Tanic współczesny, a taniec klasyczny
-
Pati_jazzy
- Posty: 65
- Rejestracja: pt sty 06, 2006 10:42 pm
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
ja współczesny a zwłaszcza neoklasykę b. sobie cenie i chętnie oglądam ale serce zdecydowanie lgnie do klasyki. Najbardziej "pociąga" mnie coś co nazwę "duchem bajkowych carskich wielkich klasycznych baletów" z doskonałą techniką i baśniową estetyką odzwierciedlającą wysublimowane gusta rosyjskiej arystokracji. Do tego muzyka Czajkowskiego -ze swoją głębią- idealnie zespolona w jedno z tancerzami.
. Jezioro czy dziadek to szczytowe -jak dla mnie -osiągnięcia twórców baletów. Nie wiem czy te balety (oczywiście pod warunkiem dobrego wykonania) kiedyś stracą na swojej atrakcyjności skoro przez 200 lat niezmiennie budzą emocje i wytwarzają niesamowitość-magię.
Zwolennicy tańca współczesnego często cenią go za to, że taniec oderwał się od bajek, że zaczął wyrażać głębsze rzeczy: uczucia itd a czasem wchodzi na grunt filozofi- jest to jakiś argument. Przy całej fascynacji klasyką trudno nie widzieć bowiem pewnej naiwnosci bajkowej, no sama narracja,jest uboga, co tu dużo kryć-naiwna.
Ale tę naiwność bajkową zapominam jakoś tak po ok 20 min (choć z tym czasem jest różnie: w koreańskim jeziorze po 2 minutach a czasem dopiero w drugim akcie) kiedy myśli "uwiedzione" przez układy, kroki zespolone z muzyką i nastrojem magicznej baśni rosną do randi emocji i zachwytu..
Cóż moja istota jest najbardziej czuła na czystą klasykę, bo to ona rodzi najsilniejsze emocje. A już jeżeli tańczą wirtuozi to zupełnie przenoszę się wyobraźnią w jakąś magiczną rzeczywistość i zupełnie "zatracam się " w tej -wydawałóby się naiwnej bajeczce.
. Jezioro czy dziadek to szczytowe -jak dla mnie -osiągnięcia twórców baletów. Nie wiem czy te balety (oczywiście pod warunkiem dobrego wykonania) kiedyś stracą na swojej atrakcyjności skoro przez 200 lat niezmiennie budzą emocje i wytwarzają niesamowitość-magię.
Zwolennicy tańca współczesnego często cenią go za to, że taniec oderwał się od bajek, że zaczął wyrażać głębsze rzeczy: uczucia itd a czasem wchodzi na grunt filozofi- jest to jakiś argument. Przy całej fascynacji klasyką trudno nie widzieć bowiem pewnej naiwnosci bajkowej, no sama narracja,jest uboga, co tu dużo kryć-naiwna.
Ale tę naiwność bajkową zapominam jakoś tak po ok 20 min (choć z tym czasem jest różnie: w koreańskim jeziorze po 2 minutach a czasem dopiero w drugim akcie) kiedy myśli "uwiedzione" przez układy, kroki zespolone z muzyką i nastrojem magicznej baśni rosną do randi emocji i zachwytu..
Cóż moja istota jest najbardziej czuła na czystą klasykę, bo to ona rodzi najsilniejsze emocje. A już jeżeli tańczą wirtuozi to zupełnie przenoszę się wyobraźnią w jakąś magiczną rzeczywistość i zupełnie "zatracam się " w tej -wydawałóby się naiwnej bajeczce.
Kiedys wolalam klasyke, a wspolczesnego tanca nienawidzilam - bylam przekonana, ze tylko klasyka, i tylko ona jest piekna.
Ale po roku w szkole baletowej zaczelam dostrzegac urok w tej technice, po tym, jak mama zmusila mnie do udzialu w warsztatach tanca wspolczesnego i jogi. z jednej strony bylam calkowicie 'zamknieta' na inne formy tanca niz balet, z drugiej bardzo ciekawa. warsztaty mi sie nie spodobaly, ale zaczelam chodzic na spektakle teatru tanca i neoklasyki, pozniej poszlam na inne warsztaty - i pokochalam taniec wspolczesny.
po egzaminie w drugiej klasie OSB uslyszalam od nauczycielki, ze zdecydowanie bardziej nadaje sie do tanca modern, charakterystycznego, ze za duzo we mnie energii i ekspresji jak na tancerke klasyczna
:wink:
postanowilam odejsc z baletowki. przenioslam sie do teatru muzycznego i nadal tam tancze, jest naprawde fajnie...
aktualnie jestem na warsztatach w Poznaniu, oczywiscie na wspolczesnym i na modern jazz underground - zdecydowanie pokochalam ta technike. jest cudowna, to chyba najpiekniejsza odmiana tanca wspolczesnego jaka kiedykolwiek widzialam... trudna, i dajaca duzo satysfakcji. :)
podsumowujac ten moj wywod - bardzo podoba mi sie balet, i zawsze mi sie podobal, ale zdecydowanie wole taniec wspolczesny; jest taki wolny, piekny, ekspresyjny, nie ma jakichs sztywnych regul i zasad.
Ale po roku w szkole baletowej zaczelam dostrzegac urok w tej technice, po tym, jak mama zmusila mnie do udzialu w warsztatach tanca wspolczesnego i jogi. z jednej strony bylam calkowicie 'zamknieta' na inne formy tanca niz balet, z drugiej bardzo ciekawa. warsztaty mi sie nie spodobaly, ale zaczelam chodzic na spektakle teatru tanca i neoklasyki, pozniej poszlam na inne warsztaty - i pokochalam taniec wspolczesny.
po egzaminie w drugiej klasie OSB uslyszalam od nauczycielki, ze zdecydowanie bardziej nadaje sie do tanca modern, charakterystycznego, ze za duzo we mnie energii i ekspresji jak na tancerke klasyczna
:wink:
postanowilam odejsc z baletowki. przenioslam sie do teatru muzycznego i nadal tam tancze, jest naprawde fajnie...
aktualnie jestem na warsztatach w Poznaniu, oczywiscie na wspolczesnym i na modern jazz underground - zdecydowanie pokochalam ta technike. jest cudowna, to chyba najpiekniejsza odmiana tanca wspolczesnego jaka kiedykolwiek widzialam... trudna, i dajaca duzo satysfakcji. :)
podsumowujac ten moj wywod - bardzo podoba mi sie balet, i zawsze mi sie podobal, ale zdecydowanie wole taniec wspolczesny; jest taki wolny, piekny, ekspresyjny, nie ma jakichs sztywnych regul i zasad.
ja każdą z tych technik lubię tak samo. Na codzień raczej współczesny tańczę, klasyki jednak nie pominając... We współczesnym jest ta swoboda i oglądając spektakl nigdy nie wiesz co się zdarzy... Chyba wolę współczesny, ale taki, w którym widać ze tancerz tańczy technicznie i precyzyjnie, jak w klasyce
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote:fb80cb822e="Marysia W"]Kiedys wolalam klasyke, a wspolczesnego tanca nienawidzilam - bylam przekonana, ze tylko klasyka, i tylko ona jest piekna.
Ale po roku w szkole baletowej zaczelam dostrzegac urok w tej technice
podsumowujac ten moj wywod - bardzo podoba mi sie balet, i zawsze mi sie podobal, ale zdecydowanie wole taniec wspolczesny; jest taki wolny, piekny, ekspresyjny, nie ma jakichs sztywnych regul i zasad.[/quote:fb80cb822e]
Tak chyba u wielu osób jest tak, że zaczyna się od klasyki i dopiero w ramach dokonującego się rozwoju czy głębszego wejścia w temat docenia współczesny. Ja im dłużej wchodzę w klasykę tym bardziej szanuję współczesny. Cały czas jednak klasyka daje mi "więcej radości"
i myślę sobie, że "dobrym" argumentem za współczesnym jest wolność, ekspresja, wyjście poza ograniczenia techniki klasycznej.
Jednym słowem "głosuję " za klasyką ale cieszę się, że jest i współczesny
Ale po roku w szkole baletowej zaczelam dostrzegac urok w tej technice
podsumowujac ten moj wywod - bardzo podoba mi sie balet, i zawsze mi sie podobal, ale zdecydowanie wole taniec wspolczesny; jest taki wolny, piekny, ekspresyjny, nie ma jakichs sztywnych regul i zasad.[/quote:fb80cb822e]
Tak chyba u wielu osób jest tak, że zaczyna się od klasyki i dopiero w ramach dokonującego się rozwoju czy głębszego wejścia w temat docenia współczesny. Ja im dłużej wchodzę w klasykę tym bardziej szanuję współczesny. Cały czas jednak klasyka daje mi "więcej radości"
i myślę sobie, że "dobrym" argumentem za współczesnym jest wolność, ekspresja, wyjście poza ograniczenia techniki klasycznej.
Jednym słowem "głosuję " za klasyką ale cieszę się, że jest i współczesny