nie to nagranie z 1980, to już widziałam, tylko to z 1963. I tutaj właśnie zaczynają się schody. Całość wyszła a pewno na VHS: http://www.amazon.com/Gis...75224493&sr=8-4

Ale nie wiem, czy została wydana też na dvd. Jest jedno nagranie, które - tak przypuszczam, może być tym mnie interesującym, niestety nie znalazłam na jego temat żadnych informacji, a wolałabym nie kupować kota w worku: http://www.amazon.com/ALI...75224493&sr=8-5

Czy jest ktoś, kto mógłby mi pomóc, ewentualnie udzielić jakichś informacji? ;)
_________________
"Tańczcie głową." A. Pawłowa
 
     
oscyp 
Nowicjusz

Posty: 17
Skąd: sc
Wysłany: Sro Cze 16, 2010 12:22 pm   

Nie wiem czy piszę w odpowiednim temacie, bo niekoniecznie chodzi tu o nowości, ale czy ma może ktoś z Was w posiadaniu/ bądź zna link/miejsce na Śląsku gdzie można zdobyć -cokowiek, żeby zobaczyć -Kopciuszka w wersji Zacharowa, bądź Jezioro Łabędzie w wersji Petipa /Iwanow (prowdopodobnie nagranie z Petersburga, ponieważ Bolshoi wystawia raczej wersje Grigorowicza).. Z góry bardzo dziękuje za info! Poz drawiam
_________________
ignore the ignorance
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,5 sekundy. Zapytań do SQL: 38