Muzyka baletowa - dobra i zla

Balet "od kuchni". Style i "szkoły" (np. rosyjska, francuska, włoska, duńska itp.), choreografia, pantomima, poszczególne balety, muzyka baletowa; historia baletu; zagadki;
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Muzyka baletowa - dobra i zla

Post autor: Ariodante »

Witam!

Z jakoscia muzyki do baletu bywa roznie: sa dziela uniwersalnie uznane za wielkie od strony czysto muzycznej (np. balety Czajkowskiego), sa i takie, ktore znane sa jedynie jako "podklad" muzyczny i rzadko slyszymy je jako samodzielne utwory koncertowe (czy nawet suity). Obejrzalam wlasnie "Bajadere" w cudownym przedstawieniu Teatru Bolszoj, ale nie udalo mi sie na calosci "wysiedziec", poniewaz nie moglam zniesc kiepskiej muzyki (byl to moj pierwszy kontakt z tym baletem i z muzyka Minkusa). Z drugiej strony, obejrzana przeze mnie kilka dni temu Raymonda, takze do muzyki, ktorej wczesniej nie znalam, zupelnie mnie zauroczyla, choc Glazunow tez nie jest Czajkowskim (ale blizej mu do niego niz Minkusowi).

Mam pytanie do "zwyklych" milosnikow baletu, takich jak ja: czy przywiazujecie wielka wage do jakosci muzyki baletowej? Czy slaba muzyka moze Was tak zniechecic do przedstawienia, ze nie jestescie w stanie poblazliwie "przymknac na nia ucha" i cieszyc sie tym, co widzicie na scenie?

I pytanie do tancerzy: jak wplywa na Wasz taniec sama muzyka? Czy lepiej sie tanczy do wielkiej muzyki, czy tez wystarczy, by muzyka po prostu nadawala sie do tanca? Czy lubicie sluchac muzyki baletowej dla niej samej?

Pozdrawiam,
Ariodante
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

A mnie się muzyka Minkusa podoba, szczególnie w "Bajaderze" (to mój ulubiony balet klasyczny)...
Muzyka do "Raymondy" bardzo mi się podoba, ma taki ładny klimat :)
Oczywiście, nie dorówna Czajkowskiemu czy Prokofievowi. Ale przecież balet to nie tylko muzyka, a przede wszystkim taniec - nawet jeśli orchiestra nie gra muzyki porównywalnej do "Jeziora", tancerze mogą cudownie tańczyć.

Jeśli o słuchanie takiej muzyki to "Romea i Julię" znam na pamięć, a poza tym uwielbiam Czajkowskiego (nie tylko jego utwory baletowe; co ciekawe, zdarza mi się nawet go rozpoznać w utworze, który słyszę pierwszy raz w życiu ;) ).
Poza tym teraz często w balecie wykorzystuje się utwory kompozytorów klasycznych, którzy nie tworzyli ich z myślą o balecie, np. Bacha.

Chociaż faktycznie, masz rację, że generalnie muzyka do baletów generalnie nie jest zbyt wybitna, i to zresztą - moim zdaniem - jest jednym z powodów mniejszej popularności baletu niż np. opery.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:c3d9e1b586="Kasia G"]Cos takiego powiedział mi swego czasu Boris Ejfman:

– Powiedział Pan kiedyś, że współczesny balet zainteresowanie widza oddał bez walki operze. Jak Pan sądzi – jakie są przyczyny tego stanu i co należy zrobić, aby to zainteresowanie przywrócić sztuce baletowej?

– Oczywiście ma to wiele przyczyn. Postaram się wymienić kilka. Po pierwsze: repertuar. Repertuar operowy jest olbrzymi. Można powiedzieć, że w repertuarze operowym jest co najmniej 50 znakomitych, znanych i wciąż podziwianych dzieł, które dziś nadal potrafią zachwycić widzów dowolnego teatru. W balecie takich dzieł można wymienić 5-6. To już olbrzymia różnica. Później: muzyka. Muzykę operową tworzyli wybitni kompozytorzy: Wagner, Czajkowski, Verdi... długo można by wymieniać. A w balecie? Dla baletu komponował Czajkowski, Delibes i tyle. Minkus, Adam i inni, których balety przetrwały, to już inna kategoria. Dlatego sama jakość muzyki sprawia, że repertuar baletowy jest mniej atrakcyjny....
(cytat zmojego wywiadu z B. Ejfmanem http://www.trubadur.pl/main_biul.html)[/quote:c3d9e1b586]

O qrczę, to ja dobra jestem, nawet Ejfman się ze mną zgadza :) :)
sfra
Posty: 1558
Rejestracja: ndz maja 02, 2004 9:30 pm

Post autor: sfra »

Wydaje mi się Joanno, ze po prostu ten Ejfman ściągnął po Tobie tę ideę...:)

Pozdrawiam
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Post autor: Ariodante »

Nie wiem, czy z ta popularnoscia baletu i opery jest rzeczywiscie tak, jak mowi Ejfman. Prawda jest, ze repertuar operowy jest przeogromny i tu rzeczywiscie ta przewaga opery jest widoczna. Ale z ta jakoscia muzyki to chyba przesadzil. Po pierwsze - stawianie muzyki Delibes'a obok Czajkowskiego jest troche dziwne, zwlaszcza jesli w tej wymieniance pomija sie takiego Prokofiewa. Nie chodzi tu o sprawy gustu, ale rzeczowe kryteria muzyczne.
Gdybysmy zebrali "do kupy" caly repertuar operowy i baletowy, poddali go ocenie i potem wyliczyli, jaki jego procent stanowia dziela wybitne, a jaki tylko "poprawne", nie wiem, czy proporcje bylyby az tak bardzo niekorzystne dla baletu. W koncu muzyka wielu oper tez charakteryzuje sie tym, ze jest przede wszystkim "do spiewania" (tak jak balet jest przede wszystkim "do tanczenia") i gdzie czysto muzyczne walory sa drugorzedne (pomijam tu zwykla "melodyjnosc", bo to cos zupelnie innego. Wiele piosenek pop jest melodyjnych, a mimo wszytsko trudno mowic o ich wielkich walorach muzycznych).

Pod jednym wzgledem na pewno balet "traci" w porownaniu z opera: nie jest tak prosty do przekazu fonograficznego. O ile w kiepskiej muzycznie operze, dobry spiew bedzie wciaz slychac na plycie, o tyle kiepski muzycznie balet fonograficznie sie nie obroni. Ale mamy dzis nowa ere - ere DVD. DVD zaczyna przejmowac role glownego nosnika dla wszelkich form zycia koncertowego. Aspekt wizualny w operze moze byc jednak czynnikiem dosc problematycznym (chodzi przede wszytskim o to, ze walory wizualne zaczynaja dzis wysuwac sie na plan pierwszy, usuwajac w cien walory wokalne), jest jednak stworzony dla baletu. Mysle ze stwarza to wielkie szanse dla baletu, by trafil pod strzechy. Bo o ile mozna sie zastanawiac, czy warto kupic koncert symfoniczny czy nawet opere na DVD (w koncu ile razy bedzie sie ten program chcialo ogladac?), nie ma najmniejszej watpliwosci, ze do baletu bedzie sie powracac chocby dla samej warstwy wizualnej ( o ile oczywiscie samo wykonanie bedzie tego warte, ale to juz inna sprawa).

Pozdrawiam, A.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:5109823945="Ariodante"]Gdybysmy zebrali "do kupy" caly repertuar operowy i baletowy, poddali go ocenie i potem wyliczyli, jaki jego procent stanowia dziela wybitne, a jaki tylko "poprawne", nie wiem, czy proporcje bylyby az tak bardzo niekorzystne dla baletu. W koncu muzyka wielu oper tez charakteryzuje sie tym, ze jest przede wszystkim "do spiewania" (tak jak balet jest przede wszystkim "do tanczenia") i gdzie czysto muzyczne walory sa drugorzedne (pomijam tu zwykla "melodyjnosc", bo to cos zupelnie innego. Wiele piosenek pop jest melodyjnych, a mimo wszytsko trudno mowic o ich wielkich walorach muzycznych).

Pod jednym wzgledem na pewno balet "traci" w porownaniu z opera: nie jest tak prosty do przekazu fonograficznego. O ile w kiepskiej muzycznie operze, dobry spiew bedzie wciaz slychac na plycie, o tyle kiepski muzycznie balet fonograficznie sie nie obroni. Ale mamy dzis nowa ere - ere DVD. DVD zaczyna przejmowac role glownego nosnika dla wszelkich form zycia koncertowego.[/quote:5109823945]

Aczkolwiek sednem opery (bo głos jest swojego rodzaju instrumentem muzycznym) jest muzyka, a baletu taniec.

Poza tym opery pisali najwybitniejsi kompozytorzy z właściwie każdej epoki, a kto tworzył muzykę do baletu? Wymienić można zaledwie 2-3 dobre nazwiska.

Dla baletu tak naprawdę ważniejsza jest dobra choreografia niż dobra muzyka, czyli coś, co jest absolutną podstawą opery. I może to czasem działać na niekorzyć baletu, jeśli chodzi o jego szerszą popularność - większość ludzi, nawet laik, potrafią docenić muzykę, a przynajmniej zwrócić na nią uwagę, niż zachwycić się skomplikowanym pas.

Mówisz, że balet nie jest tak prosty w przekazie fonograficznym, niż opera. Dla mnie to jest trochę nieporozumienie :) Mogę sobie posłuchać śpiewu z płyty, ale istotą odbierania baletu jest nie ucho, ale oko.
ODPOWIEDZ